By odkryć prawdę, najpierw trzeba pokonać strach i swoje własne słabości. Na targach jubilerskich w Warszawie Igor Bielewicz, akrobata cyrkowy i złodziej kosztowności, wykorzystując sytuację na parkingu przed halą, kradnie jubilerowi przenośny sejf z biżuterią. Świadkiem rabunku jest świeżo upieczona policjantka Zofia Maciejka, która rzuca się w pogoń za sprawcą, ale gubi jego ślad.
Podczas pokazu akrobatycznego w cyrku, w którym pracuje Bielewicz, dochodzi do wypadku. Poszkodowana zostaje Nadia – partnerka Bielewicza. Gdy gasną cyrkowe światła, rozpoczyna się prawdziwe życie.
Dwa lata później drogi bohaterów znów się krzyżują. Kto stoi za brutalną napaścią na właścicielkę znanej firmy jubilerskiej? Czy wydarzenia mają związek z tymi sprzed dwóch lat? Jak potoczyły się losy bohaterów po feralnym wieczorze?
Rasowy kryminał, w którym podobnie jak w cyrku, nic nie jest do końca oczywiste...
PAN BÓG ZAPRACOWANY W tej książce Pan Bóg tyle razy schodził z nieba, aby pomóc jej bohaterom, że musiał chyba wyczerpać wszystkie limity dla polskich autorów.
Małgorzata Rogala znudziła się najwyraźniej bohaterami swojej udanej kryminalnej serii z Agatą Górską i Sławkiem Tomczykiem i postanowiła zacząć wszystko od nowa. Już w przypadku wcześniejszej próby („Kopia doskonała”) wyszło jej tak sobie, poniżej możliwości, ale „Ostatni skok” to już, niestety, kompletny niewypał.
Książka sprawia wrażenie, jakby była pisana lewą ręką przez prawe ramię, a pisarka nie miała pewności, czy pisze melodramat czy kryminał. Ani jedno, ani drugie jej nie wyszło.
Gdyby to miał być melodramat, powinniśmy odczuwać więcej empatii w stosunku do bohaterów, a tymczasem postaci są płaskie psychologicznie i niewiele dowiadujemy się o ich uczuciach. Dlatego zawiłości relacji Nadia – Igor niewiele nas obchodzą, a już w ogóle nie interesuje nas, czy będą razem, czy nie. I nie pomoże zakończenie rodem z najbardziej kiczowatej, brazylijskiej telenoweli.
Gdyby to miał być kryminał… tu lista zarzutów jest dłuższa.
Po pierwsze, prawie wszystko w tej powieści dzieje się chyba siłą woli. Przypadek goni przypadek. Mogę uwierzyć, że młoda policjantka przypadkiem jest świadkiem kradzieży, ale potem zaraz przypadkiem ogląda przedstawienie, które jest kluczowym dla dalszego przebiegu akcji. Następnie osoba biorąca udział w rzeczonym przedstawieniu znów przypadkowo pojawia się w miejscu przestępstwa, i tak dalej, i tak dalej, nie będę wyliczać, bo autorce teraz to już nie pomoże. Czujecie jak słowo „przypadek” drażni w tym jednym akapicie? Przypadki w tej książce drażnią tak samo. Trudno. Mleko się wylało. Kompletna niedoróbka poszła w świat i teraz trzeba się będzie mocniej napracować, żeby kolejną powieścią obłaskawić zawiedzionych czytelników.
Fabularnie książka leży na obu łopatkach. Zaskakujące (zapewne w mniemaniu autorki i czytelników Mroza) zakończenie zostało zbudowane na oszustwie. Tak nie uchodzi. Autorka z całych sił sugeruje nam, kto jest mordercą. Profil psychologiczny przestępcy tak bardzo jednak odbiega od profilu osoby sugerowanej, że dociekliwy czytelnik myśli sobie: albo to podpucha i zaraz wyskoczy jakiś królik z kapelusza, albo autorka próbuje nas traktować jak inteligentnych inaczej i od początku podpowiada rozwiązanie.
Do tego jeszcze mamy papierowych bohaterów. Młodsza policjantka przynajmniej sympatyczna i ma jakiś potencjał, ale starsza - zupełnie nijaka. No niby jest, ale nikt by nie zauważył, gdyby jej nie było. Przestępcy – bez jaj. Cyrk – główne miejsce akcji i środowisko bohaterów – kompletnie nieograne. Szkoda.
