Jump to ratings and reviews
Rate this book

Chciałbym, żeby dzisiaj coś się wydarzyło

Rate this book
Życie Marka rozpada się na kawałki. Pali skręta za skrętem i zatraca się w widmowo-alkoholowym transie. Jego małżeństwo to udręka, nie może jednak dokonać rozliczeń i zniknąć, jak postąpiłby dawniej. Bo teraz jest Kajtek, chłopczyk, który potrzebuje miłości i wsparcia. Marek to rozumie, ale jest na krawędzi, naprawdę blisko. Nie wie czy potrafi coś zmienić, pójść na terapię, odejść od Sylwii lub jakoś się z nią dogadać. Nęka go przeszłość, której nie da się przezwyciężyć. Alkohol, narkotyki, cień ojca – demony zamknięte w głowie. A może spokój nie jest dla niego? Może już skrzywdził synka?

704 pages, Paperback

First published September 16, 2019

8 people are currently reading
389 people want to read

About the author

Tomasz Nalewajk

1 book11 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
52 (47%)
4 stars
38 (34%)
3 stars
16 (14%)
2 stars
4 (3%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 22 of 22 reviews
Profile Image for Ta.
394 reviews20 followers
April 1, 2020
Książka terapeutyczna. Przynajmniej dla mnie.
Irytujący głowni bohaterowie, którzy nie potrafią się komunikować na żadnym poziomie, więc wszystko kończy się klęską, a oni mimo to popełniają dalej te same błędy (zakładam że bohaterki tak samo jak protagonista, bo wszyscy tu mają problemy i niewyleczone traumy, tyle że co dalej z bohaterkami już nie śledzimy - za to widzimy jak narrator spektakularnie rozpierdala to, co jeszcze rozpierdolić można).
Jeśli komuś zdarzyło się być w związku z osobą uzależnioną albo w jakiś inny sposób zaburzoną, to ta książka jest dla niego. I to nie po to, by utwierdzić się w przekonaniu "o rany ja to byłem/byłam taka dobra, a tamten/tamta to dupek", bo tak jak napisałam na wstępie, wszyscy są dupkami. Również ci, którym wydaje się, że to ta druga strona ma problem.
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,423 followers
March 9, 2020
To się zawsze zaczyna tak samo. Wydawca pisze, czy bym nie chciał przeczytać, ja bym zasadniczo nie chciał, bo mam co czytać, ale przecież to mały wydawca, nowy i skromnie, ładnie napisał wiadomość, więc obiecuję lekturę, mając nadzieję, że za pół roku nikt się nie przypomni o recenzję, bo ja naprawdę mam co czytać i czytam czasem za pieniądze i priorytety jakieś mieć muszę. A potem wsiadam z tym kindlem do pociągu, klikam na najnowszy wgrany plik, bo boję się otworzyć cały spis wgranych eksiążek, które tylko czekają na moją lekturę, chcą mi ukraść czas i napchać mój mózg swoimi bohaterami, tak więc klikam w Nalewajka i pokazuje mi to mądre urządzenie - przed tobą 16 godzin lektury. JAKIE 16 GODZIN??? Pewnie błąd, algorytm coś źle wyliczył, może bohater przez godzinę będzie śpiewał “love me do”, albo zacznie przepisywać Biblię. 16 godzin to ja czytałem kiedyś Knausgarda a i to tylko dlatego, że musiałem coś jeść w przerwach. Czytam, a tam po trzech godzinach szyderczy komunikat - 18 procent. Wkurzam się, sprawdzam na stronie wydawcy ile to to ma mieć stron w druku. Ponad 700. Facet napisał 700 stron i jeszcze mu się udało wypełnić je całkiem ciekawą treścią. Podejrzany jakiś.

