Turet wymachuje rękami i zaczyna każde zdanie od: "Uh-duh-duh". Porszak nie lubi się przytulać i układa kamienie od największego do najmniejszego. Został tak nazwany przez Tureta, który kiedyś usłyszał, że jego przyjaciel "ma auto". Ale to jeszcze nie wszyscy mieszkańcy RODOS, czyli Rodzinnych Ogródków Działkowych (Ogrodzonych Siatką). W Dziczy, czyli najbardziej niedostępnym i zarośniętym zakątku ogródków, chłopcy spędzają lato w towarzystwie Gabaryta, Pandy, Szmirabelli oraz pracującego nad eliksirem szczęścia Wuja Kukułki. To dzięki nim mogą wreszcie poczuć się "normalnie". Chociaż czy normalność w ogóle istnieje? Może została wymyślona przez ludzi, którzy nie potrafią dostrzec sensu w układaniu kamieni?
Nagroda główna w 5. Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren na współczesną książkę dla dzieci i młodzieży.
Zdecydowanie powinnam zacząć od tego, że „Lato na Rodos” to książka nagrodzona w 5. Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren na współczesną książkę dla dzieci i młodzieży. Wiecie co? Wcale się temu nie dziwię!
Polubiłam tę pozycję na letni klimat ogródków działkowych oraz podejście do tematu choroby, przyjaźni, marzeń, inności i akceptacji. Turet i Porszak to zwyczajni niezwyczajni. Młodzi mężczyźni, którzy mają swoje pragnienia, ale i obawy. To tak naprawdę jeszcze dzieci, które na co dzień walczą z chorobą i z tym, aby traktowano je tak jak innych. Czy dzięki Pandzie, Gabarytowi i Szmirabelli poczują się tak, jak chcą czuć się naprawdę? Czy uda im się osiągnąć to, czego pragną?
To nie jest idealna książka. Jasne, ma ona swoje wady, takie jak wątek Amelii, który dla mnie jest zupełnie niepotrzebny, zakończenie całej historii czy powtarzanie niektórych treści co kilka stron. Ja jednak bawiłam się na niej wyśmienicie i myślę, że Wasze dzieci lub Wy sami także możecie ;)
Uchylam lufcik gatunkowy, by zerknąć, jak się ma powieść młodzieżowa. Ta konkretna ujmuje bystrością języka, oryginalnym klimatem oraz niezwykłą umiejętnością przybliżania zagadnień bez śladu nieznośnej potrzeby eksplikacji. Maksyma: „Pokaż, nie opisuj” została tu zrealizowana ze znawstwem i polotem. Na plus odnotowuję odrazę do ckliwości, a także niechęć do przewiązania wszystkiego być może piękną, choć sztuczną, kokardą.
„Lato na Rodos” to książka, która zdobyła nagrodę główną w 5. Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren na współczesną książkę dla dzieci i młodzieży. Wcale mnie to nie dziwi, bo to świetna historia autorstwa Katarzyny Ryrych nie tylko dla starszych nieco dzieci, ale i dorosłych. Ale to wcale nie będzie prosta historyjka o wyjeździe na ciepła śródziemnomorską wyspę. Rodos to wesołe rozwinięcie pospolitego skrótu ROD, czyli Rodzinnych Ogródków Działkowych. Ogrodzonych Siatką. Więcej na: https://konfabula.pl/lato-na-rodos-ka...
Poznajcie „Lato na Rodos” - książkę, która sprawi, że od razu zrobi wam się cieplej na sercu! Fabuła intryguje już od pierwszych stron - Rodos to tak naprawdę Rodzinne Ogrody Działkowe (Otoczone Siatką), gdzie Porszak i Turet mogą w końcu być sobą. To właśnie tutaj budują oni swój azyl, w którym mają zamiar spędzić całe wakacje. Pomagają im w tym inni działkowicze - Wuj Kukułka, Panda, Szmirabella i Gabaryt, którzy są niezwykle ciekawymi osobistościami z bardzo barwną przeszłością. Ci dorośli ludzie niespodziewanie stają się przyjaciółmi nastolatków i wspierają ich na każdym kroku, a także szanują ich granice. Autorka w przepiękny sposób pokazuje, jakimi cechami powinni odznaczać się przyjaciele. Istotnym faktem jest dla mnie również to, że książka pokazuje, jak wygląda życie młodego chłopca z autyzmem oraz nastolatka z zespołem tureta. Porszak stale powtarza, że żyje w swojej bańce i nie należy naruszać jego granic, a przykładem może być tutaj dotyk, którego bardzo nie lubi. Natomiast od Tureta wielokrotnie uciekają ludzie, gdy na ulicy zdarzy mu się mieć swój atak. Rodos staje się ich bezpieczną przystanią, gdzie nikt nie wyzywa ich od „debili“ czy „dziwaków“. Mają tu swoją ”rodzinę z wyboru”, która, mam wrażenie, że niejednokrotnie akceptowała ich bardziej niż ich rodzice. Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć o tym, jak wszyscy żyją tutaj w zgodzie z przyrodą i nigdzie się nie spieszą. To tak rzadko spotykane w dzisiejszych czasach zjawisko!
Nic szczególnego według mnie. Oczekiwałam czegoś innego, bardziej uczącego. Uważam, że dobrze by było jakby na końcu albo gdzieś w trakcie książki było powiedziane, na jakie choroby/zaburzenia cierpią bohaterowie i na czym one polegają, bo jednak jeżeli to książka dla dzieci to myślę, że powinna mieć takie wytłumaczenia. Wątek Amelii, tak jak było w którejś opinii, też uważam za zbędny, nic nie wniósł do fabuły.
DNF w 43% Książka jest naprawdę dobra, autorka stworzyła naprawdę ciekawe i barwne postacie. Jednak jestem już prawie w połowie a nie znalazłam niczego co mnie przyciąga do lektury. Żadne wątek, ani bohater nie sprawia że mam ochotę sięgnąć po nią i dalej czytać. To po prostu nie moja bajka. (Raczej dla młodszych czytelników 10+)