Dokonało się. Na skroniach Władysława Łokietka spoczęła królewska korona. Ale wrogowie króla rosną w siłę. Jan Luksemburski wygrywa straszliwą bitwę pod Mühldorf i wyrasta na ważnego europejskiego gracza. Krzyżackie intrygi sprawiają, że wyrok papieski jest nie do wykonania. Władysław zaczyna pojmować, iż żadna dyplomacja nie pozwoli mu odzyskać Pomorza. Wchodzi w sojusz, który nikomu w Europie nie przyszedłby do głowy. Zaskakuje wrogów i wkracza na wojenną ścieżkę, by dokonać zemsty za królobójstwo sprzed trzydziestu lat. Nie ma jednak pojęcia, że na życie jego jedynego syna czyha nieznany wróg. Następca tronu jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie, a na królestwo polskie rusza potężna armia Jana Luksemburskiego.
Akcja czwartego tomu serii "Odrodzonego Królestwa" osadzona jest w czasie, kiedy Władysław Łokietek, mając sześćdziesiąt lat, zdobywa wymarzoną koronę. To wydarzenie symbolicznie kończy erę rozbicia dzielnicowego w Polsce, lecz nie likwiduje wielu problemów, przed którymi stoi polski monarcha. Szczególnie niebezpieczny okazuje się Jan Luksemburski, król Czech, który nie ma zamiaru zrezygnować z roszczeń do polskiego tronu. Sytuacja z Krzyżakami także nie wygląda korzystnie. W odpowiedzi na te wyzwania, Łokietek zacieśnia sojusz z Węgrami - jego piętnastoletnia córka, Elżbieta, wychodzi za mąż za Karola Roberta i powoli zaczyna budować swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Polska staje u progu nowej wojny - legendarnej bitwy pod Płowcami....
"Wojenna korona" pod wieloma względami nie odstaje poziomem od wcześniejszych tomów. Dynamiczna fabuła, starannie wykreowane postaci oraz przyjemny, swobodny styl pisania to tutaj nic nowego. Poza "ubogacaniem" powieści w motywy i wątki fantastyczne, nie ma się do czego przyczepić. Kto lubi przenikanie się fikcji literackiej z realiami historycznymi, lektura „Wojennej korony” z pewnością niejednokrotnie wywoła uśmiech. Ja nie gustuję za bardzo w takich połączeniach ale książkę rozgrzeszam, bo cała seria jest warta przeczytania.
Elżbieta Cherezińska to nasz skarb narodowy. Autorka przepięknie i wspaniale daje nowe życie naszej polskiej historii. Uwierzcie mi. Lektura książek autorki to najlepszy sposób nauki o naszej przeszłości narodowej. Wątek fantasy zawarty w każdej z powieści, tylko dodaje smaku i tej niesamowitej aury. Gdyby nie fakt, że bohaterami są postacie historyczne, każda z powieści Elżbiety Cherezińskiej mogłaby służyć za przykład fantasy z najwyższej półki. Nie wiem, jak mogę zachęcić Was do czytania, kto jeszcze autorki nie zna. Nie czekajcie na Wichry zimy, tylko na kolejną powieść autorki, która zakończy historię Władysława Łokietka. Epicka, napisana z rozmachem. Cudowna. Wspaniale bawiłem się podczas lektury. Ostrzegam tylko, że natłok postaci i wydarzeń może z początku nieco zniechęcać. Wytrwajcie jednak, bo czeka Was wspaniała podróż. Polecam Wam bardzo gorąco i szczerze. Warto.
Elżbieta Cherezińska wie jak „sprzedawać” historię w przystępny sposób i ożywiać bohaterów tak, by nie można było doczekać się kolejnego ich spotkania. Tym razem w czwartej odsłonie cyklu Odrodzone królestwo pod tytułem Wojenna korona.
Wojenna ścieżka. Dokonało się. Na skroniach Władysława Łokietka spoczęła królewska korona. Ale wrogowie króla rosną w siłę. Jan Luksemburski wygrywa straszliwą bitwę pod Mühldorf i wyrasta na ważnego europejskiego gracza. Krzyżackie intrygi sprawiają, że wyrok papieski jest nie do wykonania. Władysław zaczyna pojmować, iż żadna dyplomacja nie pozwoli mu odzyskać Pomorza. Wchodzi w sojusz, który nikomu w Europie nie przyszedłby do głowy. Zaskakuje wrogów i wkracza na wojenną ścieżkę, by dokonać zemsty za królobójstwo sprzed trzydziestu lat. Nie ma jednak pojęcia, że na życie jego jedynego syna czyha nieznany wróg. Następca tronu jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie, a na królestwo polskie rusza potężna armia Jana Luksemburskiego.
