Potrafiłam sobie wyobrazić niemal wszystko – koszmarną pogodę, wędrówkę w śniegu i mrozie, wycieńczenie fizyczne oraz to, że załamię się psychicznie. Miałam koszmary o sunącej po zboczu lawinie, widziałam siebie odpadającą od ściany, z odmrożonymi palcami i soplami lodu w nosie. Planowana wspinaczka Jansona na szczyt napełniała mnie niepokojem. Truchlałam na myśl o tym, że góry go zabiją. Prawda jest jednak taka, że możesz sobie snuć wyobrażenia o najbliższej przyszłości – gdybać, planować, śnić, zakładać hipotetyczne rozwiązania, a twoje cholerne życie i tak ma własne plany względem ciebie… – Julka.
Czy Julce i Jeremiemu uda się pokonać własne ograniczenia i zrealizować wyznaczone cele? Czy zdołają się oprzeć wzajemnemu przyciąganiu, które może zrujnować ich plany?
Zabawne dialogi, rozpalające zmysły sceny, zachwycające plenery górskie… I emocjonujący finał, którego absolutnie się nie spodziewasz.
Polska pisarka powieści dla kobiet i młodzieży, pisząca pod pseudonimem literackim. Pochodzi z niewielkiej, leśnej miejscowości w środkowej Polsce. Jest absolwentką IX Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi. Obroniła magisterium z Zarządzania i Marketingu Uniwersytetu Łódzkiego oraz Pedagogiki Uniwersytetu Jana Kochanowskiego. Jej debiutancka powieść Larista została wydana w 2013 r. W 2016 ukazała się kolejna książka Pryncypium. Współpracowała m.in. z wydawnictwami: Zielona Sowa, Wydawnictwo NieZwykłe, Wydawnictwo Filia, Wydawnictwo Kobiece. Od 2017 r. publikuje swoją twórczość na Wattpadzie. W 2020 roku założyła własne wydawnictwo pod nazwą Melissa Darwood.
W tej książce absurd pogania absurd. Przeczytałam 100 stron, bo nie miałam ochoty na inną książkę, którą obecnie czytam i chciałam coś w romantycznym stylu. I tak jak pierwsza część była całkiem znośna, tak ta to tragedia. Zawsze myślałam, że autorzy robią jakiś research zanim napiszą książkę, ale chyba w wypadku tej autorki to trochę nie wyszło. Nie mówię o rzeczach związanych ze wspinaczką, bo na tym się nie znam, ale jeśli to książka romantyczno-erotyczna, to niefajnie wprowadzać czytelniczki i czytelników w błąd, powtarzając stereotypy i nieprawdziwe informację na temat seksu. Tu nawet nie są wymagane żadne wyższe studia i poszukiwania, wystarczy obserwować tylko dobre konta na instagramie! Orgazm pochwowy i łechtaczkowy? Zgwałcić kogoś, bo raz seks z tą osobą był super? Ciota jako określenie miesiączki? Czy my jesteśmy w latach '00? Poza tym główna bohaterka jest okropnie irytująca i zachowuje się jakby sama nie wiedziała czego chce. Chce wejść na ośmiotysięcznik, ale nie znosi zimna, a gdy deszcz pada przez 3 dni z rzędu to już marudzi i chce wracać. Zdziwiła mnie ocena tej książki, aż 4,5*, ale wiadomo, każdy ma swoje zdanie. Ja nie polecam.
Ile książek Melissy Darwood bym nie przeczytała, tak za każdym razem autorka zaskakuje mnie nowym niepowtarzalnym pomysłem. Najpierw czuję niepewność, czy mi się spodoba, później zaintrygowanie, a następnie jestem absolutnie oczarowana książką i kolejnym obłędnym bohaterem.
Pierwszy tom połknęłam praktycznie za jednym razem, fabuła była tak płynna, że nie wiedziałam kiedy leciały mi następne strony, ale po skończeniu czułam, że to jeszcze nie to czego oczekiwałam. Natomiast druga część okazała się być dreszczykiem emocji. Autorka użyła najmocniejszego kalibru, rozbudziła moją wyobraźnię, oczywiście chodzi o krajobrazy gór. 😜😉😉
Główna bohaterka choć mądra, to jednak życiowa ciamajda, nie powiem, trochę mnie irytowała. W pewnym momencie książki zachowała się jak zakochana nastolatka i cała ta scena była żenująca. Natomiast Jeremiego polubiłam już na starcie i nie za potencjalny wygląd z erotycznego kalendarza z mężczyznami, a za jego upór, silny charakter i zawziętość w dążeniu do celu.
