Самая знаменитая корова Швеции Мама Му и ее друг Ворон приветствуют вас! Разойдись, народ! Мама Му полезла на горку для ныряния. И верный друг Ворон тут как тут, подталкивает ее сзади, старается. Красота! Ну, теперь можно и домик для коровы построить. Да не где-нибудь, а на дереве. Потому что лучшая в мире корова делает все по-своему. А верный Ворон ей помогает. Вот что значит друзья!
Jujja Wieslander is a Swedish author of children's books, best known for the Mamma Mu series. She and her late husband, Tomas Wieslander, also wrote numerous children's songs.
Mama Muh möchte rutschen! Die Kinder haben so viel Spaß dabei, nun möchte sie es auch einmal ausprobieren. Doch wie kommt sie die Leiter hoch? Da muss die Krähe helfen. Tatsächlich schaffen die beiden es, und Mama Muh kann endlich rutschen! Doch ist sie für die Rutsche viel zu schwer... 💜 Wieder eine wirklich lustige und herzerwärmende Geschichte von Mama Muh und Krähe. Ich mag die kleinen Episoden, die wirklich immer die Stimmung heben :)
Yksinkertainen tarina. Ei tässä paljoa muuta ehtinyt tapahtumaan, kuin asioita yhden rannalla olevan liukumäen ympärillä. Rikkihän se meni, kun lehmä siitä välttämättä halusi laskea. Ongelmaa alkoi ratkoa älykäs varis. Lopulta ongelma korjaantui helpommin kuin oli uskottu. Lopussa kaikki oli jälleen hyvin. Humoristisuus oli pitkälti vain siinä, että oli hassun näköistä, kun iso lehmä laskee pientä liukumäkeä. Ja että lehmä tahtoo nimenomaan laskea. Hullunkurisuus syntyy siitä, kun hahmon ja asian välillä on suuri ristiriita. Piirrokset olivat hienoja kyllä.
My first book in the danish language. As an adult, I dont consider this as a book in a broad understanding. This book, rather, I wanna believe, has a crucial /turning point in my life and symbolize the first brick in the huge castle of the future achievements. For sure, it'll take a special place in my heart and memory.
Jest to nasze pierwsze spotkanie z Mamą Mu i z satysfakcją musimy przyznać, że bardzo miło jest nam ją poznać. Ta z pozoru spokojna krówka patrząca tęsknie w stronę jeziora, okazała się być dla nas bardzo inspirujacą postacią. Polubiliśmy ją właściwie już od pierwszych stron, pewnie za sprawą szalenie dowcipnych i realistycznych ilustracji, dzięki którym Mama Mu i Pan Wrona w pięknym stylu stroją miny, robią wygibasy i snują marzenia. Akurat tak się złożyło, że ksiażkę czytała też z nami Babcia Basia, która, (nie kryjąc radości) słusznie zauważyla, że nareszcie ktoś zrobił z krowy główną bohaterkę serii książek, co, nie wiedzieć czemu, rzadko sie zdarza. Bo ileż bylo historii o pieskach, kotkach, misiach czy króliczkach? Dlaczego właściwie tak mało miejsca w dziecięcej literaturze autorzy poświęcają krowom? Przecież od zarania dziejów, krowa to jedno z bardziej pięknych, wdzięcznych i oddanych człowiekowi zwierząt! I tak sobie z dziećmi i Babcią Basią dywagowaliśmy o krowim losie, krowich potrzebach i krowim uroku, a to wszystko przez bezpretensjonalną i rozbrajającą Mamę Mu.
Mama Mu to niezwykła postać. Spotykamy ją w pewien upalny letni wieczór, kiedy to nasza bohaterka z zachwytem obserwuje lśniącą w słońcu zjeżdżalnię i bawiące się na niej dzieci. Zaraz dowiadujemy się, że Mama Mu też pragnie z niej zjechać prosto do wody i poczuć tę dziecięcą beztroską radość. Niestety, jak to często w życiu bywa, przed spełnianiem marzeń powstrzymuje nas czasami głos rozsądku, a dokładnie głos Pana Wrony: „Nie ma mowy!”, „Jesteś krową, Mamo Mu”, „Ta zjeżdżalnia jest za wąska dla krowy. I krowy nie utrzyma”. Jednak nasza bohaterka jest zdeterminowana, żeby poczuć to co czuły wpadające do wody dzieci. Pan Wrona może ją zniechęcać, dawać logiczne uzasadnienia, przestrzegać, ale dla Mamy Mu nie ma rzeczy niemożliwych. Nasza krowa dzięki ogromnej determinacji i sprytowi staje wreszcie na czubku zjeżdzalni. Co ciekawe, cała akcja opiera się na arcyśmiesznych dialogach pomiedzy głównymi bohaterami. Czy Mamie Mu uda się ostatecznie zjechać? Czy wszystko skończy się dobrze? O tym już będziecie musieli przeczytać sami…
„Mama Mu na zjeżdżalni” to opowieść o marzeniach, o tym, że nie znają ograniczeń i, że chcieć to móc. To przypomnienie czytelnikom, że warto czasem zrzucić z siebie zbroję dorosłości i zrobić coś spontanicznie, z czystą dziecięcą radością. Nasza bohaterka miewa chwile zwątpienia i strachu, ale ostatecznie umie się z nimi rozprawić. Jej postawa niesie w sobie pewność i optymizm. Słowa krytyki Pana Wrony, Mama mu odbiera ze spokojem i robi wszystko, żeby ich do siebie nie dopuścić. Determinacja i wiara w to, że będzie dobrze są większe. Mama Mu to krowa, która umie być szczęśliwa. A nam zdaje się mówić: nie bójcie się marzyć! i , że „najważniejsze, żeby dzieci mogły się bawić.”
