Cóż można napisać o Poe, co jeszcze nie zostało powiedziane? Nazywany geniuszem, jego twórczości poświęcane są liczne seminaria, właściwie stworzył gatunek powieści detektywistycznej, był jednym z prekursorów science-fiction, inspirował setki twórców, od pisarzy, przez muzyków po autorów mang. Kruk pozostaje jednym z najsłynniejszych poematów ever, a sam Poe jest bohaterem ogromu dzieł popkultury: filmów, książek czy komiksów. W jednym z nich pisarz współpracuje z... Batmanem.
Krótko mówiąc: Klasyk przez duże K. A jak klasyk, to trzeba szanować, gdyż „wielkim poetą był”.
No, oczywiście nie trzeba, ale znać wypada. Ja poznawanie zacząłem od tomiku „Miasto w morzu i inne utwory poetyckie”, który dostałem kiedyś na urodziny. Nie znam się na poezji, ale lubię ją czytać, a nawet nie tyle czytać, co czuć. Nie zastanawiam się nad sensem, nie analizuję, tylko obserwuję swoje emocje.
Do takiego czytania, czy właściwie odczuwania, Poe jest idealny. To niemal jak bezpośredni transfer emocji, jakaś tajemna technologia wkładająca mi do głowy obrazy, uczucia, lęki i tęsknoty. A ów tomik pobudza wyobraźnię jeszcze bardziej, gdyż okraszony jest posępnymi, sugestywnymi, mistycznymi ilustracjami autorstwa Hugo Steinera-Praga. Grafiki dodatkowo oddziałują na czytelnika i doskonale oddają klimat utworów Poego.
Czy Poe to rzeczywiście geniusz, szafir pośród kamieni, a jego twórczość to lustro odbijające ludzkie lęki, przewodnik po labiryncie niemożliwej do uniknięcia żałoby, mapa do poruszania się po zakamarkach ludzkiej egzystencji? Nie mam pojęcia. Mogę tylko powiedzieć, że mnie jego twórczość porusza.
Na koniec podzielę się dedykacją, jaką dostałem w książce (dzięki Kamil!):
„Dla Edka z okazji 28 urodzin,
żeby dni, które są do dupy
dzięki temu tomikowi
były chociaż poetyckie”
Spełniło się!