Na samym początku muszę powiedzieć, że książka ta dostarczyła i wielu emocji, a szczególnie zakończenie. Ale zacznijmy od początku. Pierwszy rozdział wybiega trochę w przyszłość i właśnie z niego (i z opisu) wiemy, że nasz narrator – Tom dołączył do Paybacku. Następnie możemy krok po kroku obserwować proces wstępowania do tej grupy, co nie było takie łatwe. Jeśli chodzi o samą grupę, to jest ona znana jako kontynuator działalności Robin Hooda. Czy tak było rzeczywiście? Dowiecie się po przeczytaniu. Ciekawe jest to, że każdy bohater jest inny niż pozostali: ma swoje zainteresowania, funkcje w grupie oraz problemy, których w tej powieści nie brakuje. Wszystkie akcje Paybacku wiązały się z licznymi komplikacjami, co bardzo mi się podobało, bo pokazywało, że nie wszystko przychodzi sobie ot tak. Zabiegiem, który napędzał akcję było śledztwo detektyw Sinclair, które z kolei utrudniało działanie nie tylko Paybacku, ale i innych osób. To dopiero rozwiązuje się pod koniec, więc nie powiem o kogo chodzi, ale jeśli czyta się uważnie, to można się tego domyślić. Podobnie dzieję się z wątkiem przeszłości i motywów jednego bohatera – przez całą książkę oczami Toma są nam podsuwane wskazówki do rozwiązania tej sytuacji. Podsumowując, wrażenia moje są jak najbardziej pozytywne. „Payback” dostarczył mi wiele emocji i pochłonął mnie do tego stopnia, że nie mogłam zasnąć, dopóki nie skończyłam książki. Zakończenie, a szczególnie ostatnie 3 strony są bardzo obiecujące i dające nadzieję na… No właśnie, tego dowiecie się po świetnej lekturze. Serdecznie polecam.