Największym atutem tej dylogii jest tło fabularne. Otoczka gór, ciekawostki na temat wspinaczki, treningi, to wszystko sprawiło, że książki nie były tylko sztampowym romansem, a porywającą historią z pięknym zakończeniem. Dodam jeszcze, że humoru również nie zabrakło. 👌
★★½☆☆ Moja romantyczna dusza ostatnio nader często o sobie przypomina, stąd też wśród moich lektur znacznie więcej romansów niż zazwyczaj. Niestety, kontynuacja „(Nie)zdobytej” raczej nie sprostała moim oczekiwaniom. Drugi tom historii Julki i Jeremiego utrzymany jest w podobnym klimacie - to lekka opowieść, osnuta przede wszystkim wokół wątku miłosnego i okraszona pewną dawką humoru. W kontynuacji nieco bardziej odczuwalna jest jednak górska atmosfera (co zaliczam na plus), pojawia się także znacznie więcej scen erotycznych (co w pewnym momencie zaczęło być dla mnie już nieco męczące - lubię sięgać po historie romantyczne, ale niekoniecznie erotyki). Niestety, sporo też tu konfliktów wynikających z tego, że bohaterowie ze sobą zwyczajnie nie rozmawiają. Utwierdziłam się tylko w przeświadczeniu, że rezygnacja z pewnych wątków i zamknięcie całej opowieści w jednym tomie, wyszłaby historii Jeremiego i Julki na dobre. Co nie zmienia faktu, że podoba mi się lekkość z jaką Melissa Darwood opowiada swoje historie i jej dowcipne pióro i prawdopodobnie sięgnę po inne książki jej autorstwa.
"(Nie)zdobyta" i "(Nie)zdobyta tom 2" to historia Jeremiego, który jest himalaistą i Julki dziennikarki, która dostaje zlecenie, aby napisać reportaż o Jeremim i o jego zimowej wyprawie na szczyt K2. A żeby tego było mało to Julka (kobieta, która nie ma pojęcia o alpinizmie, nie znosi zimna i jest w słabej kondycji fizycznej) ma wziąć udział w tej wyprawie. Co tu dużo mówić uwielbiam tę dylogię! Uwielbiam Jeremiego i Julkę (szczególnie w drugiej części), ten duet wymiata, rozpala zmysły i bawi do łez! Powtórzę się, ale podoba mi się ta nowa odsłona Melissy, romantyczna, wyluzowana i zabawna. A "(Nie)zdobyta tom 2" to obecnie moja ulubiona książka autorki! 4,5/5 ⭐️
Jednym słowem - WSPANIAŁA! Emocjonalny rollercoaster, przez który nie raz śmiałam się na głos, a zakończenie doprowadziło mnie do łez. Zabawna, porywająca, romantyczna, a dialogi niewymuszone. W życiu nie czytałam tak realistycznej historii miłosnej, czułam się, jakbym sama przeżywała wydarzenia z książki ❤️ Polecam z całego serca!
4,5* Rzadko dodaję przeczytane książki na półkę ulubione. Seria "(Nie)zdobyta" jest dopiero drugą pozycją w tym roku i musiałam czekać aż 10 m-cy, by wreszcie trafić na historię wykraczającą poza utarte schematy. Oba tomy oceniam na bardzo wysokim poziomie. Jest to romans pomiędzy zwariowaną dziennikarką Julką a ekscentrycznym alpinistą Jeremim.
Melissa Darwood udowodniła mi już, że ma dar do pisania. Jej styl literacki jest niesztampowy, a historie, które tworzy oryginalne. Do tego dochodzi jeszcze humor, którym okraszone są dialogi pomiędzy bohaterami. Zarówno Julka, jak i Jeremi bardzo przypadli mi do gustu. Ich wzajemne relacje i potyczki słowne, wywoływały uśmiech na mej twarzy.
