Jump to ratings and reviews
Rate this book

Prince Polonia

Rate this book
Lata osiemdziesiąte, ostatnia dekada PRL-u. Muzyk Radek i jego przyjaciel Janek to szczecińskie młode wilki. Marzą o lepszym życiu. Magda, ich licealna miłość, wyjeżdża z ojcem na placówkę do Indii. Chłopaki także ruszają w świat. Zaczynają od drobnego przemytu z NRD. Przez Budapeszt trafiają do Stambułu i dalej – do Singapuru. Szmuglują magnetowidy, a potem złoto. Na ich drodze stają przeszłość oraz ambitny jak oni radca ambasady.

Sensacyjna fabuła kryje autentyczną opowieść o zapomnianych początkach polskiej transformacji; o fachowcach działających zarówno w szarej strefie, jak i w polskiej dyplomacji w Azji.

Prince Polonia to gra z kulturą niską i wysoką. Moralne rozterki bohaterów są tu równie ważne jak piosenki zespołu Banda i Wanda czy kolczyki Anny Jurksztowicz. Bo czy filmy oglądane na wideo oraz dekolt Sabriny, gwiazdy italo disco, nie przyczyniły się do upadku komunizmu na równi ze skokiem Wałęsy przez płot?

416 pages, Paperback

First published June 17, 2020

6 people are currently reading
69 people want to read

About the author

Max Cegielski

17 books4 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
12 (11%)
4 stars
35 (33%)
3 stars
38 (36%)
2 stars
18 (17%)
1 star
2 (1%)
Displaying 1 - 16 of 16 reviews
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,456 followers
July 1, 2020
Jak to mówił o górnikach jeden z ministrów “są górnicy negatywni i pozytywni”. I tak jest z “Prince Polonia” Maxa Cegielskiego - są tu pozytywy i negatywy. Mam wrażenie, że gdyby autor bardziej myślał o zwięzłości wypowiedzi i tempie akcji, która ponoć miała być “sensacyjna”, to wyszłaby powieść od której trudno się oderwać, a tak wyszła książka, od której odklejałem się bardzo łatwo, nie mając siły na przebijanie się przez - skądinąd ciekawe dygresje autora, by śledzić losy bohaterów.

Innymi słowy - gdyby Cegielski napisał rozbudowany esej, coś na kształt “Duchologii”, ale o latach osiemdziesiątych i emigracyjnych przygodach Polaków, jakieś takie “Tureckie merynosy - singapurskie złoto”, czytałbym jak oszalały. A tak czytałem trochę zirytowany.

O czym to jest? Wracamy do PRLu i lądujemy w “zwykłym” liceum, gdzie nastolatkowie rywalizują ze sobą, choć królowa jest tylko jedna - Magda ma zachodnie ciuchy, postawę arystokratyczną i nie zna biedy, której każdy jakoś doświadczył. Jest też Radek i Janek, jest szkolna kapela, kłótnie o Maanam i Lombard, fascynacja popkulturą (niemieckie “Bravo”!) i oczywiście zbiorowa miłość do Magdy. Są też pierwsze wyjazdy do enerdówka, ćwiczenia z przedsiębiorczości w terenie - sprzedaj-kup, dobrze policz. I tęsknota za wielkim światem

Ten wielki świat staje przed bohaterami powieści Cegielskiego prawie otworem - pojawiają się coraz bardziej “egzotyczne” wycieczki, Indie kuszą nie tylko starożytną kulturą ale przede wszystkim możliwością szybkiego wzbogacenia się. Tylko, że Polska jest wszędzie. Na orbisowych wycieczkowiczów czekają już nasi rodacy, by zaprząc ich do przemytniczego biznesu - najpierw na niewielką skalę, później na coraz większą. Od przemytu elektroniki po złoto i dragi - jeśli jest się wytrwałym i ma trochę szczęścia można się łatwo wzbogacić. Ale takie życie uzależnia i wymarzona hurtownia rajstop gdzieś pod Szczecinem przestaje być niedosiężnym marzeniem. A wtedy zaczyna się marzyć o czymś innym.Łatwo o upadek. I o tym jest “Prince Polonia” - o pragnieniu realizacji potrzeb, które zostaje zastąpione liczeniem zielonych.