Pod wiatr. Elżbieta Cherezińska po raz kolejny czaruje, „bawiąc się” historią Polski i ukazując losy Władysława Łokietka, który właśnie sięgnął po upragnioną koronę. Koronę, która nie przynosi pokoju, gdyż wokół Polski wciąż „gromadzą się czarne chmury”.
Obok starych wrogów, jak król Czech, pojawiają się nowe zagrożenia, z których Krzyżacy zaczynają grać szczególnie kluczową rolę. Rozpoczyna się więc kolejna polityczna rozgrywka, a Łokietek próbuje zapewnić sobie wsparcie przewidywalnych sojuszników, takich jak Węgry, oraz nawiązuje zaskakujące układy, jak choćby z Litwą.
Książka tętni życiem: są tu konkretne bitwy, polityczne intrygi i szybkie „przeskoki” między miejscami wydarzeń. Dzięki czemu możemy śledzić różnorodne postaci i obserwować sytuację na wielu europejskich dworach, kibicując różnym bohaterom w ich ważnych, a czasem nawet i przyziemnych zadaniach.
Reasumując. Wojenna korona, jak wcześniejsze tomy, wciąga perfekcyjnym połączeniem historycznych faktów i literackiej wyobraźni. Postacie są pełnokrwiste, pełne sprzeczności i emocji, a tło wydarzeń – malownicze i drobiazgowo dopracowane. Cherezińska oddaje ducha epoki z takim rozmachem, że historia Łokietka i Polski staje się czymś więcej niż zwykłą opowieścią.
To po prostu lektura, od której trudno się oderwać – gorąco polecam!
Cóż tu napisać nowego? Może tylko to, że czekam niecierpliwie na finał tego cyklu, który chyba nadejdzie szybko. Taką mam nadzieję. Trochę już mnie przesyca historia. Ale i żal się od niej odrywać. Władysław Łokietek to postać niebanalna. Zwłaszcza na tle ówczesnej historii. Król opatrznościowy, można napisać. Choć całe życie miał pod wiatr. A może i dlatego, ponieważ życie ukształtowało mu osobowość i charakter bez których nie byłoby odrodzonego królestwa. Które przecież za jego życia, nawet po koronacji, chwiało się co chwila. Zatem gdyby nie jego godny następca, który w tej powieści jest jeszcze bezbarwnym młodzikiem... I tak dalej. A w tle plejada potężnych wrogów: Jan Luksemburski rosnący w siłę, inteligentny i drapieżny król celebryta; Zakon Krzyżacki. Ten nie może nie budzić podziwu dla swojej organizacji, dyplomacji i konsekwencji skupiającej się na dalekosiężnych celach. Utrata Śląska (do dziś mnie śmieszy polska "rdzenność" ziem śląskich - wystarczy w kalendarz popatrzeć, toć Wilno bardziej polskie niż Wrocław) była niezbędna, bo nie był do utrzymania. Trochę mnie męczy wątek pogański, choć akurat nie litewski - autorka ciekawie go prezentuje nawet na tle Dzikich. A najbardziej cieszy mnie zapowiedź, że po następnej powieści Elżbieta Cherezińska Piastów porzucać nie zamierza. Zatem pewnie będzie jeszcze opowiadać o Kazimierzu i jego siostrze, Elżbiecie.
Przyznam szczerze, że jak zabierałam się za cykl Odrodzone Królestwo, to było we mnie dużo sceptycyzmu. Po dwóch pierwszych tomach byłam wręcz przekonana, że w końcu opowieść o Piastach musi mnie znudzić. Ile można wszakże czytać o spiskach i knowaniach w dawnej Polsce. Na chwilę przed zakończeniem całej opowieści – został mi bowiem już tylko ostatni – V tom wiem, że nie tylko zupełnie pochłonęły mnie tamte czasy, ale wręcz z ciekawością zgłębiam kolejne tajniki historii, które Autorka przed czytelnikami odsłania. A że talent do opowiadania Elżbieta Cherezińska ma jak mało który Autor, to i nie sposób odłożyć książki czy wyłączyć audiobook, tym bardziej, że w wersji audio fenomenalną interpretację przedstawił Filip Kosior. Czwarty tom rozpoczyna się od chwili triumfu. Władysław Łokietek zasiadł na koronacyjnym tronie, Wawel odkrywa przed nim swoje uroki, jednak nie sposób cieszyć się z uzyskanego tytułu, kiedy wróg stoi u bram i wyczekuje jedynie chwili na idealny moment do ataku. Kością niezgody jest zwłaszcza Pomorze, o które usilnie swe roszczenia wysuwają rycerze Zakonu Najświętszej Marii Panny co to czarny krzyż na białych płaszczach noszą, ale i Jan Luksemburski zwiera szyki i gotowy jest ruszyć na podbój polskich ziem. Władysław nie ma wyjścia i zmuszony jest szukać własnych popleczników, zawierać nowe sojusze i szykować armię do boju. Idealnym partnerem wydaje się Litwa, jednak wciąż jej pogański charakter stanowi dość istotny problem. A jakby tego było mało również i Stara Krew zmuszona jest zawalczyć o swoje. Córki Matki Ziemi staną zatem we własne szranki z Synami Ojca. Kogo i gdzie doprowadzą te waśnie nie zdradzę, zachęcam jednak tych, którzy jeszcze nie zmierzyli się z tym cyklem, aby po niego sięgnęli. Ja już zmierzam do finału, ale serdecznie polecam Wam wszystkie poprzednie części.