“Chciałbym, żeby dzisiaj coś się wydarzyło” to książka wyjątkowo nieekonomiczna. Nalewajk równie dobrze mógłby ją podzielić na trzy tomy i publikować się z większą rozwagą. I to wcale nie jest żart, ja naprawdę nie rozumiem po co ta historia ciągnie się tak długo i po co tyle sytuacji, miejsc, rozmów, historii autor postanowił w niej umieścić - żebyśmy zrozumieli motywacje bohaterów? Ale ja je rozumiem doskonale, bo naprawdę umie Nalewajk pisać i tworzy bohaterów i bohaterki krwiste, czytelne, odpowiednio skomplikowane, ale też nieprzesadnie wymodelowane. Tylko, że jak oni mi się pałętają po tej powieści przez tyle godzin to ja już wiem, jak to się skończy, wiem, że główny bohater z Niną nie będzie po dziesięciu stronach lektury o ich związku, ba - wiem nawet - z grubsza - jak będą losy tego związku wyglądały, bo Nalewajk sugeruje to już wprowadzając bohaterkę do życia Marka. Trochę w tym telenoweli, która broni się dynamiką sytuacji i świetnie napisanymi dialogami. Ale jednak telenoweli. Taki Żulczyk przefiltrowany przez Kuczoka i zmiksowany z prozą polską początku lat dwutysięcznych. Ale czyta się naprawdę dobrze.

Nalewajk oblał coś, co pozwolę sobie nazwać “testem Szota”. Otóż jeśli jedyny bohater-gej okazuje się artystą, studentem ASP lub innej szkoły plastycznej i do tego będzie bohaterem pozytywnym, to ja mam ochotę poćwiczyć egzemplarzem dyscyplinę roboczo nazywaną “rzut książką na odległość”. W “Chciałbym…” OCZYWIŚCIE że mamy bohatera-geja, który idzie na ASP, nie dostaje się na nią, pójdzie do szkoły prywatnej, a tak w ogóle to skończy w Londynie jako Gregory, gdzie ponoć będzie miał chłopaka. Co za okrutna sztampa, jeden tylko Teodorczyk w swojej książce dał nam geja, który będzie sprowadzał z Niemiec kradzione samochody, ale to wciąż całkiem miły gostek.

Teraz po bożemu już będę pisał. Życie w Tychach chyba nigdy nie należało do tych najwspanialszych, choć ja osobiście wierzę w szczęście w Tychach. Marek się tam urodził w rodzinie odrobinę górniczej, trochę patologicznej (ojciec pije i się awanturuje), ale Nalewajk nie jest Kuczokiem i rodzinny dramat nie zamienia się w rzeźnię. Marek ma sporo przygód w podstawówce, “szaleje” z kumplami, będzie o pierwszych papierosach, lufkach, domówkach. Proponowany podkład muzyczny - “Chomiczówka” Pollacka. Później liceum, udręki młodzieńca, który musi ciągle jechać na ręcznym, bo jest trochę nieśmiały, a koleżanki nie takie głupie. Podkład muzyczny - “Smells Like Teen Spirit” Potem studia, pierwsza dziewczyna, zachwyt Krakowem i nowymi możliwościami. Można włączyć Grechutę lub coś Piwnicy pod Baranami. Studia - psychologia. Wyjazd na truskawki do Norwegii i do knajpy w Anglii, problemy w związku (kłótnie napisane naprawdę dobrze!), pierwszy staż, zachwyt pracą w korpo, picie, palenie, jointy, za mało seksu, Marek wszędzie widzi “cycki” i cały czas tęskni za “jaraniem”. Rzeczywistość “zwykłego” chłopaka z niezbyt dobrego domu, który marzy o awansie społecznym, a jednocześnie jest na tyle mądry i niezależny, by czuć, że nie do końca pasuje do nowych ról. I do tego na tyle bezrefleksyjny, że nie widzi jak sam się uzależnia.

Niestety w powieści nie udało się uniknąć sztampy i nieradzenia sobie z materią - mimo siedmiuset stron, autor skupiając się na przygodach głównego bohatera zaniedbuje tło, czego najlepszym przykładem jest młodszy brat Marka. O jego istnieniu dowiadujemy się właściwie przypadkowo, interakcje między braćmi są sporadyczne i jedyne w momentach kryzysowych autor sięga po młodego. Gdy nadmiernie skupi się na jednym wątku zapomina o pozostałych - czy ojciec nagle przestał pić? Co z matką? Jej portret wydaje się być nieukończony i naszkicowany zbyt pobieżnie. Podobnie z opisami rzeczywistości - Nalewajk unika szczegółów, nie do końca radzi sobie z pisaniem o otoczeniu, achitekturze, przestrzeń interesuje go dużo mniej od dialogów. A te faktycznie potrafi napisać - już dawno nie czytałem książki, w której ktoś by się tak dobrze kłócił.