Cegielski brawurowo oddaje sposób myślenia o świecie Polaków przełomu wieków. Pokazuje jak leczono sobie kompleksy w “trzecim świecie”, jak uczono się być nie-Polakami, kopiując zachodnie wzorce nie tylko w ubiorze, ale i zachowaniu czy podejmowanych decyzjach. To opowieść o aspiracjach do bycia kimś innym, jakby nieświadomej ucieczce przed polskością. Jest to też historia muzyki, przedmiotów, zjawisk popkulturowych, do których Cegielski ma doskonałą pamięć. Tak jak doskonale odtwarza kolejne przemiany technologiczne, tak świetnie opisuje etapy polskiego otwierania się na świat i ich konsekwencje.

Jest tylko jeden problem - tego wszystkiego jest za dużo, za wiele dygresji, za dużo eseistycznych opowieści włożonych w środek akcji. Każda wprowadzana postać musi mieć swoją biografię i każda w jakiś sposób opowiada o swojej klasie społecznej i jej rozwoju w szalonych latach 80. Za dużo tego, często to niepotrzebne i odkleja czytelnika od akcji, która wartka jest tylko momentami. Podobnie jak ciąg wydarzeń, gdy główni bohaterowie powieści trafiają już na przemytniczy szlak naprawdę trudno jest ich śledzić. Co jest następstwem czego i czy autor po raz kolejny nie opowiada tej samej historii? Krążą ci jego bohaterowie na azjatyckich trasach podniebnych i zamiast potraktować to jakimś skrótem, Cegielski z upodobaniem i szczegółami opisuje każdą akcję, każde przekroczenie granicy… no nie miałem cierpliwości do tego. Oraz do tego, że skupiając się na azjatyckich losach bohaterów porzuca ich polskie rodziny - choćby jakieś dialogi z rozmów z rodzicami by się przydały. A tak ‘poszedł i zadzwonił do Polski, wrócił’. A jednak chciałoby się, żeby akurat tu opowieść była pełniejsza.

Podoba mi się za to ucieczka od martyrologii. Cegielski wyraźnie pokazuje, że może i dzisiaj wydaje nam się, że wszyscy żyli Solidarnością i wielkimi zmianami, czekaliśmy na wolne wybory i mieliśmy Maryjkę w klapie lub obwieszaliśmy się opornikami, a prawda była taka, że głowy wielu z nas działały na zasadzie niezbyt rozbudowanych kalkulatorów i szybko przechodziliśmy z ekonomicznej stagnacji do trybu zbieracko-łowieckiego, gdzie nie było miejsca na sentymenty czy politykę. Najważniejszym słowem nie była wcale “solidarność”, a “handel”. I to od razu dobrze pokazuje czemu później było jak było. Przełom 89 roku u Cegielskiego jest istotnym wydarzeniem, ale pozbawionym romantycznej otoczki, widziany jest merkantylnie i to naprawdę mi się podoba.

Zasługą Cegielskiego jest pokazanie, że świat PRL nie jest szary czy czarno-biały, że barw nie wymyślono w latach 90. wraz z rozwojem kolorowej telewizji. Wyraziste i ciekawe postaci z pewnością na długo zapadają w pamięć, ale bardzo chciałoby się, żeby ta lektura była szybsza, żwawsza, a czytelnik mniej rozpraszany opowieściami, które powinny znaleźć się w całkiem innej książce. Na tą bardzo czekam, bo Cegielski ma nieprawdopodobnie olbrzymią, wręcz encyklopedyczną wiedzę. Uwielbiam takie pięknie zaśmiecone mózgi. Tylko wiem, że potrzebują one dyscypliny, by naprawdę skupić się na “sensacyjnej opowieści”.