Odrodzone Królestwo, które bez chwili wahania postawiłabym tuż obok Królów Przeklętych Druona czy Cyklu Tudorowskiego Gregory, miało liczyć trzy tomy. Na szczęście, Elżbieta Cherezińska postanowiła kontynuować historię rządów Władysława Łokietka i tak kilka miesięcy temu do księgarń trafiła Wojenna korona. I rzeknę Wam, że godna to kontynuacja i zacna lektura!
Po raz kolejny Cherezińska udowadnia że historia potrafi być równie ciekawe jak fabularyzowane ksiązki - a nawet bardziej... dość powiedzieć że o ile BARDZO chcę doczytać w zródłach historycznych szczegóły opisanych wydarzeń o tyle nie sięgam po nie -bo chcę bez spoilerów (lol) przeczytać co się stanie w ostatnim tomie.
Jesli podobała Ci się "Gra o tron" - jest DUŻA szansa że "Korona" zachwyci
W porównaniu z trzema poprzednimi tomami to bardziej wprowadzenie do finału historii niż samodzielna opowieść. Postacie zostały rozstawione na planszy, z niecierpliwością sprawdzę w jaki sposób autorka połączy fakty z fikcją w zakończeniu tej historii.
Zbyt chaotyczna dla mnie i zbyt dużo bohaterów podobnych do siebie. Za to jak zwykle świetne smaczki około historyczne , które umożliwiają wyobrażenie sobie perspektywy i codzienności każdej strony.
Elżbieta Cherezińska - Królowa, Cesarzowa, bogini polskiej powieści historycznej wbrew wcześniejszym zapowiedziom zdecydowała się na kontynuację tetralogii „Odrodzone królestwo”. Jak wspomina na swojej stronie internetowej cherezinska.pl: „Płomienna korona miała być ostatnim tomem cyklu Odrodzone Królestwo a dalsze losy bohaterów opowiadać miał inny, nowy cykl powieściowy, skupiający się na dzieciach Władka, Elżbiecie, królowej Węgier i Kazimierzu, królu Polski. Tego byłam pewna dwa lata temu, gdy ukończyłam pisanie Płomiennej. Na szczęście było dość czasu, by spojrzeć z dystansu i zmienić plany. Królewska koronacja to spełnienie, chwila pożądana, upragniona, wyczekiwana latami. To szczyt góry, na który wchodzi się latami (Władkowi zajęło to dziesiątki lat!). Staje się na wierzchołku. I co dalej? Pamiętacie wypowiedzi naszych wybitnych himalaistów? Mówią, że tam nie ma euforii, bicia w bębny i hymnów tryumfalnych. Że jest tylko jedno pragnienie, by jak najszybciej zejść z niebezpiecznej góry. Pełnią sukcesu jest żywy człowiek, który dokonał wejścia i zejścia.(...) Zobaczyłam to wszystko razem i powiedziałam: "Władku, związałam się z tobą na dobre i na złe i nie opuszczę cię aż do śmierci". Po cichu dodałam: "To tylko trzynaście lat, dam radę". Ogromnie cieszę się że taką decyzję podjęła Autorka. Zostajemy z naszymi ulubionymi bohaterami, królem Łokietkiem, który dla czytelników tej serii stał się po prostu Władkiem, Jadwigą, Rikissą i Lipskim, Jemiołą, Michałem Zarembą, Hunką, Grunhagenem i oczywiście Borutką. Śledzimy ich losy na tle aktualnych wydarzeń historycznych a działo się wówczas niemało. Pisarka ożywiła nam średniowiecze i jej bohaterów, zarówno historycznych jak i tych fikcyjnych. Rzadko czytając powieść mam tak wyraźne poczucie wizualizacji, bycia w centrum opisywanych wydarzeń, równie rzadko śmieję się nagłos z czytanych dialogów. A tak jest w przypadku „Odrodzonego królestwa” i jego bohaterów, którzy jak król Łokietek, dzięki niezwykłemu talentowi Autorki, stają się nam w pewien sposób bliscy. Jednak jak sama mówi w wywiadach, nie wytrzymałaby z Władkiem nawet 5 minut 😊 Cherezińska posiada niezwykły talent zarówno do tworzenia wyrazistych i barwnych