To nie jest książka o słonecznych czarnomorskich kurortach, które zwykle stają nam przed oczami, kiedy myślimy o Bułgarii. To portret kraju o znacznie surowszym obliczu, na którym piętno odcisnęło ponad trzynaście stuleci burzliwych dziejów.
Sylwia Siedlecka opisuje ostatnie kilkadziesiąt lat: komunistyczną Bułgarię rządzoną twardą ręką Todora Żiwkowa, okres niełatwej transformacji oraz bułgarską teraźniejszość. Pisze o miejscach, czasach i ludziach – przede wszystkim o ludziach. O jasnowidzącej Wandze, właścicielu bułgarskiego cyrku, premierze Bojku Borisowie, który karierę polityczną rozpoczynał jako ochroniarz Żiwkowa, architekcie, który zaprojektował gigantyczny, przypominający ufo monument, symbol bułgarskiego socjalizmu, o filozofce Julii Kristevej i dyskusjach na temat jej współpracy z tajnymi służbami, o mieszkańcach współczesnej Sofii. O dramatycznej historii zabliźnionej w ludzkich życiorysach, wrośniętej w architekturę, wykrzyczanej w ludowych pieśniach, wytańczonej w choro.
Bardzo nierówna opowieść. Niektóre rozdziały bardzo ciekawe i wciągające, np. o Babie Wandze czy architekcie; inne fragmenty nie potrafią sobie znaleźć miejsca. Szczególnie dziwny rozdział był o bułgarskiej badaczce, bo złożony był z fragmentów raportów i tekstów innych osób.
Jeśli ktoś chciałby się czegoś dowiedzieć o najnowszej historii Bułgarii, cel zostanie osiągnięty, ale bez literackich zachwytów.
Bardzo pozytywne zaskoczenie, Bułgaria pokazana od nieoczywistych stron, choć czasami z perspektyw trącących tabloidem. Znów przypomniały się wakacje sprzed 40+ lat...
„Złote piachy” pozwalają wgryźć się w ogromnie rozbudowaną historię Bułgarii i właśnie tego szukałam przed podróżą do tego kraju. Natomiast w książkę wkrada się chaos informacyjny. Autorka chce nam przekazać dużo, przez co często zostawia nas z hasłowym opisem zjawiska/wydarzenia/osoby. Co więcej, dalej nie rozumiem, co miał wnieść do książki rozdział „Sabina”, który składał się w niemal całości z fragmentów innych autorów.
Mimo niedociągnięć polecam nawet po to, aby się zainspirować i doczytać o danym temacie w innym miejscu.
Zgrabne reportaże napisane z dużą erudycją, widać, że autorka dobrze zna temat. Duza przyjemność poznawcza, pomimo iż wydawało mi się, że temat Bułgaria nie jest mi obcy.
Interesujący obraz współczesnej Bułgarii. Zabrakło mi kontrowersyjnych tematów. Chętnie przeczytałabym reportaż na temat Aziza czy sporów macedońsko-bułgarskich o dziedzictwo historyczne.
Nie porwała mnie ta książka jakoś. Być może czegoś innego się spodziewałam, więcej współczesności, spraw bieżących. Są ciekawe fragmenty (np. reportaż o Ludmile Żiwkowej), ale w ogólnej ocenie trzy gwiazdki.
Bardzo nierówny reportaż. A w zasadzie to nawet nie do końca reportaż, tylko bardziej zbiór niepowiązanych ze sobą esejów dotyczących Bułgarii. Wiadomo, można to zrobić lepiej lub gorzej. Ostateczny efekt warunkuje z jednej strony sposób łączenia opowieści, z drugiej ich dobór. W przypadku książki Siedleckiej obie kwestie nie wypadły zbyt dobrze. I tak można tam znaleźć naprawdę świetne teksty, które mnie całkowicie pochłonęły. Opowieść o Buzłudży, premierze Bułgarii czy też bułgarskich tańcach były świetne. Ale część pozostałych to bardzo przydługie i nie przynoszące wcale tak wiele informacji opowieści z Bałkanów.
Reasumując - potencjał był. Warto przez książkę przejść jadąc na wakacje do Bułgarii, aby poczuć klimat tamtych miejsc. Nie jest to jednak coś, co koniecznie rekomendowałbym swojemu znajomemu
42% przeczytane. Porzucam. Bez żalu, bo nie czyta się dobrze. Ach, gdybym tak studia (filologia bułgarska) porzuciła na tym etapie tak jak tę książkę! To... byłabym kimś zupełnie innym/gdzie indziej. ;) Bez sensu.