Czy obcy sobie, zaginieni ludzie mogą być kluczem do rozwiązania zagadki sprzed lat?
Sylwia, córka komisarza Arkadiusza Lubosza, bierze udział w konkursie organizowanym przez znane wydawnictwo. Podczas nocnej wyprawy do lasu wydarza się coś niewytłumaczalnego. Dziewczyna znika bez śladu, a towarzyszący jej chłopak ucieka przerażony.
Trzy lata później, z miejsca wypadku samochodowego ucieka kierowca. Wewnątrz pojazdu znajdują się trzy osoby uznane przed laty za zaginione. Skąd wzięły się w tym miejscu? Dokąd i w jakim celu jechali całkiem sobie obcy pasażerowie?
W sprawie zaginięcia Sylwii pojawiają się nowe okoliczności. Komisarz Lubosz musi zmierzyć się nie tylko z prywatną traumą po stracie ukochanej córki, ale też z najtrudniejszym śledztwem w swojej karierze. Dociekając prawdy, Lubosz zagłębia się w dramatyczne wydarzenia z najczarniejszych koszmarów, a kolejne pytania pozostają bez odpowiedzi.
Wymazani to trzymający w napięciu thriller, który nie pozwoli wam odetchnąć nawet na chwilę...
”Wymazani” to kolejna nowość na polskim rynku wydawniczym z kategorii thriller. Jak już wielokrotnie wspominałem, lubię sięgać po pozycje młodych polskich autorów, zwłaszcza z tego gatunku literackiego. Jak było tym razem? Czy po przeczytaniu dość dużej już ilości książek w tym obszarze, dałem się jeszcze zaskoczyć?
Przede wszystkim już na wstępie zaznaczę, iż książkę czyta się błyskawicznie – jest to lektura na 3-4 godzinki przy dobrej kawie i ciastku. To, co mi się bardzo spodobało to stopniowanie napięcia przez autora, nutka tajemniczości, jeżeli chodzi o tytułowych „Zamazanych” oraz innowacyjny motyw z tatuażami, zawarty w tym utworze. Główny bohater – komisarz Lubosz – być może nie wyróżnia się niczym szczególnym, aczkolwiek polubiłem jego postać i nie przeszkadzały mi nawet oklepane i ogólnie znane w praktycznie każdym thrillerze, czy też kryminale opisy palenia papierosów, czy też chęci spożycia nadmiernej ilości alkoholu. Cytując klasyka „taki mamy po prostu tutaj klimat” i nic raczej nie da się szybko z tym zrobić. Dialogi napisane zostały poprawnie i są przede wszystkim wiarygodne, także styl i język przez większą część utworu nie przeszkadzały w lekturze.
Niestety w II rozdziale Jacek Piekiełko kompletnie zmienił narrację i sposób pisania, co niestety nie wypadło dobrze, jeżeli mamy na myśli odbiór całej treści. Moim zdaniem była to jej zbędna część, która dość mocno zakłóciła mi całościowy obraz utworu. Z drobniejszych rzeczy, które mnie lekko irytowały to kilkukrotne podkreślanie marek danych rzeczy np. zegarka, czy też kawy ze Starbucksa. Nie spodobały mi się także nawiązania do mundialu piłkarskiego, które były zbyt częste i tak naprawdę nie wnosiły one nic konkretnego do całej fabuły.
Niemniej jednak „Wymazani” to dobry i solidny thriller, a raczej kryminał z elementami thrillera, który mogę Wam polecić na kilka godzin czytelniczej rozrywki. I być może samo zakończenie tej historii nie szokuje, ale daje nadzieję, że drugi tom będzie jeszcze lepszy i będzie trzymał czytelnika przede wszystkim w odpowiednim napięciu.
