Niebezpieczne zlecenie. Ryzykowna gra. Zakazana miłość. Dwudziestoośmioletnia Lena Mejer, właścicielka firmy kosmetycznej, z pozoru ma wszystko – pieniądze, pozycję i ciekawe życie. Dobrze maskuje smutek, za którym kryje się bolesna przeszłość. Gdy zaczyna dostawać pogróżki, w jej życie kolejny raz wkrada się niepokój. Za namową przyjaciół zatrudnia prywatnego ochroniarza, który ma zapewnić jej bezpieczeństwo. Nikolaj Aleksandrow, pół Polak, pół Rosjanin, od początku stara się podejść do zlecenia profesjonalnie, jednak szybko przekonuje się, że tym razem nie będzie to takie proste. Wzrastające napięcie pomiędzy nim i Leną skutecznie utrudnia mu zadanie. A to nie koniec kłopotów. Wkrótce wychodzi na jaw, że oboje coś ukrywają, a czyhające na nich niebezpieczeństwo jest większe, niż oboje przypuszczali.
Meg Adams is a true blue “Valley Girl”—the Shenandoah Valley, that is. When she’s not herding kids, she’s herding cats, or gardening, knitting, or reading. You can find her many an afternoon reading on her shaded porch and waving to bicyclists as they crest the hill, or possibly picking tomatoes in the garden or peaches in the orchard. But in the morning, she’ll be writing. She lives with her husband, two sons and three cats in a hundred-year-old farmhouse, her other (continual) work in progress.
Meg Adams skradła mi serce „Architekturą Uczuć”, która była debiutem autorskim. Tym razem, autorka proponuje nam książkę nieco inną od poprzedniczki. „Ochroniarz” to nowa propozycja od Meg Adams. Czy porwie Wasze serca?
Lena Mejer w wyniku śmierci „mamy” odziedziczyła firmę kosmetyczną, która mając bardzo wysoki status przyniosła jej wszystko, co każda kobieta na jej miejscu chciałaby mieć – pieniądze, władzę i ciekawe życie. Dwudziestoośmioletnia Mejer nigdy jednak nie sądziła, że mogłaby mieć wrogów, którzy czyhają na jej życie. Kiedy zaczyna dostawać dziwne prezenty, które z nieśmiałych flirtów, stają się karalnym groźbami Lena zmienia myślenie i idąc za radą bliskich przyjaciół zatrudnia firmę ochroniarską, która nie tylko zakłada w jej rezydencji monitoring, ale też zapewnia osobistego ochroniarza. Ochroniarza, który nie tylko potrafi bronić, ale też jest zabójczo przystojny. Nikolaj Aleksandrow, którego korzenie są pół polskie, a pół rosyjskie jest bliskim przyjacielem szefa firmy ochroniarskiej „Niezniszczalni” - Igora. Mężczyzna dostaje zlecenie bronienia Leny przed napastnikiem i zbierania dowodów, aby policja mogła działać. Niko, jako bezwzględny mężczyzna trzyma Lenę na dystans i nie planuje poczuć do niej czegoś więcej. Zresztą z wzajemnością. Ale jak wiadomo, życie weryfikuje, a plany lubią się zmieniać.
Mieliście kiedyś coś takiego, że nie byliście w stanie czytać książek, bo każda jedna nudziła Was niemiłosiernie? Ostatnio ten letarg dopadł też i mnie. Do „Ochroniarza” podchodziłam powoli. Tydzień zajęło mi sięgnięcie po tę książkę, bo wcześniej nie miałam ochoty czytać. W sumie nie chciało mi się wcale czytać. Ale kiedy poznałam Nikolaja, mój letarg minął, jakby nigdy nie istniał, a ja zapragnęłam jak najszybciej przeczytać „Ochroniarza” i poznać historię Leny i jej przystojnego obrońcy.
Czy mogę zacząć od wzdychania? Niko, ach ten Niko. Porwał moje serce od pierwszego rozdziału, w którym się pojawił. Chociaż już na początku pisałam do autorki moje przemyślenia i czułam, że jeden z bohaterów jest nie teges (nie napiszę Wam, czy miałam rację) to kiedy pojawił się on! Nikolaj, wszystkie wcześniejsze myśli wypłynęły z mojego umysłu. Tak... tak było do końca książki.
Jest w „Ochroniarzu” pewien jegomość o imieniu Artur, który w pewnym momencie zmniejszył płomień mojego uczucia do Nikolaja. Do tego stopnia, że pytałam się autorki, czy warto rzucić Aleksandrowa dla Kruza. Nic więcej Wam nie napiszę, ale wyobraźcie sobie, co to musi być za bohater, skoro chciałam zostawić Niko dla niego.
