Nikt nie wie, jak głęboki jest Czarny Staw. Nikt. No, może poza samym diabłem…
O Czarnym Stawie krążą legendy. To podobno przeklęte miejsce…
Burzliwy rozwód rodziców Kamila powoduje radykalną zmianę w jego życiu. Z wielkiego miasta wyprowadza się na dosłowny koniec świata, do rodzinnego domu mamy, położonego w Czarnym Stawie. Relacje między nią i babcią są, delikatnie mówiąc… skomplikowane. Starsza pani ewidentnie coś ukrywa i ma to związek z tajemniczym zniknięciem dziadka przed wielu laty.
Jakby tego było mało, miejscowe dzieciaki opowiadają Kamilowi o przerażających wypadkach, które zdarzały się w okolicach lokalnego jeziora w ciągu ostatnich 50 lat.
Kamila zaczynają dręczyć koszmary, w których tonie w czarnej wodzie. Wraz z przyjaciółmi postanawia odkryć tajemnicę upiornego jeziora. Niebawem okaże się, że tylko on może uratować miasteczko…
Kochacie Sabrinę? Lubicie odwrócony świat ze Stranger Things? Czarny Staw to coś dla was!
**** Życie Kamila zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, gdy dochodzi do rozwodu jego rodziców. Po trudnym okresie jaki przeżyła cała rodzina, czas na zmiany. Nastolatek wraz ze swoją mamą przeprowadza się do małego miasteczka, w którym mieszka babcia chłopca. Czarny Staw nie jest – w przeciwieństwie do miejskiej aglomeracji – ani trochę rozrywkowy. Wręcz przeciwnie; ta odcięta od świata wioska, z rozległym peerelowskimi pejzażem i przytłaczającą senną atmosferą, przywodzi na myśl relikt uwięziony w dalekiej przeszłości, a nie – jak mogłoby się wydawać – sielską mieścinkę. Wszystko wskazuje więc na to, że nadchodzące wakacje będą najnudniejszym wypoczynkiem, jakiego kiedykolwiek doświadczył Kamil. Ale, ale… Zupełnie nieoczekiwanie, nastolatek zaprzyjaźnia się z grupką okolicznych dzieciaków, które przeprowadzają skomplikowane śledztwo. Okazuje się bowiem, że Czarny Staw tylko z pozoru jest miejscem nudnym i spokojnym; od lat bowiem, wokół owianego złą sławą stawu, krążą niepokojące legendy oraz fantastyczne pogłoski. Z roku na rok sytuacja się pogarsza – co rusz dochodzi tutaj do różnych tragedii – niewyjaśnione zaginięcia, zgony, dziwne wypadki… Seria niefortunnych zdarzeń się mnoży, Kamil natomiast zaczyna podejrzewać związek pomiędzy przeszłością, tajemnicami skrywanymi przez jego babcię i ludowymi podaniami. Czy chłopiec ma rację?
**** Ach, jaka to była pyszna przygoda! Nostalgiczna, angażująca, pełna wrażeń i emocji! Kartki przewracały się same, a ja – z wypiekami na twarzy – śledziłam losy nastoletnich bohaterów, jednocześnie rozpamiętując swoje własne dziecięce przygody oraz wszystkie te lekturki, które pochłaniałam w burzliwym okresie dorastania. Powieść Roberta Ziębińskiego pomimo oczywistej przynależności do literatury młodzieżowej - jestem przekonana - sprawi frajdę także starszym czytelnikom. Napisana jest bowiem tak sprawnie, tak lekko, komfortowo i przyjemnie, że z pewnością przywoła ducha minionych lat. Nie sposób pominąć więc oczywiste nawiązania do kultowych już tekstów kultury - choćby do kingowskiego ,,To’’, simmonsowskiej ,,Letniej nocy’’ czy ,,Jakiś potwór tu nadchodzi’’ Bradbury’ego – ponieważ echa tychże wybrzmiewają wyraźnie niemalże od początku historii. Są one zresztą znaczącym atutem, wszak Ziębiński wspaniale z owych czerpie; zapożycza tożsame elementy, sięga po doskonale nam znane zabiegi, nie boi się wejścia w schematy i odgórnie przyjęte role, wplata w fabułę nasze rodzime strachy (odwołanie do regionalnego folkloru to strzał w dziesiątkę!). Czyni to jednak z wielkim wdziękiem i urokiem, zaś podobna doza przewidywalności absolutnie nie przeszkadza; raczej stanowi kolejną zaletę ,,Czarnego stawu’’. Również motywy – na pierwszy rzut oka dość jednoznaczne – będą wspaniałym ukłonem w stronę klasyki gatunku. Walka dobra ze złem, nierówne starcie sił, próba ratowania świata (tutaj akurat malutkiej wioseczki), poświęcenie, heroizm, bohaterstwo, ubrane w lekką kreację, składają się - w istocie - na opowieść może i znaną, może i nie nazbyt skomplikowaną, lecz nadal uniwersalną oraz niezwykle poczytną.
