Jump to ratings and reviews
Rate this book

Ostatnie rozdanie

Rate this book
Wiesław Myśliwski jest twórcą przywracającym wiarę w sens i wartość prawdziwej literatury. Jego powieści wynikają z głębokiej wewnętrznej potrzeby wyrażenia – i równocześnie poznania – prawdy o ludzkim losie, przeznaczeniu, przemijalności, pamięci, miłości, sensie istnienia.

O tym – choć nie tylko o tym – mówi jego najnowsza powieść Ostatnie rozdanie, kolejne prozatorskie arcydzieło, na które czekaliśmy kilka lat. Myśliwski publikuje rzadko, pisze długo, zgodnie z przeświadczeniem, że „pisać książki powinno się dopiero, gdy człowiek naprawdę czuje, że nie ma już żadnego innego wyjścia (…), wtedy kiedy jest się przekonanym, że ma się coś naprawdę do powiedzenia komuś drugiemu”.

Ostatnie rozdanie to dzieło „totalne”, które chce objąć całość ludzkiego doświadczenia, dotknąć tajemnicy bytu. Jest zachętą do myślenia, nie poucza, nie moralizuje i nie ocenia. Pokazuje życie z jego dobrymi i złymi stronami. To powieść filozoficzna i wielowymiarowa, której tematem jest człowiek i ludzki los zawieszony między przypadkiem a koniecznością. Perfekcyjnie skonstruowana, zachęca do lektury wielokrotnej – przy każdej pozwalając odkryć jej nowe wymiary i perspektywy. Żywioł opowieści sprawia, że czytelnik zatapia się w niej i oddaje się jej zniewalającemu nurtowi.

448 pages, Hardcover

First published August 26, 2013

77 people are currently reading
1119 people want to read

About the author

Wiesław Myśliwski

18 books291 followers
Wiesław Myśliwski is a Polish novelist. In his novels and plays Myśliwski concentrates on life in the Polish countryside. He is twice the winner of the Nike Award (Polish equivalent of the Booker Prize) for Widnokrąg (1996) and Traktat o łuskaniu fasoli (2006).

His first novel translated into English was The Palace, translated by Ursula Phillips. His novel Stone Upon Stone (Kamień na kamieniu), won the 2012 Best Translated Book Award, translated by Bill Johnston (Archipelago Books).

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
345 (40%)
4 stars
323 (38%)
3 stars
125 (14%)
2 stars
40 (4%)
1 star
11 (1%)
Displaying 1 - 30 of 67 reviews
Profile Image for Basia Bocian.
59 reviews88 followers
October 29, 2013
Z Myśliwskim jest trochę jak z takimi ludźmi w tramwaju czy w sklepie, którzy mają ogromną potrzebę opowiadania. Nawiąż z nimi kontakt wzrokowy i już po tobie. Zaczną ci opowiadać o tym co właśnie kupili i dlaczego to nie jest takie dobre jak kiedyś. Na początku będziesz się zastanawiać dlaczego ci o tym mówią, a potem będziesz się już tylko zastanawiać dlaczego mimo, że miałeś już parę okazji, aby uciec, cały czas tego nie zrobiłeś, tylko stoisz i słuchasz o tych produktach mlecznych co to nie są takie jak kiedyś. Jeśli trafisz na wyjątkowo wprawnego ulicznego gawędziarza, to jeszcze po powrocie do domu sobie niektóre z tych opowieści zapiszesz.
A teraz wyobraźcie sobie, że jedziecie z takim kimś w windzie i ta winda nagle staje między piętrami i stoi tak przez następne 10 godzin. Wasz współtowarzysz prawdopodobnie nawet się nie przedstawi, w jego opowieści trudno będzie dopatrzyć się jakiejkolwiek chronologii i przez większość czasu będzie mówił o zupełnie przypadkowych, błahych rzeczach. A mimo to, gdy wrócicie do domu, ochłoniecie już po przygodzie z windą i spróbujecie sobie przypomnieć historie, którymi karmił was rzeczony gawędziarz, nagle okaże się, że zamiast wielu niezbornych opowieści o produktach spożywczych, odzieży i ludziach, których nie znacie, w głowie macie jedną kompletną historię ludzkiego życia. I tak mniej więcej wygląda proza Myśliwskiego.
A teraz kolejne ćwiczenie:
Wyobraźcie sobie tę samą sytuację. Wy i gawędziarz, winda zatrzymana między pietrami, 10 godzin. Tylko, żeby było trudniej niech tym razem gawędziarz ma poważną depresję.
Macie to już?
To tak właśnie wygląda "Ostatnie rozdanie" - najnowsze dzieło Myśliwskiego. Cała powieść jest monologiem głównego bohatera, który z porozsypywanych zdarzeń, stara się złożyć historię swojego życia. Punktem wyjścia jest opasły notes z adresami, które kolekcjonował od lat młodzieńczych i który teraz stara się uporządkować. Nazwiska stają się pretekstem do kolejnych opowieści, z których powoli wyłania się obraz życia pewnego człowieka. Niestety, ja tego obrazu nie kupuję.

To, że narrator "Ostatniego rozdania" jest jednym z najbardziej antypatycznych tworów literackich z jakimi dotąd obcowałam, oczywiście nie jest głównym problemem, bo w literaturze nie chodzi o to, żeby bohaterów książek lubić. A może nawet bardziej wartościowymi lekturami są te, które wpuszczają nas do świata ludzi, których nigdy byśmy nie polubili.
Problem jest jednak taki, że świat do którego zostajemy wpuszczeni, to jedynie świat zdarzeń, natomiast świat emocji głównego bohatera pozostaje dla nas zagadką. Sam autor o swoim bohaterze powiedział:
"[...] nie mogę wziąć pełnej odpowiedzialności za narratora mojej książki, w ogóle trudno go polubić, w przeciwieństwie do innych, zdaje się, moich bohaterów. Nawet trudno zrozumieć jego relacje z Marią"*.
Trudno zrozumieć o co właściwie chodzi głównemu bohaterowi, więc nie ma co liczyć na to, że zrozumie się całą resztę postaci pojawiającą się w jego wspomnieniach. A wszyscy są równie smutni i zawiedzeni życiem. Co chwila z różnych ust padają takie zdania jak:

"Młodość to zmarnowany czas. Zmarnowany na złudzenia. Jakby życie ofiarowując nam młodość, zadrwiło z nas, aby tym dotkliwiej nas potem doświadczyć."

"[...] raczej nie miał poczucia humoru. Ale może tak mi się wydawało, bo ja nie miałem. Wszyscy się z czegoś śmiali, a we mnie zalegała ponurość."

"[...] wydawało mi się, że zaczyna się z nich [adresów] wyłaniać jakiś ogólny obraz mojego życia. Bezkształtny to prawda. Kto wie zresztą czy bezkształtność nie jest naszym znamieniem, jako, że zatopieni w coraz bardziej przygniatającym nas świecie, pozbywamy się dobrowolnie własnego ja. Lub odwrotnie, uciekamy od własnego ja, z którym, przyznaję, nie tak łatwo żyć."

