7 opowiadań połączonych motywem piętnastowiecznej mapy świata.
***
Mapy niegdyś pokazywały znany świat i jego krańce, koiły lęk. Ale też rozpalały wyobraźnię. Białe plamy wzywały. Mapa Barbary Sadurskiej – literacko zadziorna i odświeżająca, narracyjnie łotrzykowska i nostalgiczna, konstrukcyjnie nielinearna i precyzyjnie domknięta – nie próbuje pokrywać wyślizganego przez pisarzy terytorium. Ona idzie znacznie dalej. Bawiąc, uczy. Ucząc, przeraża. Że tyle człowiek wie o sobie, ile pierwsi kartografowie wiedzieli o świecie. Adam Pluszka
„Mapa” Barbary Sadurskiej wprowadza nas w światy szaleństwa, sentymentalizmu i ekscentryzmu, mieszając przeszłość z teraźniejszością. Ta konstrukcyjnie nielinearna powieść była niezwykle intrygująca, jednak liczyłam na zachwyt. We mnie te teksty zupełnie straciły odrębność. Zmieszały się w dziwną i dosyć nieskładną całość. Może to kwestia niezrozumienia i niemożliwości objęcia myślami wszystkich połączeń między opowiadaniami. Może nie był to dobry czas na „Mapę”. A może nigdy go nie będzie. Niemniej jednak, nie można odmówić tej książce obiektywnie wybitnego oraz przekornie-prowokacyjnego stylu pisania. Fascynujące w tej powieści jest to, jak postacie nie potrafią nauczyć się siebie. Nie potrafią siebie zrozumieć i podążać drogami ludzkości. A jak potrzebują. Jak wszystkim nam brakuje map człowieka, prawda?
The way in which Barbara Sadurska operates in Polish language and structures a story in “Mapa” (“The Map”) is extraordinary. I am so amazed by the plethora of Polish female authors who elevate language to unknown terrains and have such distinctive voices and perspectives. I see Barbara Sadurska as Koh-i-Noor of Polish literary scene.
This book can be seen as a collection of seven short stories or a novel in seven chapters, which are not in chronological order but which play with time, play with ideas and ideation, with characters who akin to actors appear in person, and then (or before) as mentioned personas, ghosts, imagined (or not) beings. And in the centre of this labyrinthine riddle, these nested stories, is a 15th century map of the world, which drove people into insanity, crime, betrayal and… even death. Reading “The Map”, very quickly I realised that this book is quintessentially European, Central European to be precise, in the way books by Antal Szerb, Umberto Eco, Harry Mulisch, W.G. Sebald or Olga Tokarczuk are, though Sadurska’s style is unique and novel. I found it shocking when I heard in the podcast @alfabetwojtusika that she didn’t even have any intention of publishing these stories in the first place! What a loss it would have been if she hadn’t shown them to anyone.
The book has been translated into the English by Kate Webster and published by @terralibrorum and I am so extremely happy that now there is the Polish work of art I can recommend to those who don’t read in Polish. This is a genuine masterpiece.
Dziwna sprawa z tą „Mapą” Barbary Sadurskiej, bo choć przed lekturą wszystko wskazywało, że będzie to zachwyt, bo przecież uwielbiam takie wymagające skupienia, szkatułkowe konstrukcje, z powracającymi lejtmotywami, to jednak coś poszło nie tak. Po upływie niecałych dwóch miesięcy pamiętam jedno, pierwsze i naprawdę poruszające opowiadanie. Reszta zlewa się w całość, w której było coś, ale już w trakcie czułam jakieś przekombinowanie. Tuż po przeczytaniu pomyślałam, że może przeczytam raz jeszcze, że może za szybko, by poczuć klimat, ale im więcej czasu mija, tym bardziej wiem, że wcale mnie do tego powrotu nie ciągnie.