Książka zaczyna się akcentem w miarę mocnym, czyli kobieta wyłowiona ze stawu z wyrwanymi ramionami i nogami. Dzieje się to w roku 1968. Potem autor przenosi nas do roku 2018 i poznajemy Kamila, który po rozwodzie rodziców przenosi się do Czarnego Stawu i zamieszka wraz z mamą u babci. Kobiety mają skomplikowane relacje więc niestety nie jest przyjemnie. Kamil poznaje nowych przyjaciół, którzy opowiadają mu o wypadkach dziejących się nad jeziorem. Chłopak odkrywa prawdę o swoim dziadku i będzie chciał rozwiązać zagadkę upiornego jeziora. Czy wyjdzie z tego cało? 💓 💓 Kiedy czytałam tę książkę zapaliła mi się lampka jest tu wiele akcentów, które występują też w książce Kinga „To". Młodzi bohaterowie w tym ładna dziewczyna, demon, grzebanie w bibliotece o wypadku, iluzja, młodzi ludzie bijący innych wspomnę, tylko że Pan Robert jest fanem Kinga tak jak ja☺️. Autor w posłowiu zaznacza, że inspirowała go legenda z Pomorza o Czarnym Stawie. Książka należy do gatunku młodzieżowego i myślę, że ta grupa czytelników będzie z niej zadowolona. Ja w niej nie czułam grozy, ale byłam zaciekawiona i chciałam poznać zakończenie, a ono wskazuje, co mnie cieszy na kolejną książkę i kolejną tajemnicę do rozwiązania. Najbardziej podobało mi się właśnie owe zakończenie to tam trochę niepokoju poczułam no i ta godzina 3 😉 wskazująca na godzinę diabła, o tej godzinie skończyłam ją czytać. Narracja jest tu pierwszoosobowa i prowadzi ją właśnie Kamil, opisuje nie tylko to, co się dzieje, ale również swoje emocje, przez co jeszcze lepiej czuć więź, jaka się tworzy między czytelnikiem a bohaterem. Jeżeli macie młodzież w domu to śmiało podsuńcie im tę książkę. Moja ocena 7 /10.
Po opisie byłam neutralnie nastawiona, ale ostatecznie szczękała mi opadła. Dostałam niezwykle dobrą, wciągającą historię, która potrafi mnie zaskoczyć. Dodatkowo pomimo że sama książka jest cieniutka to nie da się tego odczuć. Tę pozycję polecam każdemu, i młodemu, i tego trochę mniej młodemu, ale wciąż.
Od bardzo dawna chciałam przeczytać coś w klimacie thrillera młodzieżowego. I to też dostałam. Przeczytałam te powieść w ciągu jednego dnia i bardzo wsiąknęłam w historię. Pomysł na przedstawienie historii Czarnego Stawu i wszystkich incydentów było niezwykle ciekawe i wplatanie do tego jeszcze babci Kamila dodawało tajemniczego wątku. Samo rozwiązanie zagadki dotyczącej Czarnego Stawu mi się nie do końca podobało, bo oczekiwałam jakiejś mrocznej zagadki, a otrzymałam lekko straszną wersję zakończenia, jednak była ona w miarę satysfakcjonują. Humor bardzo mi się podobał, a bohaterowie byli różni, co jest na pewno na plus. Klimat momentami był bardzo mroczny, a pewien rodzaj tajemniczości utrzymywał się przez większą część książki. Ostatnia scena była bardzo zaskakująca i po posłowiu autora mogę wnioskować, że pojawią się kolejne podobne książki. „Czarny Staw” nie trafi do mojej topki, ale było to bardzo ciekawe kilka godzin.
Brakowało mi ostatnio horroru, który byłby jednocześnie niesamowicie klimatyczny i nienachalnie straszny. Tutaj dostałam to, czego mi tak brakowało. Dzieciak wraca wraz ze swoją matką do jej rodzinnej miejscowości, która... no cóż. Ma swoją historię.
Miasteczko to poniekąd słynie z tego, że czasem znikają lub umierają tu ludzie... ale z drugiej strony temat ten na ustach mieszkańców zdaje się nie istnieć, jakby wspomnienie o tym mogło obudzić dawno zapomniane traumy. A te traumy są nadal żywe... młody spotyka na swojej drodze grupkę rówieśników, którzy widzą co się dzieje i bardzo chcieliby zrozumieć z czym mają do czynienia i się z tym rozprawić. Jak się okazuje obecność naszego bohatera jest niezbędna do wykonania tego zadania.
Dlaczego tak jest, tego Wam nie powiem, ale uwierzcie mi, że ten tajemniczy wątek jest niesamowicie ciekawy. Tak czy owak śledzenie tej grupki przywodziło mi nieco na myśl kingowskie 'To'. Dzieciaki, które zdaja się być jedynymi osobami, które widzą problem, małe miasteczko w którym rządzi tajemnicza siła, hermetyczny nastrój zapomnianej przez świat miejscowości. Z tym że nie ma tutaj tego co w 'to' mi się nie podobało xD
na uwagę zasługuje tutaj też wątek tajemnic i relacji rodzinnych, które są bardzo istotnym elementem tej opowieści ~ babcia rządzi !
Powiem Wam, że mnie wciągnęło i bawiłam się świetnie. Idealny balans tempa akcji, nostalgii i grozy. Ode mnie absolutna polecajka!
Jeśli mówiłam, że chciałam przeczytać książkę typu „summer slasher”, to było właśnie to o co mi chodziło Kocham i muszę kupić sobie drugą część, bo nie wytrzymam KANDKNDKFNFJFNFJFKDNDJ KOCHAM
Czy „Czarny staw” może wciągać bardziej niż Netflix? Może.
Nie wiem, jak to zrobił Robert Ziębiński, ale po kilku stronach „Czarnego stawu” czułam się, jakbym znowu miała piętnaście lat, kieszenie wypchane cukierkami z osiedlowego sklepu i tajemnicę do rozwiązania z paczką przyjaciół. Ta książka to wehikuł czasu – do młodości, do dreszczyku przy pierwszym horrorze, do emocji, które nie rdzewieją z wiekiem.