O czym warto jeszcze wspomnieć? O tym, że Melissa Darwood tworząc tę opowieść bardzo dobrze przygotowała się pod względem merytorycznym. Widać, iż sporo czasu poświęciła na przyswojenie tematyki alpinizmu/himalaizmu. A to bardzo cenię wśród autorów. Dzięki niej po skończeniu "(Nie)zdobytej" sięgnęłam i ja po kilka ciekawych artykułów oraz obejrzałam kilka dokumetów wideo, by bardziej przyswoić tematykę i wyobrażenie o wysokich górach. I to jest przykład na to, iż jeżeli nie bezpośrednio, to przynajmniej pośrednio, można czerpać wiedzę z książek, nawet z romansów.
Polski rynek wydawniczy obfituje w książki wszelakiego gatunku. Nie brakuje oczywiście chętnie wybieranych opowieści miłosnych, które mają spowodować u odbiorców mrowienie w wielu częściach ciała.
Zabierając się za lekturę "(Nie)Zdobytej 2" spodziewałam się płomiennego romansu pomiędzy bohaterami, których bardzo polubiłam: Julią Kabat i Jeremim Jansonem, okraszonego wyimkami z historii alpinizmu oraz przygodowo-humorystycznymi wątkami.
Autorka zadbała o to, aby kontynuacja przebiła tom pierwszy, serwując mi nie tylko wyżej wspomniane elementy, ale i zwroty akcji oraz zupełnie niespodziewany finał, po którym musiałam głęboko odetchnąć i uspokoić kołatanie serducha.
Książka jest cudowna, komedia romantyczna ze świetnym wątkiem obyczajowym, na który autorka zebrała OGROM informacji ( jestem pod wrażeniem naprawdę), po przeczytaniu 5 książek tej autorki mogę śmiało stwierdzić, że jest ona moją ulubioną autorką romansów. W tej książce było wszystko, świetny romans rozwijający się powoli, dużo humoru, troszkę smutków, dużo akcji. Autorka ma świetny styl pisania, widać po konstruowaniu historii, że jest pisarką nie bez powodu. Nie ma ani jednej rzeczy, do której mogłabym się przyczepić. I jeszcze wspomnę o jednej rzeczy, która w wielu książkach mnie denerwuje, a tutaj była zrobiona świetnie, czyli przeskoki czasowe, w ogóle mnie nie raziły.
W tym tomie było więcej akcji i rozwinęła się relacja między bohaterami, ALE. W pewnym momencie absurd poganiał absurdy. Działy się rzeczy tak nie realne, że w pewnym momencie chciało mi się po prostu śmiać. . Ja nie wiem skąd autorka wpadła na taki pomysł, ale porażka. Nie fajne tez było, że autorka powiela stereotypy i nie prawdziwe fakty na temat życia seksualnego.I to autorka, która pisze erotyki. A sama główna bohaterka jest irytująca i sama nie wie czego chce. . Jak 1 tom był znośny tak tutaj pod koniec już po prostu przekartkowałam. Nie polecam.
O dziwo, drugi tom wypada lepiej, dzieje się więcej! Chociaż momentami dalej jest irytująco - zgaduję, że po prostu nie do końca przypadł mi do gustu charakter bohaterki ("ja wiem lepiej, ja mam rację, jeszcze zobaczysz"), ale na plus zdecydowanie zaliczam końcówkę - nie spodziewałam się takiej akcji po romansie w klimacie wspinaczki górskiej. Sprawiło to (a nie sprecyzuję co, sięgnijcie po książkę!), że historia wyłamuje się trochę spoza schematu typowego romansu. Lubię to!
Czytałam wersję rozszerzoną. Uwielbiam. Po porostu uwielbiam, język nad wyraz zabawny. Forma na poły reporterska, wywiadowa. Podziwiam za te wszystkie godziny na reaserch, który jest bardzo dokładny! No i bohaterowie, Jeremi i Julia, a później i Jadzia. Jak ich nie lubić? Sama bym chciała z nimi pochodzić po górach, a, z bólem przyznaję, raczej tego nie robię. Nie mniej, czas to zmienić.
Tak zwany seks bez zobowiązań często, jeśli jest naprawdę udany, prowadzi do tak silnego emocjonalnego zaangażowania, że trudno się od niego uwolnić. Właśnie takie przypadki bywają tematem współczesnych romansów, w których happy end jest jednocześnie powszechnie oczekiwanym finałem. W historii Julii i Jeremiego niosło to za sobą niebezpieczeństwo przekształcenia interesującej opowieści o zderzeniu nieprzystających do siebie światów protagonistów w płaski romantyczny kicz. Tak się moim zdaniem na szczęście nie stało.