Nie do końca jestem też przekonany do tego jak Nalewajk portretuje kobiety. Matka - ofiara przemocowego ojca. Pierwsza dziewczyna Nina - introwertyczka, problemy domowe, depresja, zachowania autodestrukcyjne. Kobiety spoza orbity prywatnej - wyemancypowane, świadome swojej seksualności, odważne, robiące karierę, z którymi można pogadać “jak z facetem”. Tu znowu wieje sztampą i stereotypami.

Nie da się ukryć, że Nalewajk fantastycznie portretuje codzienne życie klasy przeciętnej, z której próbuje się wydobyć główny bohater. Problem z tą powieścią jest taki, że gdy zamierzamy stworzyć książkę o grupie bohaterów widzianych z perspektywy jednego, warto nie przytłoczyć czytelnika przygodami, a bardziej wypełnić ją sensami, może zrezygnować z dziesięciu podobnych do siebie historyjek, by jednak nie tak łopatologicznie wyjaśniać czytelnikom genezę kolejnych wydarzeń? Jakby Nalewajk cały czas nie ufał, czy czytelnik zrozumie przyczyny katastrofy swojego bohatera. A są one czytelne właściwie od początku. Można bardziej wierzyć w słowa, w niedopowiedzenie, zawieszenie akcji. W “Chciałbym…” akcja zawiesza się głównie wtedy, gdy bohaterowi urywa się film. To niezbyt wysublimowane.

Nalewajk stworzył współczesne Bildungsroman, ale gdzieś w tym wszystkim mam ochotę pokłócić się z tym tytułem. To odzwierciedlenie rzeczywistości bywa zbyt doslowne - jakby ktoś nagrywał dialogi a następnie je przepisywał. Od fikcji oczekuję, że nie będzie tylko realistycznym oddaniem rzeczywistości, ale jednak idzie w głąb, tworzy bohaterów pozornie niemożliwych. Trochę jak z namalowanym koniem - można iść w Kossaka, a można w Chagalla. Książka Nalewajka jest w tym sensie bardzo akademicka, tradycyjna w konstrukcji przez co traci wymiar artystycznej kreacji na rzecz drobiazgowego, realistycznego odwzorowania świata nas otaczającego. Mnie to nie do końca przekonuje.

Z pewnością jest to tytuł, po który warto sięgnąć, jak po niezły serial, który przyciągnie na te kilkanaście godzin, ale po lekturze możecie poczuć się mocno rozczarowani. Choć może nie? Nie jest łatwo ocenić “Chciałbym, żeby dzisiaj coś się wydarzyło”. A to już jest jakieś osiągnięcie autora. Sprawdźcie sami i same.
Profile Image for Marcin Borkowski.
30 reviews7 followers
February 13, 2020
Świetna jest ta powieść. I doskonale pokazuje błędne koło traumy, alkoholizmu, czy szerzej - nałogu. Z pokolenia na pokolenie przekazujemy sobie zło, nawet nie zauważając swojego sprawstwa. Powtarzamy schematy, które odżegnywaliśmy, gdy to my padaliśmy ich ofiarą. Ta książka uderzyła mnie w miejsca, o których istnieniu zapomniałem. Jestem za to wdzięczny autorowi. Mocno terapeutyczna literatura.
Profile Image for Gośka.
35 reviews
April 18, 2020
Zassała mnie totalnie ta powieść. Jednocześnie odczuwałam niechęć do wielu bohaterów, miałam ochotę nimi potrząsać, ale też czułam sporo ich bólu. Polecam
2 reviews
November 20, 2019
Świetnie napisana książka, parę razy musiałem odkładać w trakcie czytania, bo szkoda mi było głównego bohatera.

Nie przesadzałbym, że książka jest niechronologiczna czy że brak fabuły, jest praktycznie linearna, lekko tylko poszatkowana.