Brzmi znajomo? Jasne – małe miasteczko, grupa dzieciaków, zaginięcia, coś złowieszczego w tle. Ale to nie kopia Kinga ani Stranger Things. To nasza, swojska wersja – z polskim smakiem, humorem i językiem, który nie udaje amerykańskiego, tylko działa tu i teraz. I robi to dobrze.
Ziębiński nie serwuje nam grzecznej młodzieżówki. Ta historia ma pazur. Jest strach, jest napięcie, ale też luz i błyskotliwe dialogi, które nie brzmią jak wyjęte z poradnika „Jak mówi młodzież”. Bohaterowie są żywi, wiarygodni i – co najważniejsze – tacy, którym się kibicuje. Fabuła? Płynie. Momentami pędzi. I zaskakuje wtedy, gdy już myślisz, że wiesz dokąd to wszystko zmierza.
A okładka? To już nie książka – to gadżet, który chce się mieć na półce, na zdjęciu, w ręku. Tak się robi wydania, które się pamięta.
„Czarny staw” wciągnął mnie jak bagno i nie wypuścił do ostatniej strony. I dobrze, że to dopiero początek, bo czuję, że w tej historii czai się coś jeszcze. Coś mroczniejszego, większego… i jeszcze bardziej wciągającego.
Sięgnęłam po tę książkę, właściwie nie wiedząc, czego się spodziewać… może bardziej kryminału..? (dlaczego? nie pytajcie) Ale bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła!
14-letni Kamil, ze względu na rozwód rodziców, przeprowadza się wraz z mamą do babci, do małej miejscowości Czarny Staw. To właśnie tam znajduje się tytułowy dosłownie Czarny Staw owiany tajemnicą, plotkami i historiami o różnych złych rzeczach, które się tam dzieją.
Ogólnie każdy wiedział, żeby się tam nie zapuszczać… Kamil w międzyczasie poznaje grupę innych czternastolatków, zaprzyjaźnia się z nimi i zaczyna odkrywać historię tajemniczego stawu oraz swojej rodziny.
Powiem tak... książkę przeczytałam w jeden wieczór! Wciąga jak szalona! Niby taki młodzieżowy horror/thriller, ale moim zdaniem spodoba się każdemu bez względu na wiek. Było mrocznie i momentami naprawdę trochę się bałam.
Autor naprawdę świetnie oddał klimat małej miejscowości, w której sama się wychowałam, gdzie na każdym kroku również są tylko same biedronki i żabki.
Bardzo polubiłam też bohaterów, taka banda dzieciaków, ale każdy inny, każdy ciekawy, więc ich przygody czyta się z przyjemnością.
Podsumowując - jest mrocznie, z dreszczykiem i bardzo ciekawie. To nie jest super skomplikowana historia, ale mi się naprawdę podobała i na pewno sięgnę po kolejny tom.
I teraz muszę powiedzieć jedno... to wydanie jest przepiękne! Sama okładka robi wrażenie, ale te barwione brzegi to ogień. Poproszę więcej takich książek!
+ relacja Kamila z mamą + relacja mamy z babcią + jebanie po starych ludziach + klimat miasteczka + ukazanie brutalności policji + świetny prolog, który mnie nabrał, że mam przed sobą dobrą książkę
- dialogi dzieciaków rocznika ‚05 które brzmią jako bohaterowie lektur szkolnych z lat 80tych (który nastolatek używa słowa dekiel???) - bardzo płaskie postacie (Niedźwiedź jest gruby i głupi a Długi nie ma żadnej cechy charakterystycznej nawet) - dzieciaki mają być sprytne ale są też debilami (czytają Lovecrafta ale zamiast „Internet” mówią „internat”???) - babcia jest jedyną bohaterką dynamiczną w całej książce - wnioski i lore z dupy (gdzie Noc Kupały a gdzie Nemoralia niby?) (Bóg nie chciał swoich wizerunków bo zabierały mu moc??? Co za bzdura i skąd niby bohaterowie to wiedzą? XD)
⭐1,4/5 Krótka – i w tym przypadku okazuje się to wadą. Postacie są bardzo płaskie, oparte na stereotypach. Niestety, ta historia nie zdołała mnie wciągnąć, mimo że motyw tajemniczego Czarnego Stawu wydawał się intrygujący. Zdecydowanie, jeśli chodzi o bardziej mroczne historie młodzieżowe, polecam sięgnąć po coś od T. Kingfisher.
Co tu tak właściwie się stało to ja sam nie wiem... Wiem jedno, podobało mi się zwłaszcza końcówka ale i tak dam 3 bo jakoś napisany tekst nie przemawiał do mnie jak w innych historiach, chociaż pamiętnik był dobrze na[pisany moim zdaniem tak jak napisała by to ta osoba
Zaciekawił mnie opis, ale samo wydanie robi świetne wrażenie, mieniąca się srebrem okładka, twarda oprawa, przepięknie barwione brzegi, a to tylko dodatek do tej wciągającej i mrocznej historii, która moim zdaniem broni się sama. Choć to literatura młodzieżowa, a niektóre elementy są zachowawcze, to lektura ma niezwykły i mocny wydźwięk z porządną dawką horroru.
