Jeszcze lepsza niż poprzedniczka. Na tyle wciągnęła mnie fabuła, że aż mi szkoda, iż nie dowiem się (papierowo), co tam z Puritonową wioseczką i z panem centaurem. Twarz bohatera już mnie nie męczy, męczyły natomiast ruskie słowa (nie cierpię tego języka, nie znam go i nie mam zamiaru się nauczyć ni domyślać, co słowa znaczą).