Czy duchowość może szkodzić? Gdzie zaczyna się opętanie, a gdzie choroba? Czy myśli bluźniercze podsyłają nam demony? Czym różni się zwykły smutek od depresji?
Ksiądz Krzysztof Grzywocz był niewątpliwie jednym z najbardziej cenionych autorytetów duchowych w Polsce. Olbrzymią wiedzę z dziedziny psychologii, psychiatrii i teologii duchowości łączył z praktyką kierownika duchowego, formatora i egzorcysty. Pokazywał, że jeśli chcemy wierzyć dojrzale, nie możemy bać się konfrontacji z wiedzą o człowieku, a poznanie Boga idzie w parze z poznaniem człowieka.
Ta książka jest zapisem cyklu jego wykładów na Uniwersytecie Opolskim, ostatnich, jakie obok Mistyki chrześcijańskiej wygłosił w swym życiu. W niezwykle przystępny i pełen pasji sposób pomagał w nich spojrzeć na człowieka jako „złożoną mieszaninę światła i cienia” (Franciszek) i lepiej go zrozumieć.
Fascynująca podróż po meandrach ludzkiej psychiki i duchowości, gdzie obok miejsc pięknych i kojących nie brakuje również mrocznych i bolesnych zakamarków.
Одна з найсильніших християнських книжок. Нарешті ставить крапки над "і" у питаннях духовності і психології, і чому вони обидві мають йти разом. Про те, що психологічна проблема не має вирішуватися духовними методами і навпаки.
Автор є для мене авторитетом, і ця книга - одна із сотні тем, які я через отця Кшиштофа пізнала, поглибила і поставила на чільне місце.
Żal, że ksiądz Grzywocz nie żyje. Wspaniałe wyczucie rzeczywistości miał, a potrzeba w takich ludzi w KK, zwłaszcza wśród księży. Dał mi świeże patrzenie na wiele kwestii, zwłaszcza na samodzielne myślenie w kontekście wiary i grzechu (co duża część współczesnego kleru wzięłaby zapewne za herezję...) i opętań. Wow. Bardzo świeże, jednak nie mogę dać pięciu gwiazdek, bo jednak trochę spłyceń się zebrało po drodze, zwłaszcza w kontekście zdrowia psychicznego, nie wszystko było fartownie ujęte, jednak doceniam próbę podjęcia tego tematu i w większości przypadków obrazowe tłumaczenia jak zdrowie psychiczne przeplata się z duchowością. Naprawdę książka coś po sobie zostawia, zwłaszcza dla osoby starającej się jakoś zrekonstruować swoją wiarę i swoje ja w KK. Pozostawia poczucie, że wszystko z tobą ok, nawet jeśli wątpisz, a może i zwłaszcza kiedy wątpisz.
Książka otwiera oczy na wiele spraw związanych z duchowością. Walczy z nieprawdziwymi stwierdzeniami, które mogą być zgubne dla osób z zaburzeniami, jak również dla tych, którzy leczą.
Książka księdza Grzywocza to szerokie spojrzenie na "Patologie duchowości". W bardzo odważny, realny, a przede wszystkim ludzki sposób przedstwia czytelnikowi dojrzałe podejście do wiary, ale również do życia czy miłości do drugiego człowieka.
Warto zaznaczyć, iż pewne kwestie, które są tu poruszane mógłby w ówczesnym KK wywołać wielkie oburzenie.
такі книжки дуже потрібні для правильного розуміння віри в Бога і для виховання справжнього, а не магічного християнства. бо багато хто думає, що християни - це ті особи, які живуть думками ніби десь поза цим світом. і все, що відбувається в ньому (себто у світі), нібито має "позаземне", небесне (або навпаки - потойбічне) пояснення: якщо хтось творить зло, то це тільки від спокус лукавого, якщо хтось поводиться дивно чи чинить незвичні речі, то обов'язково він одержимий. і такий підхід досить часто притаманний самим християнам. автор книжки, отець Кшиштоф Ґживоч, пояснює такий підхід "хворою" релігійністю, часто-густо викликаний браком знань віри або їх спотвореннями (едукаційними розладами). як це зрозуміти і що далі з цим робити, автор розповідає на сторінках своєї книжки.