Choć Julia dość wcześnie zdaje sobie sprawę, że jest w Jeremim zakochana, jest świadoma, ze ich związek nie ma żadnych szans, a miłość do himalaisty rujnuje jej życie. Nie ma co prawda wątpliwości, że Jeremi jej pożąda, co okazuje coraz częściej - opisów namiętnych zbliżeń seksualnych jest w tym tomie mnóstwo - ale jasno określił przecież swoje życiowe priorytety: żadna kobieta nie będzie dla niego ważniejsza niż góry. A zatem Julia wie, że w konfrontacji z oczekującym na zimowe zdobycie szczytem K2 i wszystkimi następnymi górami, na które Jeremi będzie się wspinał, jej miłość do niego musi przegrać. Czy w takiej sytuacji jest sens, aby wyruszyła z nim w Himalaje, ażeby zgodnie z dziennikarskim planem opisać zimowy atak na K2?
Już oceniając pierwszy tom górskiej dylogii Melissy Darwood zwróciłam uwagę na staranny resarch autorki na temat alpinizmu. Tutaj mamy tego nowe przykłady stanowiące tło opowieści. Są to opisy kolejnych etapów treningu przed wyprawą wysokogórską, wspinaczek na ścianach sztucznych i naturalnych oraz trekkingu i zdobywania szczytów w polskich Tatrach, a także ciekawa relacja z udziału pakistańskich tragarzy, zaprzyjaźnionych z Jeremim, w organizacji i przebiegu himalajskiej wyprawy. Jest wreszcie opis incydentu, nawiązującego do prawdziwego wydarzenia w bazie pod Nanga Prabat. W powieści przebieg i rezultat zdarzenia to fikcja literacka, ale trudno mieć autorce za złe, że w ten sposób udało jej się przekonująco rozwiązać życiowe dylematy Jeremiego i Julii. Przynajmniej ja nie mam. Przeciwnie, uważam że zabieg połączenia niebanalnej, dobrze udokumentowanej tematyki z gorącym romansem znowu się pisarce, używającej pseudonimu Melissa Darwood, w pełni udał.
Melissa Darwood w pięknym stylu weszła w drugi tom niesamowitej górskiej serii "Niezdobyta". W tej części autorka serwuje nam istny rollercoster! Sytuacja między Julką a Jeremim wchodzi na inny poziom. Jak wiadomo nie od dziś relacja damsko-męska, która ma być "bez zobowiązań" nigdy nie wychodzi. Można się starać i robić uniki, ale i tak kończy się tak samo- ktoś się w końcu angażuje i dupa. Julka w drugim tomie bardzo zyskała w moich oczach. Z miękkiej pierdoły przeistoczyła się w silną dziewczynę, która mimo potknięć, nie daje za wygraną i pragnie osiągnąć zamierzony cel. Dalej ma swoje wady, ale walczy z nimi i dzielnie zagryza zęby. Myślę, że wiele z nas może się z nią utożsamić. Jej zmiana nie wpływa jednak na jej cięty język i mocny żart. Jeremi natomiast jest skupiony na swoim marzeniu- zdobyciu K2 zimą. Jego determinacja niesamowicie oddana jest w książce. Sceny, w których opowiadał o swoich dokonaniach, były przejmujące. Relacja tej dwójki w pewnym momencie osiąga taką intensywność, że szczęka opada. Kolejny plus dla autorki- sceny zbliżeń czy erotyzm zostały opisane w świetny sposób. Nie epatowały przesadnymi metaforami i krindżem. Jeśli miałabym powiedzieć, co mnie urzekło najbardziej w tym tomie, to byłaby to całą druga część-od momentu wyruszenia na wyprawę. Czytając opisy przyrody, gór i przygotowania ekipy na K2, miałam wrażenie, że autorka była tam z bohaterami. A wszystko to dzięki jej plastycznemu stylowi pisania. Melissa Darwood wplotła w fabułę ważne przesłania, które powinny być z nami przez cały czas, nawet tuż po przeczytaniu książki! Końcówka wgniotła mnie w łóżko i znów zgubiłam laczki, bo z tego stresu i emocji, gdzieś mi je wyrzuciło poza orbitę. Musze podziękować autorce, za to, że dzięki jej książce zainteresowałam się wspinaczką wysokogórską i himalaizmem. Teraz już trochę lepiej rozumiem ludzi, których tak mocno przyciągają ośmiotysięczniki. No i mimo mojej całej niechęci do polskiego rapu, to jedna piosenka teraz szczególnie będzie kojarzyć mi się z Niezdobytą. Aż żal, że to koniec!
