Kiedy drogi za bardzo się plączą, trzeba się zatrzymać, by znaleźć tę właściwą.
Chropowata niebieska okładka, ledwie widoczny rysunek jaskółki i jedno słowo: Milda.
Natasza nie ma pojęcia, dlaczego siwa zielarka Salma podarowała jej ten stary pamiętnik. Wręczając go, szeptucha powiedziała tylko: "Kiedy nadejdzie właściwy czas, zrozumiesz".
Natasza nie planowała tej podróży. Chciała jedynie na moment wyrwać się ze stolicy, zapomnieć o toksycznej pracy i apodyktycznej matce. Ale od zagadkowego spotkania w leśnej chacie na Podlasiu dziewczyna widzi, że w jej życiu więcej jest pytań niż odpowiedzi.
Czy szeptucha rzeczywiście zna ją lepiej niż ktokolwiek inny? I skąd bierze się ta szczególna nić porozumienia łącząca Nataszę z poznanym przypadkiem Joachimem? Czy Aleks, który od początku wydawał jej się kimś wyjątkowym, pozwoli jej wytłumaczyć dwuznaczną scenę, jakiej był świadkiem?
Tymczasem zbliża się święto przesilenia. W tym pełnym magii dniu, gdy nad wodami palą się ogniska, wszystko może się wydarzyć…
Dni mocy to nowa seria bestsellerowej autorki Doroty Gąsiorowskiej. Każdy tom opowiada o szczególnym czasie w słowiańskim kalendarzu
Natasza jest piękną, odnoszącą sukcesy modelką, jednak jej kariera okupiona jest wyrzeczeniami i całkowitym podporządkowaniem się matce. Kiedy takie życie zaczyna jej ciążyć postanawia udać się na Podlasie do swojej przyjaciółki. Nieoczekiwany splot różnych wydarzeń sprawia, że Natasza trafia do domku szeptuchy. Ten nieplanowany urlop jest początkiem nowego życia dziewczyny, która z dnia na dzień dowiaduje się coraz więcej o swojej przeszłości.
Najkrócej? Bardzo dobra rzecz! Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona "Pamiętnikiem szeptuchy" i mam dwa wnioski po przeczytaniu tej książki: 1. bardzo czekam na drugą część "Dni mocy", ale serio baaardzo!; 2. koniecznie muszę sięgnąć po inne książki Doroty Gąsiorowskiej.
Zanim zacznę zachwycać się fabułą, muszę oddać ukłon w stronę wykonania! Niby mówi się, że nie liczy się ilość tylko jakość, ale w tym przypadku te dwie rzeczy idą ze sobą w parze. Ta książka ma 600 stron, więc zdecydowanie nie jest to mała ilość, a czyta się ją w takim tempie, że nie da się tej grubości zauważyć. Lekko i przyjemnie. Nawet opisy natury (które jak chyba powszechnie wiadomo - nie każdy lubi) są tu opisane tak, że się je pochłania. No cudo!
Co do samej historii - niesamowicie wciągająca. To moja dopiero druga książka w klimacie słowiańskim, więc ekspertem nie jestem, ale wydaje mi się, że mało tu było takich szeptuchowych rzeczy, ale opowieść o życiu Nataszy i całej reszcie bohaterów (przy okazji - świetnie wykreowanych!) jest na tyle intrygująca, że był to dla mnie naprawdę tylko maleńki minus.
Muszę przyznać, że "Pamiętnik szeptuchy" jest bardzo udanym początkiem serii! Pozwala poznać bohaterów, wprowadza w ich świat i przygotowuje na kolejne wydarzenia. Czytajcie, bo jest super!
Ogólnie historia w porządku, fajni bohaterowie, klimat niczego sobie. Ale. Oczekiwałam czegoś innego. Głównie do zakupu zachęciło mnie to że książka miała być o szeptusze i o słowiańskiej kulturze, tylko że tego nie dostałam prawie w ogóle. Temat słowiańszczyzny który miał być motywem przewodnim serii, a koniec końców został zepchnięty na najdalszy plan, dodany niby odechcenia. Książka przez większość stron była głównie o problemie bohaterki z matką, które chwilami męczyły. Książkę ratuje tak naprawdę końcówka, w której akcja nabiera tempa i wraca na właściwe tory. Książka w porządku, sprawdzi się na jesienne wieczory.
Świetna, relaksująca propozycja. Niesamowicie wciąga, a akcja toczy się płynnie i szybko. Są momenty, w których czyta się z zapartym wdechem. Idealna na zrelaksowanie się - lekka i przyjemna książka, ale z ciekawymi wątkami. Spodziewałam się większej ilości wątków słowiańskich, ale są one wplecione bardzo delikatnie, nie zmienia to faktu, że nadają charakteru powieści.
Ciekawy pomysł na opowieść, ale realizacja niestety kuleje. Często miałam wrażenie, że autorka wrzuca sceny na zasadzie "co by tu jeszcze..." Chyba czegoś innego spodziewałam się po tej książce.