Czy można oszukać przeznaczenie? Czy rodowa skaza może ujawnić się w czasie najpiękniejszych świąt w roku? W rodzinie Zosi wszystkie kobiety zakochiwały się w jednym typie mężczyzn. Przystojnym brunecie o pustym sercu, czarującym lecz niezdolnym do odwzajemnienia miłości. Uroczym, ale nieodpowiedzialnym. Taki był jej dziadek i ojciec, a także mąż starszej siostry.
Zosia nie chce powtórzyć ich losu. Jest ostrożna, czujna, bystra. Nie szuka miłości. Jednak przystojny brunet w najgorszym typie pojawi się na jej drodze sam, jakby ciągnięty niewidzialną nicią przeznaczenia. Prosto ku zgubie. Czy los można odwrócić? Czy Zosi uda się uchronić przed powtórzeniem błędów mamy?
Wydaje się to łatwym zadaniem, dopóki ten wyjątkowy mężczyzna nie spojrzy jej w oczy tuż przed wigilijnym wieczorem.
Pisarka, autorka książek obyczajowych, mama czwórki dzieci (trzech dorastających córek i jednego małego synka). Na swoim koncie ma ponad dwadzieścia powieści. Jest absolwentką polonistyki UJ w Krakowie. Przez wiele lat pracowała w szkole, obecnie pisarstwo stało się dominującym zajęciem w jej życiu zawodowym. Pisze książki obyczajowe mocno osadzone w realiach życia. Fabuła nie stroni od problemów, ale niesie pozytywne przesłanie. Autorka zachęca kobiety, by się nie poddawały wobec trudności losu, ale walczyły o miłość, rodzinę, marzenia.
Maturzystka Zosia odziedziczyła domek po swojej babci. Przyjeżdża na przerwę świąteczną na wieś, by odpocząć od wiecznie narzekającej matki i sprawdzić, co kryje stare domostwo. Gdy w starym kaflowym piecu zapłonie ogień, ze spiżarki zostaną wyciągnięte najlepsze przysmaki, a upragniona cisza ukoi zmysły, Zosia poczuje, że wreszcie znalazła swoje miejsce. Czy miastowa dziewczyna poradzi sobie samotnie na wsi? Kto z sąsiadów okaże pomocną dłoń? I kim jest przystojny brunet, który wyraźnie się nią interesuje?
To była przyjemna historia o tym, jak można zawalczyć o własny komfort i jak czasem jedna decyzja, podjęta pod wpływem chwili, może zmienić wszystko. Zosia to zaradna młoda dziewczyna, która odkrywa, że swoje miejsce można znaleźć nawet tam, gdzie niewielu by szukało. Jej decyzja staje się początkiem zacieśniania rodzinnych więzi, które dawno temu zostały zerwane.
Opowieść bywa miejscami nieco nierealistyczna, co może przeszkadzać niektórym czytelnikom. Niemniej, odnalazłam w Zosi trochę swojej własnej historii i decyzji, które podejmowałam w jej wieku – decyzji, których nigdy nie żałowałam. Domyślam się jednak, że wiek bohaterki może budzić wątpliwości w kontekście tak poważnych wyborów.
Krystyna Mirek ma niewątpliwy dar przekonywania czytelnika do swojej opowieści. Łatwo przymknąć oko na pewne niedociągnięcia i dać się wciągnąć w ciepłą, choć uroczo zimową, wiejską atmosferę.
2/5 Nie. Po prostu nie. Pomijając fakt, że nie jestem fanką polskich romansów, ta książka była zwyczajnie słaba. Przede wszystkim nierealistyczna, momentami nudna. Główna bohaterka jakby wyrwana z innego świata. Maks to typowy bohater takiego romansu podobnie jak Jasiek. Zauroczyła mnie jednak Ewa i Wojtek. Książka miała być świąteczna, ale ja w ogóle nie czułam tego klimatu. Dla fanów tego gatunku- może tak, ale zdecydowanie nie dla stroniących od niego.
Jeżeli szukasz historii, która jest całkowicie miła, przyjemna, dobrze się kończy, ma odrobinę humoru i jest totalnie nierealna to jest to książka idealna dla Ciebie!
19 latka przed maturą, bez pracy i z niewielkimi oszczędnościami decyduje się przyjąć spadek po babci: dom na wsi. Nagle z każdej strony spływają do niej pieniądze, rodzina która z nią nie gadała ciągle ją odwiedza (i daje więcej pieniędzy). Bez problemu codziennie dojeżdża 2,5h w jedną stronę do i z szkoły, zajmuje się domem, gospodarką... Ogólnie cud, miód i same przyjemności. Jest też wątek miłosny.
Powiedziałabym, że to bardziej zimowa powieść niż świąteczna. Powiedziałabym również, że to powieść nie dla mnie, bo nie dość, że przewidywalna (historia stara jak świat), to jeszcze w dodatku o nastolatce. A jednak warsztat pisarski i umiejetność budowania nastroju potrafią zdziałać cuda, bo to się naprawdę dobrze czytało. Pochłonęłam w jeden wieczór!
Ciepła powieść, idealna na zimowy wieczór. Czuć atmosferę wsi. Trochę przeszkadzał mi wiek głównej bohaterki. Nieco na wyrost. Dziewczyna w tym wieku raczej nie podjęłaby takich decyzji. Samo zakończenie, chociaż przewidywalne, miałam nadzieję że będzie inne :( Dam 4 gwiazdki ze względu na ciepło i cudowną wiejską atmosferę jaką czułam przez cały czas czytania.