Książka brzmi jak debiut choć debiutem nie jest. Jeśli chodzi o fabułę to ta jest całkiem ok. Motyw zaginięcia z interesującą koncepcją w tle. Bezwzględnie dałoby się to trochę lepiej poprowadzić, ale nie mam z tym większego problemu. Kilka scen - szczególnie z zakończenia - było kompletnie odrealnionych na potrzeby pchnięcia fabuły do przodu. Według mnie można było to samo opisać bardziej wiarygodnie wcale nie poświęcając temu kilometrów kolejnych stron. Z bohaterami jest podobnie. Nic specjalnego - ogólnie ok, choć momentami zachowują się nieadekwatnie do rzeczywistości i samych siebie z poprzednich stron. Zakusy na wątek romantyczny były bardzo toporne i na szczęście trwało to krótko. Choć po ciężkim początku i średnio udanym zakończeniu tej części (historia ma swoją kontynuację w kolejnym tomie) środek wyszedł całkiem nieźle pod względem tempa i angażowania czytelnika w historię. Dobrze i szybko mi się czytało, byłam ciekawa co dalej. Najsłabszą stroną autora jest bezwzględnie pozbawiony naturalności styl pisania i chęć wtykania na siłę niepotrzebnych wstawek np. o piłce nożnej. Jak na tak krótką książkę było tego dość dużo i był to jedyny temat poboczny - zupełnie niepotrzebny i nie mający związku z fabułą. Autorowi nie za bardzo dobrze idą opisy i momentami dialogi. Jest po prostu sztucznie i mało płynnie. Czuć w którym momencie autor nie wie jak sformułować daną myśl i kiedy wstawia jakąś dygresję, bo może "inni też tak robią, wiec i ja powinienem". Podobnie było z wątkiem romantycznym. Pozostaje liczyć na to, że to po prostu brak doświadczenia oraz pogodzić się z brakiem naturalnego talentu autora do pisania. To co mi zapadnie w pamięć najbardziej to to że autor, podobnie zresztą jak wiele osób, nie zna faktycznego znaczenia znanego powiedzenia - "Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki". Wielu ludziom można to wybaczyć, bo nie piszą książek, ale jak już to robimy to wypadałoby się upewnić, bo wychodzi śmieszno. Zapewne sięgnę po dalszy ciąg z ciekawości jak autor poradzi sobie z poprowadzeniem fabuły, która nieźle rokuje (za to dodatkowa gwiazdka).
Ocena nieco na wyrost, bo to raczej takie 3,5, góra 3,75. To nie jest książka odkrywcza, wybitna czy podejmująca temat w sposób innowacyjny. Ot, kolejny kryminał z elementami thrillera. Ale jednak jest na tyle sprawnie napisana a pomysł na fabułę pokazany całkiem interesująco, że nie sposób się od tej pozycji oderwać. Całość przeczytałam w ciągu jednego dnia a to zdarza mi się rzadko, zazwyczaj potrzebuję przerwy w czytaniu i odpoczynku od danej historii, choćby na chwilę. Tutaj jak zaczęłam, tak oderwałam się dopiero jak skończyłam (no dobra, z przerwą na obiad). Zakończenie sugeruje drugą część - jeśli się więc pojawi z przyjemnością po nią sięgnę.
W ostatnim czasie książki Jacka Piekiełko zdominowały mój TBR. Kilka dni wcześniej połknęłam wyśmienitego ,,Białego słonia’’, wczoraj skończyłam czytać ,,Wymazanych’’, a dziś rzucam ukradkowe spojrzenia w stronę ,,Ciemnych sił’’. Zabawa trwa w najlepsze, a ja czuję się zobowiązana, by opowiedzieć Wam o swoich wrażeniach. Będzie o świeżutkiej powieści autora i o tym, że warto sięgać po twórczość rodzimych pisarzy.
Sylwia Lubosz ginie w tajemniczych okolicznościach; prawdopodobnie została uprowadzona podczas nocnej eskapady do lasu. Chłopak nastolatki – jedyny świadek tego zdarzenia – milczy jak zaklęty. Na nic nie zdają się prośby ani groźby zrozpaczonego ojca dziewczyny. Paweł kurczowo trzyma się własnej wersji wydarzeń, przez co policyjne śledztwo na długi czas staje w miejscu. Trzy lata później, w okolicy Katowic, dochodzi do koszmarnego wypadku samochodowego. Jego sprawca ucieka, dwójka pasażerów umiera, a trzecia osoba znajduje się w stanie krytycznym. Tą ostatnią okazuje się być zaginiona Sylwia. Komisarz Lubosz taki zbieg okoliczności postrzega jako prawdziwe szczęście. Wyrwa się z codziennego marazmu i wpada w wir pracy. Wie, że dostał od losu drugą szansę i zrobi wszystko, aby odszukać tego, kto skrzywdził jego córkę.