O ile dobrze pamiętam, to jeszcze w połowie lat 90. moja matka przechowywała w domu zestaw sztućców rozdawany podczas lotu do Budapesztu, który odbyła kilkanaście lat wcześniej. W tym banalnym zestawie i naszej na nią reakcji jest cała opowieść o polskiej transformacji. Ciekawe jakie są wasze? Bo ja już nie chcę słuchać o tym gdzie stało ZOMO i kto z kim się narąbał w Magdalence. Chcę słuchać o przedmiotach, marzeniach ludzi i sposobach ich realizacji. Tylko trochę żwawiej niż robi to Max Cegielski.
Profile Image for Michał Zygmunt.
Author 5 books23 followers
June 30, 2020
Fajna, dynamiczna historia o ciekawym kawalku historii. Zainteresuje milosnikow Azji i ejtisów/duchologów.
Profile Image for Tereska Jolanta.
79 reviews5 followers
May 24, 2021
Hmmm... Pamiętam, jak parę lat temu na wakacjach we Władysławowie, mój młodociany szwagier miał problem, bo nigdzie nie mógł kupić kliszy do aparatu. Miał ze sobą starego zenita i pytam się go, czemu nie kupi sobie nowoczesnej lustrzanki cyfrowej. Klisza to przecież przeżytek. On mi wtedy odpowiada, że nie chodzi o zdjęcia, co o sam fakt, że jego stary zenit "zajebiście" wygląda... Przypomniałam sobie o tym, czytając książkę Cegielskiego. On też bardziej niż na funkcjonalności skupił się na tym, żeby w jego powieści było oldschoolowo. Więcej uwagi poświęcił stylistyce świata niż ludziom, którzy w nim żyją. Dekoracje z lat 80-tych cenniejsze są niż fabuła. Dlaczego? Bo taka jest teraz moda. Nie ważne są zdjęcia, tylko sam fakt, że stary zenit zajebiście wygląda...
Profile Image for monweg.
51 reviews1 follower
July 23, 2020
W naszej literaturze istnieje spora tradycja pisania o emigracji, mniej więcej od XIX wieku doświadczenie Polaka na obczyźnie pojawia się na kartach powieści, poematów, esejów etc. Silną reprezentację znajdziemy w prozie po 1989 - często na poły autobiograficzne wynurzenia tych, którzy z PRL-u uciekali na Zachód, im dalej tym lepiej. Dużo mniej miejsca poświęcone jest przemytnikom, których nie brakowało. Oprócz słynnego Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy Sergiusza Piaseckiego nie znajdziemy wielu książek poświęconych przede wszystkim przemytniczemu żywotowi. A przecież, gdy będziemy mówili o PRL-u (nie tylko jako o czasie, ale i przestrzeni), znajdziemy mnóstwo zabawnych lub sensacyjnych opowieści o wyprawach na handel do NRD, Berlina Zachodniego, na Węgry itd. Max Cegielski natomiast otwiera czytelników na zupełnie inny świat w swojej najnowszej powieści Prince Polonia, świat polskich przewalaczy magnetowidów i złota w Indiach.
Sam Cegielski temat Indii zna od podszewki, ponieważ sporo czasu tam spędził, napisał także książki związane z tym rejonem świata - bardziej autobiograficzna Masala oraz reportaż o Pakistanie, Pijani bogiem. W Polsce organizował także wystawy związane z kulturą indyjską i kontaktami polsko-indyjskimi. W Prince Polonia opisuje doświadczenia dwóch młodych chłopaków ze Szczecina, Radka i Janka, którzy w drugiej połowie lat 80. próbują znaleźć dla siebie miejsce. Nie dziwne, że widzą się poza granicami Polski i po przygodach z wyjazdami do państw bloku wschodniego na małe przewały na towarach deficytowych decydują się wspólnie, choć z nieco innych pobudek, wyruszyć znacznie dalej, do egzotycznych Indii.