"Nie ma pracy bez pomyłek, jak nie ma życia. Z życiem nawet gorzej, bo najczęściej nie da się naprawić. Albo od początku do końca jest pomyłką."

"Dzięki temu stajemy się bogatsi o tę najdotkliwszą chyba mądrość, że musi się zapłacić całym życiem, aby zrozumieć prostą prawdę, że nie warto byłoby zaczynać życia od początku." **

Mój największy sprzeciw budzi nawet nie fakt, że wszyscy w tej powieści są przeraźliwie i dogłębnie smutni, ale to, że ich smutek sprzedawany jest nam w formie uniwersalnych prawd życiowych: życie jest smutkiem, życie jest pomyłką, a jeśli ci się wydaje, że tak nie jest to tylko dlatego, że jesteś młody (i pewnie w domyśle głupi, albo chociaż naiwny).

Z Myśliwskim jest taki problem, że po tym jak, jako jedyny pisarz w historii, dostał dwukrotnie Nike mało kto ma śmiałość go krytykować lub chociażby tytułować inaczej niż Mistrz (sic!).
Nie dziwi mnie zupełnie, że ktoś odpowiedzialny w Znaku za marketing postanowił w pełni wykorzystać nastroje panujące w społeczeństwie i napisać na czwartej stronie okładki, że "Ostatnie rozdanie" to "kolejne prozatorskie arcydzieło, oraz dzieło "totalne", które chce objąć całość ludzkiego doświadczenia, dotknąć tajemnicy bytu". Dziwi mnie natomiast, że większość ludzi w recenzjach te brednie o dziele totalnym i tajemnicy bytu jak mantrę powtarza.

Lekko zaniepokojona donoszę więc, że dla mnie "Ostatnie rozdanie" to żadne arcydzieło i mimo, że czytałam dosyć uważnie, nie udało mi się odnaleźć absolutu.
Myśliwskiego nadal jednak lubię, bo przecież nie ma pracy bez pomyłek, jak nie ma życia.

http://pozapsem.blogspot.com

* "Żyło się pod niebem bardziej" - wywiad z Wiesławem Myśliwskim przeprowadzony przez Donatę Subbotko (Gazeta Wyborcza, 5-6 października 2013)
** Wszystkie pozostałe cytaty pochodzą z "Ostatniego rozdania" Wiesława Myśliwskiego
Profile Image for Sini.
601 reviews161 followers
January 28, 2016
Mijn echtgenote was zo aardig om mij "De laatste hand" cadeau te doen van de onnavolgbare Mysliwksi. Daar was ik heel blij mee, en die blijdschap steeg nog tijdens het lezen, want het was weer een groot genot: mooier nog dan "Het doppen van bonen", en misschien wel net zo goed als het fabuleuze "Steen op steen". Mysliwski schrijft heel anders dan anderen, is ook behoorlijk ongrijpbaar, en niet iedereen houdt daarvan. Maar ik wel, ook bij dit boek weer!

Het verhaal draait om een hoofdpersoon op gevorderde leeftijd, die op associatieve en meanderende wijze de zin van zijn huidige en herinnerde of gedroomde leven bepeinst aan de hand van zijn uit elkaar vallende, door een elastiek provisorisch bij elkaar gehouden adresboek dat gevuld is met visitekaartjes. Dat gammele adresboek groeit op prachtige en niet na te vertellen wijze uit tot een metafoor voor het gebroken en heterogene leven van die hoofdpersoon: een zoeker die altijd is blijven zoeken, want het zoeken en nooit vinden is zijn lot,en zijn hele levensloop is vol van nauwelijks samenhangende onbepaaldheid. Maar het is wel erg meeslepend hoe hij hierover vertelt. Elke herinnering die hij ophaalt levert een opmerkelijke keten van kleurrijke verhalen op, waarbij elk verhaal boeit door zijn originele anekdotiek, maar ook door zijn levensbeschouwelijke rijkdom en zijn treurige filosofische diepzinnigheid. Elk verhaal zit vol sprankelende anekdotes, maar ook vol diepe filosofische mijmering. Fraai bijvoorbeeld zijn de verhalen over de meester-kleermaker bij wie hij ooit in de leer was; heel prachtig en aanstekelijk wordt daarin het ambacht beschreven, en nog prachtiger is hoe het ambachtelijke op maat maken van kleding uitgroeit tot een levensbeschouwing, een filosofische vertelling over een voorbije wereld waarin de menselijke maat nog eer werd bewezen. Hetzelfde geldt voor een schoenmaker, die van elke mens de essentie meent te kunnen zien aan zijn voeten en de specifieke slijtage van zijn schoenen. Want pas aan een voet en een slijtende schoen kan de vakman echt zien wat het leven met de mens doet. Maar beide ambachten zijn inmiddels verdwenen, beseft de hoofdpersoon met enige melancholie, en daarmee ook beide werelden van de menselijke maat; die werelden waren bovendien zelf ook al vol van gebrokenheid en grillen van het lot. Wat weer mooi verbeeld wordt in de ervaringen van de hoofdpersoon als leerling-kleermaker: steeds maar bezig aan naden te tornen, net zo lang totdat hij de hele wereld gaat zien als uit elkaar vallend textiel. Of ook door zijn ervaringen als pokerspeler: steeds afhankelijk van de kaarten die de grillen van het lot hem toewerpen, binnen het spel en in het leven.

"De laatste hand" is opgetrokken uit veel van dit soort verhalen, vol rijke anekdotiek en vol melancholieke maar prachtige levensbeschouwing. En uit die verhalen ontstaat geleidelijk aan een heterogeen beeld van een raadselachtig en structureel onvoltooid leven, even onvoltooid als het onze. Elke herinnering, anekdote of droom is voor die hoofdpersoon een fragment van iets waar hij geen vat op krijgt, van een oneindige ruimte die hem omringt en die in het teken staat van een aanhoudende angst. En: "Die aanhoudende angst danken wij aan het feit dat wij zijn en niet in staat zijn om te bevatten dat we zijn. Een zware last is de mens voor zichzelf". De hoofdpersoon is zonder vader opgegroeid in de oorlog, heeft zijn (prachtig beschreven) passie voor schilderkunst opgegeven, heeft nooit een definitief thuis gekend en nooit een definitief beroep of een welomlijnde levensbestemming. Maar de reden daarvoor blijft in nevelen gehuld, simpelweg omdat er geen grijpbare reden is: voor de hoofdpersoon is er alleen de onbevattelijkheid van het zijn, en daarin ontbreekt elk houvast en elk waarom. En de verbazing daarover doordesemt het hele boek: niet alleen in de stijl van elk verhaal en de diverse melancholieke beschouwingen daarin, maar ook door de meanderende en heterogene opzet van het boek als geheel. Het boek doolt van verhaal naar anekdote naar herinnering naar droom, net als de hoofdpersoon. Het is ongrijpbaar en richtingloos, net als het zijn zelf. En wie weet is het feit dat de hoofdpersoon geen welomlijnde levensbestemming heeft toch een soort keuze: een overgave aan of verzoening met de richtingloosheid van het bestaan. Het zijn is, zoals Heidegger al zei, "ohne Warum". Zo ook de hoofdpersoon, misschien bewust.