Lena to silna bohaterka. Może nawet trochę za silna, bo czasami miałam wrażenie, że jest niczym Zosia Samosia. Wszystko chciała zrobić sama, po swojemu, a nie zawsze było to opłacalne. Czy to dla niej, czy dla jej firmy. Niemniej jednak naprawdę podobała mi się, jako osoba. Silna, konkretna babka, która niczego się nie boi i walczy o swoje do samego końca. Nie jest szarą ubezwłasnowolnioną myszką, do których przyzwyczaiły nas autorki romansów. I za to plus ode mnie dla Meg Adams największy!
Co mnie zirytowało? Mała rzecz, ale jednak za dobrze ją pamiętam, żeby o niej nie napisać. Jedna bohaterka, bardzo bliska przyjaciółka Leny w jednej sytuacji zachowała się tak infantylnie, że aż mi witki opadły (bo ręce już nie dały rady bardziej). Myślę, że kiedy będziecie czytać „Ochroniarza” to sami domyślicie się, o którą scenę konkretnie mi chodzi i, co więcej myślę, że sami stwierdzicie to, co ja przed chwilą. Ale to naprawdę mały minus w stosunku do całości książki. Jedna scena. Pikuś.
Meg Adams po raz kolejny kupiła mnie swoją książką! „Ochroniarz” jest napisany na wysokim poziomie. Akcja zaczyna się powoli, ale kiedy wpadniemy w wir wydarzeń nie możemy się z niego wyrwać. Chociaż osobiście nie jestem fanką historii, kiedy fabuła drepcze do przodu bardzo powoli, aby nagle dostać kopa, to tutaj nie przeszkadzało mi to ani trochę i od pierwszych stron wciągnęłam się w „Ochroniarza” (no dobra, od kiedy spotkałam Niko). W końcu! W KOŃCU! Mamy w książce naprawdę niebezpiecznych mężczyzn i inteligentne kobiety, które nie są szarymi myszkami, o czym już pisałam. „Ochroniarza” czytało mi się z czystą przyjemnością, a tym bardziej dziękuję Meg Adams, że mogłam dostąpić zaszczytu przeczytania tej pozycji szybciej i, że zostałam wybudzona z letargu książkowego dzięki historii Leny i Niko. To kiedy następna książka?
Są książki, które w swym zamyśle mają być lekkie, przyjemne dla czytelnika i z pewnością nie są dedykowane pod wielkie osiągnięcia pisarskie. Ale nie ma to zwalniać autora z jakości słowa pisanego.
Cóż. Historia jakich wiele, fabuła jest oryginalna... w swej niedorzeczności. Bohaterowie , w swojej konstrukcji są zbudowani identycznie. Są nudni, ciąg ich życiowych ścieżek jest hmm... często absurdalny. Miałam wrażenie, że autorka pisała ta książkę nie marnując żadnego pomysłu, który jej właśnie przyszedł do głowy. Coś na zasadzie "o a teraz wyląduje ufo , które będzie współpracowało z gruzińską mafią". I język - strasznie potoczny, z przekleństwami, zawierający nieudolnie wciśnięte wstawki z rosyjskiego, bardzo często powtarzające się zwroty. Dialogi w stylu filmów Vegi: przekleństwo + równoważnik zdania. Rozumiem, że miało czytać się prosto, a wyszło prostacko. Dawno czegoś tak słabego nie czytałam.
Lem kiedyś napisał: "Nie jestem w stanie pojąć, czemu na drogi publiczne nie wpuszcza się ludzi pozbawionych prawa jazdy, natomiast na półki księgarskie mogą się dostawać w dowolnej ilości książki osób pozbawionych przyzwoitości - że nawet nie wspomnę o wiedzy." Zostawię to tutaj.
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale na pewno nie ostatnie. Ochroniarz wzbudził we mnie całe mnóstwo emocji, bohaterów bardzo szybko polubiłam chociaż nie zawsze rozumiałam pobudki, które nimi kierowały.
Dużym plusem tej książki jest to, że nie jest kolejnym "cukierkowym romansem". Miejsce czułostek zastępuje brutalność, porządnie i tajemnice przeszłości, które wszytsko utrudniają.
Nie mogłam się oderwać od czytania, co chwila powtarzałam sobie "jeszcze jeden rozdział i koniec", po czym czytałam następne pięć.
