Jump to ratings and reviews
Rate this book

Księża na Księżyc! Tylko co dalej?

Rate this book
Dobra jest dużo więcej niż myślisz.

Jeden z najpopularniejszych polskich rekolekcjonistów, wspominając swoje kapłaństwo, opowiada o trudnych ostatnio relacjach między księżmi a świeckimi. Nie stroniąc od ciętych i błyskotliwych uwag, uczy nas, jak w każdej sytuacji samemu odkrywać, gdzie leży prawda. Dostrzegać dobro – nie tylko tam, gdzie jest ono oczywiste.

Polscy księża jeżdżą odlotowymi bmw czy może raczej trzymają w garażach wysłużone golfy? Czas wolny spędzają na „branżowych” zabawach czy przeżywając własną samotność w czterech ścianach plebanii? A co, jeśli są i tacy, i tacy? Czy postawa księdza mówi nam wszystko o tym, jaki jest Bóg? Czy żeby dziś chodzić w sutannie, trzeba być bohaterem? Czy fajny i życiowy ksiądz to naprawdę najlepszy kapłan, na jakiego możemy trafić? Czy antyklerykalizm jest zły? I jak powinien odnaleźć się w tym wszystkim katolik?

W ostatniej książce, nad jaką pracował, ks. Piotr mówi: "W Kościele nie istnieją tematy, o których nie warto mówić. Jeśli ktoś je porusza, to znaczy, że trzeba je wytłumaczyć. Nie możemy nabierać wody w usta".

288 pages, Paperback

First published June 1, 2020

2 people are currently reading
20 people want to read

About the author

Piotr Pawlukiewicz

31 books10 followers
Polski duchowny rzymskokatolicki, doktor teologii pastoralnej, rekolekcjonista, kaznodzieja, prałat, kanonik gremialny Kapituły Metropolitalnej Warszawskiej, autor książek o tematyce religijnej.

Wikipedia info: Piotr Pawlukiewicz

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
7 (30%)
4 stars
12 (52%)
3 stars
3 (13%)
2 stars
1 (4%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 2 of 2 reviews
Profile Image for Iguś.
67 reviews
October 24, 2022
Naprawdę ciekawa, wciągająca i ważna książka, porusza wiele tematów, o których na codzień ciężko jest mówić
83 reviews1 follower
April 19, 2024
Recenzję książki pt. "Księża na księżyc! Tylko co dalej?" należy zacząć od małego wyznania. Otóż nie jestem wierząca tak, jak tego od swoich wiernych oczekuje kościół. Owszem - wierzę w Boga, bardzo szanuję obecnego Papieża (wręcz podziwiam go) ale nic tak mnie nie mierzi, jak polski kler. Ksiądz, który swoją postawą powinien być odzwierciedleniem wysłannika Bożego, w naszym kraju jest butny, pewny siebie i mieszający w tyglu politycznym wielką łychą. Nieraz zdarzyło mi się wyjść z kościoła podczas kazania, a kiedy nasz proboszcz zaczął na mszy dziecięcej mówić o "ideologii LGBT i palcu bożym” - po prostu nigdy tam nie wróciłam. Nie jestem jednak zamknięta na dyskusję i często sięgam po książki, których lektura może zmienić moje poglądy. Lubię książki ks. Bonieckiego, ks. Kaczkowskiego, ale niestety na razie od kościoła jako instytucji trzymam się z daleka.
Książka „Księża na księżyc” (a właściwie jej tytuł) w części odpowiada moim poglądom w tej sprawie. Dlatego właśnie, na przekór samej sobie, postanowiłam sięgnąć po nią i sprawdzić, czy autor przekona mnie do siebie, czy też nie. Nie liczyłam na to, że mój szacunek do kleru (w ujęciu ogólnym) w jakikolwiek sposób się zwiększy, ale może choć troszeczkę… ociupinkę…Nic z tego.
Zacznę od plusów. Jak zwykle Wydawnictwo "Znak" stanęło na wysokości zadania i lektura tej książki (należącej do nowości wydawniczych) pod względem redakcyjnym i graficznym to czysta przyjemność. Cytaty z Pisma Świętego elegancko wyeksponowane, zdjęcia i grafiki wytonowane i nie przytłaczające tekstu. Po raz kolejny zostałam pozytywnie zaskoczona.
Obiektywnie rzecz ujmując, książka porusza bardzo trudny temat relacji pomiędzy klerem, a osobami świeckimi, wręcz niewierzącymi. Relacje te – w odczuciu księdza Pawlukiewicza – są bardzo napięte. Autor szuka przyczyn tych napięć i dochodzi do wniosku, że wina leży po obu stronach. A właściwie nie tyle po obu stronach, ile wynika z braku rozmowy, akceptacji, umiejętności przyznawania się do błędów i braku umiejętności wybaczania. Autor zdaje sobie sprawę z tego, że polscy księża dopuścili się wielu złych uczynków, ale próbuje tłumaczyć, że tak, jak wśród ateistów są ludzie dobrzy i źli tak i wśród księży znajdują się ludzie różni. Zdaniem autora – księżom jest o tyle trudniej, ponieważ od wielu, wielu lat narażeni są na prześladowania i prześmiewczą wręcz krytykę. Tylko czy to ich usprawiedliwia? W swojej książce autor bardzo często winą za „złe zachowanie” księdza obarcza wszystkich dookoła, tylko nie jego. Złe wzorce w domu, szydzenie w szkole, brak przyjaciół. Co więcej – obarcza winą nawet wiernych, którzy – jego zdaniem - bezkrytycznie powinni podchodzić do słów księży, zrzucając marne zachowania i kazania na wszystko, tylko nie na kleryka. A już najbardziej zdrażniły mnie takie słowa:

Czy nie jest przypadkiem tak, że często <> są jedynie pretekstem do tego, by ze spokojnym sumieniem uwolnić się od obowiązku spełniania praktyk religijnych”?

Czyli co? Wierny musi się starać zrozumieć i tolerować, ale ksiądz nie musi pracować nad swoim zachowaniem i może wygłaszać marne i krzywdzące innych kazania bo jest biedny i kiedyś był poniżany?
Autor porusza dużo trudnych tematów. Takich, które bolą nie tylko stronę świecką, ale i duchowną. Bo przecież nie każdy ksiądz jest z gruntu zły i nie każdy z ambony potępia ateistów, homoseksualistów i rozwodników. Problem w tym, że nawet ksiądz Pawlukiewicz wszystkie te osoby stawia w jednej kaście ludzi złych, bezbożnych i oddalających się od kościoła Tu nie ma zmiłuj się. Z drugiej strony pokazuje, jacy to księża są biedni i prześladowani i tu prosi czytelnika o zrozumienie. I znowu zrozumienie ma działać tylko w jedną stronę.
Wiele osób recenzujących tę książkę napisało, że to kawał dobrej roboty. Te same osoby piszą, że nie ma „w książce nic odkrywczego dla osób prawdziwie i dojrzale wierzących oraz patrzących trzeźwo na kapłanów. Lektura mogłaby być pouczająca dla przeciwników Kościoła i księży - ale oni raczej po tę pozycje nie sięgną”.
Otóż sięgnęłam i uważam, że to kolejne spojrzenie na kler subiektywnym spojrzeniem osoby należącej do opisywanej grupy. To nie jest dla mnie pouczająca lektura, to kolejna próba usprawiedliwienia kościoła poprzez specyficzna interpretację słów Pisma Świętego. Należy jednak podkreślić, że bardzo cenię autora za podjęcie próby ukazania mi swojego spojrzenia na księży. Zresztą ksiądz Piotr Pawlukiewicz, znany jest z „oswajania” kościoła wśród ateistów nie tylko słowem pisanym. Jest On znany z działań nietypowych, np. założył zespół, który grał muzykę chrześcijańską w stylu rockowym. Prowadził wiele rekolekcji i to z bardzo dobrym skutkiem. Niestety do mnie nie przemówił. Zdrażniło mnie przesłanie idące za książką, które można podsumować tak: Ja wiem, że kościół źle robi, ale zanim zaczniesz krytykować spójrz na siebie. Tylko czego mam u siebie szukać? Nienawiści do osób transpłciowych? Akceptacji krzywdzenia dzieci? Nic z tego. Odłożyłam książkę kiedy przeczytałam takie słowa
„Nie mogę zrozumieć stopnia takich niebezpieczeństw jak zabijanie poczętego życia, eutanazja, rozwody, rozkład rodziny i wiele wiele innych”.
No i pozamiatane. Bo ja uważam, że rozwód często jest dobrodziejstwem dla bitych kobiet i dzieci, czy też wykończonych psychicznie mężczyzn.
Podsumowując - polecam książkę otwartym umysłom, zarówno wierzącym jak i nie. Tylko nie liczcie na obiektywne spojrzenie. Proszę jednak - spróbujcie zrozumieć obie strony dyskusji i szukajcie usprawiedliwienia zarówno dla jednych jak i drugich. Liczę na Was!
Displaying 1 - 2 of 2 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.