Dla czytelnika niezwykłe wydadzą się opisy przemytniczych procederów i stylu życia, które mogą działać jak zew do pozostawienia wygodnego życia na etacie, by ruszyć w nieznane i przemycać przez granicę, co przynosi największy zysk i czuć buzującą we krwi adrenalinę. Pod tym względem lektura na pewno okaże się odkrywcza i wywoła uczucia podobne do tych znanych z lektur awanturniczych i przygodowych. Brakuje tu jednak uroku pieszej wędrówki w blasku księżyca przez zielone, leśne granice, mającej magnetyczną moc dla fanów prozy Piaseckiego sprzed niemal stu lat. W Prince Polonia ciszę zastępuje hałas dehlijskiego targu, zieloną granicę zatłoczone lotnisko, a na piechotę trzeba dojść jedynie przez terminale i bramki. Trzeba jednak oddać Cegielskiemu, że z reporterską rzetelnością opisuje sposoby przewalania elektroniki i żółtka, czyli złota. Dla porównania można zerknąć do wydanej w ubiegłym roku książki Cezarego Borowego Spowiedź Hana Solo. Byłem przemytnikiem w Indiach, by zobaczyć, że wspomnienia autora nakładają się z opisami Cegielskiego, co stanowi ogromny atut Prince Polonia. Nie będę jednak ukrywał, że na gęsto zapisanych 400 stronach kolejnych przemytów było sporo, a Cegielski nie oszczędzał szczegółów dotyczących ilości, rodzaju oraz cen przemycanych produktów, co na dłuższą metę staje się nużące, choć wpływa korzystnie na budowanie wiarygodności świata przedstawionego.
W powieści równorzędnym wątkiem obok indyjskiego jest ten szczeciński, w którym dowiadujemy się o przeszłości Radka i Janka, ich znajomości licealnej, wielkiej niespełnionej miłości, mającej wpływ na chłopaków jeszcze wiele lat później, ważnych wyborach, poszukiwaniu własnej drogi w przestrzeni pełnej nijakości i pustki. I choć same początki bohaterów są niezwykle wciągające, tak sam Szczecin, jak i PRL na kartach powieści wydały mi się tylko reklamami i pocztówkami z lat 80.; podczas lektury brakowało mi tam prawdziwego życia. Problemy Radka i Janka oraz bohatera zbiorowego pod postacią młodzieży szczecińskiej szkoły nie wychodzą poza to, co wszyscy już o PRL-u wiemy. Wszyscy są nieszczęśliwi, nie widzą przyszłości w ustroju, mają dosyć biedy i szarości życia - chcą całkowitej wolności, szaleństwa, seksu, alkoholu i narkotyków. Nie pomagają tu także dialogi, które zdają się sztywne, jak wklejone w usta typowego bohatera danej epoki, a cytaty ze sztandarowych piosenek wplecione w zdania wyglądają często sztucznie. Dlatego najjaśniejszym punktem tego wątku jest miłość do koleżanki, Magdy K., która odgrywa rolę symbolu Zachodu, bo przyjechała z Reichu ze swoim ojcem i wygląda jak z okładki niemieckiego “Bravo Girl”, które czyta w oryginale i bez skrępowania mówi o seksie. W szaleńczych próbach ucieczki od codzienności dziewczyna będzie traktowana przedmiotowo, choć ma do zaoferowania dużo więcej ponad zachodni szwung. Trójkąt Magda-Janek-Radek daje tej pozbawionej koloru fotografii barw, które bohaterowie zobaczą dopiero na indyjskim targu i w Singapurze. Dzięki tej miłości powieść Cegielskiego przestaje być tylko książką o przemytnikach czy latach 80., ale staje się książką o stracie, chęci zapomnienia i imponowania, o nostalgii i poszukiwaniu nowej drogi.