Jedynie zakończenie wywołało mały zgrzyt. Musiałam je przeczytać dwukrotnie by wszytskie puzzle wskoczyły na swoje miejsce. Jednak w momencie gdy elementy układanki złożyły się w całość, okazała się ona bardzo logiczna i muszę przyznać, że nigdy bym nie zgadła do czego ta historia zmierza.
4,5⭐️ Nie miałam do tej książki żadnych oczekiwań, wiedząc z jakiego pochodzi gatunku i czego mogę się po niej spodziewać. Okazało się jednak, że bardzo się myliłam! Dużo zwrotów akcji, ciekawy pomysł na fabułę i dobrze napisani bohaterowie. Lektura sprawia, że czytelnik nie jest się w stanie oderwać od historii i chce wiedzieć co będzie dalej i jak potoczą się losy Leny i Nikolaja. Nie zawiodłam się również na zakończeniu, które w tego typu romansach/erotykach potrafi wszystko zepsuć. Zdecydowanie polecam, jeśli akurat ma się ochotę na coś lekkiego.
Autorka wiekszą część książki próbuje nas zwieść, stosując masę zwrotów akcji i udało się jej mnie nie raz zaskoczyć. Nie każda sytuacja była zupełnym zaskoczeniem, ale mimo tego bawiłam się dobrze.
Generalnie książka poprawna. Trochę inwantylna, trochę przewidywalna, trochę naiwna... Nienajgorsza. Dobra dla takiego relaksu totalnego, aby się nie zmęczyc.
Jeszcze nie czytałam pierwszej książki Meg - Architektury Uczuć - ale czytałam jej opowiadanie dostępne w antologii Deszczowe Sny i mnie ono urzekło na bardzo wysokim poziomie. Wiedziałam, że to autorka z którą na 90% przy powieściach o pełnej długości będę nadawać na dobrych falach z jej stylem i bohaterami. I miałam "nosa" rzeczywiście Ochroniarz wciągnął mnie od pierwszych stron i nie pozwolił się moim myślom oderwać od historii Nikolaja i Leny. Lena Mejer to businesswoman, którą przejęła firmę po śmierci swojej opiekunki prawnej i od tamtej chwili nią zarządza. Typowa pani prezes pracoholiczka, która musi być zawsze w firmie i nigdy nie odpuszcza niczemu. Twarda kobieta, która nie boi się podejmować decyzji, może czasem trochę za twarda i zbyt w typie "ja mogę zrobić wszystko sama", ale czyż nie tak się nas teraz wychowuje? Ja to zachowanie całkowici rozumiem i wiem, że też pewnie tak bym do wszystkiego podeszła. Nawet gdy w grę wchodzi najwyższa stawka jaką jest jej życie. Znalazłam w niej postać silną, pełną własnego zdania i potrafiącą myśleć i działać tak jak myśli, że będzie najlepiej, ale się stara i NIE jest pusta za co wielki plus, bo mam dość takich bohaterek. Ta ma kręgosłup i to mocny! No i oczywiście przez to jest uparta, więc jak coś się zacznie to nie będzie chciał zadbać o swoje bezpieczeństwo w najprostszy sposób, poprzez zatrudnienie tytułowego Ochroniarza, ale próbuje tego uniknąć za wszelką cenę. Nikolaj (Niko) zwany Sokołem, jest ochroniarzem pracującym dla firmy Niezniszczalni i to właśnie on ma zająć się ochroną Leny. Jest to mężczyzna twardy, lubiący stawiać na swoim. Już na samym początku widać, że za wiele się o nim szybko nie dowiemy, ale to tylko podsyca przyciąganie do niego i to bardzo! Nie będę o nim za wiele pisać, gdyż mogłabym za wiele zdradzić a tego nie chcemy, bo odkrywanie jego kart jest bardzo zajmujące. Ta dwója będzie zmuszona współpracować ze sobą, po to, aby na światło dzienne wyszło kto zagraża Lenie. Każde z nich ma swoje za uszami, jednak to co odkrywamy w czasie czytania sprawia, że jesteśmy w szoku, ale jednak po chwili widać w tym większy sens i wszystkie puzzle trafiają na swoje miejsce. Ochroniarz to powieść pełna sekretów, uczuć rodzących się w warunkach, w których nie powinna, pojawia się też tu wątek sensacyjny który dodaje tej książce tempa. Nie podałam wszystkich pytań jakie nam serwuje autorka, ale mogę stwierdzić z czystym sumieniem, że nie trafiłam w obstawianiu! Zdecydowanie polecam!
