Sekrety urody Koreanek są zapowiedzią niezwykłej przygody, poznania tajemnic, odkrycia czegoś dotąd nam nieznanego. Sama treść dla mnie bardzo przydatna, czy odkrywcza i inspirująca? Nie bardzo, przez pierwsze 50 stron autorka podkreśla miliardy razy, że przeniosła się z Kalifornii do Seulu i to na zawsze zmieniło jej życie. W zasadzie, nic w tym dziwnego. Zderzenie kultur, mentalności, stylu bycia …. Nie narzuciło by mi to do głowy innych wniosków. Faktem jest, że gdy pomyślę o Azjatach - w głowie mam śliczne, błyszczące, promienne buzie, które są niewątpliwie pożądane przez każdego człowieka. Mimo, że poznałam dosyć sporo nazewnictwa, które było mi obce, to jestem lekko rozczarowana. Wiem co to ceramidy, niacynamidy oraz inne nazwy stały się trochę jaśniejsze i przystępne. Plusem jest to, że książka jest bardzo ładna ilustracyjnie. Czcionka jest spora więc nie powoduje przemęczenia oczu. Jego efektem jest ilość dodatkowych treści, które w mojej ocenie są nudne. Książka mogłaby być cieńsza o 20-30 stron gdyby nie dygresje autorki. Na przykład o ulubionych kosmetykach, miejscach a tym bardziej 20 stronach na temat poruszania się i dojazdu do tych miejsc. W dobie internetu, totalnie niepotrzebne. Jednak rozumiem i doceniam chęci i dobre zamiary. To nie tak, że nie powinno być przykładów kosmetyków, ale mogłoby być ich dużo mniej. Książka mimo powagi tematu, pisana w dozie humorystycznej, jednak z mizernym skutkiem. Żarty nie w moim guście. Pozycja do przeczytania, w sam raz na raz jak to się mówi :) Nie przepadałam nigdy za tego typu książkami, może stąd ta surowość. Choć staram się być obiektywna i profesjonalna w swych ocenach. Dotarłam na fora trychologiczne i dowiedziałam się, że nie umiem myć głowy🤎. Przeczytałam elementarz pielęgnacji, okazało się, że nie umiem nawet dobrze umyć twarzy. Kolejna pozycja książkowa - Jak mniej myśleć. Czy dowiem się, że nawet dobrze myśleć nie umiem ? Jestem bardzo ciekawa :)!! Zapraszam Was do obserwowania moich książkowych recenzji. Ja jestem zajawiona i to totalnie ! ❤️