Belangrijk in dit boek zijn de vele herinneringen van de hoofdpersoon aan zijn jeugdliefde Maria, en de vele brieven die hij van haar leest. Hun hevige liefde is, uiteraard zonder duidelijke reden, teloor gegaan, en de vele brieven die Maria stuurt zijn vol wanhoop en verdriet daarover. Daarbij krijgen die brieven wel een steeds meer droomachtig karakter: het lijkt alsof Maria veel van wat zij over haar leven schrijft verzint, maar vooral ook dat de hoofdpersoon die brieven droomt of fantaseert. Maar dat maakt ze niet minder indringend. Ergens zegt de hoofdpersoon: "Volgens mij is fictie waarachtiger dan werkelijkheid. Fictie bepaalt de dimensie van onze ervaringen, verheft onze alledaagsheid juist tot het niveau van lot." Hij zegt dat niet over die brieven, maar deze programmatische uitspraak omvat volgens mij die brieven wel: ze zijn juist zo indringend zijn omdat ze fictief zijn en daardoor lagen aanboren die dieper liggen dan de alledaagse werkelijkheid. En er staan werkelijk schitterende uitspraken in. Zo zegt Maria, al dan niet alleen in de verbeelding van de hoofdpersoon, het volgende: "Als echte liefde al iemand uitverkiest, dan is het tot het einde, voor het hele leven, en laat ze hem niet in de steek, zelfs als de grens wordt overschreden. Dus zou ik misschien gelukkig moeten zijn, omdat ze ooit mij heeft uitverkozen. En dat ze geen stand heeft gehouden stelt mij vrijwel op elk uur van de dag, in elke gedachte van me, in staat te voelen wat een geluk dat is. Want hoe kun je haar anders ook echt ervaren dan door het verlies, door gebrek aan hoop, door weggezonken zijn in leed dat lijkt op dat van iemand die een naaste is ontvallen en die niet wil accepteren dat diegene dood is? In geluk laat de liefde zich nooit zo innig kennen als in het leed, dat we soms het gevoel verliezen of het wel om ons gaat, of we nog wel op deze wereld zijn, of dat dit slechts een herinnering aan ons is". In die brieven blijft Maria trouw aan haar ongeluk, want juist dat maakt haar liefde zo intens. En ook de hoofdpersoon blijft trouw aan dit ongeluk, door die brieven steeds te blijven lezen. Of, wat nog prangender is, ze te blijven dromen. En ook die trouw is naar mijn idee weer onderdeel van zijn overgave aan of verzoening met de richtingloosheid van het bestaan.

Een enorm rijk boek, zowel door zijn sprankelende vertelkunst als door zijn mijmerende, melancholische diepgang. Een boek vol humor, maar vooral voor treurnis en imponerende verzoening met die treurnis. En een prachtige beschouwing over de doelloze diepten van het grondeloze zijn.
Profile Image for Benny.
688 reviews114 followers
April 28, 2020
Aan de hand van zijn uitgeleefd adressenboekje probeert een oude man zijn leven te reconstrueren. Het boekje gaat al een kleine eeuwigheid mee, er zitten veel losse adreskaartjes tussen en er is een rekkertje nodig om het samen te houden.

Onze man is een veteraan van vele stielen – kunstschilder, kleermaker, schoenmaker, pokerspeler, zakenman – en heeft zich nooit heeft echt kunnen settelen, nooit echt een vast adres gehad en ook nooit echt een vaste relatie.

Aan sommige namen in dat adressenboekje hangen half vergeten anekdotes vast, vluchtige indrukken. Er staan ook mensen in waarvan de man zich met de beste wil van de wereld niet meer kan herinneren we ze waren en waarom ze ooit in zijn boekje genoteerd werden.

Anderzijds staan sommige van de belangrijkste mensen ut zijn leven niet in het boekje. Zijn moeder, bijvoorbeeld, of zijn jeugdliefde Maria, die hem zijn (haar) hele leven lang is blijven schrijven, zonder dat hij zelf ooit terugschreef overigens. In die brieven van Maria ontwikkelt zich a.h.w. een parallelleven van wat had kunnen zijn.

Confronteert de herfst van de ouderdom hem met wroeging, dat trage knagen van wat had kunnen zijn?

“Misschien kent elk voornemen om orde te scheppen wel een spoor van angst.” (p.20)

De Laatste Hand is een langzaam boek vol mijmeringen, een kralensnoer van herinneringen en oude-mannen-filosofie. Vlot lezen doet het niet. Maar het loont om vol te houden. Sommige passages zijn wondermooi en het einde is ronduit prachtig. Toch kan deze roman niet echt tippen aan Steen Op Steen, het meesterwerk van deze auteur dat ik eerder las.