Długo zwlekałam mając jakieś seoje wyobrażenia na temat tej książki. A jest to jednak bardzo przystępna treśc. Wydaje się dość zdroworozsądkowa, patrzy na człowieka bardziej holistyczne. Jednoczesnie treśc jest trochę rozmyta, wyciągnęłam jakieś pojedyncze rzeczy.
Надзвичайно потужна, прямолінійна й корисна книга. Це точно не про прочитати і закрити, бо книга саме для роздумів, медитацій, самоаналізу, а отже і для повільного читання (бажано з блокнотом для нотаток). Для себе відкрила чимало нового.
«Патологія може виникнути або в результаті порушення й спотворення стосунків з Богом (наприклад, рабські стосунки), з людиною (поверхові стосунки з людьми, брак дружби), або внаслідок занедбання самого себе»
«Усе починається з пізнання, бо якщо людина схожа на розстроєний інструмент, то не заспіває належним чином пісні Святого Духа. Пізнати самого себе, свою свідомість, підсвідомість, свої бажання допомагає ґрунтовна, здорова психологія. Брак знань про себе призводить до порушення духовного балансу»
Jakie to jest dobre... W szczególności pierwsze strony, ale ostatecznie cała książeczka powinna zostać przeczytana przez każdego wierzącego czy zainteresowanego. Te granice między zaburzeniami a duchowością i jednoczesna nierozłączność wymiaru duchowego, psychicznego i fizycznego, to tematy które ks. Grzywocz stara się wyjaśnić. Myślę, ze to są wciąż delikatne grunty, ale jak wiadomo - proces...
Można tu odnaleźć odpowiedzi na pytania o kształtowanie dobrej, zdrowej duchowości, dając wskazówki, by radzić sobie z częstymi problemami wierzących – depresją, niewiedzą, infantylizmem, lękami, kwestią opętań, „mistyką” itp. Prowokuje też do wielu cennych pytań, które pozwolą zwalczać postawy zależności i infantylizmu we wspólnotach kościelnych.
Pokazuje m.in. ślepe przywiązanie do norm, błędy edukacyjne wynikające z niewiedzy, brak troski o samego siebie, zaniedbanie więzi, brak trzeźwego myślenia, fanatyzm religijny, skrupulanctwo, „bulimię zmysłów”, natręctwa, myśli bluźniercze... jako coś powszechnego! Wskazuje, jak bardzo potrzeba nabrania dystansu do siebie, terapii przez uczestnictwo we wspólnocie (więzi), wskazuje na wartość choroby oraz procesu wychodzenia z niej czy odpoczynku.
„„Duchowość” przeżywa dzisiaj swój renesans (…) można znaleźć różne „duchowe” propozycje: medytacji, jogi, mszy o uzdrowienie, egzorcyzmów, treningów uważności, koncentracji wnętrza, posługi charyzmatami, medytacji transcendentalnej itd. Świadczy to o tym, że pragniemy duchowości (…) codzienne zabieganie (…) nie spełnia nas. Przeczuwamy, że jest coś więcej, że to wszystko ma jakieś głębsze znaczenie, że pod powierzchnią rzeczywistości przemawia do nas „coś”, „Ktoś”, kogo pragniemy.”
„Przeciętny Europejczyk nie lubi za bardzo Kościoła – z różnych względów (osobistych, historycznych, estetycznych, prawnych…), a propozycje „duchowości”, które może otrzymać w swojej parafii, są najczęściej nijakie, miałkie, nieodpowiednie.”
Tymczasem, „brak głębokiego życia duchowego jest podstawą do powstawania zaburzeń. Zaniedbanie tego rejonu, podobnie jak zaniedbanie ciała czy psychiki, rodzi patologię. Człowiek, który nie dba o duchowość, o zdrową, integrującą religijność, jest chory. (…) Duchowość wpływa na świat psychiczny i na odwrót. Zaburzenia w świecie psychicznym zniekształcają przeżywanie duchowości.” Choć także trzeba pamiętać, że „Ludzie nerwicowi często wytwarzają sobie religijność jako formę ucieczki od realności: religijność, która ma uwolnić od lęku, agresji i seksualności. Ale nie uwalnia.”