Lektura “Mapy” Barbary Sadurskiej to wspaniała przygoda dla czytelnika, który lubi gry i zagadki, bo choć to książka nieobszerna, to zakodowanych jest w niej dziesiątki pułapek, które wymagają uważności, wiedzy, ale i otwartości na bycie wyprowadzanym w pole. Autorka opowiada niemalże równocześnie kilka historii, tworząc powieść niemal detektywistyczną. Żeby było trudniej - poszukujemy odpowiedzi na kilka pytań. Jak wygląda historia tytułowej mapy? Kim są bohaterowie książki? A może jest jeden bohater, który pod wieloma wcieleniami pojawia się w różnych epokach? Co z tym wszystkim ma wspólnego Rembrandt i jego “Faust”? No i pytanie, które towarzyszy lekturze “Map” przez cały czas - co tu się właściwie dzieje? Wspaniała zabawa, świetna lektura, precyzyjna literacka robota.
Czytając “Mapę” trafimy do średniowiecznego klasztoru, będziemy szukać tytułowej mapy, na której zaznaczono wejście do piekieł, ale przenosić się będziemy - często niezauważalnie do współczesności - zahaczymy o II wojnę światową i spotkamy nazistę, który przybiera nową tożsamość, bydgoskiego szpitala i Polski czasu PRL. Sadurska opowiada historie ludzi, których łączy tytułowy artefakt, przechodzący z jednych rąk w drugie, co tworzy niemal sensacyjną, bardzo w duchu Umberto Eco opowiedzianą historię. Jednocześnie opowiada o tym, że tożsamość może być zmienna, a ludzie przybierają maski, które pozwalają na ukrycie się przed światem. Czytałem “Mapę” jako łotrzykowską w duchu powieść o historii, jej tylko pozornej zmienności i przypowieść o tym, że historia jest jednym wielkim apokryfem, do którego możemy dopisywać własne zdania. Najważniejsze, by znaleźli się ludzie, którzy nam uwierzą. W czasach internetowych, fałszywych tożsamości Sadurska stawia przed nami pytanie - czy to nie kolejne wcielenie tego samego, naturalnego dla człowieka odruchu - potrzeby bycia kimś innym?
“Mapa” to powieść wręcz wymarzona dla wszystkich, którzy zaczytywali się kiedyś w “Imieniu Róży”, którzy tęsknią do gier intertekstualnych w duchu Borgesa, łotrzykowskich opowieści Pereza Revertego, ale też korzystająca z lieratury bardzo współczesnej - dla mnie silnie wyczuwalne były w nich echa “Biegunów”, bo bohaterowie z bieguńskim zacięciem przemieszczają się po mapie kontynentu, by odnaleźć na nowo siebie (choć pozornie zawsze szukają czegoś innego). I podobnie jak Tokarczuk, Sadurska w jednej z warstw narracji podsuwa nam czysty kryminał, który rozpada się na większą, bogatą w znaczenia opowieść.
Fascynuje mnie precyzją, z jaką “Mapa” została skonstruowana - przechodzenie jednej historii w drugą, zapętlanie, niemalże dwa zakończenia, bo gdy już wydaje nam się, że podsumowaniem będzie domknięcie historii tytułowej mapy stworzonej przez Fra Mauro, okazuje się, że to nie koniec. I to wspaniałe, bo kolejny raz dajemy się Sadurskiej zaskoczyć i wyprowadzić w pole.