description
Thomas Kennington, Girl with Doll
Profile Image for Marek Pawlowski.
456 reviews18 followers
April 14, 2014
Uważam Wiesława Myśliwskiego za jednego z najgenialniejszych pisarzy współczesnej polskiej literatury, dlatego też z ogromną chęcią i motywacją podchodzę do wszystkiego, co napisał. "Ostatnie rozdanie" zainteresowało mnie w szczególności dlatego, że przemyślenia zawarte w tej książce pokrywają się z moimi filozoficznymi zainteresowaniami na temat tożsamości osobowej. Oczywiście nie jest to książka poświęcona tego typu tematyce, ale kolejna opowieść zaczepiona w latach PRL-u 1952-1989 i późniejszych, ukazująca historie ludzi, ich sposób myślenia, proste zdarzenia tamtych czasów. Całą powieść jednak w typowym dla Myśliwskiego stylu przeplatają przemyślenia odnośnie ludzkiej egzystencji, jej sensu oraz znaczenia. Uwagę zwraca przede wszystkim pojawianie się w nim rozpadającego się notesu z adresami. Notes ten z jednej strony jest nośnikiem przeszłych zdarzeń, z drugiej jednak nie spełnia on roli nośnika tożsamości, która jest od niego znacznie oddzielona. Notes jest obiektywnym zapisem osób, z którymi mieliśmy styczność w przeszłości, to kim jesteśmy nie sprowadza się do obiektywnego opisu (charakteryzacja a reidentyfikacja). Z refleksji bardziej filozoficznych na temat tej książki, rdzeń pewnego poglądu na temat tożsamości osobowej Myśliwskiego zawiera się w tych dwóch cytatach.
„Mówi się co prawda, być sobą. Mówi się w zuchwałym przekonaniu stałości naszego ja. Powtarza to każdy. Lecz być sobą to tak naprawdę nic nie znaczy. Aby być sobą, trzeba być kimś, to znaczy wiedzieć, kim się jest. A jak możemy to ustalić, zgubieni wśród ciągle zmieniających się wyobrażeń siebie.”
Kilkanaście stron dalej;
„Powie ktoś pamięć? Czy nie jest strażnikiem naszego ja? Czyż nie zapewnia nam poczucia, że to my, nie kto inny? Czyż nie scala nas, nie nadaje nam znamienia? Otóż nie radziłbym ufać pamięci jest podległa naszej wyobraźni, więc nie może być wyrocznią prawdy o nas. Tak naprawdę kim jesteśmy, zawdzięczamy wyobraźni. A wyobraźnia nigdy nie idzie w parze z pamięcią, nie odróżnia prawdy od szaleństwa.”
Myśliwski, pewnie jak większość osób zajmujących się literaturą, jest zwolennikiem (chcąc nie chcąc) koncepcji narratywnej tożsamości. Koncepcji nas samych jako trwającej literackiej opowieści, która kreuje siebie poprzez wyobraźnię i interpretacje, wiele numerów z notatnika zostało zapomnianych, niektóre na tyle, że są już pustą informacją (podobnej do informacji w książce telefonicznej), inne, które nabrały znaczenia przez lata stają się czymś więcej niż były (czymś więcej niż zwykłą informacją o osobie), napełnia je nowe znaczenie. Jeśli kiedyś będę chciał komuś wytłumaczyć o co chodzi w narratywnej identyczności, chyba zamiast niepotrzebnie marnować czas, wskażę „Ostatnie rozdanie”.
Książkę naprawdę warto przeczytać, jak każda pozycja Myśliwskiego pozostawia nas z ogromną ilością pytań i motywuje do tego, aby trochę więcej o świecie porozmyślać.
Profile Image for toolie.
161 reviews18 followers
Read
November 29, 2018
Na kindlu miałam pierwszy rozdział. Po skończeniu go podjęłam decyzje, ze nie będę kontynuować czytania tej książki. Autor utrzymuje książkę w formie rozmyślań gawędziarza, a jego wynurzenia nie są dla mnie odkrywcze ani porywające. Stwierdziłam wiec, ze będzie to dla mnie strata czasu:)
Profile Image for Shane W..
198 reviews14 followers
May 26, 2025
Kupiłam tę książkę 13-15 lat temu i za każdym razem poddawałam się dochodząc do podobnego, początkowego momentu. Mówiłam sobie, że kiedyś do niej dojrzeję i wtedy przeczytam z przyjemnością. Mijały lata, sprzedawałam wiele przeczytanych i nieprzeczytanych pozycji ze swoich półek, a ,,Ostatnie rozdanie" wciąż czekało na swój moment. Wiele razy rozważałam - sprzedać, nie sprzedać. Zawsze zostawała. W zeszłym roku przeczytałam ,,Kamień na kamieniu" z biblioteczki Mojej Partnerki i przekonałam się jak bardzo styl Myśliwskiego jest teraz mój. ,,Ostatnie rozdanie" czekało w kolejce, a ja byłam bardziej pewna, że w końcu nastanie jego czas niż kiedykolwiek wcześniej. Kiedy teraz otworzyłam tę książkę, w trakcie mojego urlopu, mając dużo czasu na spokojną lekturę i analizę, zrozumiałam dlaczego czekałam tak długo. Czy dorosłam do tej książki - nie wiem - ale wiem, że była to wyjątkowa lektura. Ciężko było mi odłożyć tę pozycję, myślałam o niej, rodziła przemyślenia i analizy. Jej piękno tkwi w prawdziwości, realizmie i wyjątkowej sile emocjonalnej, która w tym wszystkim jest.
W tej powieści jest naprawdę wszystko, co obecnie uwielbiam w literaturze. Nie dzieje się wiele, ale nie musi. Główny bohater ma notes, notes ten towarzyszy mu przez życie. Z niego utkana jest opowieść pewna osób, zdarzeń, wspomnień. To zwykłe historie, ale to wystarczy. Przypominał mi się notes z numerami i adresami mojego ojca, który miał, gdy byłam dzieckiem. Był to czarny notes o nietypowym jak na ten przedmiot kształcie, pogrupowany rzecz jasna alfabetycznie, ale miał jedną ciekawą funkcję, która fascynowała mnie wówczas. Posiadał mały wskaźnik, który przesuwało się na wybraną literę. Potem wciskało się duży przycisk na dole, który wywoływał mechanizm otwierający i tak oto ukazywały się pisane długopisem litery i liczby. Pamiętam, że gdy chorowałam lubiłam bawić się tym notesem. Jako, że były tam tylko suche fakty, ojciec nie miał nic przeciwko. Czytając, często przychodziło mi to do głowy.
Z zabiegów literackich Myśliwskiego, podobały mi się też powtórzenia, które czasami służyły jako baza do budowania kolejnych zdań.
Uwielbiam w tej książce to, że z opisu można wnioskować, że jest to powieść wielka, filozoficzna, wręcz monumentalna. Otwierasz ją i masz spokój, prawdę, jakby w ogóle nie silił się w niej autor na żadne duże rzeczy. Lektura też nie przytłacza mimo, że tworzy wiele przemyśleń.
Początkowo miałam wiele wątpliwości, co do głównego bohatera. Poczułam nawet odrobinę złości - no jak to, zmarnował życie. Dlaczego niczego nie chciał wybrać sobie jednej, konkretnej drogi zawodowej? Mógł zostać malarzem albo krawcem już nawet. Dlaczego nie wybrał? Dlaczego pozwolił Marii pisać listy i nawet łaskawie nie mógł jej odpowiedzieć chociaż przecież kochał ją i mogli spędzić razem życie. W miarę lektury przyszło więcej pokory, zrozumienia. Nie o to chodziło przecież. Co to znaczy w ogóle zmarnować życie? Co to znaczy powinien? Kto może to oceniać i dlaczego? Niesamowita powieść, która czyta się nie wiadomo kiedy.
Niebawem pewnie wrócę do tego autora.
Profile Image for kimera.
174 reviews64 followers
June 3, 2018
Gdybym przeczytała rękopis bez znajomości nazwiska, wyśmiałabym w głos tego, który by powiedział, że 'Ostatnie rozdanie' napisał nie kto inny a mój Myśliwski. Opowieść, niestety, wydaje mi się raczej jak próba naśladowania autora. Gdzie powiodło się zgapienie stylu refleksyjnego gawędziarza, ale którego opowieściom wiele brakuje do głębi przekazu. Jakby panu Myśliwskiemu pomysł zbrzydł, a książkę ciągnął ku końcowi przez przyrzeczenie, bez przekonania.