"Dlaczego to robisz? Nie boisz się,że zginiesz? -Boję- odpowiada swobodnie- Ale nie na tyle, żeby się wycofać. Muszę zdobyć tę górę, Julka. -Za wszelką cenę? -Tak" 3
Nie będzie miło, przepraszam. Ale... CO TO MIAŁO BYĆ o.O
O ile pierwszy tom nawet mi się podobał, tak ten czytałam z niedowierzaniem/znudzeniem/śmiechem (wybierz jedno). Może był trochę mniej rozwleczony, a cała główna wyprawa (NA KTÓRĄ CZEKAŁAM CAŁĄ POWIEŚĆ), zaczęła się dopiero od +-200 strony......... No 😶 A jakby jeszcze było mało to zakończenie wyprawy życia... Ja nie mam na to słów - serio? Dobra, wyjdę na jakąś nieczułą, ale mi się to tak strasznie nie podobało 😯😒 Wiem, że taki 'zwrot akcji' może mieć miejsce (i chyba miał, wnioskując po małej wstawce na końcu jednej części), ale czy to naprawdę było konieczne ? Kolejna historia, w której dramat i shit nie wiem co, grało większą rolę od głównego tematu, czyli GÓR. Okej, jest jeszcze romans, który podobał mi się i nie podobał. Nadal Julka mnie baaaardzo denerwuje, ale jej relacja z JJ jakoś nabrała kolorów (czasami za bardzo xD). Sam bohater został moim zdaniem najlepiej wykreowany ze wszystkich. Mógł zostać sam z górami; takie coś bym przeczytała 😇
Dobra bawiłam się przednio😴, może o to chodziło. Ehh, muszę ochłonąć.
P.S. Wiedziałam, że coś pier*olnie na tej górze. :)
Druga część książki, która skradła moje serce. Julka w pierwszej części była tak świetną postacią, z genialnymi tekstami i niesamowitym charakterem. Jeremi był zdystansowany, tajemniczy i pociągający. Trening i poznawanie świata alpinistów wciągające i ciekawe.
W drugiej części mamy mnóstwo rozterek, ogrom problemów, łez i smutku. I właściwie oboje zatracili to, co mieli najfajniejsze. Strasznie dłużyło mi się czytanie. Obawiałam się, że nie przebrnę. Brakło mi tej świeżości, tego humoru. Być może to, co zostało opisane, mogłoby się wydarzyć, ale ja tego zwyczajnie nie kupuję. Nie podobało mi się takie rozwiązanie. Właściwie mocno się zawiodłam. W tej części Julka irytowała mnie, jak dawno nikt. Strasznie nie lubię, jak babka - bo to zazwyczaj kobiety - wmawia sobie że wie lepiej, co myśli facet. Obniża swoją wartość i obraża się sama nie wie o co.
O tym, jak skończy się ta część (w pewnym sensie) dowiedziałam się wcześniej i dostałam blokady. Nie chciałam takiego zakończenia. I jestem rozczarowana. Gdybym wcześniej się dowiedziała, jakie jest zakończenie, w ogóle nie sięgnęłabym po drugą część i zostałabym z bardzo dobrą pierwszą i świetną opinią.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Jestem naprawdę w ciężkim szoku, bo zupełnie nie spodziewałam się, że ta seria tak bardzo mi się spodoba. Nie dość, że nie przepadam za książkami, w których występują polskie imiona (nie wiem czemu, po prostu mi to przeszkadza), to nie jestem jakąś wielką fanką wspinaczki (nigdy nie interesował mnie ten temat). A tu proszę. Książki z tej serii naprawdę do mnie trafiły i z każdą stroną byłam coraz bardziej podekscytowana i nie mogłam się doczekać co będzie dalej. Julka i JJ to super postaci, ich relacje są pełne namiętności i humoru. Nie spodziewałam się tego jak potoczy się wyprawa na K2. Naprawdę szczerze mnie to wszystko zaskoczyło.