Tym razem Jacek Piekiełko odsunął na bok horror, elementy paranormalne oraz regionalne wierzenia, a skupił się na bardziej przyziemnych kwestiach. ,,Wymazani’’ to rasowy thriller, który dostarczy czytelnikowi odpowiednich wrażeń. I choć momentami bywa nieco schematyczny (zaginiona dziewczyna, komisarz po przejściach…), to w ogólnym rozrachunku nadal przecież udany. Książka Piekiełko ma kilka ważnych cech. Najważniejszą jest oczywiście kryminalna intryga, która została rozpisana w przejrzysty oraz logiczny sposób – co oczywiście nie oznacza, że może uchodzić za banalną. Przeciwnie, połączenie wszystkich faktów to ciężki orzech do zgryzienia. Osobiste śledztwo komisarza Lubosza obfituje w całe mnóstwo zagadek, przypuszczeń i domysłów. Autor co rusz podsuwa nam nowe tropy, sprawiając, że sami bardzo mocno angażujemy się w dochodzenie. To niezwykle udany zabieg, bo ani się obejrzymy, a już przewracamy ostatnią kartkę tej powieści… I tu niespodzianka, bardzo miła zresztą, dla fanów niedomkniętych wątków. Zakończenie pozostawia czytelnika w niemym zdumieniu, z mętlikiem w głowie, ale jednocześnie daje mu wystarczająco dużo czasu na własne przemyślenia. Wszak finał tejże ekscytującej gry dopiero przed nim. A co z bohaterami? Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście Arkadiusz Lubosz. Nie jest to postać wykreowana oryginalnie, jednak z pewnością dająca się lubić. Komisarz jest człowiekiem z charakterem; twardo stąpającym po ziemi, wiernym własnym przekonaniom, skłonnym do poświęceń. Brzmi to bardzo podniośle, prawda? Na szczęście Lubosz został również wyposażony w zestaw mniej atrakcyjnych cech; bezwzględność, porywczość i brutalność to właśnie jedne z nich. Taki kontrast w zachowaniu bohatera wpływa dość korzystnie na jego kreacje; uwiarygodnia ją i sprawia, że komisarz staje się bliższy sercu odbiorcy. Lekturę uatrakcyjnia oczywiście klimat powieści. Jacek Piekiełko wprawnie wprowadza czytelnika w swoją historię, dba o odpowiednie dawkowanie emocji i budowanie napięcia. Pojawiają się więc najważniejsze elementy składowe dobrego thrillera – przyśpieszone tętno, drżenie rąk i nutka ekscytacji. Całości dopełnia lekki, przystępny styl oraz porządnie rozpisane dialogi.
Jedyny zarzut mam do środkowej części powieści. W niej zmienia się narracja, a znaczna (na mój gust zbyt znaczna) część historii została poświęcona innemu bohaterowi. Choć był to wątek interesujący, to uważam, że nieco przegadany. Spokojnie można byłoby go skrócić, a przede wszystkim pozostać przy dotychczasowym sposobie relacjonowania wydarzeń.
Podsumowując: najnowszy tytuł, który wyszedł spod ręki autora również okazał się być wartym uwagi. Jest to oczywiście zupełnie inna historia niż ta przedstawiona w ,,Białym słoniu’’ (zarówno pod względem gatunkowym jak i fabularnym), ale nie należy poczytywać tego jako jej minus. Wręcz przeciwnie - ,,Wymazani’’ byli doskonałą rozrywką oraz idealną odskocznią po wcześniejszej, znacznie bardziej angażującej lekturze.
Nawet jeśli nie zaznaczono, że jest to część pierwsza, to tak właśnie zakładam. Stąd taka ocena. Bardzo sprawnie i ciekawie napisana historia. Wiarygodne postaci, sporo wątków i wartka akcja. W dodatku ta nuta tajemnicy związana z tytułowymi "wymazanymi". Polecam i z niecierpliwością będę wypatrywać kontynuacji.
Recenzja książki ,,Wymazani" będzie krótka.. Niestety muszę przyznać że była to naprawdę kiepska lektura. Pomysł bardzo mi się spodobał natomiast wykonanie poszło znacznie gorzej. Napisana jest okej całkiem przyjemnym językiem. Nie czułam napięcia może przez moment w jakimś jednym max. dwóch monetach. Druga z trzech części mogła by być o połowę krótsza. W każdym rozdziale (drugiej części) powtarzane jest to że Kmita palił, pił, staczał się itp. itd. Jeśli chodzi o zwroty akcji no jakieś tam były i nie były złe.. Mam wrażenie, bardzo jest książka przesadzona.. Za dużo zbiegów okoliczności takich które raczej w prawdziwym życiu nie miały by miejsca. Jak na razie 2,5 gwiazdki. Pozostaje czekać aż przeczytam drugi tom i możliwe że wszystko nam się rozjaśni.. Bo jak na razie ta książka była po prostu rozczarowaniem.