Prince Polonia nie byłby powieścią tak interesującą, gdyby nie zabieg narracyjny użyty przez autora. Cegielski prowadzi narrację z trzech punktów widzenia, wydarzenia poznajemy z opowieści Radzia oraz Janka, a także trzecioosobowego narratora, którego możemy utożsamiać z reporterem tworzącym książkę o historii polskich przemytników w Indiach. Zabieg ten jest nie tylko efektowny, ale także efektywny i kolejne zmiany w punktach widzenia oraz przerzucanie ciężaru na innego z bohaterów działa na plus. Prince Polonia okaże się na pewno świetną propozycją lekturową na czas urlopu, a oprócz rozrywki, zapewni nam sporą dawkę wiedzy i pozostawi tęsknotę za nieskrępowaną podróżą. Dla dojrzalszych czytelników może być także okazją do sentymentalnej podróży w lata 80.
Profile Image for Ania.
540 reviews10 followers
June 24, 2020
"Zabawne dialogi, wartka akcja, poetyckie opisy indyjskiej rzeczywistości przychodzą mu z ogromną łatwością i lekkością. Czyta się jednym tchem. Słowem – książka dobra na maksa." Takie zapewnienia czytamy na okładce. Niestety.........nieprawdziwe.
Z opisu książki wynikało, że jest ona o młodych ludziach, maturzystach i studentach, którzy znaleźli niekonwencjonalny sposób na zarobienie pieniędzy w ostatnich latach komunizmu w Polsce. Pierwsze rozczarowanie przyszło zanim zaczęłam czytać, okazało się, że Autor jest dużo młodszy niż sądziłam i w latach, które opisuje miał między 10-15 lat, więc niestety o opisywanych wydarzeniach mógł co najwyżej przeczytać lub usłyszeć od innych. I to niestety mocno "widać, słychać i czuć" w trakcie czytania. Odnosząc się do tego co napisałam na wstępie: dialogi nie są zabawne. Nie uśmiechnęłam się ani razu. Jeśli chodzi o język to też miałam wrażenie, że jest sztuczny, wyuczony i wymuszony. Jakby Autor chciał na siłę pokazać jaki jest "cool", jak świetnie zna żargon młodzieżowy tamtych czasów. Tak się wczuł, że aż...przesadził i w ustach bohaterów wielokrotnie ten język brzmiał dziwnie. Czytanie co chwilę: "wypiłem szklankę Jasia Wędrowniczka", "Nalałem sobie Jasia Wędrowniczka". "Wyjąłem ostatnią butelkę Jasia Wędrowniczka", nawet moją tolerancję na powtórzenia wystawiło na ciężką próbę. Innego określenia na whisky Autor nie użył. Narracja w tej książce też sprawia wrażenia jakby Pisarz nie wiedział kto ma tę historię opowiadać: czy On sam, czy naprzemiennie dwaj główni bohaterowie. Co w sumie spowodowało, że niektóre z wydarzeń opowiadane są z dwóch perspektyw, na zasadzie: "Nie, nie to tak wcale nie było, to ja Ci powiem jak było naprawdę, to moja wersja jest prawdziwa". A czytelnik odnosi wrażenie, że chłopcy w piaskownicy kłócą się czyja babka jest ładniejsza, przy czym obie wyglądają tak samo.
Wracając do opisu książki z pierwszego zdania tej opinii, akcja też nie jest wartka: momentami mocno się dłuży, jest wiele niepotrzebnych wątków, bohaterów, którzy nie mają żadnej osobowości i niewiele wnoszą do całości powieści. Opisy Indii nie przyszły Autorowi z łatwością i lekkością, wręcz przeciwnie, oparte są na stereotypach i zasłyszanych "legendach": jak Indie to brud, robactwo, upał, wszyscy chodzą upaleni, żują betel i leżąc na dachach rozmyślają o swoim przegranym życiu. Wątek sensacyjny jest tak przedstawiony, że w ogóle mnie nie obszedł i spłynął po mnie jak woda. Jest tutaj też wzmianka o sytuacji autentycznej, ale jeśli ktoś z odbiorców tej prozy miał styczność z opisywanymi wydarzeniami, albo w nich uczestniczył z łatwością wypunktuje nieścisłości, przeinaczenia i wskaże miejsca, w których fabuła się nie klei i nie przekonuje. Książki nie czyta się lekko, łatwo i przyjemnie, wręcz przeciwnie jest dużo mułu, mielizn, pustosłowia i kwiecistych porównań, opisów, dialogów, które zdecydowanie formą przerastają treść.
Zastanawiam się dla kogo jest ta książka: ludzie, dla których są to czasy młodości roześmieją się i załamią ręce, czytelnicy z pokolenia Autora i trochę młodsi nie odnajdą się w opisywanych wydarzeniach i poczują, że to nie jest powieść o ich młodzieńczych marzeniach i celach, a Ci, którzy urodzili się w wolnej Polsce mogą to przeczytać jako ciekawostkę, ale podejrzewam, że połowy nie zrozumieją, a w drugą połowę nie uwierzą. Moim zdaniem pomysł na fabułę był dobry, ale wykonanie bardzo średnie, a czasami wręcz słabe. Czytajcie zatem na własną odpowiedzialność.
Za możliwość przedpremierowego przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy. Premiera 17 czerwca 2020 roku
213 reviews3 followers
March 3, 2021
Moja przygoda z książką autorstwa Maxa Cegielskiego o wdzięcznym tytule "Prince Polonia" dobiegła końca. Muszę przyznać, że z tak nierówną książką już dawno nie miałam do czynienia. Do dzisiaj nie wiem co się stało, że po bardzo zachęcającym opisie, wydawało by się wprost stworzonej dla mnie książki, coś nie zagrało. Należy tutaj rozgraniczyć początek i koniec, ponieważ w mojej opinii na "czytelniczą burę" zasługuje początek właśnie. Do tego stopnia mi się nie podobał, że miałam ogromną ochotę powiedzieć całej książce "do widzenia". Na szczęście tego nie zrobiłam i dałam sobie szansę, na powrót "czytelniczym wehikułem czasu" do lat młodości moich rodziców. Do lat osiemdziesiątych.