Miałam problem z oceną. Mimo wszystko, udało się wyszperać kilka akapitów, które zatrzymały mnie na chwilę, dziabnęły lekko w serduszko.
Bohatera trudno zrozumieć, jeśli on sam dążenie do poznania korzeni swoich wyborów zakopuje w sobie. To ładny obraz depresji, ale niezbyt dobrze na późniejszych kartach książki rozwinięty - chociaż opowieść przesiąka przeszłością, zbyt mało dostajemy faktów ściślej tłumaczących lęk przed przywiązaniem.
Urzeczona jestem natomiast postacią Marii, która niczym przeciwwaga dla bohatera, taki yang dla yin, kipi emocją i zaangażowaniem. Nawet jej odcień depresji jest tak odmienny... Poprowadzenie postaci Marii uważam za zabieg niezwykły i na pewno najlepszy w tej historii.
Profile Image for Karolina Rogaska.
24 reviews23 followers
October 30, 2016
Spore rozczarowanie... Miałam nadzieję na emocjonalną i intelektualną przeprawę jakiej zaznałam czytając 'Traktat...'. Tymczasem otrzymałam sporą dawkę banału - i to od wybitnego Myśliwskiego. Trochę jakby mu się nie do końca tę książkę chciało pisać. Czuję się nawet nieco oszukana jako czytelniczka znając jego możliwości... Zastanawiałam się czy nie postawić dwóch gwiazdek, ale kilka akapitów i zdań przekonało mnie jednak by dac trzy.
Profile Image for Martyna (Książki na fali).
232 reviews53 followers
May 8, 2022
Oj czytanie zajęło mi długo – z 3 miesiące. Brakuje mi śmiałości do oceny prozy Myśliwskiego. Wyjątkowa i piękna rzecz, warto czytać niespiesznie, więc nie dla każdego i nie na każdy moment w życiu. To autor, którego twórczość chcę odkrywać dalej.
Profile Image for Alisa Žarkova.
98 reviews18 followers
December 9, 2018
„Bet kas geriau negu nuotraukos palaiko mūsų iliuzijas? Taigi, jei kas pataikauja tokioms iliuzijoms, jam tenka bet kartkartėmis sutvarkyti nuotraukas. <...> Mūsų sąsajos su nuotraukomis, ypač padarytomis prieš daug metų, yra sąmonės, ne jautrumo dalykas.“

***

„Laimė nepajėgia suteikti iliuzijų, kad kas nors išsipildė, jeigu neišsipildė. Laimė nėra pernelyg išmintinga.“

***

„Kiekvienas nešiojasi savyje tik savęs vaizdinį ir kiekvieną dieną ne tą patį. Kartą prisiriša prie tokio, kitą prie kitokio, ir kuo vyresnis, tuo labiau nebesiskiria su jaunesniu. Jeigu net ir kasdien sėdėtų priešais veidrodį, vis tiek nesužinotų, kaip jis atrodo, nes žiūri į save per savo įsivaizdavimus.“

***

„Jaunystė juk nėra tokia patraukti, kaip gal jums atrodo. Jaunystė yra prarastas laikas. Prarastas iliuzijoms.“

***

„Jeigu ne ji, gyvenimas būtų tekėjęs bevardis per tave, kaip ir per kitus, palikdamas tik nuosėdas, apnašas, toksinus ir panašiai. Ši užrašų knygelė žino apie tavo gyvenimą daugiau, negu apie jį žinai tu pats. Tai niekis, kad ji yra netvarkingas rinkinys vardų, pavardžių, adresų, telefono numerių, bet tik iš jų dar gali sudėlioti savo likimą, o tik likimas suteikia žmogaus būties pavidalą, tik likimas mus patvirtina. Aišku, jeigu esame verti likimo. Nes gyvenimas yra medžiaga likimui, panašiai kaip medžiaga kostiumui. <...> Likimas yra kažkas lyg sandoris su gyvenimu, galima sakyti, kad tai su savimi pačiu sudarytas kontraktas, tik reikalaujantis drąsos prieš save patį.“

***

<...> „Atmintis nepripažįsta tokių ribų ir siekia sau į praeitį, kiek nori, dažnai apeliuodama į tai, kas seniausia, apeidama tai, kas nesena. Ir jos neįmanoma priversti, kad atmintų tai, ką norėtume, ir tokia tvarka, kokia pageidautume. Atmintis yra savavalė, mėgsta elgtis priešingai, negu norėtume.“

***

<...> „Bet taip pat neatmetu, kad suveikė jokioje situacijoje nenumatomas atsitiktinumo dėsnis, nes tai netiesa, kad atsitiktinumai nesivadovauja dėsniais, kurių mes, deja, vis nepajėgiame pažinti ir gal niekada nepažinsime. Juo labiau sunku tai pažinti, kai atsitiktinumas, kaip esame įpratę, vertinamas taip, kad atsitiktinumas yra atsitiktinumas. Gal reikėtų rasti kitą žodį tokiems įvykiams vadinti. Man net labiau tiktų žodis stebuklas, nes tame yra lyg pripažįstama, kad veikia kažin kokia priežastinė jėga, kuri neneigia dėsnio, panašaus į traukos dėsnį. Kai mąstau, kad niekad iš mano pažįstamųjų ar vadinamųjų bičiulių negalėjo tą akimirką tenkinti to, net ir man pačiam nesuprantamo mano troškimo, ką galime tame įžvelgti, jeigu ne atsitiktinumo priežastinę jėgą.“

***

<...> „Palengvėjimas būtų lyg už kažko užsikabinęs inkaras.“
Profile Image for Myriam.
497 reviews67 followers
April 10, 2016
'Volgens mij stromen enkele tijden tegelijkertijd door de mens en stroomt elke tijd met een geheel eigen snelheid. De ene als een bruisende bergbeek die ons niet eens de gelegenheid laat achterom te kijken, dat het moeilijk is te geloven dat hij zo snel stroomt, nog even, zo meteen, we waren net nog bij het begin en zijn nu al bijna bij het einde. Een andere lijkt te stromen en niet te stromen, hij kronkelt zich als het ware een weg door een uitgebreide laagvlakte, wij staan aan de oever en we krijgen de indruk dat ook hij stil is blijven staan, maar er hoeft maar een blaadje op zijn oppervlak te verschijnen en we zien dat hij stroomt. Er is ook een tijd die stroomt en omhoog lijkt te gaan, soms blijft staan, zich terugtrekt en zich verzet verder te stromen.'

80 moet je waarschijnlijk zijn om te schrijven zoals Myśliwski in dit wonderlijk mooie boek. Langzaam lezen is aanbevolen, zoals de schrijver de tijd neemt om te vertellen.