JJ i Julka przygotowują się na wyprawę zimą chcą zdobyć K2. Zanim pojadą zdobywać szczyt K2, postanawiają się porządnie przygotować do wyprawy w Naszych ukochanych Tatrach. Jestem pod wrażeniem tego jak realistycznie autorka opisała całą ich wyprawę, miałam wrażenie, że jestem tam z nimi. Czytając tą książkę przeżywałam emocjonujący rollercoaster. Końcówka ścięła mnie z nóg, nie spodziewałam się takiego wątku na koniec.
Naprawdę bardzo dobra książka polecam wszystkim miłośnikom gór oraz romansów :)
I to była dobra historia. Wszystko tam się ze sobą zgadzało. Opowieść wciągała, a gdy się ją odkładało, myślało się o bohaterach. Śmieszyła kiedy miała śmieszyć, wzruszała kiedy miała wzruszać. Nie można było tak napisać pierwszego tomu? On (pierwszy tom) był kompletnie niepotrzebny. Tę historię można by zmieścić w jednym - tym, który teraz jest drugim i byłaby genialna.
Druga część nie zawodzi. Jedynym zastrzeżeniem tej części było za dużo seksu w stosunku do gór. Spodziewałam się, że Julia i Jerko wyruszą już gdzieś w połowie książki, a tu wyprawie poświęcone zaledwie 2 rozdziały. Ale całość zaskakuje, bawi i wzrusza do łez, tego oczekuję od książek i to znalazłam tutaj. To była wspaniała przygoda.
wtf czemu ta książka ma tak dużo dobrych ocen? przecież z każdą kolejną stroną było coraz więcej absurdu, przy niektórych dialogach aż kuliłam się z zażenowania. nie czytajcie tego
💕Recenzja przedpremierowa 💕 Seria (Nie)zdobyta skutecznie podbiła moje serce ♥ Dzięki uprzejmości autorki mogłam przeczytać drugi tom jeszcze długo przed premierą, która planowana jest na 13 maja, ale już można zamawiać książkę w przedsprzedaży na jej stronie. I według mnie warto 😁 Poprzedni tom skoczył się w takim momencie, że strasznie byłam ciekawa co Julka i Jeremi zrobią po przekroczeniu bariery bliskości. I tak jak się spodziewałam, próbowali przejść z tym do porządku dziennego. Nadal trenowali by wyruszyć niedługo na wyprawę na K2. Jednak przyciąganie między nimi było silniejsze. W pewnym momencie Julka pogubiła się trochę, gdyż wiedziała, że zakochała się w Jensonie i nie skończy się to dla niej dobrze, bo dla niego jedyną miłością są góry. Ale jej determinacja, by napisać książkę o wyczynach Jeremiego wygrała. Jednak to co się zdarzyło już podczas samej wyprawy zjeżyła mi włosy na głowie i zburzyła całą koncepcję na tą książkę. Ale to już musicie przekonać się sami 😉 Przepadłam dosłownie. Książkę zaczęłam czytać wczoraj wieczorem a skończyłam przed godziną. Dawno żadna powieść mnie tak nie pochłonęła. I jeśli myślicie że to typowy romans to bardzo się mylicie. Owszem było tam tyle pikantnych momentów, że robiło mi się gorąco. Emocje między głównymi bohaterami sprawiały, że miałam ciarki. Julka jest jedną z najbardziej prawdziwych i naturalnych postaci w książce jaką chyba dotąd poznałam. Pokochałam ją całym sercem. Jej teksty, przemyślenia, gapiostwo rozłożyło mnie na łopatki. A Jeremi zdecydowanie ma zadatki na książkowego męża ♥️ Nie chce wam zdradzać zakończenia, ale zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie. Podziwiam autorkę za jej zaangażowanie, reserch który jak dla mnie, laika który nie zna się na tych wspinaczkowych rzeczach był bardzo rzetelny. No i to końcowe przesłanie bardzo mi się podobało. Na pewno to jedna z lepszych serii przeczytanych przeze mnie w tym roku. Polecam ją wam z całego serca 💕 Na koniec taka dygresja, sama nie cierpiałam piosenki Ronniego Ferrari "Ona by tak chciała", ale czasami punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Po panieńskim na Majorce ją uwielbiam 😂🙈♥️ Nigdy nie mówcie nigdy 😉