Seria morderstw, korupcja, handel żywym towarem i ludzie jak demony, oplątani siecią kłamstw…
Prezes zarządu spółki medycznej i szef prywatnego kieleckiego szpitala ginie bez wieści. Rok później jego żona wraca na stałe do rodzinnego miasteczka. Pracująca dotychczas w szkole jako polonistka Eryka staje się prawną reprezentantką interesów męża, zasiada w zarządzie spółki i zostaje szefową szpitala.
Wkrótce pod jej domem zostają odnalezione zwłoki pobitej i zgwałconej Ukrainki. Sprawę przejmuje kielecka policja, w której pracę rozpoczyna właśnie Patryk Wroński, były uczeń Eryki. Zgłębia on tajniki zawodu pod okiem pani inspektor, która słynie z niestandardowych metod pracy i niewyparzonego języka…
Już wkrótce przyjdzie im zmierzyć się z niewyobrażalnym złem.
Całą historię poznajemy w momencie, gdy rok po śmierci prezesa Kieleckiego szpitala jego żona, która przejęła po nim zarządzanie tym obiektem, wraca do swojej rodzinnej miejscowości, do Zbijowa. Tam spotyka księdza Pająka i udaje się z nim na spacer, aby porozmawiać o tym co przez ostatni czas zmieniło się w ich życiu. Akurat tego wieczoru, gdy wróciła do Zbijowa pod domem Eryki zostają znalezione zwłoki pobitej i zgwałconej Ukrainki. Okazuję się, że jest to kobieta powiązana z Kieleckim szpitalem, a jej „wypadkiem” zaczyna interesować się policja, w której niedawno zaczął pracować Patryk Wroński – były uczeń Eryki, która przed laty była polonistką. Chłopak chce się angażować we wszelkie działania, ale surowa pani inspektor Chmiel stara się pokazać mu, gdzie jego miejsce. Jak wiadomo Zbijów to mała miejscowość, a tam wszelkie plotki rozchodzą się bardzo szybko. Polska wieś pełna tajemnic, kłamstw i trudnych do wyjaśnienia zbiegów okoliczności, a w tym wszystkim sprawa Ukrainki.
PLUSY:
+ Ujęcie wielu wątków i ukazanie kilku aspektów każdej sytuacji sprawiło, że czytelnik ma szeroki pogląd na daną sprawę. Lubię kiedy znam zarówno obecne zachowanie bohatera jak i jego przeszłość, bo to pomaga zrozumieć dlaczego zachowuje się on w dany sposób. Tutaj mamy dużą wiedzę na temat świata przedstawionego i za to duży plus!
+Ważną kwestią w tej książce jest niewątpliwe poruszenie szeregu ważnych tematów takich jak korupcja, handel żywym towarem czy zdrowie psychiczne. O tym jak ciężko jest nam zmierzyć się z własnymi demonami i jak duży wpływ ma na nas rodzina czy wsparcie od bliskich możemy przeczytać w „Zakłamanych” wielokrotnie. Są to tematy bardzo ważne i cieszę się, że zostały tu zamieszczone, bo z pewnością niejednemu czytelnikowi otworzą się oczy na pewne sprawy.
+ Ja uwielbiam książki, w których łatwo mi utożsamić się z bohaterami, czy w których realia codziennego życia są takie prawdziwe i zwyczajne. I tutaj to mamy! Polska, miasto i wieś, a na tej wsi niezmiernie ważną rolę odgrywa ksiądz. Wielokrotnie powtarzałam, że czułam się jakbym czytała kryminalną wersję serialu „Ranczo”, który bardzo lubię. I coś w tym jest, że taka prosta rzeczywistość trafia do nas najlepiej. W „Zakłamanych” miejsca akcji są zarówno realistyczne jak i fantastyczne, ale świat przedstawiony jest wciągający i czyta się o nim z wielką przyjemnością.
+Wciągająca i zaskakująca fabuła to podstawa dobrego kryminału, a to właśnie otrzymaliśmy w „Zakłamanych”. Zwroty akcji pojawiające się na przestrzeni całej książki, a nie tylko na ostatnich stronach, oraz ciekawe i oczywiście zaskakujące zakończenie, czego chcieć więcej !
PODSUMOWANIE:
Debiut Joanny Dulewicz „Zakłamani” zawiera tak wiele wspaniałych postaci, wydarzeń i treści, że ciężko napisać w skrócie jak wspaniała jest ta książka. Każdy wielbiciel kryminałów powinien po nią sięgnąć bez wahania. Znajdziemy tu szokujące zwroty akcji co kilka stron, a mimo tak dużej ilości informacji wszystkie elementy układanki stopniowo zaczynają się składać w całość i wszystko jest tu na swoim miejscu. Wciągająca, szokująca i porywająca książka, w której język narracji bardzo pozytywnie wpłynął także na jej odbiór. Sprawa, którą rozwiązujemy wraz z bohaterami jednocześnie poznając całość „od podszewki” wciągnie każdego fana kryminałów ! Polecam bardzo i jestem w szoku, że to debiut, ale także szczęściliwa, że polscy autorzy coraz częściej pozytywnie mnie zaskakują. Zachęcam każdego do przeczytania już 11 marca, a potem koniecznie napiszcie jak wrażenia!