'Hij is de laatste schatbewaarder van de ware, belangrijke en serieuze literatuur die op zoek is naar de zin van het bestaan en het geheim van het zijn.' (Gazeta Wyborcza)
62 reviews1 follower
March 4, 2014
bardzo mnie ta książka zabolała
każde zdanie to złota myśl
nikt nie potrafi tak pisać
Profile Image for Filip.
67 reviews15 followers
March 27, 2019
Soms zijn er van die boeken waarvan je weet dat je ze onrecht aandoet door ze vroegtijdig (na zo'n 250 blz.) aan de kant te leggen. En dat ze je -indien gelezen tijdens een andere fase van of op een ander moment in je leven- ongetwijfeld dieper hadden kunnen raken. Een duidelijk geval van 'wrong time, wrong place'. Jammer. Of zonde. Ook van de tijd. Of de fase.
Profile Image for Rozkminy Hadyny.
268 reviews38 followers
November 24, 2022
Głupia sprawa: w 2013 roku, gdy przejściowo pracowałam w Znaku, zawitał do redakcji Wiesław Myśliwski w związku z premierą swojej nowej książki. Wtedy też dostałam własny egzemplarz „Ostatniego rozdania”, wzniosłam toast za autora i poprosiłam o autograf. Piękny egzemplarz z autorską dedykacją specjalnie dla mnie czekał na swój moment prawie dekadę. Choć wiem, jak szanowany i nagradzany to twórca, to moja pierwsza i dotychczas jedyna jego książka, którą przeczytałam.

Punktem wyjścia jest tu stary, przepełniony notes z adresami i telefonami. Sprawa wiecznie otwarta, niedająca spokoju, uciążliwa: wylatujące kartki trzymane są w ryzach grubą gumą. Ponad połowa nazwisk nic nie mówi, telefony już dawno nie działają, adresy straciły ważność, ale wciąż te czasem byle jak zapisane nazwiska domagają się rozstrzygnięcia. Żal wyrzucić tych ludzi z pamięci – pozbyć się niewielkiej szansy wydobycie ich z mroków nierzetelnej pamięci, uporządkowania wspomnień, zrozumienia swojej własnej historii.

Ten nieuporządkowany, rozpadający się w rękach i po prawdzie wstydliwy wycieruch pełen blaknących w pamięci ludzi to piękny obraz i oczywista metafora. Główny bohater, urodzony w czasie wojny chłopak próbuje na starość ułożyć swoje życie w logiczną opowieść i nadać mu sens. Na chybił trafił wyciąga z pamięci kolejne wspomnienia, przygląda się im, obraca w rękach.

Próbował w życiu wielu rzeczy: malarstwa, krawiectwa, biznesu. Kobiety, które spotykał na swej drodze, porzucał. W żadnym mieszkaniu nie zagrzał miejsca, nawet z matką nie mógł wytrwać. Niespełniony, nieusatysfakcjonowany, wieczny tułacz. Niczego nie skończył, nigdy na niczym się nie skupił, niczemu nie poświęcił w pełni. To smutny człowiek, jakby przez całe życie obawiający się zbyt bliskiego kontaktu, zbliżenia, stabilizacji.

Urywana, nielinearna opowieść z wolna nabiera kształtu i okazuje się, że jego życie jest jeszcze bardziej jak ten na zawsze niedokończony notes, wyrzut sumienia. Jedyna rzecz, która przetrwała z nim ten cały czas, to odrzucone szanse.

Kolejna głupia sprawa: choć bardzo chciałam, „Ostatnie rozdanie” mnie nie zachwyciło ani nie porwało. Pisane pięknym językiem, kuszące ciekawą metaforą i wieloznacznym odczytaniem, bardziej momentami znudziło, poirytowało i rozczarowało. Choć stara się uniwersalizować przeżycie bohatera, zadawać ważkie pytania na temat ludzkiego życia, pamięci, roli jakiegoś fundamentu, ostatecznie dla mnie bardziej prześwieca w niej to, że to przeżycie starszego mężczyzny.

Nie jest to żaden everyman. Nie ma tam miejsca na więcej niż wyrwany ze wspomnień, zalatujący mizoginią stereotyp kobiety: matki-partnerki-ladacznicy. Co więcej, dla mnie trudno się z tym bohaterem utożsamić, zamyślić o własnym losie w odniesieniu do jego przeżyć. Zamiast tego miałam ochotę nim potrząsnąć, gdy bez większych emocji czy przywiązania gnany był z miejsca w miejsce, od zajęcia do zajęcia, od osoby do osoby. Rozdmuchane, rozedrgane wspomnienia miejscami wydają się odrobinę mało znaczącą watą, wypychaczem, a prawdziwym bijącym sercem całości są listy od niespełnionej, na zawsze skrzywdzonej odejściem miłości. Smutne – ale chyba o to chodziło.
Profile Image for Dawid Zaraziński.
122 reviews2 followers
October 28, 2013
Choć nie tak dobra jak "Traktat…" czy "Kamień na kamieniu" to jednak to wciąż wybitna literatura, pisana piękną, głęboką polszczyzną. Myśliwski stawia pytania, ale nie sugeruje odpowiedzi. Pytania dotyczą spraw kluczowych dla życia – tożsamości, relacji z innymi, pracy, miłości. Mistrzowsko porusza się między wątkami, a jego opowieść jest jak rzeka. To przykład doskonałej literatury, która wykorzystuje wyjątkowe dla siebie środki wyrazu (stąd trudno wyobrazić sobie np. dobrą ekranizację). Zachęca do wielokrotnego czytania.
Profile Image for Nienke.
358 reviews1 follower
March 8, 2020
Wonderful novel because it surprised me in so many ways.

Normally I am big on story line and can forgive even somewhat sloppy writing when the story just takes me by the hand and pulls me along. This novel has about zero story line and still it intrigued me.

An older man reminisces over his life whilst sorting out addresses in an address book that has seen as much of the world as he has. Whilst going over names different episodes of his life wander by. Almost in a stream of consciousness flow the impact Maria, his former girlfriend, the work at a tailor, encounters with dozens of people have had on his life pass by with loads of detail. In every encounter he has had he has felt as an outsider, even in love, he has always known that whatever he was doing he would move on, to a next job, woman or house. Why, we do not know, is he running away, trying to know himself? It seems deeper than curiosity or willingness to discover new things. The distance that is thus created between him and his own life created a strange atmosphere in the novel that is both semi-detached and strangely intense.

What made it such a good read is that in between the long descriptions pearls of wisdom were distributed generously. Some refections we all have had and the author just formulates more clearly and more often very insightful ways of looking at behavior, situations, the way people interact. Fairly early on I found myself underlining many of these wonderful phrases and kept on wishing for more.

So by no means a standard novel, sometimes very detailed and without any plot to drive the story forward. Yet, the gentle flow of reflections made me meander along with the protagonist and reflect on many more things than I would have imagined before; when a novel truly becomes art.
11 reviews1 follower
March 7, 2025
Środa, godzina 5:30. Wyobraź sobie, że jesteś w przedziale pociągu relacji Włocławek-Zakopane, czyli długa droga.

Lekko przysypiasz w przedziale, bo jesteś w nim sam, a w dodatku musiałeś/łaś się zerwać rano z łóżka. Nagle do przedziału wchodzi pewien pan w średnim wieku. Zwykly człowiek, w tłumie by się nie wyróżnił.

Z jakiegoś losowego powodu wywiązuje się small talk. Fajnie się gada, aż tu nagle przez całe kolejne 5 godzin ten pan opowiada Ci historię swojego zycia. Raz robi to tak, że się ekscytujesz, a raz masz ochotę wyjść na kolejnej stacji i już nie wrócić. Więcej razy masz ochotę zrobić to drugie niż pierwsze.