Jest to nasze pierwsze spotkanie z Mamą Mu i z satysfakcją musimy przyznać, że bardzo miło jest nam ją poznać. Ta z pozoru spokojna krówka patrząca tęsknie w stronę jeziora, okazała się być dla nas bardzo inspirujacą postacią. Polubiliśmy ją właściwie już od pierwszych stron, pewnie za sprawą szalenie dowcipnych i realistycznych ilustracji, dzięki którym Mama Mu i Pan Wrona w pięknym stylu stroją miny, robią wygibasy i snują marzenia. Akurat tak się złożyło, że ksiażkę czytała też z nami Babcia Basia, która, (nie kryjąc radości) słusznie zauważyla, że nareszcie ktoś zrobił z krowy główną bohaterkę serii książek, co, nie wiedzieć czemu, rzadko sie zdarza. Bo ileż bylo historii o pieskach, kotkach, misiach czy króliczkach? Dlaczego właściwie tak mało miejsca w dziecięcej literaturze autorzy poświęcają krowom? Przecież od zarania dziejów, krowa to jedno z bardziej pięknych, wdzięcznych i oddanych człowiekowi zwierząt! I tak sobie z dziećmi i Babcią Basią dywagowaliśmy o krowim losie, krowich potrzebach i krowim uroku, a to wszystko przez bezpretensjonalną i rozbrajającą Mamę Mu.
Mama Mu to niezwykła postać. Spotykamy ją w pewien upalny letni wieczór, kiedy to nasza bohaterka z zachwytem obserwuje lśniącą w słońcu zjeżdżalnię i bawiące się na niej dzieci. Zaraz dowiadujemy się, że Mama Mu też pragnie z niej zjechać prosto do wody i poczuć tę dziecięcą beztroską radość. Niestety, jak to często w życiu bywa, przed spełnianiem marzeń powstrzymuje nas czasami głos rozsądku, a dokładnie głos Pana Wrony: „Nie ma mowy!”, „Jesteś krową, Mamo Mu”, „Ta zjeżdżalnia jest za wąska dla krowy. I krowy nie utrzyma”. Jednak nasza bohaterka jest zdeterminowana, żeby poczuć to co czuły wpadające do wody dzieci. Pan Wrona może ją zniechęcać, dawać logiczne uzasadnienia, przestrzegać, ale dla Mamy Mu nie ma rzeczy niemożliwych. Nasza krowa dzięki ogromnej determinacji i sprytowi staje wreszcie na czubku zjeżdzalni. Co ciekawe, cała akcja opiera się na arcyśmiesznych dialogach pomiedzy głównymi bohaterami. Czy Mamie Mu uda się ostatecznie zjechać? Czy wszystko skończy się dobrze? O tym już będziecie musieli przeczytać sami…
„Mama Mu na zjeżdżalni” to opowieść o marzeniach, o tym, że nie znają ograniczeń i, że chcieć to móc. To przypomnienie czytelnikom, że warto czasem zrzucić z siebie zbroję dorosłości i zrobić coś spontanicznie, z czystą dziecięcą radością. Nasza bohaterka miewa chwile zwątpienia i strachu, ale ostatecznie umie się z nimi rozprawić. Jej postawa niesie w sobie pewność i optymizm. Słowa krytyki Pana Wrony, Mama mu odbiera ze spokojem i robi wszystko, żeby ich do siebie nie dopuścić. Determinacja i wiara w to, że będzie dobrze są większe. Mama Mu to krowa, która umie być szczęśliwa. A nam zdaje się mówić: nie bójcie się marzyć! i , że „najważniejsze, żeby dzieci mogły się bawić.”
Ihan hauska kirja, mutta meni varmasti osittain yli 3-vuotiaan hilseen. Joitain ihan hassuja juttuja tässä toki on, jotka jo pienikin lukija tajuaa. Kirjassa Mimmi-lehmä haluaa kokeilla lasten liukumäkeä, mutta saa pian huomata ettei sitä ole mitoitettu lehmälle. Runsaan vuoropuhelun takia lukeminen oli välillä vähän rasittavaa.