Sztuką jest zamieścić w jednej powieści kilka intrygujących wątków, ale mistrzostwem połączyć je w tak spójną i dopracowaną całość. A jeśli jest to debiut pisarski, jak w przypadku książki "Zakłamani", to zasługuje na słowa najwyższego uznania.
Prezes prywatnej lecznicy rozpływa się w powietrzu. Jego żona Eryka przejmuje prowadzenie biznesu, choć kosztuje ją to wiele stresów. Mimo, że od zaginięcia męża minął rok, kobieta nie poddaje się i próbuje za wszelką cenę ustalić co się z nim stało. Tymczasem przed jej domem zostają znalezione zwłoki pobitej i zgwałconej Ukrainki, która leczyła się w klinice Eryki. Czy to nie zbyt wiele tragicznych wydarzeń, jak na tak niewielką miejscowość i jedną osobę? Na tym jednak horror kobiety się nie kończy.
Młody policjant i były uczeń Eryki, Patryk Wroński, pod okiem swojej oryginalnej szefowej próbuje przeanalizować wszystkie wątki, by odkryć prawdę. Stosowane przez niego metody nie zawsze są etyczne, ale może okażą się skuteczne? Dowie się więcej niż się spodziewał, również o przeszłości swoich bliskich.
Bezpardonowa walka w biznesie, zawistna i plotkarska społeczność, która tylko czeka, by komuś powinęła się noga. Zbrodnie i kłamstwa, dwulicowość i hipokryzja, nawet ze strony osób, które powinny świecić przykładem. To wszystko buduje klimat powieści, napisanej tak lekkim językiem, że strony umykają jedna za drugą. Jednak to bohaterowie, tak prawdziwi ze swoimi lękami, wyborami, samotnością są duszą tej opowieści.
I tu nasuwa się pytanie do autorki. Czy będziemy mogli spotkać bohaterów w kolejnej powieści, czy to ekscytująca, ale jednak jednorazowa przygoda? Szkoda byłoby nie wykorzystać ich potencjału i bardzo liczę na kolejne spotkanie.
Debiutancka książka Joanny Dulewicz, to wciągająca historia pełna intryg i tajemnic. Na pewno nie będziecie się przy niej nudzić.
Przyznam, że przy czytaniu musiałam się mocno skupiać by nie pominąć żadnego ważnego faktu, który pomógłby mi odgadnąć prawdę.
Mamy wiele wątków, które są w pewien sposób ze sobą powiązane, a wszystko kręci się wokół Eryki Olbracht, która po 10 latach wraca do rodzinnej miejscowości. Mąż Eryki zaginął, a ona postanawia przejąć jego obowiązki w prywatnej klinice. Jednak w szpitalu dzieją się dziwne rzeczy, ginie dokumentacja jednej z pacjentek, która nie posiadała ubezpieczenia, a jej ciało zostaje odnalezione pod domem Olbracht.
Ciekawą postacią jest również młody policjant, który dostaje awans, jednak jego nowa szefowa jest bardzo wymagającą osobą (ją też polubiłam, z jednej strony zgrywa twardą babkę, której nic nie rusza a z drugiej troszczy się o swoich pracowników i pomaga im w dojściu do prawdy). Patryk Wroński (młody policjant), dostaje sprawę dotyczącą Eryki Olbracht, tak się składa, że to jego była nauczycielka, a on unika kontaktu z nią jak ognia. Czy uda mu się odnaleźć prawdę?
Książkę czyta się z zapartym tchem. Cały czas mój umysł pracował na najwyższych obrotach by połączyć wszystkie fakty i nic nie pominąć.
Uważam, że książka jest rewelacyjna. Już nie mogę się doczekać aż w moje ręce wpadnie druga książka tej autorki „Zastraszeni”.
Udało mi się przeczytać kolejny wyrzut sumienia recenzencki. Tym razem to książka Joanny Dulewicz "Zakłamani". Autorka wygrała konkurs na kryminał i oto wynik jej pracy.
Eryka Olbracht obejmuje posadę dyrektora w prywatnym szpitalu, którym do tej pory zarządzał jej mąż. Jednak on zniknął bez śladu, a życie niestety płynie dalej. Mocno komplikuje się w chwili, gdy pod domem naszej bohaterki pojawia się ciało zmaltretowanej Ukrainki, która niedawno leczyła się w u niej w szpitalu. Śledztwo przynosi niespodziewane rezultaty.