Bardzo ciężko zbiera mi się słowa, jak myślę o "Prince Polonii", ponieważ wszystkiego było bardzo dużo. Wielość bohaterów, zwiedzanych miejsc, wydarzeń i zwrotów akcji zaczęła "zakrawać o migrenowy ból głowy". Dwaj rozmówcy, a zarazem narratorzy: Janek i Radek wyprowadzają nas z polskiego Szczecina, "spod PRL- owskiego, komunistycznego buta" do pachnącej przyprawami i obiecującej wystawne życie Azji, a konkretnie do Indii oraz Singapuru. Mężczyźni często nie zgadzają się ze sobą w swej opowieści, dzięki czemu możemy zobaczyć dobre i złe strony tej samej sytuacji i sami ocenić motywację którą się kierowali w swoich nie zawsze bezpiecznych działaniach.

Bardzo spodobały mi się kulturowe wstawki wykorzystane przez autora: "tam Anna Jurksztowicz, a tu Paweł Stasiak..." ikony polskiej muzyki tamtych lat, oraz wykorzystywanie już dawno zapomnianych tekstów piosenek zespołów takich jak: Papa Dance, Maanam, czy Kombi.

Trochę żałuję, że kobiece postacie były traktowane bardzo po macoszemu, lub zrobiono z nich femme fatale, niedościgniony ideał jak w przypadku Magdy czy Agnieszki. I koniecznie musiały pachnieć perfumami od Chanel oraz czytać zachodnią gazetę Bravo.

Główny temat jakim był przemyt różnorakich produktów od elektroniki, po złoto i narkotyki był moim zdaniem poprowadzony bardzo dobrze i szczegółowo, może nawet za bardzo szczegółowo, ale muszę przyznać, że było to ciekawe.

Podsumowując: Sięgając po tą książkę spodziewałam się czegoś innego. Owszem dostałam popkulturowe wstawki z lat osiemdziesiątych, ale było ich w mojej opinii zbyt mało. Nie mniej jednak książka pomimo tego, że jest nierówna to nie jest napisana źle i z pewnością znajdzie pewne grono sympatyków.
184 reviews3 followers
June 24, 2020
Moja lektura „Prince Polonia” Maxa Cegielskiego zbiegła się z urodzinami Kory Jackowskiej. Gdyby piosenkarka żyła, obchodziłaby sześćdziesiąte dziewiąte urodziny. Dlaczego o niej wspominam? Bo dużo i Kory, i Maanamu w powieści. To ten czas kiedy młodzież żyje muzyką, kiedy jeden wieczór w tygodni jest zarezerwowany dla Listy Programu Trzeciego. A, właśnie – Trójka. Kiedy czytam „Prince Polonia” Program Trzeci Polskiego Radia jest w rozsypce, co jest wynikiem afery, która oskarża twórców Listy o manipulacje przy wynikach głosowania, główni redaktorzy odchodzą z anteny. Tu Kora, tu Trójka. Historyczny czas dla tej książki!

Cegielski przenosi nas w ostatnią dekadę PRL-u. Niech smaku doda fakt, że bohaterowie część swojego życia spędzą w egzotycznej Azji. W Polsce jest biednie, szaro i smutno. Typowa komunistyczna rzeczywistość i brak towaru na sklepowych półkach. Tym bardziej w Szczecinexie. Kusi inne życie: NRD, przez Budapeszt, Stambuł, do Indii i wreszcie Singapuru.

Pogoń za lepszym życiem? Pogoń za pieniądzem? Podróż życia? Każde po kolei sprawia, że Janek, Radek i Magda wkraczają w świat przemytu. Szmuglują praktycznie wszystko – od ciężkich kryształów, przez magnetowidy, po złoto. „Prince Polonia” wymyka się schematom, bo choć to fikcja literacka to łączy w sobie elementy reportażu, powieści sensacyjnej, po powieść drogi. Wszystko przy dźwiękach ówczesnej muzyki popularnej.

Co tu dużo ukrywać – powieść jest mi bliska, tak jak pewnie większości czytelników, którzy spędzili dzieciństwo w latach 80. i 90. Przyjemniejsze w odbiorze były fragmenty poświęcone życiu w Polsce. Może dlatego, że niosą wspomnienia. Jest miejsce dla Solidarności, Kukuczki, Sabiny, Kombi, Jurksztowicz i dżinsów z Odry, komiksów oraz Bravo. Niemniej ciekawe są rozdziały poświęcone azjatyckiej egzotyce. Cegielski napisał książkę, z której nie tylko można dużo się dowiedzieć o realiach życia w ówczesnej Polsce, ale i o tym jak wyglądał przemyt, na jak wielką skalę było to przedsięwzięcie. Można zakochać się w azjatyckich ludziach i brudnych ulicach. Wszystko spowite nieocenionym, realistycznym klimatem. Jest tu prawda, jest życie.

