Najważniejszy wrzesień świata to wstrząsający reportaż o Rohingach, prześladowanych przedstawicielach muzułmańskiej mniejszości w Birmie. We wrześniu 2017 roku kolejna już fala rządowych represji wobec ludu Rohinga przybrała kształt starannie zaplanowanej i przeprowadzonej z zimną krwią czystki etnicznej. Śmierć poniosło wówczas co najmniej dwadzieścia pięć tysięcy osób, a setki tysięcy musiały uciekać do Bangladeszu. Do dziś przy granicy z Birmą, w największym kompleksie obozów dla uchodźców na świecie wegetuje blisko milion ocalałych z pogromu Rohingów. Marek Rabij poleciał tam na początku 2018 roku, a w kolejnych miesiącach wracał jeszcze kilkakrotnie, by dokładniej przyjrzeć się warunkom w obozach i wysłuchać dramatycznych opowieści ich mieszkańców.
Zgadzam się z pozostałymi opiniami, że jednak trochę brakuje do 4 gwiazdek, ale podciągam w górę, bo to ważna książka na temat, o którym tak często się nie mówi. Przyznam, że czytało mi się ciężko, dużo jest tu odniesień historycznych, kulturowych i geograficznych, a ja o sytuacji w Birmie czy Bangladeszu nie wiem zbyt wiele. Skondensowanie tylu informacji, obcych nazw, nawiązań i przypisów w tak krótkiej formie było miejscami ciężkie, jednak naprawdę warto spróbować się przebić.
Moja przygoda z twórczością tego autora rozpoczęło się od #zycienamiare który jest genialnym reportażem o tym jak wyzyskiwane są kraje trzeciego świata, po to tylko byśmy nosić nowe modne ciuszki z sieciówek itp. Dlatego gdy odkryłam że ten sam reporter napisał kolejną książkę to wiedziałam, że muszę to przeczytać. Oczekiwania były spore, czy "Najważniejszy wrzesień świata" sprostał im? Niestety nie. ---------------------------------------------------------------------------------- Cała książka skupia się na niedoli i dramacie ludu Rohinga czyli muzułmańskiej mniejszości narodowej w Birmie. Mniejszość ta została uproszczony do obywateli Birmy, by Polski czytelnik miał ułatwienie w czytaniu, co autor zaznacza na wstępie. Mówimy tutaj o wielu prześladowaniach, ludobójstwa, morderstwa, gwałtach, rozbojach, podpaleniach itp. Rząd Birmy we wrześniu 2017 roku rozpoczął kolejną falę represji wobec ludu Rohinga. Była to z góry zaplanowana akcja, która miała na celu wymordowanie całego ludu. Autor przejechał granice wzdłuż i wszerz by przeprowadzić wywiad z osobami które były świadkami w wielu przerażających sytuacji. Po dziś dzień uchodźcy żyją na przykład w Bangladeszu w tragicznych warunkach z wieloma dziećmi z wrodzonymi z gwałtu. ---------------------------------------------------------------------------------- Jest to ważna, ciężko ii miejscami przerażająca historia o realiach w naszych czasów, które są wyciszone lub zapominamy przez obywateli obu Ameryk, Azji i Europy. Oczekiwałam że książka była we mnie fale z wielu sprzecznych emocji, niestety (co przerażające) oprócz smutku nie wywołało to wemnie żadnych emocji. Można powiedzieć że jestem przykładem znieczulicy. Doceniam wysiłek reportera, który opisał prawdę. W moim odczuciu jest to bardzo ważna książka, którą oczywiście polecam mimo tego że nie wywarła na mnie takie wrażenia jakie chciałam. (6/10⭐) Czekam na kolejne książki Pana Marka, bo wydaje mi się że może nas jeszcze wielokrotnie zadziwić.
To nie jest reportaż idealny, momentami musiałam brnąć przez tę lekturę. Może dałoby się lepiej pod względem kompozycji i stylu. Niemniej jednak wystawiam wysoką ocenę ze względu na dwie kwestie: istotność tego konkretnego tematu i uniwersalny przekaz jaki w moim odczuciu udało się autorowi uchwycić. Z jednej strony jest to przecież oddanie głosu konkretnemu ludowi, grupie etnicznej i upamiętnienie Ich tragedii. Z drugiej w sposób absolutnie przejmujący obnaża bardzo ogólne zasady wykluczania grupy ludzi z danej społeczności, eskalacji konfliktu i udowadnia też że linie podziału kto jest oprawcą a kto ofiarą nie są przypisane raz na zawsze do żadnej nacji, religii, ideologii. Każda idea jest wzniosła dla jej apostołów, z każdej idei można uczynić jej karykaturę Bardzo poruszający, ważny reportaż
Bardzo dobrze napisany reportaż o wstrząsającej historii Rohingow. Napisany prosto, bez znieczulenia, bez wchodzenia w skomplikowana historie kraju. Marek Rabij obserwuje uważnie, wsłuchuje się w rodzinne tragedie, oddaje głos Rohingom. Ważna książka.
"Chyba każdy naród ma w historii taki wrzesień, którego się nie da zapomnieć. A jeśli nie ma, to się go prędzej czy później doczeka." Po przeczytaniu tego reportażu nie sposób zapomnieć o Rohingach i o tym co ich spotkało. Mocne 4.
3 i pół bardziej. Zabrakło mi trochę przedstawienia sprawy z perspektywy np. wolontariuszy. Pomimo tego zachęcam do przeczytania książki, bo jest to idealny wstęp do próby zagłębienia się w ten nienagłaśniany temat.
Wstrząsający reportaż o Rohingach, prześladowanych przedstawicielach muzułmańskiej mniejszości w Birmie i o czystce etnicznej z września 2017 roku, o największym na świecie obozie dla uchodźców w Bangladeszu, przy granicy z Birmą.
Precyzyjnie dałbym tej książce 4.25. Rabij umie w pisanie książek. Potrafi zaciekawić czytelnika, w książce świetnie zbilansowane są relacje Rohingów z tłem historycznym zjawiska ludobójstwa na tym plemieniu. Autor świadomie broni się też przed zarzutem o manipulacje zaznaczając w posłowiu swój zabieg - oddał głos tylko Rohingom i pokazuje konflikt z jednej perspektywy. Na uwagę zasługują też wstrząsające opisy traktowania Rohingów przez oprawców. Nie dla osób o słabych nerwach
Ważna książka, bo przybliża historia która jest tak bardzo mało obecna w mediach a dzieje się dziś. Wstrząsająca. Do tego napisana przystępnym językiem. Polecam.