Profesorowa Szczupaczyńska i sensacja na słynnym weselu.
Listopadowy ranek 1900 roku. Pod domem profesorowej na św. Jana tłoczno od gapiów – w bramie naprzeciwko znaleziono ciało mężczyzny! Jednak Zofia Szczupaczyńska tylko rzuca okiem na miejsce zbrodni. Nie ma teraz czasu rozpocząć śledztwa – pędzi do bazyliki Mariackiej na najgorętsze wydarzenie sezonu: ślub poety Rydla z chłopką! Ale potem na weselu w wiejskiej chacie nieoczekiwanie wpada na trop wydarzeń, które pokazują morderstwo na św. Jana w nowym świetle.
Czy przenikliwa detektywka amatorka odkryje w Bronowicach coś, czego nie dostrzegł Wyspiański?
Krakowska panna Marple – spostrzegawcza, inteligentna i dociekliwa (tylko nieżyczliwi nazwaliby ją wścibską) – na tropie afery rodem z sensacyjnego serialu.
Autorkę Marylę Szymiczkową, wdowę po prenumeratorze "Przekroju" i królową pischingera, powołali do życia Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński. Ten niezwykły duet to mariaż wielkiego talentu literackiego i niezrównanej wiedzy o życiu codziennym Krakowa końca XIX i początku XX wieku. Gwarantuje pasjonującą podróż w czasie z detektywką, która wie, że tajemnice same się nie rozwiążą.
Bestsellerowa, wydawana także za granicą seria retrokryminałów.
Maryla Szymiczkowa, wdowa po prenumeratorze „Przekroju” w twardej oprawie, królowa pischingera, niegdysiejsza gwiazda Piwnicy pod Baranami i korektorka w „Tygodniku Powszechnym”. Dziś co niedzielę, po sumie w Mariackim, można ją spotkać na kawie u Noworola, a wieczorami w Nowej Prowincji.
Marylę Szymiczkową powołali do życia literaci:
Jacek Dehnel (ur. 1980) pisarz, poeta, tłumacz. Prowadzi bloga poświęconego międzywojennemu tabloidowi kryminalnemu „Tajny Detektyw”.
Piotr Tarczyński (ur. 1983) tłumacz, historyk, amerykanista. Krakus od pokoleń, od dziesięciu lat na emigracji w Warszawie.
поки валялась у березні з ковідом, перечитала всі детективи шимічкової, закохалась у пані щупачинську й у те, як автори не економлять епоху: між книжками серії минає по кілька років, світ змінюється, персонажі розвиваються.
тепер хочу ще, але щоб із новим романом валятись уже без ковіду. (і щойно подумала: може, з такими темпами у якійсь дванадцятій книжці серії пані щупачинська й іспанку застане).
Dwa lata później, 20 listopada 1900 roku w kościele Mariackim trwa najważniejsza impreza roku - ślub Rydla (poeta) z Mikołajczykówna (chłopka). Nie mogło tam zabraknąć Szczupaczyńskiej, która najpierw dzięki łokciom i parasolce przebija się do pierwszych rzędów kościoła, by wraz ze swoją właśnie co przysposobioną w myślach rodziną, brać udział w uroczystości, a następnie prostym trikiem dostać się na wesele, które poeta wyprawia w Bronowicach, w dworku Włodzimierza Tetmajera. Jak to na wiejskim weselu - jest pikantnie, chłopi się popili i pobili, miastowi próbują zachować dystans społeczny ale raczej bezskutecznie. Zofia dostrzega jednak coś więcej. Zofia widzi, że tu coś się dzieje innego. Na drugim czy trzecim planie weseliska przemieszczają się postaci skądś znajome Zofii, kobiecie w końcu oczytanej i bywałej w kulturze. Byśmy zapomnieli dodać, że tuż przed weselem Zofia jest świadkinią zuchwałego napadu z morderstwem, do czego już się trochę przyzwyczailiśmy. Co z tym wszystkim ma wspólnego jakieś wiejskie wesele? Kluczyk i zegarek? Kto tu kogo oszukuje, kto gra kartą „patriotyzm”, a kto „zdrada”? Jedno ze śledztw poprowadzi profesorowa.
Tylko Maryla Szymiczkowa jest w stanie wyrwać mnie z otchłani depresji i skłonić do przeczytania książki.
