W "Pokaż mi" tajemniczy twórca thrillerów Marcel Moss tym razem zabiera nas w internetowe odmęty portali randkowych. Nie spodoba się Wam to, co tam znajdziecie.
"Prawdziwe życie nie jest już nam do niczego potrzebne, bo to, co najważniejsze możemy znaleźć w telefonach."
Marcel Moss nie oszczędza ani swoich czytelników, ani swoich bohaterów. Tym razem rozkłada na czynniki pierwsze wirtualny świat sztucznej miłości, w której brylują kłamstwa, oszustwa i pozory. W "Pokaż mi" bombarduje nas bolesnymi statystykami, zaprasza, by zerknąć pod podszewkę i za drzwi sypialni, a tam kryją się brudy, jakich nikt nie chciał nigdy odnaleźć. To historia o życiu na punkty, o potrzebie bycia nagradzanym, o frustracjach zwykłej, nudnej codzienności. Jego bohater zachowuje się tak, jakby pragnął znaleźć się w innej, podkręconej rzeczywistości, a jego poukładany świat po prostu mu dokuczał. Bo ile można cieszyć się z ulubionych obiadów czy wieczorów we dwoje z narzeczoną, gdy w telefonie czeka na niego seksbomba niczym z najbardziej wybujałych fantazji i chorobliwych snów? Gdy kobieta jego marzeń stawia go co kilka chwil na krawędzi i najpierw namawia, a potem zmusza, by wykonywał nawet te najbardziej zwyrodniałe rozkazy?
W powieściach Mossa internet to azyl, to bezpieczne schronienie, które okazuje się być mroczną pułapką dla słabych umysłów. Ten autor nie boi się poruszać tych najbardziej współczesnych kontrowersyjnych tematów, o których niewielu ma odwagę mówić na głos. W "Nie odpisuj" i "Nie patrz" pokazywał przemoc wobec mężczyzn, wyostrzył problem stalkingu, a w "Pokaż mi" znów zabiera nas w wirtualne zakamarki, gdzie ukrywają się najbardziej zwyrodniałe ludzkie pragnienia. I wciąż nie spodziewamy się tego, co tam znajdziemy.
Mocna lektura, podsycona erotyczną nutą, dla miłośników porządnie skrojonych dreszczowców.