Tytuł chwytliwy. Oczekiwałam wiedzy ginekologicznej podanej w prosty sposób a dostałam dobrze zareklamowany poradnik żywieniowy. Okej, wiedza zawarta w książce jest ciekawa, ważna i przydatna. Gdyby ta książka została zatytułowana "Zdrowie jest także w twoich rękach" albo "Nie tylko lekarz, nie tylko leki" to odebrałabym ją zupełnie inaczej. Nie nastawiajcie się na ogrom wiedzy "kobiecej" a raczej ogólno-zdrowotnej i okołodietetycznej.
Infantylizacja kobiet poprzez ciągłe używanie słowa "dziewczyna" nawet o 38 letniej kobiecie. Przez całą książkę tak było i zastanawiałam się, czy przypadkiem nie czytam o nastolatkach. Zamiast o sprawach ginekologicznych, to największy nacisk był na dietę i tarczycę. Okej, to jest ważne, ale jak ta książka miała być o zdrowych dietach czy jak leczyć chorą tarczycę, to trzeba było inny tytuł nadać. Nie było najważniejszej rzeczy, którą każda kobieta aktywna seksualnie powinna wiedzieć: Zawsze sikaj po stosunku, żeby potem nie musieć leczyć zakażenia pęcherza. Plus doktor mówi, jaka to sperma jest wspaniała i odmładzająca dla kobiety, ale nie wspomniał już, że ma również inne ph niż pochwa, dlatego kobiety po stosunku bez prezerwatywy zauważają "inny" zapach tam na dole, a niektóre nawet dostają bakteryjne zapalenie pochwy, jeżeli partner doszedł w środku. Last but not least podwiązywanie jajowodów jest nielegalnie w Polsce, ale za to pan doktor niedawno przeprowadzał zabieg odtworzenia błony dziewiczej. Pozostawię to bez komentarza.
Spoiler: Wi-fi zabija plemniki, warzywa z marketow powoduja raka tarczycy, jestesmy „przebialkowieni”, a weganizm jest lekarstwem na wszystko. A to wszystko w mansolainingowym tonie doktora z 30 letnim doswiadczeniem, ktory nie powoluje sie na zadne badania, aby obronic swoje teze.
Druga gwiazdka za kilka ciekawostek z zakresu anatomii i zachecania do holistycznego patrzenia.
Wydawanie takich ksiazek powinno byc nielegalne.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Bardzo brakuje przypisów w tekście. Co prawda na końcu pojawia się literaturą, ale trudno z takiego rozwiązania korzystać. Książka w formie wywiadu, czyli jak dla mnie po najmniejszej linii oporu. W tekście wielokrotnie powtarzane są jak mantry niektóre zalecenia, więc książka przestaje być ciekawa. Nie polecam.
Żaden szanujący siebie lekarz nie napisze takich bzdur. Może nie jestem specem od ginekologii ( jeszcze ), ale wyłapałam parę kompletnych bzdur. 1. Wybieranie płci dziecka. Według pana lekarza kobiety rodzą się kiedy ojciec był zestresowany, pali papierosy i pije alkohol. 2. Rozbawił mn fragment o tym, że kobieta ma być podniecona, aby zaszła w ciążę. Podniecenie rozpoczyna się w mózgu i nie wiem czy to ma jakiś sens , skoro sam jakąś stronę albo dwie wcześniej mówił o przypadkach kobiet, które naturalnie tworzą przeciwciała zwalczające spermę. ( Ale tak ogólnie warto być podnieconym w trakcie seksu ) 3. Dosłownie napisał, że palenie szkodzi tak samo jak otyłość ( jezu nie wiedziałam ) 4. Pierwszy rozdział skupia się na jelitach, ale może on być dosłownie skasowany, bo w rozdziale o ciąży dowiadujemy się o tym, że jak kobieta oddaje kał raz na trzy dni to jest tragedia. Doslownie tak to nie działa. Każdy ma inną florę bakteryjną w jelitach i każdy ma inną przemianę materii. To nie da się tak za bardzo określić o powinienes srac tyle razy w tyg tyle razy dziennie. 5. Pan ginekolog wspomniał o mdłościach w trakcie ciąży, że są one spowodowane wyborami żywnościowymi matki. Szkoda tylko, że jak wpiszecie w Google ,, mdłości w trakcie ciąży dlaczego” to wam wyskoczy informacja o hormonie tworzonym w trakcie pierwszego trymestru. Proszę nie kupujcie tej książki ( ja już zmarnowałam kasę na nią ). Są o wiele lepsze książki z sensownymi informacjami.