Droga autorko, nie idźcież tą drogą! Jeszcze jest szansa, żeby nie stracić czytelników. https://www.czytacz.pl/
Książka napisana nieźle - bardzo szybko się ją czyta, bohaterowie całkiem ciekawi, chętnie dowiedziałabym się o nich czegoś więcej. Natomiast zagadkę, co do głównych sprawców, odkryłam dość wcześnie. W porównaniu do serii o Górskiej i Tomczyku wypada gorzej jednak określiłabym jako fajną lekturę na plażę, do pociągu - czas minie błyskawicznie.
Kradzież biżuterii, a w szczególności kamieni szlachetnych, jest atrakcyjnym tematem dla literatury kryminalnej. A im precjoza cenniejsze i bardziej strzeżone, tym bardziej specyficznych umiejętności wymagają one od złodziei. Dlatego zestawienie w powieści Małgorzaty Rogali dwóch pozornie zupełnie do siebie nieprzystających środowisk, jubilerów i akrobatów cyrkowych, ma pewien sens. W każdym razie taka zbitka nie powinna bulwersować, gdyby intryga została dobrze rozegrana.
Moim zdaniem nie do końca tak się stało. Może dlatego, że ani policjantki ani złodzieje nie robią wrażenia profesjonalistów. W efekcie działania prowadzące do rozwiązania zagadki i zażegnania kilku powstałych przy okazji kryzysów rażą infantylizmem. Kompetentni są jedynie rzeczoznawcy objaśniający unikalny charakter niebieskich diamentów skradzionych podczas warszawskich targów jubilerskich. Z kolei miłośnicy sztuki cyrkowej, do których nie należę, mogą się zapewne czuć usatysfakcjonowani długimi popisami trapezowej akrobacji. Najgorsze jednak, że w odróżnieniu od innych powieści autorki, żadna z postaci „Ostatniego skoku” nie wydaje się na tyle przekonująca, aby wzbudzić moje głębsze zainteresowanie, o sympatii nawet nie wspominając.
Było mi smutno, gdy autorka zdradziła, że nie będzie kontynuacji serii z Górską i Tomczykiem. W tej książce poznajemy dwie warszawskie policjantki, Czaplę (Michalinę Czaplińską) i Zosię Maciejkę. Jeżeli to one mają być parą głównych bohaterek w nowej serii, to ja to biorę w ciemno :) Jak zwykle u Rogali, bardzo sympatyczny kryminał, tym razem kradzież bardzo drogich diamentów, jak zwykle sprawnie poprowadzona intryga z dobrym rozwiązaniem i do tego trochę wiedzy jubilerskiej. Czyta się bardzo dobrze.
Czytało mi się to bardzo sprawnie. Do przeczytania książki zachęciła mnie tematyka akrobatyki i pokazów cyrkowych - nietypowo jak na powieść kryminalna. I spodziewałam się od początku, że winny jest Igor. Lekkie zdziwienie.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Kontekst sztuki (kamienie szlachetne) daje dodatkową wartość do raczej poprawnej powieści kryminalnej. Duet dwóch policjantek daje się lubić, choć ich styl wypowiedzi/podejmowania decyzji nie tworzy wyróżniających się osobowości.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Pochłonięta w jeden wieczór. Świetne tempo pisania. Ciekawi bohaterowie. Wydarzenia ułożone bardzo logicznie. Język na wysokim poziomie. A sama historia wciągająca i ciekawa. Polecam przeczytać. Może nawet odczarować cyrk. Aż zachce się odwiedzić ponowienie namiot. Gratulacje
Zdecydowanie odstaje od pozostałych pozycji autorki. Fabuła oparta na kradzieży diamentów powinna gwarantować zacny kryminał. Doczepienie do tego cyrku już było ryzykowne. Do tego zachwyty jaki to cyrk humanitarny - bo bez zwierząt - przecież to nic nadzwyczajnego -to oczywista oczywistość, nie ma się czym zachwycać, inne cyrki nie mają racji bytu. No i nieprawdopodobne sytuacje zwłaszcza rekonwalescencji Nadii. Przepraszam, ale po wypadku po którym ktoś miał już całe życie spędzić w wózku, rehabilitacja do normalnej sprawności jest wyczynem - a do takiego stanu by wykonywać takie salta jak przedtem i to 2-3 lata po wypadku - życzeniowe science fiction, fajnie by było gdyby tak można było.
Nuda, zwykła nuda. Nic tutaj się nie zadziałało, choć autorka próbowała dodawać jakiś melodramat, ale bohaterowie byli tak nijacy, tak płascy, że w ogóle się nimi nie interesowałam. Szkoda, bo można było z tego wycisnąć coś ciekawego, gdyby cyrk nie był potraktowany po łebkach, a postacie miały minimalną głębię, charyzmę czy właściwie cokolwiek.