Po konflikcie nuklearnym rządy nad światem przejmuje A.I. Tworzy pozornie idylliczne metropolie pod kopułami, w których ludzie i cyborgi kilku generacji koegzystują w pokoju. Nie ma wojen, przestępczości, polityki, religii. Opium dla mas stanowi Regenium – specyfik pozwalający zachować młodość i witalność, o którym biedniejsi mogą tylko pomarzyć. Usiłują zarobić na niego, wykonując nikomu niepotrzebne prace.
Jednym z takich anonimowych robotników jest Roland Dice, który w gigantycznej korporacji dezaktywuje wadliwe cyborgi, znudzony przewidywalną i niełatwą egzystencją w mieście pod kopułą. Pewnego dnia, z nieznanych sobie przyczyn, Dice nagle awansuje i staje się kimś bardzo ważnym, zarówno dla ludzi, jak i androidów...
Tłumaczka, wokalistka, pisarka, poetka i animator kultury. Z pasji związana z Filharmonią Opolską: śpiewa w chórze oraz opracowuje i prowadzi Koncerty Rodzinne. Amatorka malarstwa, rysunku i bluesa, udzielająca się wokalnie w Formacji Bluesowej Gorszy Sort. Członkini grup redakcyjnych portali lubiegroze.pl oraz fahrenheit.net.pl. Debiutowała powieścią Woła mnie ciemność, wydaną po raz drugi w 2018 r. Jej książki ukazują się w wersjach anglojęzycznych nakładem wydawnictwa Cheeky Kea Printoworks.
It's a short story but, TBH, it packed quite a punch!
Maybe it's repetitive, replicating many well-worn tropes and ideas, but the Polish blurb said exactly that. It clearly mentions that the author drew a lot of inspiration from the motifs already used in Blade Runner, Matrix, Ghost in the Shell and Johnny Mnemonic. So when I picked it up I knew what I was going to get. And it was perfectly fine.
As you can guess from the films/works I've mentioned, Dice is a cyberpunkish sci-fi story about our world (England, to be specific), some 20 years after a nuclear conflict in which the AI prevented people from killing each other and generally took control of the planet.
Yes, it was cliched; yes, it was predictable; and yes, it wasn't too elaborate. But Roland Dice was a 'growing' MC, changing from a bored, reconciled with the situation, rank and file worker into an intelligent, cunning and somewhat brave observer and, most importantly, doer.
I would probably rush indifferently through this little audiobook and its not-so-complicated plotline - if not for the ending. Maybe I could see it coming, but I still respect Agata Suchocka for concluding Roland Dice's story the way she did.
„Chociaż na górze uparcie twierdzono, że władzę w dalszym ciągu sprawują ludzie, a nie myślące maszyny, on wiedział lepiej. Nie tyle wiedział, ile czuł. Gdzieś głęboko w trzewiach, można by rzec, że w duszy.”
Do sięgnięcia po tę książkę skusiła mnie piękna oprawa graficzna i obietnica cyberpunkowego klimatu. Wśród okładkowych comp titles dla tej pozycji znajdują się m.in. „Blade Runner” czy „Ghost in the Shell”, więc nie ukrywam, że bardzo łatwo wzbudziła moją ciekawość. Niestety, dość szybko okazało się, że wcale nie jestem tutaj docelowym odbiorcą. Nie było nam ze sobą po drodze.
Pióro autorki nie jest ciężkie, nie czytało się tego mozolnie, chociaż trafiały się fragmenty, które skręcały z zażenowania. Jest tu jednak wyjątkowa skłonność do info-dumpingu. Widzimy bardzo mało świata w zestawieniu z tym, ile jest nam o nim opowiadane w narracji, a to zawsze jest trochę rozczarowujące. Trudno było mi też w pełni wczuć się w klimat, „uwierzyć” w ten świat przez ciągłe porównywanie go do czasów współczesnych – postaci używają powiedzonek, które w ich rzeczywistości nie mają sensu, dodając do nich komentarze w stylu „ten, no, jak to oni mówili kiedyś...”, wszystko jest jak „w starych filmach”, nawet liczne nawiązania do istniejących dzieł kultury wplatane są w tak „heavy-handed” sposób, że za każdym razem rujnuje to immersję. Być może był to zabieg celowy, patrząc ze strony fabularnej, ale do mnie zupełnie nie trafił. Tak samo nie do końca trafił do mnie humor. Książka miała swoje momenty, ale przez większość czasu bohaterowie byli mdli i wulgarni. Pewna sensualność jest niejako cechą gatunku, zresztą scen erotycznych samych w sobie za bardzo tutaj nie było, w pewnym momencie jednak nużące zaczyna być słuchanie o penisie głównego bohatera i komu to on by ud nie wylizał.