Książka godna polecenia!

28 reviews1 follower
August 14, 2020
Są osoby, które uwielbiają wspominać dawne czasy, pomimo że brakowało wszystkiego, to ludzie byli dla siebie mili i pomocni, zdecydowanie przeszłość różni się od teraźniejszości, ale pomimo tego, że w naszym kraju nie było idealnie były miejsca, w których było jeszcze gorzej.
Radek i Janek marzą o dużych pieniądzach więc lecą do Indii, żeby sprzedać rzeczy, które ze sobą zabrali, między innymi sprzęt elektroniczny i whisky, myślą, że będzie to fajna przygoda, ale gdy są już na miejscu, dopada ich straszny upał i marzą o powrocie do ojczyzny. Mężczyźni na nocleg trafiają do hotelu Relax i już na drugi dzień cały sprzęt po długim targowaniu sprzedają właścicielowi hotelu, w którym się zatrzymali, chłopakom wydaje się, że wygrali los na loterii, dobrze im poszło i mają sporo pieniędzy, ale nie wiedzą, że prawdziwe przygody dopiero przed nimi.
Książka wciągnęła mnie już od samego początku, chyba dlatego, że nigdy podobnej historii nie czytałam, ale wraz z każdą stroną mój entuzjazm malał, przygody chłopaków może nie były nudne, ale czytałam je bardzo długo, nie mogłam w ogóle skupić się na treści. Targowanie o sprzęt było naprawdę śmieszne, mężczyźni obrażali się wzajemnie, ale tak naprawdę był to element ich pieniężnej przepychanki, dalej już nie było takich momentów, całość jest jednak przygnębiająca.
Najwyraźniej jestem za młoda na taką lekturę, bo ktoś, kto żył w tamtych czasach, poczuje nostalgię, czytając tę książkę, przypomni sobie te trudne czasy i będzie kibicować Radkowi i Jankowi w ich walce o lepsze jutro, ja czytając, niestety trochę się nudziłam. Pomimo wszystko fajnie poznać inne czasy i postrzeganie ich przez młode osoby, które pragną więcej niż tylko przeżyć, postawa chłopaków zasługuje pochwale, bo wiele osób przyjmuje to, co daje los, a nie próbuje walczyć o siebie.
Staranie się o lepsze życie jest ponadczasowe, bo każdy chce mieć lepszy dom, droższy samochód czy większą działkę, ale nie każdemu chce się ruszyć i to osiągnąć, wiele osób tylko siedzi i narzeka, że czegoś nie ma, ale też nie robi nic, żeby to mieć.
Profile Image for Jola (czytanienaplatanie).
1,077 reviews44 followers
October 8, 2020
Do książki „Prince Polonia” mam dość osobisty stosunek. Dlaczego? Bo za jej sprawą przeżyłam nie tylko podróż do czasów swojej młodości, ale również do Azji, którą uwielbiam.

Już początkowy rozdział przeniósł mnie do Delhi w Indiach, które mimo upływu ponad dwudziestu lat niewiele się zmieniły i moje odczucia przy pierwszym zetknięciu z tym krajem były identyczne jak głównych bohaterów, Radzia i Jana w roku 1987. Zewsząd atakująca gorąca wilgoć, nachalni tubylcy i wszechobecne śmieci. Rozsypujący się autobus spod lotniska i pokój hotelowy z dziurą w ścianie, przez którą można było wyjrzeć wprost na ulicę. O tak, poczułam się jakbym ponowie tam była.

Również dalsza historia związana z wyjazdami do NRD, początkami handlu i przemytu na większą skalę, budzi wspomnienia tych szczególnych czasów. Nasi bohaterowie, młodzi, ambitni, złaknieni łatwego zarobku, często bagatelizujący ryzyko łapią szansę, która się przed nimi rysuje.

Historia opowiadana jest z dwóch perspektyw, Janka, bardziej przebojowego i Radzia podążającego za przyjacielem. Ich wersje nie zawsze są zgodne, a ich przyjaźń zostaje wystawiona na próbę. I jak to często bywa wiele dzieje się przez miłość do kobiety i za jej sprawą.