Po burzliwym rozwodzie rodziców, Kamil wraz z matką przeprowadza się do jej rodzinnego domu w Czarnym Stawie. Relacje rodzinne są napięte do granic możliwości, a wszytko to przez zniknięcie przed laty dziadka chłopaka. Miejscowe dzieciaki opowiadają Kamilowi niezwykłą historię miejscowości, pobliskiego lasu i jeziora, w którym woda jest czarna. Chłopaka zaczynają nawiedzać koszmary, mroczne wizje i majaki, a historia Czarnego Stawu wydaje się mocno związana z jego rodziną. Kamil wraz z przyjaciółmi postanawiają dowiedzieć się więcej i zakończyć działanie zła.
Jejciu jakie to było dobre, aż nie spodziewałam się, że ta młodzieżówka będzie taka genialna, tak mnie wciągnie i dostarczy mi tylu mocnych wrażeń. Historia już na samym początku robi wrażenie, nieco cofamy się w czasie i widzimy jedną z wielu tragedii, które wydarzyły się w Czarnym Stawie, później przenosimy się do właściwego czasu, by wraz z młodymi poszukiwaczami przygód, zdeterminowanymi by poznać prawdę o złowrogim jeziorze i jego otoczeniu, przeprowadzamy potajemne śledztwo, a później obserwujemy jak ci młodzi ludzie starają się pokonać zło. W miedzy czasie obserwujemy skomplikowane rodzinne relacje, które gdzieś tam się wiążą z zagadką zaginięcia dziadka i rodzinną tajemnicą, którą Kamil postanawia poznać.
Działo się, oj i to dużo. Akcja powieści była wartka i dynamiczna, pełna elementów grozy, thrillera, czy nawet elementów fantasy. Dostajemy niezwykłą zagadkę, która wiedzie nas przez tajemnice, mroczne miejsca i straszne historie, o których nikt nie chce mówić na głos. Stajemy się świadkami nietypowych, nie mieszczących się w głowie wydarzeń, zgłębiamy tajemnicę, starą jak świat, badamy z czym mamy do czynienia, i wraz z młodymi bohaterami staramy się znaleźć sposób by zakończyć kolejny mroczny i tragiczny w skutkach cykl. Mam wrażenie, że przeczytałam tę książkę na jednym wdechu, totalnie się w nią wkręciłam, byłam strasznie ciekawa jak to wszytko się potoczy i jak zakończy, a teorii i domysłów było sporo. Autor nie raz mnie tutaj zaskakiwał sowimi pomysłami, zwrotami akcji, oryginalnością całej opowieści ale przede wszystkim połączeniem gatunków, które rewelacyjnie tutaj ze sobą współgrały i stworzyły powieść grozy niemal dla każdego, czy to młodszego czy starszego czytelnika.
Jestem pod ogromnym wrażeniem, uwielbiam młodzieżówki, i choć ostatnio sporo z nich krzyczało do mnie, że jestem na nie za stara, to ta udowodniła, że to nie prawda, a dobra historia, może być odpowiednia dla każdego, niezależnie od wieku. Przez opowieść się płynie, dostarcza ona wielu wrażeń, włos może się jeżyć na głowie, ale też całość budzi wiele różnych emocji. Autor porusza w powieści też wiele ciekawych tematów, niektóre są lekkie inne kontrowersyjne, ale najwspanialsze jest połączenie realnego świata z tym nadprzyrodzonym. Książka bardzo mi się podobała, już widziałam, że jest dostępna druga część tego cyklu, więc nie wykluczam, że niedługo trafi ona w moje ręce, bo ta historia była rewelacyjna, a ciąg dalszy również może być świetny.
Sięgając po Czarny staw Roberta Ziębińskiego, nie do końca wiedziałam, na co się piszę. Tytuł mroczny, okładka niepokojąca, a opis sugerował coś pomiędzy młodzieżowym dreszczowcem a legendą opowiadaną przy ognisku z latarką pod brodą. Brzmi obiecująco? Brzmiało. Ale dopiero lektura udowodniła, że autor potrafi z legendy uczynić literacki kąsek, który smakuje lepiej niż niejedna klasyczna straszna historia. Zaskakująco lekki styl pisania sprawia, że książkę dosłownie się połyka – i to nie w sensie metaforycznym. Język Ziębińskiego jest przystępny, płynny, wręcz transparentny – nie przeszkadza w lekturze, tylko prowadzi przez nią jak dobry przewodnik po miejscu, które lepiej znać tylko z opowieści. Bo Czarny Staw, tak jak Voldemort, lepiej, żeby pozostał tym, o którym się nie mówi. Fabuła rozgrywa się w małej miejscowości, gdzie diabeł mówi dobranoc, a sąsiedzi mówią „O stawie? Nie pytaj”. Tajemniczy zbiornik wodny, który budzi grozę we wszystkich mieszkańcach, to nie tylko tło – to niemal pełnoprawny bohater opowieści. I to taki z pazurem. A może z kopytem? Autor bazuje na starej legendzie: diabeł zleca malarzowi namalowanie swojego portretu w kościele, ale jak to bywa z piekielnymi zleceniodawcami — ma wygórowane oczekiwania. Kiedy obraz nie spełnia jego wyobrażeń, demon wściekły wskakuje do stawu, który od tej pory zyskuje złą sławę. Ziębiński przetwarza tę opowieść z zaskakującą świeżością, nadając jej nie tylko klimatu, ale i nuty realizmu, który sprawia, że człowiek zaczyna podejrzliwie patrzeć na każde podejrzanie ciemne jezioro w swojej okolicy. Wśród bohaterów króluje Kamil — nowy chłopak w miasteczku, który swoją obecnością wskrzesza wśród lokalnych nastolatków fascynację stawem. Czwórka młodych bohaterów z łatwością zdobywa sympatię czytelnika. Są jak Scooby-Doo Team, tylko bez gadającego psa (choć kto wie, co jeszcze wyjdzie ze stawu?). Ich działania śledzi się z zapartym tchem, a ich dialogi i relacje są tak naturalne, jakby autor sam podsłuchiwał je na przerwie w szkole. Akcja jest dynamiczna, pełna napięcia i – co ważne – nieprzewidywalna. Gdy myślisz, że już wiesz, dokąd to wszystko zmierza, książka robi zgrabny skręt i mówi: „Jeszcze nie teraz, czytelniku”. Podsumowując – Czarny staw to książka, która łączy elementy legendy, młodzieżowego thrillera i dobrze napisanej obyczajówki. Idealna zarówno dla nastolatków, jak i dorosłych, którzy lubią historie z dreszczykiem i legendą w tle. Czy Czarny Staw da się pokonać? Czy jego tajemnice ujrzą światło dzienne? Tego nie zdradzę. Ale jedno mogę powiedzieć z pewnością – po tej lekturze już nigdy nie spojrzysz na spokojną taflę jeziora tak samo. Zanurz się. Ryzyko utonięcia w fabule: 100%.