Oczywiście Eryka nie była jedynym głównym bohaterem. Mamy jeszcze tutaj księdza Wojtka oraz Patryka, początkującego śledczego. Niestety, książka nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. Panował w niej lekki chaos i czasami ciężko mi było się połapać w fabule. Miałam również problem z umiejscowieniem wydarzeń w czasie. A Patryk mimo, że błyskotliwy to jednak totalna z niego ciapa. Strasznie mnie denerwował. Nie czułam żadnego napięcia podczas czytania i ciężko było mi się skupić na fabule. Często odpływałam gdzieś indziej myślami. Wiem, że powstała kolejna część, ale nie mam zamiaru po nią sięgnąć. Książka do szybkiego zapomnienia.
3.25/5 Jak dla mnie książka się za bardzo ciągnęła. Strasznie irytował mnie zabieg mówienia o czymś (nawet parę razy), ale wyjaśnienie tego dopiero 100-200 stron dalej. A w zakończeniu działo się tyle rzeczy i tak szybko, że aż nie wiadomo było o co chodzi. Ale ogólnie ciekawa koncepcja kryminału.
"Zakłamani" to pierwszy tom cyklu z Eryką Olbracht w roli głównej, ale po przeczytaniu książki mam wrażenie, że głównym bohaterem jest wszechogarniające kłamstwo, które niczym macki ośmiornicy, przylgnęło do każdej z postaci i stało się codziennością. Eryką Olbracht, kiedyś nauczycielka polskiego, dziś, w rok po zaginięciu męża musi stanąć na czele stworzonej przez niego spółki i szpitala. Nie jest to proste zadanie, zwłaszcza jak nie ma się wokół siebie przychylnych i pomocnych osób. Dodatkowo, przed jej domem znalezione zostały zwłoki młodej dziewczyny, Ukrainki. Śledczy mozolnie łączą ze sobą fakty i ślady i wszystko wskazuje, że zamordowana miała powiązania że szpitalem Olbracht. Na jaw wychodzą ciemne interesy męża Olbracht - od korupcji przez handel ludźmi.
Podobała mi się stworzona przez autorkę historia, pełna zawiłości i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Pokazująca ciemną stronę ludzkiej natury, gdzie do głosu dochodzą brutalne i wynaturzone zachcianki. Świat ludzi na wysokich stanowiskach, którym rządzi pieniądz i zakłamanie. Autorka między wierszami zwraca również uwagę na różne problemy społeczne. Wszystkie pojawiające się wątki w ten historii są ważne i finalnie wszystko jest spójnie wyjaśnione. Nie ma przypadkowych bohaterów i niepotrzebnych wątków. Na uwadze zasługują też wykreowana bohaterowie. Nie przerysowani, ale oryginalni, zmagający się z problemami życia codziennego i wewnętrznymi demonami. Większość z nich jest ze sobą powiązana, a odkrycie tego kto z kim i w jaki sposób wprawi niejednego czytelnika z osłupienie. Podobał mi się również język, jakim operuje Autorka w tej książce. Niejednokrotnie wulgarny, ale przez to oddający autentyczność przedstawionych wydarzeń. Podsumowując "Zakłamani" to solidny thriller kryminalny z elementami psychologicznej analizy bohaterów. Wciągająca, otwierający oczy na wiele spraw społecznych. Po jego przeczytaniu od razu sięgnęłam po drugi tom, a to chyba najlepiej dowodzi, że stworzona historia była ciekawa i czas z nią spędzony nie był stracony.
Bardzo udana książka, przez cały czas jej czytania czułam zaciekawienie i faktycznie wczuwałam się w akcję. Cała fabuła osadza się na kilku wydarzeniach, które w bardzo sprytny sposób się przeplatają, aby finalnie połączyć się w jedno. Pani Dulewicz sprawnie operuje piórem, nie karmi czytelnika jakimiś nadumanymi zabiegami językowymi, a w poprawny stylistycznie sposób relacjonuje przebieg zdarzeń. Ucieszyłam się, że postaci są nieprzekolorowane, tylko mają swoje jakieś wady, nawet kleryk daje się ponieść ludzkiemu wkurwieniu, jak każda osoba świecka. Uderzył mnie jednak sposób wykreowania postaci matek Eryki i Patryka - postaci niemożliwie irytujące, bezduszne i zimne oraz momentami na moment gubiłam się w koligacjach rodzinnych Małków - rodzeństwo przyrodnie, jedna siostra, druga siostra i potrzebowałam nagle sobie na nowo ułożyć w głowie schemat drzewa genealogicznego. Nie zabiorę żadnej gwiazdki, bo ta książka totalnie na to zasługuje. Wciągnęła mnie od razu, nie znudziła nawet na chwilę, nie przedłużała się nawet przez moment. Ba, od razu po skończeniu sięgnęłam po "Zastraszonych", cieszę się, że autorka zdecydowała się na kontynuację wątków rodziny Olbracht i nieprzewidywalnej współpracy Chmiel i Wrońskiego.