Łyżka jednak dziegciu też, bo myśląc kolejny dzień o książce Sadurskiej (nie da się o niej nie myśleć, to jest dopiero osiągnięcie!) zastanawiam się na ile jest to jednak książka oparta na kilku stereotypach. Nie do końca przekonuje mnie użycie dość jednak przewidywalnych artefaktów - sama metafora mapy nie jest nowa i jej źródeł możemy znaleźć wiele, akcja rozgrywa się w opactwach, domu Rembrandta, szpitalu w Bydgoszczy, gabinetach prawników, starych bibliotekach, wśród kamienic tyrolskiej miejscowości. Jako bohaterów dostajemy zakonnika i jego ucznia (relacja uczeń-mistrz, podobnie jak relacja oryginał-kopia to ważny dla “Mapy” temat), nazistę, SB-eka… w jakimś stopniu “Mapa” zbudowana jest z bardzo przewidywalnych elementów, choć - w efekcie - stworzona opowieść wydaje się być oryginalna, przynajmniej w polskiej literaturze. Zwątpienie w narrację (“Lekcje kwitnienia” Pochmary Balcer się przypominają), postmodernistyczna gra wykorzystująca oczekiwania czytelników pamiętających wyżej wymienione lektury, w efekcie zdawać się może odrobinę nadmiernie wykalkulowana, choć - jak cały czas podkreślam - jest to przygoda czytelnicza wysokiej próby, jednak mój początkowy zachwyt budzi u mnie niepokój i kieruje do pytania - czy przypadkiem nie zachwycam się, bo przeczytałem idealny mush-up literacki, a niewiele tu nowych odczytań i pytań?
Ciekawie śledzi się “Mapę” zastanawiając się nad tym, o czym jeszcze może być. W końcu poza kilkoma wymienionymi już wątkami natrafiamy na tematykę holocaustową, która, gdy się jej dobrze przyjrzeć, zdaje się scalać wszystkie przedstawione opowieści - “Mapa” jest bowiem historią o przemocy i wykluczeniu - opowiada historię systemów totalitarnych i pokazuje dwie strony - sprawców i ofiary. I to odczytanie “Map” wydaje mi się aktualnie najbardziej intelektualnie stymulujące. Bo co by nie powiedzieć - Sadurskiej udała się ta książka, “Mapy” stają się procesem wewnątrz czytającego, który chwilami może chcieć się z nimi pokłócić, posprzeczać, ale nie sposób nie odkryć, że autorka zajmuje swoje niewielką książką niesamowicie dużo przestrzeni w mózgu czytającego. A to jest wielkie osiągnięcie.
Jest to debiut prozatorski autorki, z pewnością jeden z najbardziej udanych debiutów w ostatnich latach. I dodam na koniec pewien slogan, mocno już zużyty, ale tu jakże pasujący - idealna do podróży. O! A jak już tak sobie piszę marketingowo-influencersko, to pozwólcie jeszcze. Zdaniem Szota bardzo warto! O!
Nie wiem co sądzić o tej książce¯\_(ツ)_/¯. Chyba sięgnęłam po nią w nieodpowiednim momencie. Język jest tutaj świetny - tak samo z intrygującym początkiem. Ale jak tak wszystko poskładać do kupy to się jakoś nie skleja. Może muszę usiąść do Mapy raz jeszcze, bo mam wrażenie, że w połowie zaczęłam się gubić i straciłam rachubę o czym ta książka właściwie jest.
nie mogę powiedzieć, że jest zła; nie mogę także uznać jej za bardzo dobrą. po prostu jest. gdzieś pomiędzy. poza ramami oceny, poza wszelkimi ramami - tak jak jej forma. nietuzinkowa. nierówna. jedne opowiadania wciągają bez reszty, smakuje się je bez wytchnienia, inne zaś nudzą, są miałkie, jakby niepotrzebne. kiedyś wrócę i zdecyduje raz jeszcze.