(Tak, mam cały stos książek, które bardzo chcę przeczytać i jestem świadoma, że proces ten sprawi mi przyjemność. Czy przez ostatni miesiąc byłam w stanie po nie sięgnąć? Nie. Tak bardzo nie).
Tym razem mamy do czynienia nie tylko z morderstwami i zbrodniami Krakowskiego półświatka, ale też z motywem szpiegowskim (miodzio), narodowo-powstańczym i artystycznym. Zresztą motyw narodowo-powstańczy i szpiegowski są niemożliwe do oddzielenia i edukacja historyczna w Polsce zyskałaby, gdyby zaczęto nauczać o powstaniach jakby Nolan je reżyserował, a nie Wajda. Czyli właśnie w stylu duetu Maryli Szymiczkowej: są zbrodnie, są sekrety, są plany wewnątrz planów, jest atmosfera paranoi. Pięknie. Aspekt artystyczny nieco stłumiony, bo od 1/3 powieści nie obchodzą mnie nawiązania do "Wesela", a jedynie afera szpiegowska. I oczywiście sama Zofia, moja ulubiona mieszczka nad mieszczkami. Powieść tak samo dobra jak poprzednie z tej serii, ciekawa, historycznie bezbłędna, zabawna. Może czułam w tym pewien zgrzyt pandemii i tego, jak okradła nas wszystkich z pełni produktywności i sił, może widmo 2020 odcisnęło się tak na mnie jako czytelniczce, nie wiem. Cieszę się, że wreszcie przeczytałam książkę i że to była fajna lektura.
Nie jest to moje ulubione śledztwo profesorowej Szczupaczyńskiej, ale mam słabość do tej krakowskiej mieszczki z końca dziewiętnastego stulecia, dlatego sumiennie przeczytałam. Ta część niesie dla mnie najwięcej odwołań kulturowych, z przyjemnością wychwytywałam cytaty obryte jeszcze w liceum, teraz umieszczane w nowych kontekstach. Muszę przyznać, że udało się Maryli Szymiczkowej wpleść je do intrygi świetnie, a czasem zaskakująco. Barwny jak zawsze Kraków tym razem dostaje nowego kolorytu podwarszawskiej wsi, a pobyt na najsłynniejszym polskim weselu taki żywy, że prawie jak Smarzowski po cenzurze. Wyjątkowo tym razem najsłabsza była dla mnie intryga, jakoś rozmyta i niezbyt absorbująca. Przyspieszyła dopiero na ostatnich 50 stronach, którym w końcu udało się mnie wciągnąć. Myślę, że napięcia nie udało się Szymiczkowej utrzymać przez spore fragmenty lania wody, a kilka zupełnie zbędnych, nie wiadomo po co w ogóle zapisanych. Niemniej lektura przyjemna, w sam raz na koniec ZOZO, kiedy człowiek nie ma już sił wysilać umysłu, chce tylko, żeby to wszystko się już skończyło. Po następną część sięgnę na pewno, haczyk zarzucony w tej zadziałał, muszę wiedzieć czy idealnej i zimnej Zofii uda się zdusić iskierkę namiętności, o której ani czytelnik, s tym bardziej ona sama, się nie podejrzewała.
Trochę brakowało mi intrygi bardziej kryminalnej - i w sumie mimo wydarzeń mocno emocjonalnych dla Szczupaczyńskiej, mam wrażenie, że postać niewiele tutaj w sumie robi i my jako czytelnicy niewiele się dowiadujemy o niej nowego, tylko w znikomym stopniu nowe fakty wpływają na obraz całości. Troszkę brakowało mi czegoś więcej, jakiejś głębi. Ale gra tym, co mamy jest dalej świetna i smakowita.
3.5! Nie jest to moja ulubiona zagadka profesorowej Szczupaczyńskiej, ale urzekły mnie te elementy, które były związane z kontekstem kulturowym i nawiązaniami do „Wesela” - było to bardzo pomysłowe i dowcipne nawiązanie do legend związanych z tym słynnym ślubem krakowskim. Najsłabiej zagrała mi tu intryga kryminalna, w której ciężko było mi się połapać (szczególnie w samym środku książki jakoś bardzo mi się dłużyła). Ale na końcu wyszło bardzo zgrabnie. Bardzo czekam na kolejną część przypadków Zofii Szczupaczyńskiej.
