Kiedy przeczytałam już wszystkie książki z działu dziecięcego w mojej lokalnej bibliotece i przekroczyłam magiczny próg 13go roku życia, mogłam w końcu zagłębić się między półki działu dla dorosłych. Dział ten fascynował mnie mnogością gatunków, wysokością półek przepełnionych książkami, które były teraz dostępne również dla mnie - ta wiedza, te fantastyczne światy, płomienne romanse... I dlatego od razu skierowałam się na dział... horrorów. Nie wiem, dlaczego pozwolono mi wtedy wybierać takie książki, ale dzięki temu w dość młodym wieku przeczytałam dość sporo zbyt dojrzałych dla mnie historii, co też mocno wpłynęło na mój światopogląd, ale o tym może innym razem ;)
Pamiętam szczególnie jeden horror, który tak mną wstrząsnął wtedy, że do tej pory o nim pamiętam i nawet zaopatrzyłam się we własną kopię jakiś czas temu, aby sprawdzić, czy moje dorosłe ja będzie równie przejęte jak to nastoletnie. Jednak ciągle coś mnie powstrzymuje przed ponownym przeczytaniem, możliwe, że chodzi o tę okładkę (swoją drogą nie pamiętam, by wersja, którą ja czytałam miała tak wyeksponowaną nagość).
Skoro wstęp mam za sobą, przejdźmy do samej książki, którą jest 'Mania' autorstwa Guy N. Smitha. Jest to historia kilku podróżnych, którzy z powodu śnieżycy spotykają się w tym samym hotelu. Hotelu, który okazuje się byłym zakładem psychiatrycznym, prowadzonym przez byłych pensjonariuszy tegoż zakładu oraz (o ile mnie pamięć nie myli) - trzymających innych pensjonariuszy jako gości hotelowych. Hotelu, w którym zagnieździło się zło w postaci samego szatana.
Poza wrytą w pamięć historię z ciążą i kilka scen zachowania pacje... gości hotelowych ( 😉 ), niewiele więcej mogę o fabule i samej treści powiedzieć. Jedynie to, że ta książka za każdym razem wzbudza we mnie niepokój, gdy o niej myślę, a przez to sprawia, że wspominam ją jako dobry horror i po raz kolejny myślę o ponownym przeczytaniu. A potem przychodzi taka myśl, że może jednak lepiej zostawić ją w tym miejscu życia, w którym wywołała taki impakt, zamiast - być może- rujnować to wspomnienie poprzez przekonanie się, że to jednak dość słabe czytadło, a ja byłam jedynie zbyt młoda na nie...