Jaką wspaniałą przygodą było czytanie tej książki! Ta fragmentaryczność, niedokończone zdania (te przerzutnie! Czytelniczka nigdy nie wie, gdzie pojawi się drugi kawałek semantycznej łamigłówki), powoli odkrywane tajemnice… Świetnie się to czytało, te przeskoki w przeszłość, to znów w przyszłość, a to wszystko w poszukiwaniu mapy, która niesie ze sobą nieszczęście i cierpienie. Bohaterowie to bardziej takie trochę archetypy, a nie rozbudowane postaci, ale mimo ich jednowymiarowości, powieść wcale nie jest tylko popisem umiejętności literackich. To dla mnie opowieść o zmieniających się tożsamościach, analiza zła pojawiającego się ciągle od nowa, niby tego samego, a jednak zawsze uderzającego inaczej. To powieść o wielu znaczeniach, z których większość pewnie wypatrzę przy kolejnym czytaniu – chciałabym kiedyś do tej książki wrócić :)
Dopiero po przeczytaniu tej książki znalazłam jej opis, twierdzący że to zbiór opowiadań. Ale czyta się jak powieść połączoną postaciami zarówno prawdziwymi jak i fikcyjnymi. Prawdziwi są Fra Mauro - kartograf, twórca słynnej mapy z XV wieku oraz Rembrandt - autor m.in. będącej częścią fabuły akwaforty z Faustem pochylającym się nad mapą. Łączą je postaci fikcyjne - pojawiające się w każdym rozdziale / opowiadaniu - Ondre Bianco, Andre Bianco, Andrel Weissmann. Zdania bywają tu urwane w połowie, powtarzają się całe akapity, ale fantastycznie czyta się tę książkę, fabuła wciąga swoją tajemnicą i tym niepokojącym połączeniem z prawdziwymi wydarzeniami. I jeszcze ujęły mnie tytuły rozdziałów / opowiadań pisane charakterem pisma Rembrandta.
Nietrudno zauważyć, że po polską literaturę sięgam wyjątkowo rzadko. Nie bez powodu: średnio odnajduję się w naszej rodzimej literaturze, bo albo pokazują mi się zbyt banalne obyczajówki albo książki, których język okazuje się zbyt kwiecisty i rozdmuchany jak na moje gusta. Nie do końca lubię czytać książki wyłącznie dla języka, a często takie odnoszę wrażenie, że forma przeskakuje treść. Dlatego zupełnie nie byłam zainteresowana "Mapą", gdy ta święciła triumfy zarówno wśród czytelników, jak i krytyków. Dopiero sposób, w jaki opowiadały o niej Dagmara z kanału Nałogowe Czytaczki i jej Mama zachęcił mnie do wyruszenia w tę zagmatwaną podróż w czasie z piętnastowieczną mapą w centrum. I świetnie się stało, bo przeżyłam świetną niecodzienną przygodę literacką.
"Mapa" Barbary Sadurskiej o dziwo wciągnęła mnie od pierwszych stron. Zaintrygowała nietypowym stylem, oczarowała ilością symboliki i niedopowiedzeń, zafascynowała konstrukcją. Polubiłam się z językiem, dałam się porwać fragmentaryczności, zahipnotyzował mnie klimat. Opowiadania sukcesywnie składały się w całość, przez co też pod koniec lektury aż chciało się uderzyć w pierś i zauważyć "że też nie czytałam jej wystarczająco uważnie".
W "Mapie" łatwo zgubić wątek, łatwo nie połączyć wszystkich elementów, łatwo znudzić się niektórymi opowiadaniami, a jednak książka trzyma uwagę do samego końca. Jestem absolutnie przekonana, że przeczytałam ją za szybko, pomijając wiele istotnych znaczeń i symboli, nie zauważając ukrytych powiązań.
"Mapa" to rewelacyjny debiut - mimo tego, że nie mogłabym czytać takich książek codziennie. Zachwyca konstrukcją i pomysłem - faktycznie, aż chciałoby się czytać i powoli, w skupieniu rysować mapę, na którą składać się będą wszystkie postaci i wydarzenia. To zdecydowanie książka, do której najlepiej wrócić za jakiś czas, choć ja raczej tego nie zrobię. Warto wyruszyć w tę podróż z ludźmi splątanymi losami piętnastowiecznej mapy, ale przedtem warto też porządnie się skoncentrować - by nie sunąć przez tę krótką powieść bezmyślnie, a czerpać z niej garściami.
Całkiem spoko, choć nie porwała mnie. Ilość wątków sprawiła, że wciąż zastanawiałam się o co chodzi i jak jedno łączy się z drugim. To zdecydowanie zabrało dużo przyjemności z czytania, nad czym najbardziej ubolewam. Zastanawiam się czy to brak spójności, czy też może ja jej nie widzę... Wszystko trochę przekombinowane. Mimo paru aspektów na plus, kończę z dużym niedosytem.