#współpracabarterowa Szukacie lekkiego horroru na lato? "Czarny staw" jest idealną propozycją!💥 Książka dedykowana jest dla młodszych czytelników 16+, ale uwierzcie mi, że i dorośli mogą się przy niej świetnie bawić!😎
Co jeśli te wszystkie przemilczane sekrety i głęboko skrywane lęki przez dorosłych są bardziej realne niż myślimy?😱
Dla Kamila zaczyna się niełatwy okres, lato nie zapowiada się beztrosko. Przeprowadzka na wieś do babcinego domu, rozstanie rodziców, zmiana szkoły, a co za tym idzie poszukiwanie nowych przyjaciół. No i babcia, która nie jest uosobieniem ciepła.
Nasz bohater dosyć szybko wpada w wir przygody! Poznaje nowych przyjaciół i dowiaduje się o Czarnym stawie, przeklętym miejscu owianym złą tajemnicą. Odkrywane dziwne wydarzenia z przeszłości, zagadki się mnożą... Dorośli zdają się skrywać mroczną prawdę. Czy rzeczywiście coś jest na rzeczy? A może to rozhisteryzowana wyobraźnia okolicznych mieszkańców? Z czym przyjdzie się zmierzyć Kamilowi i jego nowym przyjaciołom?
Autor jest doskonałym gawędziarzem! Z miejsca przepadłam w tej historii. Jest niczym powrót do czasów dzieciństwa, niejednemu dorosłemu zapewni nostalgię. "Czarny staw" jest studnią wspomnień. Przypomniała mi czasy wizyt u mojej babci, miewaliśmy tajemne bazy i sekrety chowane przed dorosłymi. A im bardziej czegoś zabraniali, tym bardziej na przekór to robiliśmy, prawda?😈
W miarę rozwoju sytuacji czuć tę gęstą, duszną atmosferę. Czarny staw zdaje się być zaklęty w innym wymiarze, wymykającym się z ram racjonalnego pojmowania świata. Nieokreślony byt zdaje się przyzywać. Nienazwana, gargantuiczna groza wywołuje podskórny, pierwotny lęk pełzający u samych trzewi. Upiorna, czarna otchłań jeziora dopełnia klimatu.
To także historia o pokręconych relacjach międzyludzkich, o tajemnicy wielopokoleniowej, o niewypowiedzianych słowach, o niesamowitej sile przyjaźni, miłości, stracie i nie gasnącej żałobie. W całym tym wirze, nie zapominajmy o bohaterach, którzy zdają się być autentyczni.
Polecam jeśli macie ochotę na lżejszą grozę ze świetną warstwą obyczajową. Pochłonęłam ją w jeden wieczór i bawiłam się przednio! I to przepiękne wydanie!😍
„Czarny Staw” Roberta Ziębińskiego rzucił mi się w oczy ciekawą okładką. Kiedy po opisie zorientowałam się, że mam do czynienia z historią grozy dla młodzieży, przepadłam i czekałam na premierę, żeby dostać w swoje łapki własny, personalny egzemplarz.
Mama Kamila po rozstaniu z mężem jest zmuszona do przeprowadzki w rodzinne okolice. Czarny Staw to dziwne miasteczko, wokół którego obrasta tajemnica mrocznego lasu i dziwnego zbiornika, w którym woda jest smoliście czarna. Chłopak musi poradzić sobie z nowym otoczeniem, jednak świeżo poznani koledzy przedstawiają mu niepokojące historie, podczas gdy chłopaka zaczynają nękać złowrogie sny, związane z ciemną wodą.
„- To ponoć anomania jakaś jest – dodał Długi. - Anomalia, kretynie. Anomanię to masz w mózgu – rzuciła Akira.”