To nie tak, że uważam, że nie ma w tej historii nic dobrego – i nie mam na myśli tylko ślicznych ilustracji. Był pewien moment, kiedy myślałam, że moja ocena ma szansę podskoczyć nawet do czterech gwiazdek. Kierunek, w którym poszła akcja, szczerze mnie zaskoczył i zaczęłam naprawdę całkiem nieźle się bawić. Kryją się tutaj ciekawe pomysły. Możliwe, że zapamiętałabym tę książkę o wiele lepiej, gdyby samo zakończenie tak mnie nie rozczarowało. Myślę, że był tu pewien potencjał, szkoda, że nie został wykorzystany.
Gorąco zachęcam do przeczytania mojej najnowszej powieści, będącej hołdem dla klasyków gatunku z ostatniego półwiecza. Bawcie się dobrze, rozpoznając nawiązania do Blade Runnera, Ghost in the Shell, Matrixa czy Johnny'ego Mnemonica, a także do wielu, wielu innych kultowych dzieł (Westworld, Surogaci, Ai no Kusabi, Wielkie solo Antona L., Zielona pożywka - mogłabym wymieniać tak naprawdę długo...)
Jesteś zły na AI i na bugi w Cyberpunku 2077? Zatem ta książka jest dla ciebie. Dym i opary z filmu "Blade Runner", deszcz wprost z "Ghost in the shell". Przeżycia, których pozazdrościłby (lub nie) sam Neo :D. Brać, kupować i niczego nie żałować.
To jest takie czytadło SF. Same klisze, napisane jak książka z kiosku i nic z tego nie wynika. No ale jak na czytadło przystało, czyta się niemal samo, więc nie zasługuje na gorszą ocenę.
Cóż to za niesamowita cyberpunkowa wizja przyszłości! Wyruszymy w przyszłość, która wydaje się być rajem. Trafimy do świata po konflikcie nuklearnym, gdzie stery władzy przejęła AI. Ludzie koegzystują z androidami. Panuje pokój, nie ma wojen ani przestępczości. Utopijna idylla. Na pierwszy rzut oka panuje tu harmonia. Jak jest naprawdę?
Ludzie marzą tylko o tym, aby być wiecznie młodym, a taką możliwość daje tylko specjalny specyfik, oczywiście niedostępny dla biedniejszych. Dlatego ludzie pracują w pocie czoła wykonując bezsensowne, monotonne prace nie dające większego pożytku.
Roland Dice jest właśnie jednym z takich pracowników, zajmuje się dezaktywacją zepsutych robotów. Znudzony życiem, w którym każdy dzień wygląda tak samo.
Totalna pustka życiowa, aż do dnia, gdy nieoczekiwanie awansuje. I to krok po kroku doprowadzi go wewnętrznej przemiany. Ostatecznie bohater będzie musiał zreflektować nad własną tożsamością.
To zaledwie mały skrawek fascynującej fabuły. Mamy tu z pozoru nieistotne wątki poboczne, ale one pozwalają wejrzeć w wiele odcieni tego świata.
"DICE" to intrygująca mieszanka gatunkowa, połączenie cyberpunku z postapo, ale nie brakuje tu też odrobinki romansu. Momentami rzeczywistość ukazana jest w krzywym zwierciadle, a autorka postarała się, by nie zabrakło czarnego humoru.
Książka charakteryzuje się ogromem charakternych postaci i multum odniesień do popkultury, zwłaszcza do klasyków sci-fi. Nudzić tu się nie da!
Przyszłość wykreowana przez Suchocką jest jednocześnie tak daleka, jak i bliska. Skłania do refleksji czy rzeczywiście maszyny przejmą całkowitą kontrolę nad światem? Czy maszyny mogą być ciekawskie i mieć uczucia? Dokąd, my jako ludzie zmierzamy? Czy w takim stechnicyzowanym świecie tli się jeszcze empatia, moralność?