Wydaje mi się, że wybrałam zły moment na tę książkę. Nie potrafiłam docenić jej fragmentaryczności i łączących się ze sobą wątków - wszystkiego było po prostu za dużo, gubiłam się w tym. Zazwyczaj lubię tego typu powieści - gdzie małe elementy z czasem nabierają sens, układają się w całość. W „Mapie” kompletnie nie potrafiłam tego docenić i męczyło mnie czytanie tej książki.
There are books that can surprise you with their concept, narrative and plot. Books like this are the hardest to write about. There is no chronology here, and the story is created by seven mini stories. Separate stories are connected by the map of the fifteenth-century cartographer Fra Mauro. Although the reader is guided through the story by a map, but he must act on his own, according to his own ideas. It takes the effort, use your imagination and intelligence to sort out this story and interpret it according to your own feeling. I had moments of "wow", moments of delight, because the author can fascinate. What is a map? - a drawing of the world, a plan of a city that has not been built, a road to hell... It is an object of desire that triggers primal instincts in people. An artifact that awakens the worst in people. Possession, violence, cruelty, crime... Ages change, but man doesn't. An intriguing journey, probably not for everyone, but I highly recommend it.
Wszystkie części połączone motywem mapy. Ale jest tu coś więcej. Za mapą kryje się zło, okrucieństwo. Po zachęcającym pierwszym rozdziale (te urywane zdania!) następuje korekta kursu. Okazuje się, że jak najbardziej mamy tu do czynienia z odyseją przez wieki i miejsca, z różnymi postaciami, które jakże wiele łączy. Historia zwielokrotnia się tu echem, przesłanie wybrzmiewa raz po raz w kolejnych odsłonach, stając się też pretekstem do wprowadzenia całkiem pysznej, już bardziej przyziemnej łamigłówki. Rozczytujemy losy bohaterów na nowo, tak jak oni — na różne sposoby — rozczytują ową mapę wędrującą przez różne ręce, miejsca i w czasie. Język jest precyzyjny i zarazem melodyjny, słowa przemyślane a jednocześnie sprawnie użyte. Być może bohaterowie zbyt mocno są archetypiczni, na pewno jednak są przekaźnikami świeżego przesłania. To nie tom typowych opowiadań. To także nie jest typowa powieść. Ale to wspaniały, nietypowy debiut, którego wiele osób mogłoby pozazdrościć.
PS: Pierwsze opowiadanie absolutnie 5/5. Całość raczej bliżej 4/5, ale i tak bardzo, bardzo dobrze.
Niesamowicie ciekawa książka. Każde opowiadanie emanuje inną energią, ma inną atmosferę, autorka bawi się stylem pisania. Te historie to czysty artyzm, urzekły mnie już od pierwszych stron. Jedyne, do czego mogę się przyczepić to to, że szybko się o nich zapomina. Jednak chłonięcie sztuki wyłącznie w chwili jej poznawania również ma swój urok, prawda?
Książka, która "zrzuciła jarzmo formy". Treść malowana dobrymi farbami i bardzo roztrzepanym pędzlem. Paleta ciemna, brunatna, kleista i męcząca. Czytając, łapałam się na tym, że całe moje ciało jest spięte i zniechęcone. Rozumiem zamysł, podziwiam, mocno czuję, jakby ten tekst był wentylem, wyżyciem się, trzaśnięciem pięścią w stół. Królują emocje i wrażenia, najmocniej zapada w głowę to, co złe, odrażające i zagrażające, a treść jest wtórna, dodatkowa - zupełnie jak w życiu.
