Świętochowski to jeden z najlepszych i najbardziej kontrowersyjnych felietonistów epoki pozytywizmu. W swych tekstach wznosił się ponad osobiste zatargi i doraźne dysputy, spierał się zaś o postawy i idee. "Dumania pesymisty" czytane po przeszło 125 latach to nie tylko tekst, w których dostrzec możemy źródła naszej współczesności, to wciąż miara świetnego pisarstwa, wzór felietonistyki, która nie mając nic wspólnego z impresyjnością i pustą grą słów, zbliża się do filozoficznego eseju.
Patrzę na ten tekst wyłącznie jak na dokument epoki – inaczej oceniłabym tę książkę bardzo nisko, szczególnie po przeczytaniu rozdziału "Mężczyzna I kobieta" 🫠🙃
Większość to pamiętnik dwudziestoparolatka, który dopiero co odkrył filozofię i psychodeliki. Cała reszta to albo mizoginia, albo nudne i nieciekawie opisane tematy. Dałabym zero, ale po pierwsze: nie da się, a po drugie: jedna gwiazdka za to, że momentami bawiło.
1. Dobra pozycja na listopad. 2. Sama idea bezsensu ludzkiego życia i niemożności zdobycia wiedzy absolutnej o wszystkim buja. 3. Fajnie, że widzimy zróżnicowanie gatunku ludzkiego - Świętochowski prawdopodobnie dostrzegł to przynajmniej trzy dekady po tym, jak jego koleżanki z podwórka rozmawiały o tym mimochodem przy wymienianiu się ubrankami dla lalek. 4. Ragebait kobieco-męski wbrew pozorom jest bardzo potrzebny - podnosi ciśnienie i wybudza przysypiającego czytelnika. 5. Generalnie na plus oddźwięk emocjonalny, który to wywołuje. 6. Gdyby nie to, że lubię wizję pyskatego, dziewiętnastowiecznego dziennikarza, byłoby 2/5.