Raptem kilka strumienii świadomości i do przeżycia, jedyne co to może mam wrażenie, że jest to nurt literacki, w którym pisarz pastwi się nad swoją postacią. Trochę jak małe życie
Profile Image for basiaprime.
217 reviews32 followers
July 11, 2020
Chyba potrzebuję czasu, żeby pozbierać myśli. Bo naprawdę nie wiem co mogłabym teraz napisać, oprócz tego, że strasznie współczuję Markowi i chciałabym, żeby dzisiaj wydarzyło mu się coś dobrego. Nie zasłużył na to, co go spotkało, nie zasłużył na wpakowanie się w to bagno. W końcu to nie jego wina z jakiej rodziny pochodzi, prawda? Może nie obrał najzdrowszej ścieżki, ale powiedzmy sobie szczerze, czy łatwiej jest się zmierzyć z przeszłością czy po prostu o niej zapomnieć?
Profile Image for Chłopaki Czytają.
344 reviews124 followers
April 14, 2021
Ostatnie kilkadziesiąt stron zadecydowało o ocenie 5. Wcześniej oscylowało koło 4, ale ten koniec.
To jest genialny opis równi pochyłej w życiu, jaką możemy sobie zafundować. Powieść przypomina w swej szczegółowości Knausgaarda, ale nie jest to w żadnym wypadku kalka.
Można się może czepiać braku pewnych opisów może traum z dzieciństwa, większego wpływu ojca alkoholika, jednakże debiut Nalewajka jest bardzo subiektywnym i jednostronnym przedstawieniem sytuacji z punktu widzenia głównego bohatera.
To nie jest miła książka.
Profile Image for Agata.
193 reviews24 followers
December 17, 2019
Mocna i niezwykle trudna opowieść o życiu w rodzinie alkoholowej, o nałogu, upadku i destrukcyjnych relacjach. Niewątpliwym walorem tej powieści jest to, że została napisana przez psychologa, a gdy zdamy sobie sprawę z tego, że sporo w niej autobiograficznych wątków, może wgnieść nas w fotel.
Profile Image for Patrycja G..
70 reviews
February 5, 2023
4.5 - jak na tak dluga pozycje - jest ciekawie. Zupelnie inna rzeczywistosc, proste zycie. Duzo przemyslen glownego bohatera i jego brak dojrzalosci sa... ciekawe.
Profile Image for Mabstrakcja.
42 reviews1 follower
December 16, 2024
Książka wciąga i jest bardzo dynamiczna, ale mam wrażenie, że końcówka jest napisana na siłę. Wątek afery z klubem Cocoma obniżył noty. Daje 3, ale powinni być 2,5.
Profile Image for Aneta.
37 reviews
April 29, 2020
Ksiazka, ktora porusza wiele codziennych aspektow zycia, ktore sa, a o nich sie nie mowi. Czuc rozpacz I bezsilnosc z tej ksiazki. Glowny bohater, ktory uwiklal sie w serie niefortunnych zdarzen. Zwiazki, nalog. Bardzo podoba mi sie, ze zostaje poruszona kwestia podjecia terapii. Warto po nia siegnac. Lekkie, aczkolwiek konstruktywne pioro.
Profile Image for Everyle.
96 reviews1 follower
September 21, 2019
Tym razem recenzja bez standardowego opisu fabuły, bo naprawdę ciężko jest określić w zaledwie kilku zdaniach o czym jest powieść Tomasza Nalewajka. Zresztą w "Chciałbym, żeby dzisiaj coś się wydarzyło" nie fabuła jest najważniejsza, ale relacje międzyludzkie. Autor w swoim debiucie przedstawia nam Marka Majewskiego- dziecko alkoholika. Na pozór pochodzi z normalnej rodziny- rodzice mają stałą pracę, normalne mieszkanie, nikt nie stosuje przemocy. A że ojciec niemalże codziennie wraca do domu pijany nie wydaje się być niczym dziwnym, wszak praktycznie w każdej rodzinie ktoś pije.
Fabuła jest tutaj bardzo epizodyczna i kompletnie niechronologiczna. Autor rzuca czytelnikiem po różnych etapach życia Marka; wczesnego dzieciństwa polegającego na wyglądaniu w oknie powrotu ojca. Lat szkolnych, pełnych szalonych imprez ze znajomymi i pierwszych doświadczeń z marihuaną, od której Marek coraz mocniej się uzależnia. Okres studiów w Krakowie i pierwszego poważnego związku z Niną. Oraz w końcu małżeństwa z Sylwią i pojawienia się ich dziecka na świecie- Kajtka. Chociaż panuje tutaj fabularny chaos, to jest w pełni kontrolowany i w efekcie wszystko zgrabnie spina się w klamrę.
Jako, że historia zaczyna się poniekąd od końca, od razu wiemy, że Markowi nie wyszedł związek ani z Niną ani z Sylwią. Na te wszystkie niepowodzenia, ciągłe tarcia, kłótnie i nieporozumienia ma spory wpływ ich wciąż nieprzepracowane demony z dzieciństwa. Nina jest rozpieszczoną jedynaczką z dobrego domu. Jednocześnie ma ojca despotę, który zawsze ma ostatnie zdanie i wiecznie usuwającą się w cień matkę. Jeśli do tej pory uważaliście, że Izabella Łęcka jest najbardziej irytującą, kobiecą postacią w polskiej literaturze, to uwierzcie, że teraz ma ostrą konkurencję. Nina jest rozkapryszona i wiecznie niezadowolona; ze swoich studiów, pracy, mieszkania a przede wszystkim z Marka, jego pracy i znajomych. Mimo,że ten spełnia praktycznie wszystkie jej zachcianki, ona wciąż chce więcej i więcej, nie dając od siebie nic więcej niż ciągłe pretensje i roszczenia. Z Sylwią wcale nie jest lepiej; chociaż na początku jawi się głównemu bohaterowi jako totalne przeciwieństwo poprzedniej partnerki, sam w końcu stwierdza, że trafił z deszczu pod rynnę. Za nią z kolei ciągnie się widmo ojca wiecznie z niej niezadowolonego i stosującego przemoc fizyczną. Powoduje to problemy z samoakceptacją i wywołuje autoagresję. Z tego związku Marek nie może się tak zmyć po angielsku,wszak pojawia się Kajtek. A główny bohater chce, żeby chociaż jego syn miał szczęśliwe małżeństwo. Ale czy w domu, gdzie ciągłe kłótnie są na porządku dziennym, jest to w ogóle możliwe? Sam Marek zmaga się z byciem DDA- Dorosłym Dzieckiem Alkoholika. Ciągle wydaje mu się, że stara się za mało i nie potrafi spełnić wyśrubowanych wymagań; najpierw rodziny, a później partnerek. Skończył studia, ma dobrą pracę, nieźle zarabia, ale wciąż stawia sobie kolejne poprzeczki, próbuje uciec z cienia ojca alkoholika. Przez to, że nie potrafi wyrażać swoich emocji i oczekiwań, co w atmosferze nie domówień doprowadza do ciągłych nieporozumień. Tym samym nie czuje się usatysfakcjonowany ani jednym ani drugim związkiem. Nie chce przenieść swojego trudnego dzieciństwa na swojego syna, a jednocześnie boi się, że już go skrzywdził. Ucieczką jest palenie marihuany, po którą sięga coraz częściej, nie przyznając się do tego przed samym sobą.

