Sonia i Mati nie znają się. Spotykają się przypadkowo na moście. Oboje w tym samym czasie postanowili odebrać sobie życie. Najpierw muszą jednak ustalić, które z nich skoczy pierwsze. Po całonocnej rozmowie nadal nie mogą się zdecydować, żadne z nich nie chce być tym drugim. Jedynym wyjściem wydaje się odroczenie samobójczego planu. I tak Sonia i Mati dają sobie miesiąc, by przekonać się, że może warto zaufać światu. A może i świat zaufa im?
W ten sposób dwójka desperatów, która dostała drugą szansę, rusza w drogę ku normalności, mierzonej coraz szerszym uśmiechem, spokojniejszym snem, dostrzeganiem małych, ale potrzebnych drobiazgów. I wreszcie - miłością.
Czasem bowiem wystarczy na chwilę się zatrzymać i zachwycić życiem.
Książkę przesłuchałam i realizacja była na tyle dobra, że z czystym sumieniem mogę polecić tę formę. Z tak samo czystym sumieniem mogę polecić tę powieść w ogóle. Lubię Sochę. Przeczytałam wiele jej książek, a autorka wciąż potrafi mnie zaskoczyć. Tutaj pomysł na fabułę był wybitnie oryginalny i bardzo, ale to bardzo spodobało mi się zakończenie. Głównymi bohaterami powieści jest dwójka nieszczęśliwych młodych ludzi. Można powiedzieć, że ci dwoje to obraz społeczeństwa XXI wieku. Socha ma zmysł obserwacyjny i potrafi go wykorzystać w swojej prozie. Dzięki temu po raz kolejny, prócz rozrywki, dostałam temat do przemyślenia. Czy naprawdę nie potrafimy już sami decydować? Czy nie potrafimy czerpać radości z małych rzeczy?
Polecam gorąco ten tytuł. Może się okazać lepszy od niejednego poradnika, a przy okazji przeczytasz fajną historię.
Kurczę... Fajnie zapowiadającą się historia, ale dotrwałam ledwie do 20%. Czemu? Po pierwsze - poważny temat, a dostajemy na początku kompletnie niepasującą do sytuacji, wręcz absurdalną rozmowę dwóch zagubionych dusz, które chcą popełnić samobójstwo. Po drugie - pisana językiem strasznie opornym, trudnym i nudnym. Niby miało być Poważnie, a wyszło ciężko. Po trzecie - poważny chłopak, z poważnymi problemami, a nazywa się go Mati. Kurczę. Rozumiem nastolatka, ale dwadzieścia osiem lat i ciągle tylko Mati i Mati? Kompletnie mi to nie leży. Denerwuje wręcz. Po czwarte - do momentu, do którego doszłam, nasza bohaterka wydaje się tak głupiutka, że aż strach. Nie wiem. Może kiedyś spróbuję doczytać to dalej. Ale póki co odpuszczam, bo zwyczajnie się męczę. Ciężko się to czyta.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Pani Natasza jak zwykle niezawodna! Cudowne pióro, piękna historia, nietuzinkowi bohaterowie, zaskakujące zakończenie... Niezmiennie jestem pod wrażeniem zdolności pisarskich tej Pani. Polecam każdemu!