Tak się czułem, jak czytałem te książkę. Niektóre wątki były bardzo ciekawe, a niektóre mniej, a w dodatku czasami mailem wrażenie, jakby to było wyrwane z kontekstu, jakby się komuś coś przypominało w czasie płynącej już akcji. Oceniając tę książkę brałem trochę pod uwagę, iż wcześniej czytałem Traktat o łuskaniu fasoli, który był znakomity i liczyłem, że poziom będzie podobny - dobry, a wręcz wybitny. Trochę się przejechałem na tym swoim widzeniu, choć sama książka momentami była bardzo przyjemna do czytania, szkoda, iż tylko momentami.
Profile Image for Christine Bonheure.
819 reviews305 followers
November 5, 2017
Dit boek kon me niet boeien en dat heeft met verschillende zaken te maken. Het uitgangspunt is nochtans de moeite waard. Een oude man overloopt de namen in zijn uitpuilende adresboek en vertelt hier en daar een anekdote bij. Nadeel hierbij? De roman lijkt op die manier wel een opeenstapeling van kortverhaal op kortverhaal, en die zijn niet echt mijn meug. Ook het overkoepelende verhaal spreekt me niet aan omdat het zo ongeloofwaardig is. Zijn jeugdliefde Maria stuurt hem ellenlange brieven, soms met tussenpozen van drie jaar. Hoe ze aan zijn steeds wisselende adres komt, is een mysterie. Hij beantwoordt die brieven ook nooit. Dat die vrouw hem blijft schrijven is vanuit psychologisch oogpunt een compleet raadsel. Waarom de twee ooit uit elkaar zijn gegaan wordt ook nergens duidelijk. En het woord 'tornen' komt honderd keer te vaak voor in zijn persoonlijke relaas. Kon korter en boeiender, voor mij althans.
Profile Image for Els De Laere.
142 reviews8 followers
January 2, 2019
Wondermooi! Een verhaal dat je grijpt of net niet. Ik was helemaal mee.

Men zegt wel eens: jezelf zijn. Dat zegt men in de gedurfde overtuiging van de bestendigheid van het eigen ik. Daar heeft iedereen het over. Maar jezelf zijn betekent op zich helemaal niets. Om jezelf te zijn, moet je iemand zijn, dat wil zeggen weten wie je bent. Maar hoe kunnen we dat vaststellen, verloren als we zijn te midden van voortdurend veranderende voorstellingen van onszelf? Het verlangen jezelf te leren kennen is slechts vergeefs dwalen tussen deze voorstellingen. Misschien zelfs wel iets als heimwee naar jezelf, wanhoop om jezelf, maar ook een permanente vlucht voor jezelf in onze voorstellingen over onszelf.’  
181 reviews5 followers
August 27, 2023
Myśliwski gebruikt in zijn boeken veel woorden om weinig direct te benoemen en veel indirect op te roepen. Zijn 'Steen op Steen' en 'Over het doppen van bonen' zijn schitterende, ontroerende boeken die je bij de strot grijpen. Beide vertellen een levensverhaal waarin de Oorlog een bepalende rol speelt, nergens wordt dat direct gezegd.
In 'De Laatste Hand' wordt hetzelfde opnieuw geprobeerd. Dit keer niet met een boer ('Steen op Steen') of een beheerder van vakantiehuisjes ('Over het doppen van bonen') maar met een reizende zakenman. Kleermakers, bouwopzichters, schoenmakers lopen het boek plat. De hoofdpersoon vertelt dit keer niet het verhaal tijdens het doppen van bonen, maar aan de hand van een tjokvol adresboek vol namen dat hij altijd bij zich heeft.
En... het is dit keer een stuk minder interessant. Het is moeilijk om te benoemen waar dat aan ligt. Het neurotische gedoe met het adresboek zorgt voor een erg stroef begin, en steeds als dat terugkomt zonk de moed mij in de schoenen. De verhalen over de moeder van de hoofdpersoon, zijn geliefde en zijn tijd als kleermakersgezel herhalen zichzelf vaak. Het ietwat mystieke element van brieven die altijd aankomen, ook als de geadresseerde steeds maar weer verhuist, doet wat flauwtjes aan. En het is heel veel, heel lang, heel uitgebreid.
Het pakt me kortom veel minder dan de vorige twee keer. Knap geschreven wederom (hoewel de vertaling soms wat slordig lijkt, met moeilijk te volgen zinsopbouw), zeker niet slecht maar toch een beetje een herhaling van zetten die minder goed uitpakt.
Profile Image for Sareikuz.
19 reviews1 follower
June 8, 2024
Smutek, brak swojego miejsca, poczucia spełnienia, wieczna pogoń. Całe życie w zapełnionym po brzegi imionami notatniku, ale jak się okazuje nawet po szczegółowym przeglądzie, nie ma w nim nikogo do kogo główny bohater może się zwrócić. Chociaż miałby do kogo, gdyby wiecznie nie uciekał.

Doceniam wątki szewca Matei i krawca Radzikowskiego, chyba jedyne osoby które były jego ostoją, chociaż sam chyba tego nie wiedział. Wątek Marii okrutny.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Jacques.
494 reviews9 followers
September 19, 2025
Een roman om traag te lezen. Overpeinzingen en herinneringen van een wat oudere man die orde probeert te scheppen in zijn adressenboekje. Herinneringen aan leven, binding, relaties, vriendschap, een (onmogelijke) liefde en het leven op het Poolse platteland. Filosofisch, af en toe grappig en weemoedig...
Profile Image for Booka.
528 reviews
February 18, 2022
Opinię do „Ostatniego rozdania” można napisać na dwa sposoby. Pierwszy sposób: „brak słów”. I właściwie na tym mogłabym przestać. Będąc jednak zwolenniczką wypowiedzi dłuższej niż dwa słowa muszę podzielić się swoimi przemyśleniami.

W książce tej mamy zwykłe imiona w notesie – niby nic, a patrząc już na pierwsze jej rozdziały, widać, iż nie tylko można stworzyć na ten temat monolog, ale też, że przemyślenia te mogą stać się pięknym słowem pisanym i wstępem do filozoficznych rozważań na temat życia.

„Ostatnie rozdanie” to książka, której słowa się smakuje, a co za tym idzie: jest to takie dzieło, które czyta się powoli. Myśliwski zawarł tu sformułowania i przemyślenia istotne dla każdego człowieka. Świadczy to o uniwersalnym charakterze tej książki, gdyż niemal każdy może odnaleźć między wierszami cząstkę siebie oraz coś, co dogłębnie go poruszy. W sposób poetycki opisuje: śmierć, egzystencję, samotność, miłość, tęsknotę i związane z nimi cierpienia, starość i młodość, ale także najdrobniejsze ludzkie zachowania i gesty. A jego słowa są niejednokrotnie przepełnione wysoce odczuwalną głębią.
Wszelkie lęki, frustracje, obawy, przeżycia głównego bohatera stają się także obawami czytelnika, gdy nagle uświadamia on sobie, że oto czyta on słowa, które drzemały w nim od dawna lub drzemią w tej chwili.
I tak: jeśli ktoś przeżył rozstanie i poczuł ból miłości, tęsknoty, samotności, cierpienia – odczuje tematykę miłości i związane z nią bolesne przeżycia. Jeśli ktoś zastanawiał się nad istnieniem i niebytem lub istnieniem Boga – odczuje tematykę egzystencji i wiary (bądź też jej braku). Artysta natomiast odczuje wszelkie przemyślenia ściśle związane ze sztuką i żmudnym procesem tworzenia.