"Chciałbym, żeby dzisiaj coś się wydarzyło" nie jest powieścią, która się pochłania na raz; porusza bowiem tematy ciężkostrawne, którymi trzeba się delektować stopniowo. To są sprawy, które zna każdy z nas; jeśli nie z autopsji, to z życia najbliższych, znajomych czy sąsiadów. O nałogach, skomplikowanych relacjach międzyludzkich oraz rozpadzie rodziny. O tym jak bardzo kształtuje nas nasze dzieciństwo i odbija się w dorosłym życiu. Tomasz Nalewajk niczego nie owija w bawełną i pisze tak jak jest naprawdę. Swoim debiutem udowadnia, że na naszym rodzimym rynku też są pisarze, potrafiący pisać z wyczuciem i prostotą o sprawach codziennych.

Więcej tutaj:
https://www.instagram.com/katka_thebo...
Profile Image for Antonina Machała.
1 review
June 18, 2023
Dużo mi ta książka w główce zrobiła i z ogromnym bólem daję 4, bo czytało mi się ją świetnie mimo objętości. Podoba mi się brak rozdziałów i umiejętne przeplatanie wątków.

Rozumiem, że jest to historia opowiedziana z perspektywy mężczyzny oraz osoby uzależnionej, z syndromem DDA, ale nie mogę przeboleć tego, jak przedstawione są tu kobiety. Partnerki - na początku relacji ekscytacja, później nagły zwrot o 180 stopni - nudne, z pretensjami, robiące tylko problemy, kontrolujące, nie do zmiany czy poprawy. Inne kobiety - kuszące, chętne, mnóstwo przedmiotowych opisów ich sylwetek i wyglądu. Testosteron się leje, krew płynie głównie w dolnej części ciała i mimo niby dobrych intencji głównego bohatera w stosunku do partnerek, mentalnie ucieka on od nich i nie stara się naprawić relacji.

Do samego końca liczyłam na refleksję dotyczącą swoich zachowań i wyborów, tego z jakimi osobami główny bohater wchodzi w związki i jak one wyglądają, tym bardziej, że pojawia się wątek jego terapii, dodatkowo sam z wykształcenia jest też psychologiem. Niestety przeliczyłam się, a byłoby to satysfakcjonujące dopełnienie i wytłumaczenie obrazu syndromu DDA w kontekście całej historii.