Bardzo przyjemna książka. Czytając ją można się wręcz przenieść do innego świata. Aczkolwiek bywały momenty kiedy miałam ochotę przestać czytać, ponieważ niektóre rzeczy wydawały mi się nielogiczne. Jednak mimo wszystko zakończenie jak dla mnie było cudowne choć do przewidzenia
This entire review has been hidden because of spoilers.
Przyjemna, lekka lektura. W dużym stopniu jest to książka o niczym, ale pomimo to miała w sobie coś absorbującego. No i niestety do końca nie dowiedziałam się o jaki sekret chodzi w tytule.
2,75 Najbardziej urzekło mnie ciepło, które bije z tej książki. Słuchana w audio na pewno wprowadza nas w lepszy klimat. Podobała mi się konsekwencja w prowadzeniu postaci mamy natomiast HALO co z Jaśkiem? I dlaczego Zosia nie próbuje się dowiedzieć co wydarzyło się pamiętnej nocy na ganku? Momentami nierealistyczna, dlatego obniżona ocena. Moim zdaniem dużo rzeczy dzieje się za szybko żebym z czystym sumieniem w to uwierzy
Naprawdę mi się podobała kiedy jej słuchałam, ale po skończeniu popatrzyłam na nią bardziej obiektywnie a nie przez pryzmat uczuć, które mi towarzyszyły podczas słuchania, zauważyłam kilka moim zdaniem ważnych minusów, dlatego z bólem, ale musiałam obniżyć ocenę.
Niech was nie zwiedzie okładka i tytuł, ta powieść nie ma wiele wspólnego ze świętami. Powiem więcej: ma klimat zdecydowanie nie wprowadzający w przedświąteczną gorączkę.
Zosia to młoda kobieta, tuż po osiągnięciu pełnoletności, w maturalnej klasie, która postanawia przyjąć spadek po babci - stary dom, w małej podgórskiej miejscowości. Nie ma w życiu lekko - mieszka z matką, zgorzkniałą kobietą po rozwodzie, która widzi świat w czarnych barwach i nigdy nie ma dla córki dobrego słowa. Z tego powodu starsze siostry Zosi dawno temu opuściły rodzinny dom. Ojciec to niebieski ptak, który utrzymuje kontakt z córkami wtedy, kiedy to jemu pasuje. Zosia niby ma przyjaciela Jaśka, ale i tak ze swoimi problemami dziewczyna musi poradzić sobie sama. Gdyby jeszcze przystojny, młody sąsiad z naprzeciwka był tak fajnym facetem jak jego ojciec, to życie z dala od Krakowa miałoby swoje uroki.
Dla mnie książka jest zwykłą obyczajówką, która dzieje się w zimie, ze świętami w tle. Historia dość przygnębiająca, ilość problemów przed jakimi staje Zosia przytłaczająca. W sumie ludzie ulegają nieco metamorfozie, ale wciąż szczęście każdego z nich jawi się jak światełko w tunelu. Książka nie jest zła, ale spodziewałam się, patrząc na okładkę, czegoś zupełnie innego - ciepłej, optymistycznej powieści, której nie dostałam.
Dodatkowe uwagi mam do wydania książki - ona chyba w ogóle nie przeszła redakcji i korekty. Jest wiele powtórzeń, np. że Zosia uodporniona jest na męskie uroki. Miejscami czyta się ją jak poradnik dla rodziców. No i liczba błędów powala; a wystarczyłoby uważnie przeczytać i wyłapać wszystkie brakujące przyimki, powtórzenia wyrazów, niegramatyczne zdania.
Szkoda, że książka mnie rozczarowała, bo liczyłam na przyjemną lekturę.
"Świąteczny sekret" to moje pierwsze spotkanie z Krystyną Mirek. Przyznam, że przeszukując storytel nabrałam ochotę na coś lekkiego i świątecznego i przepadłam bez reszty. Jest to typowe "guilty pleasure", lecz to co wyróżnia tą książkę od innych "świątecznych czytadeł to przesłanie. Zosia - główna bohaterka to spoiste ogniwo, nieco zwariowanej rodziny XXI wieku: narzekająca matka, siostry, które mają swoje życie, karierę, rodzinę zostawiają najmłodszą siostrę samą. Główna bohaterka odmienia swoje życie przyjmuje spadek, którego nikt nie chce i z dnia na dzień przeprowadza się na wieś, gdzie może liczyć na pomoc sąsiada, który mieszka z synem, którego zgodnie z rodzinnym fatum ciążącym na kobietach w jej rodzinie powinna unikać. Bardzo polubiłam Zosię, za jej siłę, którą ukazała pomimo tego, że nikt w nią nie wierzył, czasem nawet ona sama. Warto w tej książce zwrócić uwagę na postacie męskie: ojca Zosi, Maksa, przyjaciela Jaśka, oraz sąsiada Wojciecha. Autorka nie ustrzegła się tutaj typowego trójkąta: główna bohaterka, niemożliwa miłość i przyjaciel, ale relacje między trójką młodych ludzi są poprowadzone ciekawie i warto się zanurzyć w tą historię. Pomimo przewidywalności polecam tą książkę zwłaszcza w ten przedświąteczny czas.