Wspaniałe jest po raz kolejny zanurzyć się w świat Pani Profesorowej, ale tym razem rozwiązanie intrygi (a szczególnie, samo dochodzenie do prawdy) wydaje mi się za bardzo wyciągnięte z kapelusza... Co nie zmienia faktu, że to świetna książka i czekam na kolejne przygody wicekomisarzowej Zofii ;-)
Okay, this book made me utter two sentences I never thought I would: "Man, I wish I remembered Wyspiański's 'Wesele' better" and "Maybe I should re-read it".
Crazy, I know.
I remember enough to appreciate what a great idea it was to make the crime story from this book the basis for the play. Finding the nods and hints was really fun. That said, the plot of this one and the riddle itself aren't just that interesting as in the previous books and too much information is passed by either the protagonist making a leap in logic off-screen or someone explaining stuff to the protagonist.
Still, I've enjoyed it and will definitely pick up another one.
To już czwarty tom serii, a combo Dehel & Tarczyński (czy też Tarczyński & Dehnel - nie umniejszajmy żadnemu z autorów) nie obniża poziomu. Morderstwo, tajemnica, spisek, tło historyczne i wreszcie (ale nie najmniej ważny) Kraków. No tak, zapomniałem o weselu Lucjana Rydla. Weselu! ¯\_( ͡❛ ͜ʖ ͡❛)_/¯ No i małym, acz mącącym nieco spokój głównej bohaterki tête-à-tête z jedną z poznanych już wcześniej postaci! Dużo się dzieje, Szymiczkowa dwoi się (sic!) i troi, żeby nie ułatwić czytelnikom rozwiązania łamigłówki. Zarazem to jest świetne stylowo zastosowanie zgranych już przecież gagów z powieści kryminalnych. Wszystko jest wszakże smaczne literacko, przywołujące klasyków gatunku: Agathę Christie i Sir Arthura Conana Doyle'a. A to, jeśli chodzi o poziom rozrywki, jedna z najlepszych rekomendacji.
To czwarta część cyklu o pani Profesorowej Szczupaczyńskiej, ale każdą z tych części można czytać osobno, a co więcej - z kolejnymi częściami wcale jakość się nie pogarsza. To kryminały osadzone w Krakowie w okolicach roku 1900. Watki kryminalne są tu wplecione w prawdziwe wydarzenia tamtych lat. Tym razem towarzyszymy pani Profesorowej Szczupaczyńskiej na słynnym weselu Lucjana Rydla uwiecznionym przez Stanisława Wyspiańskiego. Jednocześnie śledzimy wątek spisku politycznego, kradzieży pewnego zegarka i morderstwa. Nasza bohaterka jak zawsze rozwiąże zagadkę, będąc przy tym niepoprawnie nieznośna.
Szczupaczyńska plus Wesele? Ja to łykam jak młody pelikan i proszę o dokładkę! Sama intryga nie interesowała mnie za bardzo, ale humor i całe tło powieści są tak wspaniałe, że to nie ma najmniejszego znaczenia.
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony! Obawiałem się strasznie klimatu Wyspiańskiego. Bronowice, Tetmajer, Boy-Żeleński, WTF?! :) A tu proszę - Świetnie napisana książka z duża dbałością o szczegóły epokowe, nienaganny język co u Dehnela oczywiste, no i całkiem dobry szpiegowski kryminał! Sięgam po kolejna!
Kolejny fajny kryminał w serii, choć bardziej od intrygi bawią smaczki przemycone przez autorów. A nawiązań do bieżących wydarzeń politycznych znaleźć można kilka.
Powieść miała być intelektualną rozrywką, była nieudaną próbą przebrnięcia przez meandry wyobraźni autorów w towarzystwie zołzowatej bohaterki mającej pretensje do bycia oryginalną
Profesorowa Szczupaczyńska rusza tropem Wesela Wyspiańskiego i jak zwykle rezultat jest taki, że trudno książkę odłożyć. A komentarz społeczno-polityczno-historyczny to już w ogóle miodzio.
