Nie mogę uwierzyć, że przez tyle lat unikałam książek polskich autorów. Gdy sięgam po takie książki, jak np. seria „Kwiat paproci” Katarzyny Bereniki Miszczuk, nie mogę pojąć dlaczego tak długo szerokim łukiem omijałam tak dobrą literaturę. A zapewniam Was, że seria o sympatycznej uczennicy szeptuchy jest naprawdę dobra.
Tom pierwszy przeczytałam jednym tchem. Następnie niecierpliwe czekałam na kontynuację i wreszcie nadeszła pora na lekturę „Żercy”, który pozostawił po sobie jeszcze większy niedosyt i pobudził ciekawość bardziej, niż poprzednie części serii „Kwiat paproci”.
Humor, wielka historia w tle i cała masa ciekawostek o słowiańskich wierzeniach to główne elementy, które sprawiają, że nie sposób oderwać się od tej książki. Gdy to tego dorzucimy sympatyczną dziewczynę, która ujmuje swoją niezdarnością i próbując unikać kłopotów, coraz bardziej w nie wpada, nasuwa się nam obraz uroczej Bridget Jones, odwiecznie walczącej ze zbędnymi kilogramami i próbującej zwrócić na siebie uwagę pana Darcyego, z tą różnicą, że tu mamy do czynienia z nieśmiertelnym legendarnym władcą Polan, a nie z poważanym prawnikiem. Chociaż, gdyby wziąć pod uwagę poważne i zrównoważone usposobienie obu bohaterów, tak naprawdę niewiele się od siebie różnią pod tym względem. Tym razem jednak do gry wkracza nowy bohater. Żerca Witek przybywa do Brzezin w zastępstwie Mszczuja, którego historia zakończyła się w poprzednim tomie. Nowy kapłan, mimo iż nie podziela wiary wiejskiego społeczeństwa w pomniejsze bóstwa, bardzo poważnie traktuje swoje obowiązki, opiekuje się wiernymi, przeprowadza remont chaty żercy, wprowadza nowe udogodnienia, planuje budowę nowej świątyni i… zaprzyjaźnia się z Gosią
Dla Gosi to będzie gorące lato. Robota dosłownie pali jej się w rękach. Szeptucha jedzie na wak… pielgrzymkę, bogowie nie dają dziewczynie spokoju i na dodatek w okolicy pojawia się myśliwy, który poluje na istoty nadprzyrodzone. Gdy Sławie, przyjaciółce Gosi zaczyna grozić niebezpieczeństwo, a wszelkie podejrzenia padają na młodą uczennicę szeptuchy, postanawia ona odkryć tożsamość tajemniczego zabójcy. Ale jak tu skupić się na pracy, gdy do Bielin wraca Mieszko?
Bohaterowie nie stracili nic ze swojego uroku i nadal bardzo miło spędza się z nimi czas. Humor to nieodłączny element tej historii i nie zabrakło go i tym razem. Niezdarna Gosia i jej robiące we wsi „furorę” różowe adidasy, rozmowy z Babą Jagą, odczynianie uroków i wizyta mamy, to tylko niektóre z zabawnych wątków tej historii.
Podobnie, jak w przypadku poprzednich części, decydując się na lekturę „Żercy” możemy liczyć na solidną dawkę rozrywki. Niezaprzeczalnie największym atutem książki są wszelkie wzmianki i szczegółowe opisy słowiańskich wierzeń i zwyczajów. Lato to czas żniw, więc weźmiemy udział w Święcie Plonów, a także pomożemy Gosi w przygotowaniu wieczoru panieńskiego i przeprowadzeniu wszelkich koniecznych obrzędów związanych z płodnością i szczęśliwym małżeństwem.
Ponadto czekają nas pościgi, szantaże, wyznania, ale będzie też czas na plotki, odrobinę rozrywki i wieczorny jogging. Będzie wino, ogniska, halucynacje i podstępy. Przeniesiemy się również w przeszłość, około 1000 lat wstecz, by przyjrzeć się bliżej związkowi Mieszka i Ote.
A na zakończenie szeroko otworzymy oczy z zaskoczenia i nie będziemy mogli doczekać się kolejnej części.