Szybko, zanim dotrze do nas, że to bezsensu!
SybirPunk vol.1 bardzo gładko przechodzi w vol. 2. Nie ma tu zbyt długiego przeskoku fabularnego, więc sięgając po książki jedna po drugiej, nie trzeba odnajdować się na nowo w sytuacji Saszy i jego biznesów. A tych narobiło się całkiem sporo, jak na to, że rozpoczynaliśmy tę przygodę u boku raczej niezamożnego, prywatnego detektywa.
Baryszewo, praca dla oligarchy, problemy ciągnące się jeszcze z "czasów ulicy" oraz szansa na ułożenie swojego życia prywatnego to całkiem dużo, jak na jednego Chudego. Czuć to w narracji, gdzie bohater niejednokrotnie marzy o choć kilku godzinach snu, ale na szczęście nie odczuwa się tego w tempie akcji. SybirPunk nie zatrzymuje karuzeli przypadków, strzelanin i narzekania na psa, co najwyżej lekko zwalnia, by zrobić miejsce na monologi przytłoczonego swoim sukcesem Saszy. Nie ma tu miejsca na nudę, a czasem nawet na refleksję, co mogłoby męczyć, ale w jakiś sposób autorowi udaje się uniknąć przebodźcowania czytelników.
Ziomek powiedział, ziomek zrobił
Michał Gołkowski nie porzuca wątków, a często otwiera na nowo te z pozoru domknięte. W rezultacie nie tylko bohater szybko zostaje uwikłany w sieć powiązań i zależności, ale czytelnik również zaczyna samodzielnie szukać tych pojedynczych nici, prowadzących do kłębka. Na pewno angażuje, ale w zestawieniu z tym, że (tak, powiedzmy to głośno) Sasza nie jest najbystrzejszą kałużą w okolicy, potrafi frustrować. Nasz zamotany w dramaty i strzelaniny bohater, osuwający się niepostrzeżenie w szpony uzależnienia, często nie łączy kropek, a nawet jeśli połączy, rysuje dinozaura zamiast prostej gwiazdki. Celowość tej kreacji ratuje sytuację, konsekwencja z jaką Sasza przebija się przez kolejne problemy, generując nowe, jest w pewnym sensie godna pozazdroszczenia, a to, że bohater posiada wady i jego punkt widzenia nie zawsze jest jedynym właściwym, w moim odczuciu sprawia, że o wiele łatwiej mi go polubić.
Im dalej w NeoSybirsk, tym bardziej rozumiem, dlaczego Mykoła otrzymał własną książkę i z pewnością po nią sięgnę. On, Kulas, a nawet cwaniaczki z ławeczki są naprawdę ciekawymi i dobrze rozwiniętymi bohaterami drugoplanowymi. Niebieski oligarcha Daniłow, ze swoim charakterystycznym chichotem, również zapada w pamięć pośród kalejdoskopu wielu nazwisk i imion, dorzucając kolejny kolor do i tak już wymieszanego kociołka Panoramiksa.
Niestety, nadal nie przekonałam się do Olgi i chyba muszę pogodzić się z faktem, że zwyczajnie nie lubię tej postaci. W zestawieniu z Weroniką, która choć młodsza i o wiele bardziej epizodyczna, wypadła w moich oczach o wiele ciekawiej i bardziej wyraziście, zwyczajnie nie mogę wykrzesać z siebie sympatii do obiektu westchnień bohatera.
Prostota w nieprostym świecie
SybirPunk jest rozrywkowy na poziomie kina akcji. Mamy pościgi, wybuchy i strzelaniny, okraszone okazjonalnym żartem lub stekiem przekleństw. Z drugiej strony w tle cały czas przewija się NeoSybirsk, w którym bogaci się bogacą, a biedni walczą o nawet najlżejszy cień wspomnienia normalnego jedzenia, czystej wody, czy wygodnego łóżka. Pomiędzy prostymi rozmowami o tym, co, komu i za ile opchnąć, wychyla się obraz podzielonego społeczeństwa, radzącego sobie bardziej z przyzwyczajenia, niż chęci.
Kontrasty są duże i widoczne, nadając nieco głębi wszystkiemu, co dzieje się w głównej fabule. Nie brakuje też klimatycznych scen przemierzania ulic zalanych neonami, czy przechodzenia między światem bogatych i zwykłych ludzi. W drugim tomie znajdziemy znacznie mniej opisów świata, ale za to znacznie więcej jego klimatu, przemyconego między wierszami. Bardzo mi się to podobało!
Mercedesy jadą dalej
Dlaczgeo mercedesy? Nie wiem i tym razem nawet się nie domyślam. Ale zdecydowanie wsiąknęłam w cyberpunkową wersję Europy, dlatego odmeldowuję się ku trzeciej części opowieści o Chudym.