Borys, odnoszący sukcesy pisarz kryminałów, znajduje ciało żony pod tarasem ich nadmorskiego domu, w którym tego wieczora przebywali tylko ich syn i córka wraz z koleżanką.
Wokół jej tajemniczej śmierci rozpoczyna się śledztwo. Z początku nie wiadomo czy to zabójstwo, czy może Malwina sama postanowiła skończyć ze swoim życiem? I dlaczego znaleziono przy jej ciele kawałki kieliszka po winie?
Na jaw zaczynają wychodzić długo skrywane tajemnice i rodzinne brudy. Romanse, zdrady, i nieuczciwy biznes burzą sielankowy obraz życia wydawałoby się idealnej rodziny Rottmanów?
Pojawia się też pytanie: czy ze śmiercią żony Borysa ma coś wspólnego zniknięcie jego najstarszego syna, pasierba Malwiny?
„Nikt się nie dowie” wg polecajki na okładce ma być świetnie skonstruowanym thrillerem. Wg napisu na drugiej stronie okładki jest to kryminał. I tu mam zagwozdkę bo dla mnie to ani jedno, ani drugie…. Borys, znany pisarz kryminałów jest podejrzewany o zabójstwo żony, której zwłoki zostają odnalezione pod tarasem domu. Podobno kobieta była ubezpieczona na ogromną sumę pieniędzy, co stanowi już bardzo dobry motyw do zabójstwa. Parę lat wstecz, znika tez ich syn i nie wiadomo co się z nim stało… czy te sprawy mają wspólny mianownik? Początek książki wydawał mi się naprawdę intrygujący. No bo najpierw Borys spędza wieczór z żoną, rozmawiają i dochodzi też między nimi do małej sprzeczki, a rano znajduje ją martwą pod tarasem. Niby wszystko wskazuję na samobójstwo, ale jednak są poszlaki mówiące, że mogło to być morderstwo…. Pierwszy podejrzany to oczywiście mąż. I niby zaczyna się śledztwo… mówię niby, bo działań policji tu jak na lekarstwo. Prawie jak u nas. Czekasz miesiąc na rozwój sytuacji, albo na jakieś informację, a tu naraz przychodzi pismo – sprawa zamknięta z braku dowodów ;) Za to mamy w książce tyle różnych tajemnic, sekretów i problemów, że mnie ta książka trochę momentami denerwowała, bo czułam się zagubiona w morzu informacji. Zdrada, depresja, nieszczęśliwa miłość, problemy nastolatków, przemyślenia i wątpliwości głównego bohatera – tego było aż tyle, że miałam wrażenie, że sporo rzeczy to taka zapchajdziura. Np nastolatka, która przeżywa, że jej najlepsza przyjaciółka się na nią obraziła i postanawia robić sobie zdjęcia przy łodzi, żeby zrobić jej na złość…jak dla mnie zupełnie nic nie wnosząca rzecz. Jeśli chodzi o śledztwo, to myślę, że policja powinna się uczyć od zawziętego ubezpieczyciela pzu – bo to właśnie przez jego działania, sporo rzeczy wyszło na jaw. Do tego mamy jeszcze kobietę, która chce napisać artykuł o całym zajściu i też drąży pewne tematy.. czy już wspomniałam, że tego wszystkiego jest tu za dużo? ;) niektóre rzeczy były zaskakujące, jak np sprawa zaginionego syna – choć czy ja wiem czy to co się wydarzyło nie było zbyt ... nieprawdopodobne? Przerysowane?
Sprawnie napisane, wciągające, chociaż ilość tematów kryminalnych i okołokryminalnych wpleciona w jedną historię jest trochę groteskowa. Niemniej - czyta się bardzo dobrze.
„Nikt się nie dowie” to już czwarta książka Agnieszki Pietrzyk, którą miałam okazję czytać i odnoszę wrażenie, że każda kolejna jest lepsza. Umiejętność wodzenia czytelnika za nos i wprawiania go w konsternację autorka opanowała do perfekcji, a idealnym dopełnieniem intrygującej fabuły jest lekki i przyjemny styl powieści.
Borys, pisarz poczytnych kryminałów, prowadzi ułożone życie. Żona, dwójka dzieci, dom z widokiem na morze. Wszystko się zmienia gdy znajduje ciało Malwiny roztrzaskane o kamienie pod ich tarasem. Czy to był wypadek, samobójstwo, a może ktoś pomógł jej wypaść?
Borys jest pierwszym podejrzanym, a z czasem zaczynają wychodzić na jaw sekrety rodzinne, które żłobią rysę na idealnym wizerunku rodziny. Nie każdy jest tym za kogo się podaje, nie każdy postępuje uczciwie, za to każdy zdaje się mieć coś do ukrycia.