Bardzo chętnie przeczytam i czekam na więcej pozycji od Nalewajka.
Profile Image for Maria Turnau.
43 reviews2 followers
January 26, 2020
Na pewno jest to bardzo wciągająca książka. Szybko wciąga w świat problemów, przekleństw i rozpaczy. Ale wszystko mnie w tej powieści bolało. Język, postaci, wydarzenia, no koszmar. Tzn. Nie mam na myśli tego, że to było złe, ale experience jest po prostu okropny! Pewnie i trzeba przeczytać. Ale nigdy więcej!
Pamiętam jak moja polonistka opowiadała jak czytała Masłowską i że odczuwała niemal fizyczny ból no ale czytała. I ja miałam tak z tą książką.
Profile Image for Radek.
88 reviews2 followers
December 14, 2019
Najlepsza książka jaką czytałem ostatnio. Porusza trudne tematy, więc odkładałem ją kilka razy, ale wracałem do lektury bardzo szybko. Lubiłem i jednocześnie nienawidziłem głównego bohatera, ale zawsze trzymałem kciuki za to, żeby jakoś dał radę i przebrnął przez to wszystko co mu się przytrafiało. I tak. Ta powieść nie ma aż tak niechronologicznej konstrukcji. Te wszystkie skoki czasowe są przemyślane. Można znaleźć punkty zaczepienia, które łączą niby tak odległe plany czasowe (ta sama emocja, albo sposób reakcji w relacji ojciec-syn). Te paralele są mocną stroną powieści Nalewajka.
Profile Image for Ewa Kazimierska.
3 reviews
January 5, 2020
Genialny obraz uzależnienia i stawiania czoła dorosłości. Bardzo dobra książka na długie, zimowe wieczory. Po przeczytaniu, milion pytań i refleksji w głowie. Polecam
Profile Image for Prince Hubertt.
225 reviews9 followers
April 4, 2023
4,5!

Mam tę książkę na półce z 3 lata i zawsze bardzo chciałem ją przeczytać, jednakże zawsze miałem jakieś opory, nie wiem czy to kwestia grubości (700 stron) czy tematyki, ale obiecałem sobie, że w tym roku przeczytam większość zalegających książek i takim sposobem zabrałem się za tę powieść i ou boy, było to świetne! Obserwujemy porozrzucane zwyczajne dni głównego bohatera, jego imprezy, używki, seks, sukcesy, upadki, szczęśliwe związki, nieszczęśliwe związki, dosłownie wszystko to co w życiu człowiek doświadcza, obserwujemy to z mikroskopijną dokładności. Żałuję tylko, że tak długo zwlekałem z przeczytaniem. Co prawda pod koniec (100-150 stron delikatnie nuży), jednak nie zmienia to faktu, że jest to kawał dobrej literatury (i to jeszcze debiut!!!).
Profile Image for Iwona.
7 reviews9 followers
November 14, 2020
O życiowo-nałogowej beznadziei, gdzieś między Warszawą a Tychami. „I ogólnodostępne wieżowce z wiecznie zatkanymi zsypami, zapachem moczu, ścianami pokrytymi graffiti i windami ze wtopionymi zapalniczką guzikami pięter” (ah te śląskie blokowiska). Ciekawie zbiegło się u mnie czytanie tej książki ze słuchaniem podcastu Co ćpać po odwyku.
Profile Image for Aleksandra Grabowska.
12 reviews1 follower
September 18, 2022
Zżyłam się z głównym bohaterem - czasami miał ochotę go przytulić, czasami nim potrząsnąć. Świetnie napisane dialogi, sceny kłótni czytałam z zapartym tchem. Dla mnie smutna powieść, która zmusza czytelnika do refleksji.
Profile Image for Natajla.
9 reviews
August 21, 2024
Fenomenalna powieść, przy której można wyjść ze swojej skorupy perfekcjonizmu, ochów i achów, idealizmu, zadufania. Każdy ma w sobie albo w swoim otoczeniu takiego Marka, taką Sylwię, Ninę, Grześka, Ulę, itd.. Zdecydowanie, książka godna polecenia.
Profile Image for Arek.
6 reviews
February 3, 2025
w porządku, rzeczywiście terapeutyczna książka
Displaying 1 - 22 of 22 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.