Tajemnicze morderstwo pod wierzchołkiem K2. Wyprawa, która przeradza się w wyścig ze śmiercią… Trwa narodowa wyprawa zimowa na K2. W decydującej fazie niespodziewanie zmienia się pogoda. Łukasz Lewicki, zmuszony do dramatycznego odwrotu spod samego wierzchołka, spada na dno lodowej szczeliny. Tam natyka się na zamarznięte ciało Iwetty Miller, znanej himalaistki, która zaginęła pół roku wcześniej. Z jej głowy sterczy czekan. Tymczasem w Polsce wszystkie media z zainteresowaniem śledzą losy wyprawy. Majka dostaje swój pierwszy poważny dziennikarski temat i od razu trafia na bombę. Przed laty w tej samej części zbocza znaleziono ciało ojca Iwetty, który z niewiadomych przyczyn skoczył w przepaść. Czy to tylko zbieg okoliczności? Łukasz ostatkiem sił dociera do obozu, przynosząc ze sobą telefon Iwetty. Nie wie, że to dopiero początek walki o życie. Morderca nie może dopuścić, by wskazał miejsce, gdzie znalazł ciało himalaistki. Na dzikich pustkowiach Karakorum rozpoczyna się polowanie…
Dziwna książka. Nie udało jej się trafić do mojego czytelniczego serducha mimo, że to moja ulubiona tematyka, której historia rozpoczyna się tuż pod szczytem K2. Ani mnie to w napięciu nie trzymało, ani zbytnio nie zainteresowało, ani nawet dobrze nie wciągnęło. Ta książka jest po prostu słaba merytorycznie jeśli chodzi o kwestie górskie, zawiera też masę jakiś innych, dziwnych absurdalnych tekstów jak ten o zapisanych na karcie SIM zdjęciach, o których każdy użytkownik telefonu komórkowego wie, że funkcjonalność ta nie jest w telefonach komórkowych dostępna. Pojemność kart SIM jest na tyle niewielka, że nie pozwala na zapisywanie zbyt dużej ilości zdjęć. Nie da się też przemilczeć tragicznego wręcz jej poziom redakcyjnego (cyt. miał na KĄCIE trzy ośmiotysięczniki ....???!!!) - książka jest najeżona błędami z każdego rodzaju, nawet tych ortograficznych i przy takim ich dużym obłożeniu w tej książce naprawdę odechciewa się czytać dalej....
Dużo wątków, dużo rozsypanych historii, które ostatecznie składają się w całość - jednakowoż nieco przekombinowaną. Jeśli ktoś chce brnąć przez powiązania rodzinno-przyjacielskie bohaterów zgromadzone na ponad 600 stronach to polecam sporo cierpliwości.
Powieść liczy blisko 700 stron, ale akcja jest tak dynamiczna, że lektura zajmuje dosłownie dwa-trzy dni. Tego nie można autorowi odmówić - przyciąga uwagę czytelnika i utrzymuje ją do samego końca. Duże znaczenie ma miejsce akcji, dla większości z nas egzotyczne i niedostępne, a tym samym jeszcze bardziej wpływające na wyobraźnię – pokryte śniegiem i lodem zbocza himalajskich szczytów potrafią oczarować nawet wtedy, gdy jedynie o nich czytamy. Dodatkowym smaczkiem jest tutaj element sensacji i tajemnicy, zwłaszcza gdy dość szybko wychodzi na jaw, że mordercą jest ktoś z kilkuosobowej drużyny.