Nowa książka jednego z najciekawszych polskich pisarzy.
Kiedy w 1999 roku umiera dziadek Janek, okazuje się, że był również dziadkiem Iwanem i tak naprawdę miał trzy życia. Babcia Irenka była jego trzecią żoną, a Jan był bigamistą – pierwszą i drugą żonę miał jednocześnie. Trójkę dzieci zostawił w Związku Radzieckim. Miał także dzieci z drugiego małżeństwa w Warszawie, a z trzeciego – jednego syna, który jest ojcem Julka. To właśnie Julek postanawia odnaleźć potomków dziadka. Tak rozpoczyna się jego podróż po byłych republikach ZSRR: Białorusi, Północnej Osetii i Kazachstanie.
„Krótka wycieczka na tamten świat” to powieść o poszukiwaniu i próbie uleczenia rodziny, w której wszyscy mężczyźni zawsze uciekali.
Juliusz Strachota – jako prozaik debiutował na łamach „Czasu Kultury”. Swoje teksty publikował w czasopismach „Ha!art”, „Lampa”, „Polityka” czy „Gazeta Wyborcza”. W czerwcu 2014 roku na łamach „Dużego Formatu” przyznał się publicznie do uzależnienia od przeciwlękowego leku Xanax. Mechanizm uzależnienia jest głównym tematem powieści "Relaks amerykański", wydanej w 2015 roku. W 2019 jego powieść "Turysta polski" w ZSRR została nominowana do Nagrody Literackiej „Nike” i Nagrody Literackiej Gdynia.
Juliusz Strachota - napisał m.in. powieści ''Relaks amerykański" oraz "Turysta polski w ZSRR". Za tę drugą nominowany był do Nagrody Literackiej Nike. Razem z Jakubem Żulczykiem prowadził podcast "Co ćpać po odwyku".
To co napiszę tutaj może być lekko brutalne, ale nic innego nie przychodziło mi do głowy.
Dla mnie ta książka to jeden wielki bełkot. I w zasadzie na tym mogłabym skończyć. Potencjał był taki olbrzymi, pomysł taki prężny, a został zgnieciony przez nic nie warty bełkot, który na siłę wydłuża tylko całą książkę.
Ogólnym motywem jest poszukiwanie własnych korzeni. Julek postanawia odnaleźć potomków dziadka, który był bigamistą i miał trzy żony, tworząc tym samym trzy gałęzie drzewa genealogicznego. Julek należy do tej trzeciej gałęzi i teraz podróżuje po Białorusi, Osetii oraz Kazachstanie, by poznać pozostałe dwie gałęzie.
No przecież nikt nie zaprzeczy, że pomysł jest kapitalny. Jednak entuzjazm z jakim wystartowałam bardzo szybko mi opadł, widząc ten olbrzymi przerost formy nad treścią i całą masę zbędnego, chaotycznego pitu-pitu. Wzięłam się za audiobook i nawet taka forma jest dla mnie niestrawna, a to już jest osiągnięcie, w złym tego słowa znaczeniu. To kolejna książka o której zapomnę za jakieś, maksymalnie, trzy dni. Jednak nie skreślam autora i może w innej książce odnajdę więcej elementów, które zapamiętam pozytywnie.
Bardzo słaba książka niestety. Jest to niestety jedna z tych książek, gdzie autor próbuje ukazać tragedie bohatera i nie tylko, w taki sam sposób jak to pokazują amerykańskie powieści, przez co jeszcze mocniej widać tę polskość. Nie mam nic do ukazywania polskości w literaturze, ale tutaj jest pokazana ta polskość z tej złej strony. Mam na myśli kłótnie, wyzywanie oraz ciągłe wulgaryzmy jakimi posługują się bohaterowie. Jest w niektórych momentach nieprzyjemne i już pod koniec nie chciało mi się czytać tej książki.
Ogólnie to chyba nigdy nie zostawiam opinii, ale tutaj musiałam! Książka jest rewelacyjna – zabiera w podróż do domu (BY), a także w zakątki, do których sama jeszcze nie dotarłam. Było tu mnóstwo pozytywnych emocji, wzruszeń i śmiechu – naprawdę czytałam ją z uśmiechem na twarzy od początku do końca. No i dziękuję za Pepe! Jestem miłośniczką jamników, więc od razu skradł moje serce ❤️🫂
Fajne jest to, że to się czyta, jakby to się działo tu i teraz, jakbym słuchała swoich myśli czasem. Z drugiej strony sama nie wiem na ile ja lubię taką narrację, taki ciąg nieokrzesanych migawek. Jeszcze może nie dojrzałam do tego stylu.
Streszczenie lektury zupełnie nie przekłada się na całą książkę. 200 pare stron, które nie opisują ciekawych wydarzeń czy przygód głównego bohatera, a stają się monotonne i nudne. Jedna z gorszych książkę w tym roku
Bardzo lubię taki styl pisania. Trochę jak oglądanie filmu, czytanie dziennika. Strachota doskonale opowiada, a jego osobista historia i zmagania połączone z rozwikływaniem rodzinnej zagadki dziadka, tworzą bardzo wciągającą historię. Pierwsza książka tego autora i na pewno nie ostatnia.
Strachota nie zawodzi. Lekko, sarkastycznie wgłębia się w relacje rodzinne. Szuka przodków, jeździ po byłym Związku Radzieckim, jakby jedynie przy okazji szukał zen w walce z nałogiem. Przyjemnie gryząca
Znam warsztat pisarski Strachoty z Instagrama, tak więc powiedzieć że forma tej książki mnie zaskoczyła, to mało. Słowotok, potok strumienia świadomości, żeby nie powiedzieć bełkot, był do zniesienia chyba tylko dzięki audiobookowi.
Połowa to zamotane przemyślenia średnio wnoszące coś do drugiej połowy bardziej turystyczno-sentymentalne. Generalnie najpierw pod górę a potem szybko z górki. Mozna ale nie trzeba
"nietrwałość świata wyprzeda wczesną jesień, wnuki i siwawe włosy. Nigdy nie wiadomo, do kiedy można to piękno pielęgnować. Największy kłopot z przemijaniem jest taki, że nie trwa ono wiecznie".
This entire review has been hidden because of spoilers.