Książka jest pisana lekko, z dużą ilością dialogów, w pierwszej osobie czasu przeszłego i z punktu widzenia Kamila. Sunie się przez nią bardzo szybko, tym bardziej, że całość to jedynie 223 strony. Paczka przyjaciół, która się tutaj zawiązuje, jest opisana dość pobieżnie, podczas gdy sytuacja rodzinna i uczucia samego Kamila, są dość dobrze nakreślone. Mama to rezolutna kobieta, która jednak często popada w melancholię i smutek, natomiast babcia to prawdziwa żyleta. Bezsprzeczna królowa domostwa, oschła i nieznosząca sprzeciwu. Jakoś to wszystko pasuje do siebie, podczas nakreślania właściwego tła akcji.
„Bałem się jak jeszcze niczego w życiu. Ale strach można oswoić. Pokonać. Można też próbować go oszukać.”
Część, która ma wskazywać na tę grozę i dreszczyk jest dość spokojna i mnie osobiście nie przeraziła, ale dodawała dynamiki całej akcji. Jest to typowe ugryzienie gatunku ze sporą dawką tkania akcji z humorystycznym zakusem. Uważam, że to taka lekka lektura na jedno popołudnie i dla starszego czytelnika, który pamięta takie hity jak „Czy boisz się ciemności?” albo pierwsze sezony starć braci Winchesterów ze złem, zupełnie odpowiednia. Polecam i czekam na kontynuację ;)
3.5/5⭐ |12+ ᨒ↟ 𖠰𖥧˚🗣️🌪️🕸️⋆.ೃ࿔*:・ 🛶Jazda na rowerze w objęciach lipcowego słońca, czereśnie z ogrodu sąsiada, butelki z napojami w starym wiadrze z lodem, skoki na główkę do jeziora, szum drzew, nowi przyjaciele, którzy po zakończeniu wakacji rozjadą się w różne strony a wspomnienie o nich trzymać będzie jedynie patyczek po lodach z jedynego sklepu na wsi i niewyraźne zdjęcie w albumie. Tak właśnie brzmiałby “Czarny Staw” gdyby nie jeden konkretny problem - diabelskie czarne odmęty stawu, który pożera ludzi.
🛶Małomiasteczkowe, wiejskie wręcz można rzec kryminały niosą ze sobą niepowtarzalny klimat i nostalgię. Odblokowują w odmętach pamięci wspomnienia, które zatarły się wraz z kredowymi rysunkami pozostawionymi na rozgrzanym i wyboistym asfalcie i uczuciem bólu po spadnięciu z roweru. Grupa przyjaciół - prawie nieznajomych - niezwykła zagadka, tajemnice z przeszłości, sekrety, o których milczy cała wieś i do tego elementy paranormalne. “Czarny Staw” przywodzi na myśl “Stranger Things” i “Czarny Młyn” w znacznie krótszej i naprawdę zabawnej oraz błyskotliwej wersji.
🛶Główny bohater jest naprawdę bystry i inteligentny, dopełniają go lekko gapowaci ale wciąż spostrzegawczy przyjaciele no i…babcia o naprawdę ciętym języku. Książka jest o wiele zbyt krótka bym mogła powiedzieć o postaciach coś więcej niż to, że są poprawne i pasują do całokształtu historii.
🛶Opowieść przedstawiona w “Czarnym Stawie” naprawdę mi się podobała ale…no właśnie “ale”. Nie jestem największą fanką motywu “diabła” i mimo, że w tym przypadku nie uwierał mnie on tak bardzo jak by mógł to zaważyło to również na mojej ocenie. Pół gwiazdki odjęłam właśnie zakończenie, którego zwyczajnie nie kupuję. Dla mnie bez tej ostatniej strony historia była w pełni kompletna, choć rozumiem, że autor chciał zostawić sobie furtkę do napisania kolejnej części (która z tego co wiem miała już swoją premierę).
🛶Przyznam, nie jest to książka, o której będę długo pamiętała ale te 200 stron było dla mnie naprawdę odprężające.
Czytacie czasem książki dla młodzieży? Ja, tak. I niekiedy te lektury są niesamowicie dobre. Dla mnie taką pozycją był 'Czarny Staw'. Wciągający, trzymający w napięciu, niepokojący. Z fajnie zarysowanym słowiańskim wątkiem. Owszem, z bardzo młodymi bohaterami, ale nie irytującymi ani zbyt dziecinnymi. Książkę wysłuchałam w audio, ponieważ miałam stare wydanie, a autor zdecydował się odświeżyć historię, nieco ją rozbudować, wprowadzić nowe postacie. Ten zabieg znakomicie wpłynął na treść, odpowiednio angażując czytelnika.
Kamil w mamą wprowadza się do domu babci. Po rozwodzie rodziców to będzie jego świat. Przynajmniej przez jakiś czas. A starsza pani jest wymagająca: narzuca chłopakowi pewne zasady i będzie ich wymagać z żelazną konsekwencją. Jedną z nich jest całkowity zakaz wstępu do lasu otaczającego staw. O tym zbiorniku wodnym krążą makabryczne opowieści. Podobno kilkoro mieszkańców miejscowości poszło do lasu, zbliżyło się do wody przyciąganych przez nieznaną siłę i ślad po nich zaginął. Zresztą, dziadek Kamila również zniknął, a babcia nie jest pewna czy od niej odszedł czy...
Wkrótce chłopak poznaje kilkoro miejscowych i szybko nawiązuje z nimi dobry kontakt. To od nich poznaje historię miejscowości i makabryczne opowieści o tym, co czai się w lesie. A gdy Kamila zaczynają męczyć koszmary, wie już, że w ludowych opowieściach musi kryć się ziarno prawdy. Wkrótce postanawia sprawdzić, co kryje las i staw. Czy uda mu się dowiedzieć też, co stało się z dziadkiem?
