W Polsce, czyli wszędzie to opowieść o końcu naszego świata, próba refleksji nad tym, co możemy zrobić, kiedy coraz wyraźniej widzimy zbliżający się zmierzch cywilizacyjnego modelu, który budowaliśmy przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Edwin Bendyk opisuje przemiany społeczne, kulturowe, gospodarcze i polityczne, które doprowadziły świat do kryzysu. Pandemia koronawirusa ujawniła, jak krucha jest współczesna cywilizacja. I pokazała jednocześnie, jak silni są ludzie i ludzkie wspólnoty w reakcji na nieoczekiwaną katastrofę. Jednocześnie zadaje kluczowe pytanie dla polskich czytelników: czy w tym świecie Polska przetrwa do 2030 roku, czy też po raz kolejny powtórzy scenariusz rozkładu i upadku? Żadna odpowiedź nie jest przesądzona, każdy ma na nią wpływ. Koniec świata nie musi oznaczać upadku, może też zapowiadać nowy początek. Najkrócej, W Polsce, czyli wszędzie to książka o Polsce i o świecie, który się kończy oraz o możliwości nowego, lepszego otwarcia.
Już miałem w głowie pierwsze, okrutne zdanie swojej recenzji: "W Polsce, czyli wszędzie jest książką o wszystkim, czyli o niczym", lecz z pewnością na takie rozpoczęcie książka nie zasłużyła. Jest o wszystkim za bardzo - dopiero w instrukcji na koniec docieramy do tego zamysłu (rozwinięcie dyskusji, która miała miejsce w prawdziwym świecie podczas Festiwalu Góry Literatury) zmontowanego z krótkich tekstów-czytanek na tematy niemal wszelakie: kapitalizm, klimat, koniec miłości, polska polityka, polskie miasta i nie tylko. Miejscami męczy framing (powracający królu Ubu, szukałem, wbrew zapewnieniom autora nie znalazłem zbyt wielu porównań populistycznych polityków do tej zmyślonej postaci), czasem miałem wrażenie, że przemyślenia nie mają związku z głównym zamysłem, czasem też przytłaczały (chyba brakowało mi warsztatu np. z ekonomii.
Ambitne przedsięwzięcia nie w pełni zrealizowane. Każdy z tematów poruszonych w książce zasługuje na oddzielną publikację. Może w takim razie lepiej było porzucić część tematów (na poczet oddzielnej publikacji) na przykład?
Niemniej jednak sam poszerzyłem swoją wiedzę na temat świata dzięki tej książce.
Doskonała i gęsta od przemyśleń książka. Bardzo mocno oparta na szeroko dobranych źródłach - Bendyk pokazuje w niej jak może wyglądać poważna publicystyka. Polecam!
Niby autor twierdzi, że świat jest bardzo złożony, a jednocześnie upraszcza elektorat PiS/Trumpa/Orbana do idiotów, którzy nie mają mózgów i słuchają disco polo. Pod koniec liczba odniesień do PiS-u, Dudy czy Kaczyńskiego jest wręcz męcząca. Widać autora coś bardzo w tym temacie gryzie - spoko. Nie jestem wyborcą PiS, ale nawet mnie to irytowało. Dało się pewne przykłady pokazać bez odnoszenia co dwie strony do strasznego rządu PiS, rozwalającego Polskę i do jego głupiego elektoratu. Skoro świat jest tak złożony i struktury społeczne tak rozległe, to dlaczego autor uważa, że aplikować można to wyłącznie do lewej strony sceny politycznej i społeczeństwa postępowego? W książce ta druga strona już nagle nie jest złożona, tylko troglodycka i słucha discopolo. Gdyby nie to, dałbym książce 3+/4-. Bardzo dużo trudnego słownictwa, które wytrąca z czytania. Jednocześnie sporo zdań tak rozwleczonych, że w połowie człowiek się gubi. Dużo pitolenia o niczym i dywagacji, pokazywanie często wyłącznie złożoności jednej strony. Barzdzo tendencyjna książka, która pokazuje fajnie pewne zjawiska - szkoda tylko, że wyłącznie z jednej strony, z jednostronną narracją.
Bardzo dobra książka! W szczególności doceniam przystępny język książki. Bendyk skomplikowane procesy wyjaśnia prostym stylem, ale bez upraszczania czy dydaktyzmu.
*choć inni czytelniczy słusznie zarzucają stronniczość, wynikającą z poglądów autora. Wg mnie perspektywa ekologiczna uzasadnia stronniczość, ale język faktycznie jest wrogi i etykietujący.
**niektórzy czytelnicy piszą też że książka jest zbyt erudycyjna i ma zbyt skomplikowaną terminologię. Ja to porównuję z książkami, które nawet nie starają się pisać o tych samych tematach łatwo, więc dla mnie była lekka. Ale fakt, od drugiej połowy W Polsce (...) trochę się wlecze, w zakresie przyjemności czytania
Jest to dość interesujący przegląd ważnych współczesnych problemów i relewantnej literatury na ich temat, ale własny wkład intelektualny Bendyka mieści się na skali od banału do szkodliwej bzdury. Zdecydowanie najgorszy jest argument, że właśnie z powodu katastrofy klimatycznej nie powinniśmy zbyt szybko odchodzić od paliw kopalnych (sic)
Bardzo cenie Edwina za wiedze, dociekliwosc i nietuzinkowy intelekt. Wszystkie te cechy widać jak na dłoni czytajac jego ostatnia ksiazke. Mozna sie zgadzac, mozna sie nie zgadzac ale nie mozna nie przeczytac.