Niestety, tak jak na początku bardzo mi się podobało to z każdym opowiadaniem coraz bardziej się komplikowało, a bohaterowie zaczęli zlewać mi się tak bardzo, że od pewnego czasu często miałam wrażenie , że o danym bohaterze już czytałam, ale nie miałam pojęcia, który to był. Rozumiem, że dla wielu osób to skomplikowanie ma swój urok i ogromną radość sprawia im łączenie kropek i doszukiwanie się w kolejnych fragmentach nawiązań do poprzednich, jednak ja do takich ludzi, po prostu nie należę. Po skończeniu, mam wrażenie, że w tej książce było zbyt wiele wątków i to skakanie po historii strasznie wybijało mnie z rytmu. Mimo, że lubię powieści szkatułkowe to wolę, gdy połączenia między poszczególnymi historiami są bardziej subtelne i każda z nich ma do zaoferowania więcej niż tylko wyszukiwanie tych powiązań. Tutaj po prostu podążaliśmy za losami tytułowej mapy, a bohaterowie byli raczej jej nośnikami niż postaciami z krwi i kości. Rozumiem też, że taki był cel Sadurskiej, a zważywszy na to jak dokładna była autorka w budowaniu wędrówki mapy, dochodzę do wniosku, że nie jest to książka dla mnie i nie do końca tego się po niej spodziewałam. Polecam ją osobom, które chcą zagrać w pewną grę z autorką, ale niekoniecznie tym, którzy potrzebują rozbudowanych bohaterów i historii zmieniającej coś w życiu. Będę też na pewno czekać na kolejne powieści Sadurskiej, ponieważ bardzo podobał mi się język i klimat jaki tworzyła w każdej kolejnej historii. Myślę, że Sadurska może mnie jeszcze bardzo pozytywnie zaskoczyć zarówno formą jak i treścią.
We fragmentach zachwycająca, jako całość śliska, niespójna, czasami męcząca. Książka-doświadcznie. Dla fanów zabawy językiem, formą. Czyli niestety nie dla mnie.
The Map by the Polish writer, Barbara Sadurska published by the small independent publisher, Terra Librorum has become my favourite read of this year so far and takes a well-deserved place among my old-time favourite books such as The Book of Disquiet by Fernando Pessoa, The World of Yesterday by Stefan Zweig, The Last Summer of Reason by Tahar Djaout, prose by Patrick Modiano, Clarice Lispector, Albert Camus, Elif Shafak, Naguib Mahfouz, W.G. Sebald or Orhan Pamuk.
The Map is a collection of seven stories connected by one object, the Map along with a number of various artifacts. Barbara Sadurska has demonstrated in her book an extraordinary ability to present the complexities and nuances of the human existence. The Map offers the interpretation of the world like no other book I have recently read. This is a wonderful literary achievement delivered in the fascinating style that deserves more recognition.
The Map provides the combination of brutalist eloquent prose and oneiric poetry, with a skillful usage of flashbacks, unfinished sentences and understatements. This is Literature with a capital L! The Map by Barbara Sadurska has absorbed me totally. Stories weaved by the author have touched me profoundly.
This is not only an excellent book, but also the unquestionable literary artistry one can expect from the writer. The art of storytelling appears on every page of The Map, outlining the complexities and intricacies of the humankind.
The Map is like a puzzle; it must be read in the reference to history and cultural events. The reader is taken on an intriguing voyage through centuries and diverse lands of Europe and must make sense of the snapshots of history and slices of lives presented in the book. There are countless layers of meanings in The Map to uncover, and so many subtle details that can be easily missed on the first reading. The Map will be interpreted differently by every reader depending on how one is conditioned by their own previous experiences and their understanding of history.
The essence of The Map by Barbara Sadurska is an exploration of human nature, its evil side. Times pass, new people come along but human nature remains the same, people are still subject to acting on its darkest and primal instincts. The Map offers bitter, unfiltered truths about ourselves, and the ugly vision of the world. The eponymous map is a link between people and generations, it goes from one person to another, often to random people influencing their destiny in some way and it imprints its mark on their existence.
Barbara Sadurska takes us on a journey through the meanders of human life. We learn about the fate of people living in different countries and during different times. Often the only connection between these individuals is the fact that they once were the owners of the map. Also, the impact of coincidence on one’s life is somehow indirectly explored throughout the stories.
