3,5/5. Więcej reportażu, a mniej fabuły pomogłoby książce. Albo zamiast fabuły - skoro autor i tak czerpał w niej z własnych przeżyć lub wywiadów np. z osobami, które trafiły do prewentoriów - wtrącenia o tych postaciach, których dotyczyły. Zachowałoby to lepiej charakter reportażu, a wciąż zgodnie z zamysłem autora „przełamywało” go bezpośrednią relacją.
Wciąż jest to cenna lektura, która przybliża trochę zapomnianą historię.