„Hashtag” to książka, która miała zachwycić, jednak okazała się ogromnym rozczarowaniem. To miał być thriller psychologiczny, który ponownie „miał” trzymać w napięciu, zaskoczyć, wciągnąć, niestety żadnej z tych rzeczy ja osobiście nie doświadczyłem. Już od samego początku, byłem pozytywnie nastawiony i nawet, gdy czułem, że moje uczucia były naprawdę mieszane, to pomimo tego cały czas dawałem tej książce nadzieje, że będzie lepiej, aczkolwiek ku mojemu rozczarowaniu niestety nie było. Muszę przyznać, że nie była to moja pierwsza książka autorstwa Remigiusza Mroza, dlatego nastawiałem się na naprawdę fajną lekturę, zresztą tak też wskazywał opis, że to będzie coś ciekawego, jednak moim zdaniem jest to coś kompletnie niedopracowanego i w rezultacie nieudanego. Historia miała potencjał i nie mówię, że nie, bo wykorzystanie internetu, czy nietypowe poprowadzenie narracji, było naprawdę dobrym pomysłem, ale wiele kwestii mimo to nie poszły tak jak powinno. Zacznę, więc od narracji to, mimo, że można powiedzieć, że innowacyjna to czułem, że jest wprowadzona bezsensownie, co skutkowało tym, że książkę czytało mi się najzwyczajniej niewygodnie. Na komfort czytania wpłynęło też, na pewno to, że poprowadzona tu akcja jest ogromnie chaotyczna. Ponadto jedną z wielu rzeczy, która tutaj leży jest research, który szczerze mówiąc jest bardzo ubogi, gdyż sam będąc niejako zaznajomiony, z tematem zaburzeń psychicznych, czytając tą powieść miałem uczucie, że coś tu do końca nie gra, więc postanowiłem sam zagłębić się bardziej w temat, jakim jest bulimia. Oczywiście dosłownie po kilku minutach spędzonych na research’u moje podejrzenia okazały się słuszne. Zachowanie głównej bohaterki często kłóciło się z tym, co myśli, co wywoływało u mnie niesamowitą frustrację, przykładem może być to, że osoby chore na zaburzenie odżywiania mają problem z wyrażaniem emocji, jednak Tesa tego się w ogóle nie trzyma i nie raz zdarzało jej się popłynąć i powiedzieć wszystko, co jej w sercu gra. Tak samo często główna bohaterka jest po prostu sprzeczna w swoich uczuciach, bowiem myśli jedno robi drugie, jednak nie tylko ona, i tak jak można się domyśleć moja irytacja rośnie jeszcze bardziej. Dodatkowo mam wrażenie, że nasza główna bohaterka do najmądrzejszych nie należy, świadczy o tym, że w kluczowych zdarzeniach zastanawia się nad błahostkami zamiast działać. Idąc dalej, często wiele wątków wyjaśniane, jest po macoszemu i nie mają one za wiele sensu, a w dodatku są bardzo nieprzekonujące a nawet powiedziałbym, że są spłaszczone. Kolejnym aspektem jest słowo „manipulacja”, które jest niezwykle ważne w tym gatunku i niestety ta ‘manipulacja’ jest tu bardzo kiepska, ponieważ już w 1/4 książki wiedziałem jak się zakończy, więc gdzie tu ta rozrywka? Może to tylko kwestia mnie, ale dla mnie moje myślenie było po prostu logiczne. Absurdalny jest tu także humor, który mnie po prostu odrzucał i kompletnie nie pasował do tego typu historii. No i na koniec schematy, których jest tu naprawdę nie mało i dla mnie były po prostu żenujące, no nie wnosiły nic nowego, chociaż tyle, że autor, chociaż starał się wprowadzić coś nowego, szkoda, że nawet to nie wypaliło.
Podsumowując na książkę straciłem tylko mnóstwo czasu i dawno nie zjadłem tyle nerwów podczas czytania, dodatkowo bardzo się zawiodłem na autorze, który jak dotąd nigdy mnie nie zawiódł. Z tego, co zauważyłem już na tą chwilę opinie o tej książce są naprawdę skrajne, i uważam, że ta książka może być świetna, ale nie dla osoby, która ma za sobą niemało książek. Niestety, dlatego też odradzam wam sięgania po tą książkę, gdyż w moim odczuciu stracicie czas, a rozrywka żadna. Smutne jest to, że książka ta, jest jedną z najgorszych, jaką w tym roku przeczytałem do tej pory. Moja ocena to 1,5/5 gwiazdki.