"Czarny staw" bardzo mi się spodobał. Dawno nie czytałam tak emocjonującej historii. Mimo iż przeznaczona dla młodzieży, we mnie też budziła silne emocje. Fantastyka, thriller. Dla mnie doskonała lektura, choć ja nie lubię się bać. Tutaj ta dawka zgrozy była odpowiednia, a historia tak opowiedziana, że chciało się poznać jej finał. Teraz czekam na odświeżoną Wiłę.
Książka, która zdecydowanie przykuwa uwagę swoim wyglądem. Trzeba to powiedzieć - ma pięknie malowany brzeg i lśniącą na srebrno okładkę. Przechodząc jednak do tej ważniejszej części, czyli historii, muszę przyznać, że czytało mi się ją bardzo szybko i dobrze. Wciągnęłam się w nią już od pierwszych stron. Główny bohater Kamil był sympatyczną postacią, bardzo bystrą i odważną. Poznajemy historię i przeszłość jego rodziny, dość mocno związaną z historią Czarnego Stawu. Chłopak po rozwodzie rodziców musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości i miejscu, co wychodzi mu całkiem nieźle, bo już pierwszego dnia poznaje Akirę, Niedźwiedzia i Długiego. Między dzieciakami natychmiast zawiązuje się nić przyjaźni, razem tworzą zgraną paczkę, która stawia czoło złu kryjącemu się w Czarnym Stawie. Dialogi między nimi są niejednokrotnie zabawne, a cała relacja była bardzo fajna. Trochę zabrakło mi jednak bliższego poznania trójki przyjaciół Kamila. Akcja książki jest dynamiczna - nie ma w niej przestojów i momentów nudy. Jeśli chodzi o sam dreszczyk emocji i napięcie, to we mnie nie wywołała ona jakichś mocnych wrażeń. Może to ze względu na to, że czytałam, słuchałam i oglądałam "mocniejsze" rzeczy. Uważam jednak, że u młodszego nastoletniego czytelnika może ona wywołać większe emocje. Nie do końca podobało mi się podejście do kobiet, między innymi przedmiotowe ich traktowanie. Chociażby dziadek Kamila, który malował tylko akty swojej ukochanej. Przecież obraz przedstawiający ją np. w zwiewnej letniej sukience między kwitnącymi kwiatami byłby równie piękny... Pomijam fakt, że akty własnej babci zobaczył czternastoletni Kamil. Nie wiem też dlaczego bibliotekarki zostały nazwane "wiedźmami". Skoro już nadajemy takie epitety bohaterom to dajmy jakiś kontekst, niech ma to jakieś uzasadnienie. Pomijając tę kwestię (która, swoją drogą sprawiła mi dość spory problem przy ocenie), historia jest ciekawa, a książkę dobrze się czyta. Jeśli jesteście ciekawi jaką tajemnicę skrywa Czarny Staw, to zachęcam do przeczytania i spojrzenia na tę historię własnym okiem.
Chyba dawno nie miałam takiej sytuacji, że dosłownie otwieram książkę, czytam słowa od autora i już wiem, że to będzie coś świetnego. Jakoś to poczułam. Czarny Staw od pierwszych stron zapowiadał się genialnie i kompletnie się nie zawiodłam. Ta historia miała w sobie coś wciągającego, a przy tym wszystko układało się w logiczny ciąg zdarzeń. Czytało mi się to jak rasowy kryminał z elementami grozy. Autor świetnie poprowadził narrację, a szczególnie spodobało mi się to, że historia oparta jest na ludowym wierzeniu. Ten wątek został naprawdę dobrze wytłumaczony i rozwinięty. Jeśli miałabym polecić jakiś horror dla młodzieży, to właśnie ten. Może nie był to najbardziej przerażający tytuł, jaki czytałam, ale klimat… klimat był naprawdę niesamowity. Tytułowy Czarny Staw wciąga. Dosłownie i metaforycznie. Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o wydaniu. Książka od Wydawnictwa Mięta jest po prostu piękna. Ma barwione brzegi, odbicie w wodzie na okładce, a ta mieni się w świetle i zachwyca prostotą oraz dopracowaniem w każdym detalu. Warto wspomnieć, że to wznowienie. Autor dopisał nowe fragmenty, dzięki czemu historia jest dłuższa. Nie czytałam wcześniejszej wersji, ale dla mnie ta była kompletna i bardzo satysfakcjonująca. Do tego ciekawi bohaterowie z własną historią, dobrze poprowadzone relacje i motyw pamiętników, który uwielbiam w takich książkach. To właśnie przez nie poznajemy przeszłość i lepiej rozumiemy obecną sytuację. Jeśli szukacie młodzieżowej powieści grozy z klimatem i ciekawym tłem, która dosłownie was porwie i nie będzie chciała wypuścić niczym tytułowy Czarny Staw, to zdecydowanie polecam.
Bez ogródek - "Czarny Staw" trafia do moich top 3 najgorszych książek przeczytanych w 2025. Jestem zaskoczona tą lekturą - całkowicie negatywnie.
Kobiety tutaj są albo głupie, albo bezpodstawnie wyzywane, albo autor robi z nich niezrównoważone emocjonalnie kukły do przedmiotowego traktowania. Brak szacunku do kobiet wylewa się spomiędzy kartek.