Ostatnio coraz bardziej stwierdzam się w przekonaniu, że polscy autorzy piszą niesamowicie dobre thrillery i kryminały!
Książka od pierwszych stron mnie niesamowicie mocno zaintrygowała i wciągnęła. Gdybym zaznaczyła cytaty to było by ich tam naprawdę sporo!
Historia intryguje od pierwszych stron i jako czytelnik nie mogłam przestać o niej myśleć. Zwłaszcza, że cała sprawę poznajemy z perspektywy ojca zaginionej dziewczyny. Początkowo wydawać by się mogło, że fabuła nie odbiega wcale od podobnych sobie książek. Jednak z każdą kolejną stroną autor serwuje nam coraz lepszą zabawę... Naprawdę nie spodziewałam się dostać czegoś tak dobrego, o tak niestandardowym pomyśle.
Bohaterowie w tej historii są cudowni. Zwłaszcza główny bohater, który ma po prostu mój humor. Czuje, że byśmy się dogadali!
Najpierw skusiła mnie okładka, potem opis, a następnie głos lektora. Gorąco polecam audiobooka - fantastyczna realizacja.
Muszę przyznać, że dałam się wciągnąć w piekiełko* komisarza Lubosza. Na sprawę, która od lat czeka na rozwiązanie pada odrobina światła. A potem dzieje się absolutnie wszystko. Autor sobie pofolgował, a mnie to się bardzo spodobało. Jest dość obrazowo, może nawet niesmacznie i choć głupio się do tego przyznać, to ja takie obrazy w literaturze lubię. Ta książka dostarczyła mi sporą dawkę emocji i słuchałam jak opętana, bo chciałam wiedzieć co dalej. Czy się dowiedziałam? Powiem tak, całe szczęście drugi tom był dostępny od ręki na Empik Go, bo inaczej chyba by mnie szlag trafił po zakończeniu tego tomu ;)
*wiem, że przeokrutny suchar, ale nie mogłam się pohamować ;)
Mega mnie wciągnęła, koniec był taki, że ewidentnie jest drugi tom, o którym nie wiedziałam. Na szczęście już zamówiłam, mam nadzieję, że będzie równie dobry jak "Wymazani"
Głównym bohaterem jest komisarz Lubosz, którego nazwisko niezmiennie kojarzyło mi się z aktorem Erykiem Lubos i to również w jakimś stopniu narzuciło mi wizję tego bohatera. Oczywiście to wizja bardzo pozytywna. Lubosz mierzy się z tragedią zaginionej przed trzema laty córki i próbuje ułożyć sobie życie, jednocześnie nie ustając w poszukiwaniach córki. Tajemnicza wyprawa do lasu podczas której znika Sylwia (córka komisarza), a jej chłopak pomimo upływu lat nadal milczy przerażony. Tymczasem wypadek samochodu, w którym policja znajduje 3 kompletnie sobie obce, zaginione przed laty, osoby wydaje się przełomem w śledztwie Lubosza. Jedyną osobą która przeżyła wypadek, oprócz kierowcy, który uciekł, jest właśnie córka Lubosza. Wraz z komisarzem ponownie zagłębiamy się w wydarzenia sprzed trzech lat, próbując je powiązać z obecną, dość zaskakującą rzeczywistością.
Początek historii nie był powalający, ale wraz z ilością pojawiających się zagadek, które próbuje rozwikłać nasz bohater apetyt rośnie i przez drugą połowę w zasadzie lecimy pędzeni ciekawością co odkryje, co będzie dalej. Samo zakończenie to dla mne zarówno zaleta jak i wada. Zaleta bo zostajemy z tą nutą ciekawości by sięgnąć po kontynuację, która na szczęście została napisana i niedawno się ukazała (w połowie listopada). Wada, ponieważ w momencie kiedy czytałam Wymazanych nie było absolutnie żadnej wzmianki o planowanej kontynuacji to po pierwsze. Dla mnie to dość kluczowa informacja, bo wiadomo, że inaczej spojrzymy przez pryzmat możliwej kontynuacji, a inaczej bez tego kontekstu. Po drugie mamy spory niedosyt braku wyjaśnionych zagadek. To akurat mnie dość mocno zniechęciło, postawienie wielu pytań, na które liczymy, że przed zakończeniem się wyjaśnią, a tu niestety niewiele zostaje wyjaśnione.