postaci, jak również scen batalistycznych, które uwielbia tworzyć, znaleźć się w centrum pola bitwy. Nie porównujmy jej jednak z Sienkiewiczem, to zupełnie inna twórczość, na poły fantastyczna, bez upiększeń i idealizacji – na miarę XXI wieku. Jej proza jest jednocześnie bardzo niekobieca, w dobrym tego słowa znaczeniu, dużo polityki, wojny, seksu, pełna motywów fantastycznych, wyrazistych i barwnych dialogów. Co ciekawe, Cherezińska nie przeinacza historii, nie konfabuluje, ma ogromną wiedzę o średniowieczu, opiera się na solidnych źródłach z epoki, konsultuje się z mediewistami; swoją niezwykłą wyobraźnią wypełnia tylko „białe plamy” w dziejach, których niestety nie brakuje. Z niecierpliwością czekam na piąty, ostatni tom tego znakomitego cyklu. Pisz, Królowo dalej, pisz…
Kiedy dwa lata temu, podczas jednego ze spotkań autorskich, Elżbieta Cherezińska zapowiedziała, że kończy cykl "Odrodzone królestwo" poczułam ukłucie żalu. W czasie lektury trzech tomów serii zdążyłam zżyć się z bohaterami i towarzyszyło mi poczucie, że nie wszystkie wątki zostały zamknięte. Gdy w zapowiedziach wydawniczych zobaczyłam informacje o kolejnym tomie cyklu wiedziałam, że będę chciała przeczytać go jak najszybciej. Oczekiwanie były bardzo duże, a co z tego wyszło?
Do twórczości Elżbiety Cherezińskiej do tej pory podchodziłam całkowicie bezkrytycznie. Zanim ją poznałam (twórczość, nie autorkę) często zdarzało mi się myśleć, że to szalenie smutne, mając tak ciekawą historię, nie mamy nikogo, kto potrafiłby o niej pisać w porywający sposób. Elżbieta Cherezińska od początku potrafiła tchnąć życie w swoich bohaterów, nadała im charakter, a przede wszystkim sprawiła, że jej powieści są wiarygodne. Autorka zapewniała wielu czytelnikom rozrywkę na wysokim poziomie i sprawiła, że powieści historyczne zyskały wielu nowych czytelników.
"Wojenna korona" pod wieloma względami nie odstaje od poprzednich tomów. Powieść ma wartką akcję, dobrze skonstruowanych bohaterów i bardzo przyjemny, lekki styl. Chociaż od lektury poprzednich tomów minęło już sporo czasu, od razu zanurzyłam się w historię, którą autorka postanowiła opowiedzieć. Podobnie jak w przypadku poprzednich części cyklu, nie mam większych zastrzeżeń. Jednak w "Wojennej koronie" zdarzyło się coś, czego nie zauważyłam wcześniej. Autorka kilka razy bardzo mocno zaszarżowała językowo, niektóre teksty wypowiadane przez bohaterów brzmiały nieco zbyt współcześnie. Zdarzały się również żarty tak rubaszne (niemal żenujące!), że czytałam je z niedowierzaniem. Ale uwierzcie, to tylko drobne mankamenty, które ostatecznie nie psują lektury.
Jedno jest pewnie – Elżbieta Cherezińska ciągle pozostaje królową polskiej powieści historycznej (i póki co nikt nie zagraża jej pozycji). Po raz kolejny potrafiła ona przemienić suche fakty z licznych źródeł w historię żywą i pasjonującą. Takie popkulturowe przedstawianie historii sprawia, że nowi czytelnicy łatwo mogą polubić to, co do tej pory wydawało im się niezbyt ciekawą dziedziną. A mnie nie pozostaje nic innego, jak czekać cierpliwie na kolejny tom (niczym białogłowa na powrót swojego rycerza).
Dlaczego ja to sobie znowu robię? Przecież wylałam kubeł żali nad "Płomienną koroną", a jednak z jakieś czystej perwersji sięgam po to dalej, licząc chyba na cud. Niestety cud nie nadszedł i nadal uważam, że przy całej mojej miłości do fantastyki, ta akurat książka dopiero bez tego wątku byłaby arcydziełem.