Książka, w której kluczowym tematem jest unikanie jajek, mięsa i nabiału, badanie tarczycy, do której większość rzeczy się sprowadza. Bardzo duży nacisk na jedzenie produktów bio i ekologicznych, bo samo jedzenie warzyw już nie jest zdrowe. Można dowiedzieć się kilku ciekawszych rzeczy, ale ogólnie mam wrażenie, że książka pisana pod lobby eko, bio i weganizm.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Bardzo niechlujna książka. Powtórzenia, błędy, nieścisłości. Dziennikarka, która nie zadaje sobie trudu sprawdzenia podawanych przez pana dr informacji, nie drąży, nie zauważa, kiedy ten zaprzecza sam sobie, gada głupoty (np. ksylitol wg niego to sztuczny słodzik) albo wręcz obraża kobiety (rozwodzą się i zostają same, bo ciężko z nimi wytrzymać, bo mają chore tarczyce, a to wszystko przez chore jelita, a to przez złe jedzenie (szczególnie takie słodycze jak jabłka, mandarynki i truskawki!). Niechęć pana dr do owoców niestety nie potwierdza się w wielu badaniach, a jakkolwiek jelita i tarczyca są ważne, to tutaj można nimi wyjaśnić wszystko. Książka nie jest całkiem bezwartościowa, ale sensowne rzeczy można by streścić pewnie na 5-10 stronach. No i hit, cukier to ZŁO w każdej postaci, ale wymienia fruktozę jako jeden z cennych związków w spermie, a sperma ma rewelacyjne działanie na zdrowie i samopoczucie kobiet! Na końcu jest bibliografia, która sugeruje, że wszystkie rewelacje są poparte badaniami naukowymi, ale niestety w tekście nie ma żadnych przypisów, więc nie wiadomo, które twierdzenie pochodzi skąd.
Mięso, cukier i nabiał to najgorsze zło jakie może być. Dosłownie wszystko zaczyna się od tarczycy. Powinniśmy zmienić dietę na eko produkty i to już rozwiąże szybciej bądź wolniej wszystkie problemy.
Hmm, nie wiem jak ocenić książkę bo po kolejnej stronie mówiącej jaka to dieta jest ważna by wyeliminować nabiał, cukier i mięso to aż przechodziłam do kolejnego pytania. Parę rzeczy się dowiedziałam, coś mnie zaciekawiło, może i rzeczywiście zachęciło do zbadania USG tarczycy, ale jak inni wskazują - po takim tytule czegoś innego się człowiek spodziewa. Niektóre wypowiedzi doktora przyprawiały o skrzywienie się, ale też tak to odbieram jako osoba, która próbowała więcej dowiedzieć się o swoim ciele od różnych doktorów, analiz wyników, zatem pewne kwestie były mi znane
Mega mnie zmęczyła ta książka i z 250 stron wysnuwa się jeden wniosek: jeść warzywa i kasze, wyeliminować mięso, nabiał i cukier. Forma także była męcząca, dziennikarka siliła się na humor ale nieudolnie. Strata czasu
This entire review has been hidden because of spoilers.