To przede wszystkim świetna rozrywka, będąca odskocznią od rzeczywistości. Ja się przy niej świetnie bawiłam!
What I liked: - The tropes - Agata Suchocka uses all the well-known motifs from the sci-fi classics: Blade Runner, Matrix, Johnny Mnemonic, Ghost in the Shell etc. So I knew what to expect and the plot hasn't let me down. - The ending - Maybe it was a bit predictable but still packed a punch. - Roland Dice - This MC was 'growing', evolving and I definitely liked his internal change.
What I didn't like: - It was cliched and repetitive - I'm sorry.
Nawet nie wiem co napisać. Czytając to byłam jednocześnie zainteresowana fabuła i nią zniesmaczona. Z jednej strony chciałam wiedzieć co dalej a z drugiej rzucić to w cholerne i nie wracać...
Mimo wszystko książka oddaje swój cyberpunkowy/postapokaliptyczny vibe, chociaż czasami chciałabym dostać go więcej.
Jeśli komuś nie przeszkadzają dość wulgarne opisy czegokolwiek związanego ze słowem seks to myślę że można to polecić.
Kilka interesujących pomysłów. Ciekawe połączenie klasycznych motywów SciFi.
I jeden babol: w XXI (?) wieku maszyny wierzą w istnienie Eteru (chociaż nazwa tego "medium" nie pada) ... i że zagłada nuklearna może go zniszczyć!? A dokładniej tę część odpowiedzialną za zakres fal elektromagnetycznych poza światłem widzialnym.
Ktoś chyba przysnął na lekcjach fizyki ;)
This entire review has been hidden because of spoilers.
Ai to niezwykła technologia, i to tylko kwestia czasu zanim zacznie zastępować ludzi w różnych zawodach. Ale który zawód zostanie zastąpiony jako pierwszy? Według autorki będą to rządzący. W niedalekiej przyszłości po konflikcie nuklearnym który prawie wymazał gatunek ludzki nad niedobitkami władzę przejmuje potężne Ai. Tworzy z pozoru utopijną metropolię w której to ludzie i androidy koegzystują w mniej lub bardziej harmonicznym społeczeństwie. Zniknęło wojny, przemoc, głód, ale nie tylko, zlikwidowano też normalne jedzenie, kultura ludzka, różnice etniczne i wiele innych koncepcji znanych każdemu w 21 wieku. Historię tego świata obserwujemy głównie z perspektywy pracownika centrum dezaktywacji wadliwych androidów, Ronalda Dica, on to pewnego dnia zostaje zaproszony na pewną galę, i to zaproszenie odwraca jego życie do góry nogami, finalnie pozwalając mu zadecydować o losie ludzkości i sztucznej inteligencji.
Świat stworzony przez Autorkę wciąga jak narkotyk, od pierwszych stron zadaje pytania i jest bardzo skąpy w odpowiedzi, i mimo że sam klimat cyberpunka jest dla mnie bardziej straszakiem niż zachętą, to ten konkretny mnie urzekł. Szczerze na łamach stron przywiązałem się do postaci, zwłaszcza do nieobliczalnej hakerki Amandy i tytułowego bohatera Ronalda, więc czuję że będę wracał do książki, zwłaszcza że posiada wiele cytatów które skłaniają do głębszych przemyśleń, moim ulubieńcem musi być parafrazując: Bóg stworzył ludzi na swoje podobieństwo, ludzie stworzyli Ai, a Ai zapragnęło być Bogiem, piękne zdanie. Jednak mam też jedno ale, dlaczego w pewnych momentach jest napchane tyle Sexu, ja rozumiem że ludzie to są proste stworzenia, ale dla mnie miejscami było tego troszkę za dużo, i z wad to tyle, ciężko jest mi znaleźć więcej minusów, jest to naprawdę przemyślana i dobrze napisana książka. Meritum, szczerze polecam Dice, i na pewno przyjdzie czas bym sięgną po nią ponownie, Autorka ma też wiele innych książek które wpadają w oko więc i na nie przyjdzie czas bym kiedyś sprawdził. Dice to kawał dobrej książki, szczerze polecam.