Myślę, że klimat powieści szczególnie poczują osoby, które podobnie jak ja żyły w tych dynamicznych czasach i przyglądały się dokonującym się zmianom. Dla młodszego pokolenia moim zdaniem jest to znakomita wizytówka lat 80-tych, tylko czy okaże się dla nich równie fascynująca? Zachęcam, przekonajcie się sami.
17 reviews
July 20, 2020
Cieszę się, że mogłam przeczytać książkę Maxa Cegielskiego „Prince Polonia”. Doceniam to, że autor opisał tamte lata, jak wyglądała Polska, jakie były w niej perspektywy. Daje to możliwość młodszym pokoleniom dowiedzieć się jak inne czasy były kiedyś, z jakimi problemami borykało się młode pokolenie i nie tylko. Historia głównych bohaterów toczy się w kilku krajach, szczegółowe opisy powodują, że wszystko wydaje nam się prawdziwe, opisane oczami osoby która widziała te miejsca, tych ludzi i to życie. Historia zaczyna się w naszym kraju i w nim kończy. Wszystko co pomiędzy jest szukaniem startu do lepszej przyszłości. Lata 80-te to czas biedy, pustych półek w sklepach, kolejek, kartek na żywność, brak perspektyw na swoje mieszkanie. Chłopacy wyjechali do Indii, Singapuru, NRD i zajmowali się przemytem. Czas rywalizacji, strachu, stresu, często fatalnych warunków jak również innych obyczajów, kultury, nowoczesności i zacofania. Książka nie jest prosto i lekko napisana, zmusza czytelnika do większej koncentracji i uwagi. Na pewno wymaga większego skupienia, aby zrozumieć fabułę. Z biegiem czytania coraz lepiej rozumiemy historię bohaterów, ich rozumowanie, co nimi kieruje. Jak lata młodzieńcze odbijają się na ich życiu i ciągną się za nimi. Polecam przeczytać książkę i przenieść się w lata PRL-u. Pamiętam te czasy.
61 reviews1 follower
August 3, 2020
Szalone lata 80. i jeszcze bardziej szalony sposób na zarobienie dolarów. Wraz z dwójką przyjaciół ze Szczecina trafiamy do Indii, niemal czując ich upalny klimat i uderzające zewsząd zapachy, kolory. To tutaj chłopcy trafiają na nową fuchę - będą szmuglować sprzęt video, który jest pożądanym towarem w tym kraju. Poznajemy tutejszą kulturę i szarą strefę oraz karierę naszych bohaterów, przewożących najpierw vcr-y, a później złoto. Świetnie napisana historia, w której oprócz Indii, przyjdzie nam również powspominać trochę PRLu. Wszystko to ubrane w ciekawe opisy, ukazujące ówczesne realia. Książka opisuje wyjątkową relację między kolegami, a równocześnie konkurentami o dziewczęce serce. Klimatyczna powieść, którą przeczytałam z przyjemnością.
Profile Image for Aleksandra.
123 reviews
October 8, 2022
Doceniam dogłębny research autora i oddanie realiów lat osiemdziesiątych i przemytu, ale mam wrażenie, że książka lepiej by się sprawdziła jako reportaż: historia Radzia i Janka nie do końca ożywa, postaci nie wypadają wiarygodnie, a styl opowieści dziwnie sztywny i kojarzy mi się z narracją kryminałów z PRL.
Profile Image for Gosi Sz.
1 review
May 30, 2025
Bardzo wciągająca powieść, której akcja dzieje się naprzemiennie w Polsce, Indiach i Singapurze. Część "egzotyczna" napisana "pełnokrwiście", czuć, że autor osobiście zebrał ten materiał i ma do tych rejonów bardzo osobisty stosunek. Jednocześnie barwnie odmalowane są realia epoki. Gotowy materiał na film - dziwię się, że żaden filmowiec jeszcze na to nie wpadł.
83 reviews1 follower
July 17, 2020
Rzadko czytam powieści, a jak czytam to kiedy przez pomyłkę kupię bo myślę że to reportaż! :D
Profile Image for Bert.
11 reviews
October 9, 2020
Dobra historia. Jedna gwiazdka mniej za irytująco infantylny język :(
Profile Image for Krzysztof.
1 review1 follower
December 26, 2020
Niestety najsłabsza książka od Maxa. Ciężko się czyta, forma nie do końca pozwala czerpać przyjemność z wiedzy, którą autor bez wątpienia posiada.
Displaying 1 - 16 of 16 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.