Książka godna polecenia. Historia ukryta na stronach „Ochroniarza” przez Meg Adams trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Nie łatwo jest przejrzeć bohaterów ich prawdziwe oblicza. Były chwile gdy szeroko otwierałam oczy ze zdziwienia i jeszcze raz czytałam fragment dla pewności że to prawda. Na początku podejrzewałam wszystkich potem część wykluczałam żeby po kilku rozdziałach na nowo przemyśleć motywy bohaterów. Co do Leny i Niko pokochałam ich, są dla siebie stworzeni, jedno warte drugiego. Nie raz popłynęły łzy, nie raz posypały się iskry i kilka niecenzuralnych słów z moich ust też. Oboje mają trudną bolesną przeszłość do której najchętniej by nie wracali, ciężko im o niej mówić ale duchy wracają i wywracają ich życie do góry. Lena młoda bizneswoman prowadzi firmę kosmetyczną odziedziczoną po zmarłej tragicznie opiekunce i jednocześnie przyjaciółce Annie. Jej na pozór spokojne, poukładane życie w jednej chwili wywraca się i już nic nie jest takie jak było. Niebezpieczni ludzie, mafia, narkotyki, pogróżki i wyrok śmierci, tajemnice z za grobu no i Niko ochroniarz wkraczający do jej życia taranem (jeden z tych, co wyrzucisz go drzwiami wróci oknem, – choć on chyba zaczął od tego drugiego), ale czy to rycerz na białym koniu? Hmm, jeśli motocykl uznać za rumaka, choć raczej biały to on nie był. Kim jest Nikołaj? Oficjalnie współwłaścicielem firmy ochroniarskiej „Niezniszczalni” (swoją drogą uwielbiam wszystkich tych chłopaków – Konrad i Pola mogliby się dogadać na dłużej;) a Igor i jego synek …). Niko, Niko nie raz mnie zaskoczył, co ja mówię to, co autorka rzuciła na koniec wyjaśniając, kim jest nasz ochroniarz to jak bomba atomowa nigdy nie przyszło mi to do głowy, zwłaszcza po tym, czego dowiadujemy się o nim w pierwszych rozdziałach, świetnie zagranie Megi. Zakończenie ciekawe i zabawne po tylu przejściach i tylu przelanych łzach należało im się. Wcześniej przez moment przeżyłam grozę razem z Leną, płakałam razem z nią i zastanawiałam się czy to prawda i czy autorka rzeczywiście …TO… zrobiła. Ostatnie zdanie pozostawia furtkę do kontynuacji czyżby Meg Adams myślała o dalszych losach Leny i Niko a może tym razem to ich przyjaciele opowiedzą nam więcej o sobie?
3,5 To było strasznie dziwne przeżycie. Niby romans, jednak ze sporym nakładem kryminału i akcji pędzącej szybciej niż w niejednym filmie akcji. Książka pełna ciekawych plottwistow, których osobiście, przy moim nieuważnym i nieskupionym czytaniu, nie byłam w stanie wcześniej wychwycić. Fabuła sama w sobie, genialna, razem ze zwrotami akcji, jak najbardziej dobra, jednak język pisania... trudno określić co to było. Z grubsza te wszystkie opisy, dialogi przypominały typowo płytkie wattpadowskie dzieło i nie bez powodu musiałam pokomentowac odrobinę ograniczone słownictwo. "Niko to seksowny mężczyzna, z seksownymi włosami i seksownym tyłkiem, który chroni seksowną Lenę, która nawet seksownie oddycha" zgadnijcie jakie słowo było tutaj zdecydowanie nadużywane i to nawet w niekoniecznie dobrych momentach. Okladka jest zdecydowanie okropna, ale i tak jestem pozytywnie zaskoczona treścią, bo nie spodziewałam się aż tak dobrej fabuły
Staram się przekonać do polskich autorów dlatego też sięgnęłam po tą ksiażkę. Polubiłam postacie jak i całą historię. Zakończenie jest fajne mimo że daje małą obietnicę na kolejną część jednak wiele książek miało takie zakończenie i nie doczekało się kontynuacji tak więc nie liczę na to że się pojawi.
"Ochroniarz" to historia, którą dorwałam w bibliotece. Spodobał mi się opis, brzmiał nawet ciekawie i zdecydowałam się, że ją wezmę ze sobą do domu.