Miejscami było aż sztampowo. Książka nie wyróżnia się niczym pozytywnym i nie buduje napięcia. Ewentualne "zwroty akcji" były dziecinne i pojawiały się na zasadzie nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności.
Poza Kamilem i jego rodziną reszta postaci praktycznie nie posiada swojej historii. Po skończeniu książki dalej ich nie znam.
Moc przyjaźni sprawiła, że 14-latki zupełnie zapomniały o strachu i pokonały wielkie zło, którym żaden dorosły nawet nie miał odwagi się zainteresować, a ci, którzy niegdyś spróbowali, ginęli w męczarniach. Zakończenie było absurdalne i miało luki.
W efekcie "Czarnego Stawu" nie polecam nikomu. W mojej opinii jest to książka 1/10.
Recenzja pochodzi z instagrama @ofeti_fetio - tam możesz przeczytać ją w całości i zobaczyć zdjęcia oraz cytaty z powieści!
@robert_ziebinski @wydawnictwo_mieta Wydawnictwo Mięta wydało kolejna świetna książkę o dzieciakach ratujących świat napisana przez Roberta Ziębińskiego. Przyznam szczerze, że po Grzechót tęskniłam za tym klimatem. A tutaj pojawił się Czarny Staw od innego pisarza i - przepadłam! Kamil ze swoją Mamą przeprowadzają się do babci do właśnie miejscowości Czarny Staw. Nie jest to zmyślone miejsce... Chłopak opowiada nam o wszystkich swoich przemyśleniach i wszystkim, co się dzieje na bieżąco. Bardzo spodobał mi się ten zabieg. Poznaje nowych przyjaciół i legendy o Czarnym Stawie... Z paczką przyjaciół starają się rozwikłać tajemniczą sprawę... Klimat książki jest niesamowity. Można ją przeczytać w jeden wieczór, ale ja polecam delektować się historią, bo jest świetna. Wciąga bez reszty i między rozdziałami zastanawiałam się, co też tam dalej się wydarzy, a jednocześnie nie chciałam tak szybko kończyć książki! Jako dorosła powiem Wam szczerze, że na takich książkach bawię się najlepiej. Tak, tak, widziałam Stranger Things i też uważam je za świetne. A takie książki pozwalają nam dorosłym przeżyć niesamowitą przygodę. Polecam!
Współpraca reklamowa - @wydawnictwo_mieta Bardzo dziękuję za zaufanie 💞
To książka dla osób, które uwielbiają Stranger Things albo TO: Witajcie w Derry!
„Czarny Staw” to zdecydowanie powieść, którą można pochłonąć w jeden dzień, niesamowicie wciąga, a akcja prowadzona jest szybko i dynamicznie. Pomysł na fabułę jest naprawdę świetny. Uwielbiam motyw paczki dzieciaków rozwiązujących dziwne sprawy, klimat małego miasteczka oraz tajemnice skrywane przez różne rodziny.
Postacie są bardzo przyjemnie napisane, niekoniecznie głębokie, ale na tyle dobrze skonstruowane, że nie da się ich nie polubić. Nie znajdziecie tu wielu wielkich plot twistów, ale wcale nie uważam tego za minus. Wręcz przeciwnie, czasami nie są one potrzebne, kiedy książka jest tak dobrze poprowadzona.
Tajemnica Czarnego Stawu jest mroczna, a ja właśnie taki klimat uwielbiam. Ta książka to w zasadzie połączenie wszystkiego, co lubię najbardziej 🫣 Nie mogę się doczekać, aż sięgnę po dalszy ciąg historii naszych detektywów.
"Tajemnice nie mają w zwyczaju pozostawać ukryte na zawsze. „Przeszłość dogania teraźniejszość i próbuje wziąć na niej odwet”, a czytelnik, podobnie jak bohaterowie, stopniowo odkrywa, że niektóre sekrety mają swoją cenę. W Czarnym Stawie każde pytanie rodzi kolejne wątpliwości. A klątwa? Ona nie czeka na wyjaśnienie. Chce być złamana. ⠀ ⠀ „Czarny Staw” to coś więcej niż historia o nawiedzonym miejscu. To wciągający labirynt pełen mrocznych refleksji o ludzkiej naturze, o tajemnicach, które niszczą rodziny i o złu, które istnieje, ale nie pragnie być zauważone. A jeśli ono naprawdę chce pozostać ukryte, to może nigdy nie było okazji, by o nim mówić?"
Chyba najbardziej od tej książki odrzucił mnie wstęp napisany przez autora. Przyznaje on w nim że pierwsze wydanie tej książki było na tyle niedopracowane że dopisał do niego 1/4 książki. Ale żeby finalnie podjąć decyzję o mojej dalszej przygodzie z autorem postanowiłam przeczytać tę książkę. No i cóż. Dalej jest niedopracowana. A dokładnie postacie głównych nastoletnich bohaterów. Napisane są w sposób wręcz cringowy. Dlatego na ten moment żegnam się z autorem. Na duży plus jest atmosfera książki, która jest duszna i czarna.
Fabuła książki inspirowana jest ludowymi opowieściami i legendami. Akcja toczy się wokół głównego bohatera, jego przyjaciół i rodziny. Książkę szybko się czyta, jest napisana lekkim stylem. Występują tu momenty grozy i humoru. Polecam ją wszystkim, który lubią fantastykę, bo podobna jest do ,,Stranger Things". Książka przeznaczona jest dla nastolatków, ale dorośli też mogą się świetnie bawić. 😊 Według mnie przedział wiekowy to 12-15 lat.