Książka na pierwszy rzut oka wydaje się być jakimś odkryciem, a autor lekarzem, który leczy holistycznie. Niestety, bardzo się zawiodłam. Jedyne, na czym się koncentruje, to zaprzestanie jedzenia mięsa i cukru, co w sumie nie jest złe. Jednak jakby zapomina, że cukier, to również pieczywo, ziemniaki, pizza, makarony itp. I te złożone również finalnie stają się prostymi, podwyższając poziom glukozy we krwi. Autor bardzo niekonsekwentnie napada jednak na owoce, jako źródło trującego cukru. Znajdziemy też informację, że cały bałagan zaczyna się w jelitach, a tarczyca jest odpowiedzialna za szeroką gamę różnych problemów zdrowotnych. Więc autor proponuje... eutyrox! No, cóż, są naturoterapeuci, którzy potrafią uregulować pracę tego organu bez bydlęcych hormonów, które tylko rozleniwiają pracę tarczycy i finalnie doprowadzają do jej zaniku. Zdaniem autora należy zapobiegać nowotworom robiąc regularne mammografie, gdy tymczasem niektóre kraje zakazują jej stosowania ze względu na... wywoływanie nowotworów. Na menopauzę poleca hormonalną terapię zastępczą, która również znana jest z rakotwórczości. Ale najlepsze na koniec. Autor twierdzi, że w marchewce znajduje się witamina A. Hmmm... a ja myślałam, że beta-karoten. Wiedza ze szkoły podstawowej? Uważam też, że wręcz zbrodnią jest polecanie szczepionki HPV, podczas gdy wiele państw boryka się z jej tragicznymi skutkami ubocznymi, głównie narkolepsją. Demonizacja mięsa i nabiału z nikłym podkreśleniem, że chodzi o produkty przemysłowe, a nie organiczne. Uważam, że należałoby tę różnicę mocniej zaznaczyć. Autor uważa jednak, że najlepszym rozwiązaniem na uzyskanie mięsa dobrej jakości będzie hodowanie go w laboratoriach. Czyżby z tkanek celebrytów? Generalnie pozycja bardzo słaba dla kogoś, kto chce powierzyć swoje zdrowie medycynie naturalnej i holistycznej. Nie polecam!
Książka mogłaby być naprawdę ciekawa, gdyby autorzy skupili się na czymś więcej niż tylko: unikaj cukru, jedz kiszonki i badaj tarczycę. Niestety, wałkowanie tych samych fraz w kółko szybko zaczęło mnie męczyć.
Do tego to ciągłe nazywanie wszystkich kobiet – nawet tych po menopauzie – „dziewczynami”… Serio? Infantylizacja pełną gębą.
Podchodziłam do tej książki dwa razy. Za pierwszym razem odpadłam po tym, jak pan doktor palnął, że kobiety się rozwodzą, bo trudno z nimi wytrzymać, i że on to widzi od razu, jak tylko kobieta wejdzie do gabinetu. No błagam. Kolejny ginekolog z ego większym niż empatia. A szkoda, bo są przecież świetni, empatyczni lekarze – tyle że ten autor do nich raczej nie należy.
Podsumowując: nie polecam. Jest mnóstwo lepszych książek o zdrowiu kobiet, które nie wkurzają już na starcie
Dużo wiedzy na temat żywienia podczas chorób i jako sposobowi na zapobieganiu problemów medycznych. Spodziewałam się nieco więcej niż powtarzanie na okrągło tego samego (jelita, tarczyca, dieta). Wiedza w książce na pewno przydatna, ale dla kogoś kto nie zdaje sobie sprawy z wpływu żywienia na zdrowie. Kilka ciekawostek, o których nie miałam pojęcia. Lektura lekka, zrozumiała z podaną literaturą do samodzielnego pogłębienia interesującego nas tematu.
podpisuje sie pod wszystkimi innymi 2-gwiazdkowymi i 1-gwiazdkowymi opiniami tutaj. ta ksiazka to straszny zawod dla kogos, kto faktycznie oczekuje jakiejs wiedzy i choc troche zna sie na medycynie
The second book by Dr. Tadeusz Oleszczuk that I decided to read was recommended by the author himself in several interviews. The book indeed reflects his style and energy, but unfortunately, much of the information repeats what appeared in his previous book and interviews. The main point, which becomes somewhat tiresome at a certain stage, is that the gut is the most important organ in the human body. The author even mentioned (the book is written in an interview format) that he would repeat this idea to the point of exhaustion so that every reader remembers it. Well, he succeeded with me, but apart from this one message, I don’t remember much else. I felt a sense of fatigue while reading this book. Almost three years ago, I read another book featuring conversations with Dr. Tadeusz titled "Calm Your Hormones". That book also discussed gut health, but it included so many examples, experiences, and stories that I still apply some of the lessons from it in my life today. In contrast, this book felt less engaging and more monotonous. I finished it mainly to ensure I fully explored the recommendations made by the author. In summary, this book may be valuable for those just beginning to explore gut health, but for readers already familiar with Dr. Oleszczuk’s work, it might feel repetitive and less insightful.
Szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś zupełnie innego - wiedzy stricte ginekologicznej, nie mówiącej o działaniu naszego całego ciała. Jednak doktor zwraca naszą uwagę na to, że wszystko jest ze sobą powiązane i nasze organy kobiece również w to wchodzą. Odkrył dla mnie zupełnie nieznane aspekty życia naszych jelit i tarczycy, które nie były dla mnie szczególnie istotnymi organami wcześniej. Możliwe, że dla kobiety w wieku 30-40 lat, ta książka nie wniesie tak wiele, ale uważam, że każda dziewczyna w wieku 18-28 lat powinna ją przeczytać. Nie mogę powiedzieć, że ze wszystkim się zgadzam, ale na pewno przyjęłam do świadomości. Ja, w wieku 19 lat, naprawdę mogę ją polecić :))
Świetna książka, która otwiera oczy na wiele problemów, które możemy mieć. Dr Oleszczuk ma bardzo holistyczne podejście do kobiecego zdrowia i chwała mu za to. Wiele kobiet nawet nie zdaje sobie sprawy, jak to co jedzą czy jaki tryb życia prowadzą wpływa bezpośrednio na zdrowie ich tarczycy i narządów rodnych. Także umiejętność połączenia różnych objawów w całość jest niestety ostatnio rzadką umiejętnością wielu lekarzy.
Mieliście mnie w paru pierwszych rozdziałach. Część o jelitach całkiem ciekawa. Potem tylko zapętliła się ta sama śpiewka - nie jemy nabiału, nie jemy mięsa, tylko warzywka i owocki (pamiętajcie tylko żeby jeść top3 owocków, nie wszystkie są odżywcze i wartościowe!), większość chorób kobiecych związana jest z tarczycą, a jak tatuś jest zestresowany to urodzi się dziewczynka. Nie mogłam dokończyć tej książki, połowa informacji w niej zawarta nie powinna ujrzeć światła dziennego
Dałabym więcej, bo świetnie książka zaznacza jak ważny jest styl życia i holistyczne podejście do zdrowia. Jednakże propaganda diety wegańskiej jest dla mnie niezrozumiała, nie ma bardziej odżywczego pokarmu niż ekologiczne mięso i podroby, a z autopsji wiem jak niebezpieczny może być wegański sposób odżywiania pełny kwasów fitynowych, szczawianów itd. Duże rozczarowanie pod tym względem.
Można zamknąć na kilkunastu stronach to, co znajduje się w tej książce. Większość treści jest w kółko powtarzana. Dla osób, które wiedzą coś o jedzeniu, jelitach, tarczycy, książka nie będzie czymś odkrywczym. Dla innych może być zdecydowanie.
Brak badań, same poglądy i niepoważne podejście do pacjentek. Szybko się czyta, bo nic ta książka nie wnosi, człowiek się tylko denerwuje przy okazji. Ciąża rozwiąże wszystkie problemy (z bolesnymi miesiączkami np.) wszystko to wina kobiet. Zawsze jak nie wina pacjentki to matki pacjentki. Dałabym zero gwiazdek. Szkodliwa pozycja.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Książka w porządku, dobrze się czyta. Mimo to powinna mieć inny tytuł - dieta i jelita na tle ginekologicznym. Jeśli, ktoś chce przeczytać strikte o ginekologii to nie ma na co liczyć, książka jest o odżywianiu w kontekście chorób na tle ginekologicznym.
Jedna z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek czytałam. Otwiera oczy na wiele problemów. Wspaniała. Każda kobieta powinna ją przeczytać. Polecam z całego serca