Lena to bohaterka, która często mnie irytowała swoim zachowaniem. A przynajmniej na początku książki. Okazuje się, że w pożarze straciła swoich rodziców, a kobieta która się nią zajęła po śmierci rodziców zginęła w wypadku. Do tego w dosyć podejrzanych okolicznościach. Teraz dochodzą do tego pogróżki. Dziewczyna zatrudnia pod przymusem ochroniarza, który ma jej zapewnić bezpieczeństwo. Jej zachowanie w tym zakresie dosyć mnie wkurzało. Ktoś jej zagraża, nie byle kto, bo wypadki były dosyć poważne a ona dalej swoje, że nie chce i nie potrzebuje ochrony. Do tego w ogóle nie zważała na swoje bezpieczeństwo, nie słuchała Nikolaja i robiła co jej się żywnie podobało. Postępowała jak dla mnie strasznie lekkomyślnie, tak jakby w ogóle jej nie zależało na swoim bezpieczeństwie. Jednak wraz z rozwojem historii trochę się to zmieniło. Dodatkowo, pojawia się coraz więcej niebezpieczeństw, a Lena nie wie już komu ufać. A co chwilę na wierzch wychodzą nowe tajemnice.
Nikolaj to dosyć tajemnicza postać. Od początku był owiany tajemnicą. Ma swój własny plan, cel dotyczący ochrony Leny. Nie jest zainteresowany bliższym kontaktem z dziewczyną, ale ciężko się czasami powstrzymać od wzajemnego przyciągania, prawda?. Polubiłam go, zwłaszcza za to, że był bardzoo cierpliwy w stosunku do bohaterki. Jednak, jego zachowanie na koniec książki, podczas pewnego wydarzenia było dla mnie totalnie niezrozumiałe i bezsensowne. Bo nawet jeśli zdecydował się na takie a nie inne rozwiązanie to co potem nastąpiło pokazało, że to było bezsensowne. A spowodowało tylko ból.
Książkę bardzo przyjemnie się czytało. Relacja pomiędzy bohaterami była bardzo fajnie opisana. Było dużo ognia. Wszystko toczyło się w swoim tempie, nie było ani za szybko ani za wolno. Książka zapewnia wiele zwrotów akcji. Niebezpieczeństwo, zabójstwo, narkotyki i pieniądze. Akcja goni akcje. Tajemnice, które stopniowo wychodzą na wierzch. Okazuje się, że nie wszystko jest tak jak się wydawało. Mamy tutaj do czynienia nie tylko z romansem, ale i z intrygą, co mi się bardzo podobało. Fabuła bardzo wciągająca, a towarzyszące temu napięcie powodowało, że książkę szybko się czytało. Zakończenie mega zaskakujące, naprawdę. Wow, nie spodziewałam się i bardzo mi się to podobało.
Była to pierwsza książka autorki, z którą miałam okazję się zapoznać i zdecydowanie zachęciła mnie do tego, aby zapoznać się z innymi jej historiami. Zdecydowanie nie było nudno. Polecam, miłego!
Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką! Zaliczam je do bardzo udanego, oraz na pewno nie będzie ono ostatnie.
Lena Mejer ma 28 lat i zostaje właścicielką firmy kosmetycznej. Ma wszystko, a przynajmniej tak się wydaje; cudowne życie, bogactwo oraz stanowisko, jednak prawka jest inna. Dziewczyna wcale nie jest szczęśliwą osobą. Skrywa bolesną przeszłość.
Kiedy zaczyna dostawać pogróżki, jej znajomi namawiają ją do zatrudnienia prywatnego ochroniarza. Jej ochroniarzem zostaje Nikolaj Aleksandrow. Mężczyzna stara się być profesjonalny w swojej pracy, jednak napięcie miedzy Leną a Nikolajem staje się coraz większe. A na dodatek oboje ukrywają coś, przez co robi się niebezpiecznie.
Lena wydaje się być silna i odważna, jednak wszystko jest do pewnego czasu. Każdy z nas ma jakąś granicę. Po jej przekroczeniu, potrzebna jest pomoc osoby z zewnątrz. W tym przypadku jest to Nikolaj czyli facet, który ma niejedno za uszami.
3,5* Początek zachęcający, ale potem do połowy książki strasznie mi się dłużyło. Jakoś bohaterka nie przekonała mnie do siebie, a akcja była za mało dynamiczna, czytałam ją przez cały tydzień. Dopiero od połowy książki coś zaczęło się dziać i akcja ruszyła z kopyta, ale została przekombinowana. Mimo tego przyjemnie się czytało, bo styl autorki jest bardzo przyjemny. Lena Mejer, włascicielka firmy kosmetycznej, dostaje pogróżki, znajomi namawiają ją na wynajęcie ochrony, a to wszystko okazuje się o wiele bardziej skomplikowane, bo Nikolai, jej ochroniarz, nie jest tym, za kogo się podaje, a jednak jak trzeba, ratuje jej życie i tak jakby zakochuje się w niej.