Psychotyczna sąsiadka, zazdrosna wydawczyni, przyjazny nauczyciel, uparta dziennikarka i wścibski agent ubezpieczeniowy. Tu nie ma idealnych bohaterów, każdy chce coś ugrać i przeciągnąć linę na swoją stronę. A jaka jest prawda? I co wspólnego może mieć z tą tragedią zaginięcie pasierba kobiety przed kilkoma laty?
Kartki umykały mi jedna za drugą, gdy próbowałam rozwikłać tajemnicę śmierci Malwiny. Gdy wydawało mi się, że znalazłam odpowiedź, okazało się, że to dopiero pierwszy zakręt na krętej drodze do prawdy. Ciekawa jestem, czy Wam się uda.
Borys Rottman to autor poczytnych kryminałów, który prócz sławy i pieniędzy ma także piękną żonę i dwójkę wspaniałych dzieci. Dom przy plaży jedynie dopełnia obrazu sielanki i szczęścia. Są to jednak pozory, bo za fasadą idealnej rodziny kryją się kłamstwa, tajemnice i ludzkie tragedie. Pewnego ranka Borys znajduje ciało żony, a mężczyzna niczym bohater jednej ze swych powieści zostaje uwikłany w śledztwo w sprawie jej śmierci. Nie wiadomo bowiem czy był to nieszczęśliwy wypadek, samobójstwo czy morderstwo. Na jaw wychodzą sekrety Rottmana, a on musi udowodnić, że ze śmiercią swej ukochanej żony nie miał nic wspólnego.
Książkę czytało się niezmiernie przyjemnie i szybko. Pozwalał na to lekki styl autorki i pewne pióro. Jeśli jednak spodziewacie się mrożącego krew w żyłach thrillera – niestety rozczarujecie się. Powieść bowiem jest w znacznej mierze obyczajówką, aniżeli kryminałem, z lekką domieszką thrillera. W moim przypadku działało to na plus, ponieważ autorka bardzo ciekawie opisuje problemy rodziny Rottmanów i ich sąsiadów, co tylko pogłębia fabularny chaos, wszystkie tajemnice z kolei są na tyle interesujące, że czytelnik chce się dowiedzieć prawdy.
Książkę cechuje nieskomplikowana fabuła i trochę przewidywalny finał, jednak jest to idealna lektura dla lubujących się w takim łączeniu gatunków literackich. Ja bawiłam się bardzo dobrze i z czystym sumieniem mogę polecić Wam tę powieść jako lekką lekturę na przyjemne wakacyjne dni ;)
Zapraszam was do Kątów Rybackich, gdzie toczy się akcja tej książki.
Wyobraź sobie pogodny, spokojny wieczór, ktory spędzasz z żoną na tarasie. Rozmowa, drink albo dwa...a następnego dnia okazuje się że żona nie żyje, leży na ziemi, spadła z tarasu. Nikt z domowników nie wie jak do tego doszło. Zabójstwo, samobójstwo a może wypadek? W taki sposób straciła życie Malwina a jej mąż Borys, wzięty pisarz staje się głównym podejrzanym.
Policja prowadzi dochodzenie, a pewna dziennikarka swoje. Stopniowo odgrzebywane sekrety, kłamstwa i traumatyczne przeżycia, oraz zeznania świadków wprowadzą więcej szkody niż pożytku. Jak wygląda prawda i jaki będzie koniec tej historii dowiecie się z lektury.
Bardzo lubię książki autorki, zawsze znajduję w nich to co lubię czyli zgrabnie skonstruowany kryminał, ciekawe, nietuzinkowe postaci, elementy zagadki które mogę przewidzieć, ale i takie które mnie zaskakują. Tak było i tym razem. Ja spędziłam czas z książką bardzo dobrze, czego i wam życzę. Polecam.
Borys, znany pisarz kryminałów, znajduje swoją martwą żonę. W domu byli tylko oni, ich dzieci i koleżanka córki. Zaczyna się toczyć sprawa, nie wiadomo, czy zostało popełnione przestępstwo, kobieta popełniła samobójstwo czy był to wypadek. Na jaw wychodzą kolejne tajemnice rodziny.
Tę książkę już od dłuższego czasu leżała na półce, ale dzięki #akcjaeliminacja @zaczytana_martuska w końcu po nią sięgnęłam.
Książka mi się podobała. Autorka zaserwowała nam parę zagadek. Parę razy próbowałam odgadnąć co się mogło stać, ale gdy już byłam czegoś pewna to wszystko się zmieniało. Te zwroty akcji spowodowały, że z zainteresowaniem słuchałam dalej.
