To już czwarta publikacja wydawnictwa Horror Masakra, której tematem przewodnim jest słowiańska groza i niesamowitość.
„Słowiański Horror” – antologia szczególna, która zwiastuje nam narodziny słowiańskiego horroru! Naszą misją jest popularyzacja kultury duchowej dawnych Słowian poprzez literacką grozę, bo to my jesteśmy prawnukami żerców, wołochów, wiedźm, guślarzy, wędrownych dziadów, którzy przed wiekami rozsiewali naszą kulturę po całej słowiańszczyźnie. Gdyby nie nasi przodkowie, świat nigdy nie usłyszałby o utopcach, wąpierzach, upiorach, wilkodłakach, złośliwym lichu, przerażających mamunach czy zwodniczo pięknych rusałkach. Wszystko to jest naszą kulturową spuścizną, dziedzictwem, które wyssaliśmy wraz z mlekiem matki. Dbajmy o nie i krzesajmy wieczny ogień pamięci. Słowiański horror uderza – nie po raz pierwszy i zapewne nie ostatni. Tego możecie być pewni. Będziemy Was straszyć do końca świata i jeden dzień dłużej! Maciej Szymczak.
Jest to antologia, zbiór opowiadań, więc rozumie się samo przez się, że nie wszystkie mi przypadną do gustu. Jednak poziom tych opowiadań jest bardzo nierówny. Część jest faktycznym opowiadaniem, w formie i treści, cała historia zamyka się w jednym tekście i te są dobre. Kolejne brzmią i, po krótkim sprawdzeniu, faktycznie są opowiadaniami pochadzącymi z serii, lub zbioru, gdzie czytelnik powinien znać realia i świat, w którym się obraca. I te też są dobre w większości i dzięki nim faktycznie chcę poznać przynajmniej jeden z przedstawionych uniwersów. Jednak większość niestety czyta się jak niedokończony brudnopis, jak coś wyrwanego z większej całości, która nie zachęca ani nie ma większego sensu. Są jak zbiór luźnych myśli albo spisane koncepty, które mogą się do czegoś przydać, ale jeszcze nie wiadomo, o co chodzi, czym są, do czego się przydadzą, ani, czy w ogóle. 3/5 ze względu na 2 opowiadania, reszta nie trzyma poziomu, przykro mi.
To ciekawa antologia popularyzująca kulturę dawnych Słowian będącą spuścizną naszych przodków z czasów przedchrześcijańskich. Znajdziemy tu dwanaście opowiadań oraz sześć wierszy.
Opowiadania są przedstawione w różnej perspektywie czasowej, zarówno w przeszłości, jak i teraźniejszości. Słowiańska groza ma wiele obliczy. O dawnych bogach, demonach, rytuałach i wierzeniach jeszcze tli się iskierka pamięci i warto ją wzniecać, gdyż tkwi w nich urok dawno zapomnianego świata.
Jest klimacik, mrok i tajemnica. Odrobinka grozy wzbudzająca dreszczyk niepokoju, ale nie strasząca. Autorzy mają fantastyczne pomysły i potrafią zaciekawić. Różnorodność tematyczna opowiadań sprawia, że każdemu tu co innego przypadnie do gustu. Do moich ulubionych z tego zbioru należą: "Pożóg" Artura Grzelaka, "Żywy ogień" Marka Kwietniewskiego, "Wąpierz" Macieja Szymczaka, "Bieda" Tomasza Siwca.
Wydanie okraszone jest świetnymi ilustracjami Michała Kędzierskiego, które dodają klimatu tej antologii. Moim zdaniem warto po nią sięgnąć, myślę że na długie, zimowe wieczory sprawdzi się idealnie.