What is the Map? The Map dates back to “sometime in the fifteenth century [1455], a map drawn in gold shavings (…) drawn by an unparalleled cartographer [Fra Mauro, patron of those who have lost their way] who had been banished to a Camaldolese monastery [in southern Italy] and spent the rest of his life far way from everything he loved.”
To some protagonists in the stories the title map portrays “the world accessible only to sailors and travellers, troublemakers and outlaws condemned to eternal exile.” Gazing at the map make some individuals feel that “it [is] all emptiness. There is nothing to fight for. All is lost.” Some protagonists with an interest in this map carry “hell inside” them. For some this is “the map of a non-existent city”. For others “the map leads to the gates of hell (…), that shows the entrance to the first circle of hell”. Many spend their entire life searching for this map. In some sense this might be the map of the entire world, of the entire humanity. This is the object which awakens the worst in people, including the most evil forms of cruelty and understanding of humanity. The map is a binder of human fate, it is a point of reference or rather a sum of many points of reference placed on the map by the successive generations throughout the centuries. In some way the map should serve as a form of lesson for the future generations, but not always the next generation can draw conclusions from those lessons.
In Barbara Sadurska’s stories there is a multitude of characters, real historical figures and imaginary. We witness a skillful use of history and its impact on the present-day and on the lives of the ordinary people in the following decades and centuries. We are presented with a variety of events across the centuries of humanity. At the same there is no clear chronology. There are many silences and unspoken words. The readers must use their imaginative and interpretive skills to make sense of words.
There are many references to cities in Poland like Bydgoszcz, Zamosc, Krakow, cities in Germany like Heidelberg, in Netherlands, Italy, and Belgium, East Germany during communism regime, the former Yugoslavia, Hungary, Poland during the communist era as well as the very contemporary Poland, Sarajevo, the war in Bosnia and Herzegovina in 1990s, the Srebrenica genocide.
Other references include: the events from the Inquisition form the 17th century, the Inquisitor known for his cruelty who spent his final years in the monastery. The role of the Catholic Church seems to be explored subtlety throughout the book, especially its role in creating ‘hell’ and being complicit in helping those who were responsible for the most heinous acts including the Inquisition as well as WW2, the Holocaust and the aftermath.
We learn about people being discarded after the old regimes collapse and the political system change along with the map of the world changing its outlines, but the human nature remains the same.
The hugely fundamental aspect of these stories connects to the Holocaust, mass killings of civil population including children and women as well as medical experiments on the pregnant women. There are references to the events from 1439, 1492, 1515, 1680, 1880 concluding that it was the same person committed the atrocious acts of cruelty across the centuries or at least the same human nature. There is the Communist investigator, himself responsible for torture who is on the quest to find the man responsible for his mother’s disappearance and her deportation order during WW2. The investigator is the murderous bureaucrat himself within the Communist apparatus. There are mothers who disappear after leaving for work, fathers who are taken away and executed next day.
The theme of the perception of the most heinous acts in the human history is also explored at length when the role of bookkeeper at the Nazi concentration camp is discussed in one of the stories.
The symbolism of black colour is prevalent throughout The Map. There is a reference to the psychiatric hospital where “the system of stairs and lifts was rather complicated for visitors”.
There are references to Faust painted by Rembrandt, writings in German and rustic Slavic language. The ethnic and cultural diversity and richness of Central and Eastern Europe is demonstrated in the foreground of every story.
The meaning of maps, documents, photographs and testaments constitutes one of the cores of the book’s essence. These objects are used to reconstruct the past, to understand the human nature and to read realities – the objects like the map are fragments of the past, in some sense, they are portable memories. The parchment on which the map was drawn is a bit like the human body, “giving shape to the stories of the sailors, travellers, troublemakers and murderers”.
