Kiedy arcybiskup Jędraszewski wzywa do walki z „tęczową zarazą”, a jednocześnie prosi o zmiłowanie dla księży krzywdzących dzieci…
Kiedy pedofile w sutannach poświęcają kolejne ofiary, by utrzymać w tajemnicy swoje grzechy…
Kiedy politycy w sojuszu z hierarchami i wymiarem sprawiedliwości cynicznie kryją kościelną hipokryzję…
Nadszedł czas, żeby skutecznie wstrząsnąć sumieniem polskiego duchowieństwa.
Dziennikarz śledczy Radosław Gruca, który sam jest katolikiem, synem watykanisty oraz bratem ofiary księdza, wyciąga na światło dzienne brudne tajemnice Kościoła. Demaskuje nie tylko pojedyncze przypadki wykorzystywania nieletnich przez księży, ale cały system mający chronić przestępców seksualnych. Udowadnia, że mamy do czynienia z intencjonalnym działaniem, którego celem jest niedopuszczenie do ujawnienia pedofilii w polskim Kościele.
Pośród wielu historii opowiedzianych w „Hipokryzji” poznamy między innymi szokujące, nigdy niepublikowane zeznanie Bożydara - ofiary księdza ze Szczecina. W trakcie postępowania zeznawało 120 świadków. Prokurator sprawę umorzył. Sąd nakazał jej wznowienie. Prokurator zastosował się do decyzji. I znów sprawę umorzył. Dlaczego?
„Hipokryzja” to odważny głos w sprawie, w której pozostaje już tylko krzyczeć
Temat jest ważny i potrzeba go wałkować tak długo, jak kościelni hierarchowie będą się wymigiwać od odpowiedzialności, ale w 2019 roku pisanie zdań typu "niezależnie od tego, czy mowa jest o homoseksualizmie, czy o pedofilii, ofiary księży przeważnie zostawiane są same sobie", jest niebywale szkodliwe i nieodpowiedzialne. Czy osoba molestowana przez osobę innej płci to "ofiara heteroseksualizmu"? Autor na początku pisze zgodnie z prawdą, że osoby LGBT zostały obrane jako kozioł ofiarny, żeby odwrócić uwagę od problemu molestowania w kościele, ale potem sam pisze o homoseksualności księży, jakby była rownóznaczna z czymś drapieżnym i złym. Nie wiem, czy to kwestia katolickich uprzedzeń autora czy po prostu ignorancji, ale przez to wrzucanie homoseksualności i molestowania do jednego worka książka pozostawia głęboki niesmak.
Książka mocna, ważna i z przekazem. Dałabym jej 5, gdyby nie liczne błędy w korekcie i dużo chaosu. Niejednokrotnie musiałam czytać jeden fragment kilka razy, bo czułam, że się pogubiłam. Niemniej jednak polecam, bo tak jak już wspomniałam tematyka bardzo ważna i nawet jeśli czujemy, że już wiemy o niej sporo to zawsze znajdzie się coś, co jeszcze nas zaskoczy.
TYLKO OSTRZEŻENIE!! Są tutaj dość dosadnie opisywane sceny molestowania seksualnego nieletnich, które mogą wzbudzić w wielu osobach różne emocje, dlatego czytajcie, mając to na uwadze.