Każdy z bohaterów miał sporo tajemnic i w sumie każdy z nich mnie irytował. Gdy kogoś polubiłam to zaraz okazywało się, że ma coś za uszami.
To moje drugie spotkanie z twórczością autorki i na pewno nie ostatnie.
Borys I jego żona Malwina wraz z dwójką dzieci mają piękny dom nad morzem i idealne życie. Ale czy na pewno? Borys znajduje ciało żony. Wszystko zaczyna się komplikować. Czy mowa tu o samobójstwie, morderstwie czy wypadku? Tajemnice wychodzą na jaw, jedna po drugiej.
+ miejscami wciągające - długie rozdziały
Bardzo szybko dowiadujemy się, że Malwina nie żyje. Książka wciąga, chciałam wiedzieć co naprawdę jej się przytrafiło. Czułam jednak, że niektóre wątki się dłużyły, choć autorce dalej udawało się wciągnięcie mnie z powrotem, abym kontynuowała czytanie. Spodziewałam się więcej intryg, większego zainteresowania ze strony policji oraz bardziej rozbudowanych historii głównych postaci w książce. Książkę skończyłam, niestety moim zdaniem nie była jedną z najlepszych które przeczytałam w tym roku.
Jest to moje pierwsze „spotkanie” z Panią Agnieszką Pietrzyk. Mogę powiedzieć, że książka jest naprawdę dobra i w ciekawym kierunku idzie polski thriller. Fabuła była interesująca, a postacie z każdym rozdziałem zaskakiwały mnie. Nie spodziewałam się po niektórych bohaterach danych zachowań, zakończenie było szokujące. Nie poczułam żadnej więzi emocjonalnej z bohaterami, ale mogę polecić tę książkę każdemu kto chce poznać polskie thrillery.
"Nikt się nie dowie" porównałabym do tvnowskich seriali, bo działa na tej samej zasadzie co one - jest odmóżdżaczem totalnym. I to samo w sobie nie jest złe, ale nagromadzenie absurdalnych rozwiązań fabularnych w drugiej połowie książki obniżyło moją ocenę. Ogólnie to pozycja po którą można sięgnąć, ale raczej tylko z braku laku.
Historia jest wciągająca i faktycznie nieprzewidywalna. Bardzo szybko się czyta.
To co zaniża moją ocenę to jej przekombinowanie całej historii i mam wrażanie że Nina i jej dialogi są bardzo sztuczne. Ciężko mi się czytało w kółko powtarzane „mój kochany”, „mój najdroższy”, „moja kochana”, ponieważ mało osób w prawdziwym życiu mówi tak sztucznie.
To nie było źle... Ale też nie dobre. Pomysł ciekawy ale jak dla mnie za dużo się działo. Wątków kryminalnych tyle, że starczyło by co najmniej na 5 innych książek a ten "główny" jakoś się zatracił w tym wszystkim i z każdym rozdziałem na pierwszy plan wychodził inny.
Zawiodłam się przez to ale czytało się ją naprawdę szybko, więc w tym widzę te światełko w tunelu.
Książka mi sie nie spodobała jednym zdaniem. Zawiodłam się. Może to przez to, że akcja działa sie w Polsce i były polskie imiona. Za dużo się działo, taka mieszanina nie dla mnie. Z jednej strony dobrze, bo nie było nudno, gdyby to było inaczej przemyślane i napisane sądzę, że byłoby lepiej.
Książkę przesłuchałam i lektor dał radę. Sama książka natomiast... no cóż, było jak w słynnej scenie z filmu „Rejs”, kiedy to inżynier Mamoń mówi o polskim kinie. I chyba nic więcej nie muszę dodawać. Polecić niestety nie mogę.
Liczyłam, że to będzie thriller, bo tak też jest przedstawiana ta książka. A zastałam średni obyczaj z kiepskimi postaciami. Tajemnica powstaje na kilku pierwszych stronach, a jej rozwiązanie to kilka ostatnich stron. Reszta jest dość nużąca (i tak jak wspomniałam obyczajowa).
Totalnie przekombinowana, ale przyznam, że finał mnie zaskoczył. Mimo to bohaterowie jacyś odklejeni, każdy zachowywał się nienaturalnie, momentami wręcz maniakalnie. Dziwne zwroty akcji. Dziwna książka.
Całkiem przyjemnie się czytało. Pare rzeczy trochę naciąganych, ale koniec końców przyjemna lektura. Sentyment głównie do Katów Rybackim - miasto dobrze mi znane 🫶☺️
Nudna i przewidywalna. Śledztwa jest tyle tu co nic, wątki obyczajowe są nudne i ciągną się w nieskończoność. Duże rozczarowanie po ciekawym "Zostań w domu".