Opisując sytuację polityczną w Stanach Zjednoczonych i w Polsce, autor pokazuje źródła wojen kulturowych, których jesteśmy świadkami, oraz logikę, wedle której się one rozwijają. Zastanawia się nad tym, jaki jest status prawdy w życiu publicznym i dlaczego miejsce argumentów zajęły afekty i opinie. Co musiałoby się zmienić, żeby sfera publiczna mogła na powrót stać się wspólna, gdzie szukać modelu dla skutecznej polityki demokratycznej? Kluczem do wyjścia z impasu jest dla Markowskiego sztuka interpretacji, będąca jego zdaniem jedną z najważniejszych umiejętności potrzebnych do funkcjonowania w życiu społecznym. W porywającym eseju nie tylko dowodzi jej użyteczności, ale też pokazuje, jak w praktyce możemy zastosować ją w wielu, głównie politycznych, wymiarach naszego życia.
Jest to jedna z najlepszych książek, którą przeczytałem i traktuje o dzisiejszym dyskursie politycznym, przepaścią pomiędzy myślą lewicową i prawicową, braku porozumienia, zaogniających się konfliktach międzyludzkich, braku zrozumienia, problemie interpretacji oraz skutkach potrzeby ludzkiej poszukiwania prostolinijnej prawdy. Każdy kto chce spojrzeć szerzej na analizę tych zjawisk, wyjść poza schemat swojej bańki lewicowej lub prawicowej i zrozumieć jak to działa, co powoduje istnienie tych baniek, to powinien sięgnąć po tą pozycję, gdyż skłania ona do refleksji nad losami i pozornością dzisiejszych narracji.
strasznie ciekawa książka zwłaszcza w kontekście aktualnych kampanii prezydenckich poprzedzających drugą turę. pomogła mi w zrozumieniu dlaczego zanika rozmowa, a jest tylko agresja wyborców jednego kandydata wobec wyborców drugiego i vice versa. nie ze wszystkimi argumentami autora się zgadzam i denerwowało mnie, że używał queerfobicznego, ableistowskiego i rasistowskiego języka (mimo tego, że nie wynikało to u niego z nietolerancji), ale ogólnie lekturę oceniam bardzo pozytywnie.
W zrozumieniu rzeczywistości istotne jest, żeby zaakceptować istnienie innych zrozumień. Ta książka, balansując pomiędzy poziomem filozoficznej abstrakcji a twardymi przykładami z mediów i polityki, pokazuje w jaki ślepy zaułek zabrnęła obecnie bazująca na różnicach sfera życia publicznego. To pozycja wartosciowa (dla mnie), ale co istotniejsze sensowna, co mam nadzieję autor uznałby za komplement. Polecam każdemu, kto zmęczony jest jednostronnymi, oskarżycielskimi analizami, które nie próbują wyjść poza strefę komfortu własnych wartości.
Sporo bardzo ciekawych przemyśleń; zgrabne nawiązania między polityczną rzeczywistością Polski i USA; chwilami śmiechłam pod nosem przez subtelne poczucie humoru autora. ALE mocno przeładowana dywagacjami filozoficznymi, które burzyły dynamikę tekstu i rozwlekały go. Pewne koncepty dałoby się opisać po prostu krócej, bez meandrowania wokół konceptów i idei; sporo tych przemyśleń zresztą się powtarzało (ja nie wiem, czy nie robi się już redakcji pod tym kątem? Gdzieś od połowy zaczęłam się bardzo nudzić i, mimo wielu wartościowych momentów, skończyłam w bólach. Nie lubię książek co nie wiadomo dla kogo są, a ta trochę niestety taka wyszła.
Moim zdaniem to jedna z najlepszych książek o współczesnej polityce. Zadziwiające jak mało osób ją czytało. To powinna być lektura obowiązkowa nie tylko dla studentów Political Science, ale także dla każdego, uważającego się za inteligentnego, obywatela. Ps. Jestem pod wrażeniem błyskotliwości i poczucia humoru autora.
Zgadzam się z diagnozą postawioną przez autora w tejże książce. Interpretacja rzeczywistości, którą przedstawia w książce, jest czymś, z czym ciężko polemizować. Co nie dziwi, bo też o interpretacji ta książka opowiada, a sam Michał Markowski jest w tej dziedzinie ekspertem. To nie ulega wątpliwości.
Jednakże wątpliwości nie ulega także, że książka ta zjada własny ogon i jeżeli ktoś nie posiada odpowiednich ram interpretacyjnych, czyli na przykład nie ma doświadczenia z akademickim humanizmem, będzie miał problem z jej zrozumieniem. Wszystkiemu winne są ciągłe, długie wtręty oscylujące wokół filozofii czy freudowskiej psychoanalizy, w których przeciętny czytelnik się zgubi. A w sferze wartości i opinii - autor wychodzi po prostu na buca i przypomina w takich momentach wyższościowy ton Agaty Bielik-Robson ze słynnego ostatniego wywiadu.
Warto przeczytać, ale według mnie można pomijać obszerne, zbędne, filozoficzne dygresje i skupić się na momentach, w których autor wykłada swoją interpretację polityki i podaje przykłady z życia politycznego czy medialnego.