Ultimately, The Map by Barbara Sadurska is the complex, multilayered exploration of human nature. Reading this book has been one of the best reading experiences. I will end with these words from the book which contain the summary of the unchanged human nature:
“When (…) on a Sunday morning, they shot some people against the walls of the Jesuit church. (…) When they shot my father, when they shot, and I stood and watched, because one group of people was shooting another and it didn’t matter who was shooting whom, because it’s only ever people shooting people.”
I highly recommend The Map by Barbara Sadurska. It is a challenging and nuanced read but it is worth spending time with this extraordinary book.
Well done Terra Librorom for introducing this book to the English-speaking audience. I look forward to more contemporary books from Poland as well as other Central and Eastern European countries.
Przy całej lawinie książek marnych i bylejakich debiut Barbary Sadurskiej jest jak powiew świeżego, wiosennego powietrza po długiej zimie. Literacka perełka, elegancka, pełna znaczeń, która zmusza czytelnika do myślenia, otwartości, wędrówki, szukania rozwiązań i odkrywania tajemnic na przestrzeni wieków.
Siedem opowiadań które łączy pietnastowieczna mapa świata: dla jednych Święty Graal, dla innych ukryta droga do samego piekła. Mapa przechodzi z rąk do rąk, rozpala wyobraźnię, jest obiektem pożądania, strachu, niezaspokojnej ciekawości, znika, by za chwilę znowu się pojawić i zabrać czytelnika w podróż. Razem z bohaterami wedrujemy od średniowiecznych klasztorów, po Watykan, porty nad Morzem Tyrrenskim, po pracownię Rembrandta, bydgoski szpital, horror II wojny światowej, aż do PRL-u.
Nie spodziewałam się, że w tak krótkiej formie, zostanie zawarte takie bogactwo treści, że ta literacka odyseja będzie trwała przez kilka wieków i że całkowicie mnie pochłonie. Kim są bohaterowie powieści, a może jest tylko jeden, tylko w różnych wcieleniach, pod różnymi postaciami? I czy to ma znaczenie? " Mapa" pokazuje, że ludzie od zawsze są tacy sami, zmienia się tylko sceneria, niczym na deskach teatru. Teatru życia.
Precyzyjnie skonstruowana, gęsta od znaczeń, zaludniona mnogością narratorów (choć można się zastanawiać, czy przypadkiem nie jest to jeden uniwersalny narrator), napisana klarownym, żywym językiem. W formie dopełniających się opowiadań, ale stanowiących właściwie jedną opowieść o pogoni przez wieki za niezwykłym przedmiotem, tytułową mapą. Potrzeba jej posiadania wyzwala w protagonistach najgorsze instynkty; emanacją zła jest jeden z nich, być może ciągle ten sam, bezwieczny. Książkę czyta się z zapartym tchem, aczkolwiek trzeba być bardzo uważnym śledząc losy poszczególnych związanych i wyrastających z siebie postaci.
Nie bardzo wiem jak mam ocenić tę książkę ani co o niej myśleć. Narracja bardzo oryginalna i wyprowadzająca w pole, wszystko zdaje się dziać jednocześnie, bohaterowie się mieszają, ale mimo to wszystko zdaje się być uporzadkowane w całość historii o tajemniczej mapie. Zostajemy wchłonięci w kilka epok, pojawia się Rembrandt i jego obrazy, druga wojna światowa, zakon rodem z "Imienia róży"... No dzieje się dużo i ciężko się w tym połapać. Chyba będę musiała przeczytać "Mapę" jeszcze raz, ale pewne jest to, że jest to jedna z oryginalniejszych książek, jakie czytałam w tym roku.
książka fabularnie przekombinowana albo niedokombinowana; nie mówi do czytelnika, tylko w eter; ale możliwe, że o to chodzi, o doświadczenie, wywołanie narkotycznego efektu i zmierzenie się z samym procesem asocjacyjnym bez narzuconej spójności — a jeśli tak, to autorka z pewnością odniosła sukces, bo książka działa, wgryza się w myśli, wciąga, nawet jeśli nie pokazuje drogi (tytuł nadaje ciekawy ironiczny dysonans treści) i jej narratorom nie można ufać