Autor posługując się notesem głównego bohatera ukazuje bolączki, których może czasem się wstydzimy lub ich nie chcemy dostrzec. Wyłuskuje z czytelnika wszystkie przemyślenia, każąc mu poddać je refleksji. Lecz „Ostatnie rozdanie” to nie tylko ciężar miłości i rozważania egzystencjalne. Myśliwski pokazuje tu także codzienność człowieka, którą ten nie zawsze zauważa (a nawet jeśli to nie przywiązuje na co dzień do niej uwagi pozostawiając by niektóre sprawy zepchnięte zostały do jego podświadomości).
Wiele przemyśleń głównego bohatera ma niekiedy znaczenie symboliczne. A autor w bardzo wysmakowany, piękny sposób stara się nam je przekazać. Jednymi z nielicznych przykładów takich pięknych porównań, które najbardziej zapamiętałam są między innymi: opis pola bitwy i błąkających się mundurów, bądź porównanie obrazów wiszących w galerii do sierot (które to porównanie jest dla mnie idealnym ukazaniem kwintesencji ludzkich zachowań).

W swojej czytelniczej podróży spotkałam się niegdyś ze słowami Bogumila Hrabala (znane ze "Zbyt głośnej samotności"):

„Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.”

Od tego czasu przysięgłam sobie, że jeżeli kiedyś trafię na taką książkę gdzie znajdę słowa, które będę "sączyć niczym likier"; słowa, które wrosną we mnie, staną się całym moim jestestwem; gdzie niemal każda myśl stanie się moją myślą, przeżycie moim przeżyciem, a opis najbardziej elementarnego gestu moim gestem; książkę taką, która w sposób piękny acz niekiedy bolesny w swojej prawdziwości będzie niosła ze sobą mądrość i dogłębnie mnie poruszy - to z pewnością będzie to książka na miarę arcydzieła.
Dziś uważam, że oto znalazłam pierwsze czytelnicze arcydzieło. Jeśli więc istnieją książki, które można tak nazwać, to jak najbardziej "Ostatnie rozdanie" na to miano zasługuje. A ja po raz pierwszy w życiu czuję, że w całym swoim restrykcyjnym przestrzeganiu ocen, Pan Wiesław Myśliwski właśnie przełamał u mnie – może czasem nawet nadmierną - krytykę. I sprawił, że wprost zakochałam się w jego słowie pisanym.

Nigdy nie zgodzę się ze słabymi ocenami niektórych czytelników oraz uznaniem tej książki za "nudną", "niespójną" oraz „pełną komunałów". Uważam, iż aby dogłębnie doświadczyć zawartych w niej słów i w pełni pojąć tę ich mądrość, trzeba po prostu do niej dojrzeć. Nie tyle fizycznie, co mentalnie.

Automatycznie wpisuję „Ostatnie rozdanie” do moich ulubionych książek, jako tę niosącą ze sobą ogromny bagaż bólu i cierpienia w przepełnionych melancholią opisach relacji międzyludzkich, miłości, utraconych uczuć i tęsknoty za nimi oraz refleksji na temat śmierci i sensu istnienia.
Smakowanie owej książki było dla mnie absolutnie przyjemnym doznaniem, także w chwilach, w których prawdziwość czytanych słów wywoływała u mnie melancholię i zadumę, ale też duży podziw dla talentu autora.

Chylę czoła przed Wiesławem Myśliwskim, pragnąc jednocześnie wciąż poznawać kolejne jego dzieła, by móc chłonąć każde jego piękne słowo, każdą refleksję oraz metaforę życia.

Opinia opublikowana na moim blogu:
https://literackiepodrozebooki.blogsp...
Profile Image for Emil.
68 reviews5 followers
January 9, 2022
początek fatalny, ale im dalej w las, tym było lepiej
11 reviews
October 27, 2025
Książek Myśliwskiego - jestem na ten moment przekonana - nie da się czytać jednym ciągiem. Ilość refleksji w nich zawarta zdecydowanie musi swoje odleżeć. Ostatnie rozdanie? Druga moja książka Myśliwskiego, a zarazem pierwsza o miłości, z bardzo otwartym zakończeniem, choć lekceważąco chce się powiedzieć, że się wie. Musi swoje w mojej głowie odleżeć, też i przez gest mojego drogiego narzeczonego.
Profile Image for madziar.
1,544 reviews
May 3, 2014
Natknęłam się kiedyś na bardzo trafne zdanie w recenzji "Siódmej pieczęci" na filmwebie: "Podczas bardzo osobistych, intymnych rozmów z drugim człowiekiem nie towarzyszą nam fanfary i wybuchy" - taki klimat ma właśnie powieść Myśliwskiego - i zdecydowanie jest jedną z najpiękniejszych opowieści o miłości, z którą ostatnio miałam okazję się zetknąć.
O głównym bohaterze powie w pewnym momencie pewien psycholog: "poczucie samotności jest w panu nadmierne" (s. 420) - to główna rysa charakteru człowieka,  którego poznajemy w późnym, z pewnością co najmniej dojrzałym już wieku, pochylonego nad notesem pełnym adresów - jedynym elementem jego stale zmienianych mieszkań, prac, kochanek, przyjaciół, który stanowi tak naprawdę spoiwo całego jego życia. W kolejnych wspomnieniach widzimy go w szczęśliwych czasach dzieciństwa, potem na studiach malarskich i psychologicznych, terminowaniu u krawca, kolejnych pracach - hurtowni z odzieżą, sprzedaży antyków, opieki nad dziećmi, a na to wszystko nakłada się miłość do pokera i najważniejszy wątek książki - trudny do jakiegokolwiek ujęcia w ramy całożyciowy związek z Marią, obecną w pisanych przez wiele lat listach (na które nigdy nie dostała odpowiedzi). Tak naprawdę w książce, pełnej barwnych historii ludzi z notesu, którzy "nadają się" teraz tylko do uporządkowania, jej adres jest pierwszym i ostatnim - tak jak jest to tylko jedna historia - miłości bez granic czasowych, do której główny bohater tęsknił przez całe swoje życie i zarazem bał się jej dotknąć, jakby była zbyt krucha jak na realny świat dookoła.
Powieść jest głęboko melancholijna, zdecydowanie do niespiesznego brnięcia przez kolejne strony.
Displaying 1 - 30 of 67 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.