Uwielbiam profesorową Szczupaczyńską, moja sympatią do jej osoby rośnie z każdym tomem i wydaje mi się, że to się nie zmieni. Sprawa kryminalna w tym tomie nie należy jednak do moich ulubionych, jakoś nie przypadła mi do gustu. Liczyłam coś innego, ale i tak bardzo dobrze bawiłam się przy jej lekturze.
W trzech słowach: Ślub, romans, konspiracja! Profesorowa jak zwykle znajduje się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie i to nie raz, wie na co zwracać uwagę i regularnie dorosłych mężczyzn ustawia do pionu, kiedy wychodzą z nich niedojrzali gimnazjaliści. Potrafi też przechytrzyć i rozpracować nie tylko lokalnych przedstawicieli prawa, carskich szpicli, ale nawet doświadczonych konspiratorow, o tych mniej doświadczonych nawet nie wspominając. Wszystko w oprawie skandalu wywołanego ślubem Rydla z panną z Bronowic, uwiecznionym przez Wyspiańskiego w "Weselu", w oczach profesorowej rozgrywającego się jednak zupełnie inaczej niż w dramacie. Na dokładkę, a może na deser dostajemy też kiełkujący romans, ale czy coś z tego wyrośnie, nie da się określić. Niestety Franciszki w tej części jak na lekarstwo. Bardzo ubolewam.
Niestety rozczarowanie. Zagadka kryminalna nijaka, humor też nie taki jak w poprzedniej części. Myślę, że Autorzy zanadto skupili się na wplataniu wątków, cytatów i realiów z "Wesela" czy z "Plotki o Weselu", w rezultacie czego zapomnieli o fabule własnej książki. Wyszło niezgrabnie i nazbyt mechanicznie. Cóż, czekam na wyższe loty, bo wierzę w potencjał artystyczny Maryli. ;)
Z jednej strony - bardzo ładnie językowo, starannie napisane. Sporo niezłych, choć nierozwiniętych pomysłów: sprawa Zofii i Klossowitza, polska tajna działalność niepodległościowa, nawet tło "Wesela". Z drugiej sama zagadka kryminalna jakaś taka nie-taka, nie potrafiąca zająć, zaintrygować; zagubiony czy ukradziony zegareczek z kluczykiem, jakieś podchody koło tego, i to w sumie tyle. Czyta to się tak, jakby grupą docelową tego kryminału były przede wszystkim emerytowane nauczycielki języka polskiego.
Opowieść, w której główna bohaterka jest targana emocjami, co jednak nie osłabia jasności jej umysłu i siły dedukcji. Piękno ma różne oblicza, pociąga i skłania do większych i mniejszych występków. Sprawy ukryte kłębią się i bulgocą, lecz ostatecznie zbrodnię czeka surowa odpłata. Co ma pozostać tajnym - takim pozostaje, a rzeczy wracają na właściwe im tory i miejsca. Przednie inspiracje, smakowite nawiązania i aluzje.
Kolejna część przygód profesorowej Szczupaczyńskiej, kolejna znakomicie napisana, skonstruowana i wymyślona z wielką dbałością o historyczne detale książka. Nieco żałuję braku większej liczby elementów humorystycznych, ale przepiękny, stylizowany język, świetny i ścisły splot akcji z "Weselem" oraz pewna żywotność wszystkich postaci sprawiają, że tę książkę po prostu chce się czytać.
I tylko szkoda, że nie ma jeszcze kolejnej części...
3,75 Przyjemna, ciekawa książka. Wciągająca, ale nie zanadto, nie odrywała mnie od wykonywania innych czynności. Mam wrażenie, że przez książkę się płynie. Nawiązania do "Wesela" były niezłe. Świetny zamysł z siatką spiskowców i z tym, że Wyspiański ich widział na weselu w Bronowicach i potem opisał jako widma.
Uwielbiam tło powieści Maryli Szymiczkowej. Mogę sobie łatwo wyobrazić Kraków przez nią opisywany. To detale sprawiają, że czuję jakbym tam była i chodziła Plantacjami i jechała na wesele do Bronowic. Codzienność jest wspaniale opisana.
niestety najsłabsza część serii, intryga rozmyta gdzieś w tle, obyczajówka nijaka, mało szczupaczyńskiej, która tylko się miota gdzie fabuła ją poniesie. początek obiecujący i ciekawy, później wszystko leci w dół.