„Ludzie dzielą się na chorych i jeszcze niezbadanych. Każdy z nas ma w sobie jakąś chorą część. Przekonanie, że jesteśmy idealnie zdrowi somatycznie i psychicznie, też jest formą zaburzenia, i to bardzo niebezpiecznego, polegającego na idealizacji własnej osoby. Granica zdrowia i choroby przebiega w każdym z nas (…) jakaś część mnie zawsze jest chora (…)”
„Nie można doświadczyć bliskości Boga bez doświadczenia relacji z człowiekiem. Bo przez to, co ludzkie, Bóg do nas mówi. To ciekawy punkt wyjścia do określenia kryterium zdrowia religijnego.”
„Terapia opiera się na relacji (…) więź leczy (…) To, co normalne, leczy.”
„Często niewłaściwa teza dotycząca relacji do Boga wyraża się w przekonaniu, że jeżeli jestem blisko Boga, to nie mam samodzielności, Bóg mi ją odbiera. Osoba odchodząca od Kościoła nieraz mówi (…), że „ja już nie chcę ty być, ja chcę być samodzielny, chcę sam umieć podjąć decyzję, nie potrzebuję Boga, który za mnie decyduje. Nie chcę być jak mały chłopczyk wobec nadopiekuńczego ojca.” Tymczasem „jest wolą Boga, żeby w tym procesie człowiekowi towarzyszyć, w tym procesie przejścia od postawy zależności wychowywać do wolności (…) wolą Boga jest moja samodzielność (…) Bóg błogosławi moim decyzjom, jeśli są samodzielne (…)”
„Początkiem zbawienia jest poznanie samego siebie” (Ewagriusz z Pontu) (…) U początku jest poznanie (…) samego siebie, swojej świadomości, nieświadomości, pragnień (…) Brak znajomości siebie jest zakłóceniem duchowości. Bo poznawanie siebie to forma miłości do siebie. Jeżeli kogoś kocham, to chcę go przecież poznać.”
„(…) skanalizować agresję, lęk i seksualność. Proszę sobie wyobrazić, co się dzieje w człowieku, który tłumi te trzy czynniki. Jakie musi być w nim rozdarcie, nieustanne poczucie winy, napięcie, niepokój, niezadowolenie z siebie i nieumiejętność bycia tu i teraz. Bo te faktory pozwalają nam być tu i teraz, jeżeli je tłumię, to ciągle jestem „gdzie indziej”, poza realnością.”
„W twierdzeniu: „Muszę żyć moralnie, muszę przestrzegać przykazań” nie ma żadnej elastyczności. To jest obsesyjny faryzeizm. Tak musi być i koniec. Taka duchowość zakłóca relacje. Bywają klasztory, plebanie czy bardzo religijne domy rodzinne, w których ludzie są zniszczeni wewnętrznie, pełni obsesyjno-kompulsyjnego „musisz”. Nie ma tam smaku spotkania ani z ludźmi, ani z Bogiem. A przecież duchowość chrześcijańska jest duchowością wcielenia, a nie ucieczki do rzeczywistości.”
„Ja też taki jestem (…) mieszaniną światła i cienia. Trzeba uznać w sobie istnienie dwóch biegunów – biegun dobry, jasny, oraz biegun słaby, ciemny.”
„Wobec drugiej osoby nosimy czasem nierealne oczekiwania. Tymczasem drugi człowiek nie wypełni wszystkiego w nas, naszego braku. Zawsze będę przy nim samotny i też w dużej części pusty. (…) Kluczem do dobrego związku, także małżeńskiego, jest umiejętność przeżywania samotności. Nawet w związku będę samotna, samotny. To nie jest tak, że spotkam się z kimś i już będę wypełniony po brzegi.”
„Dziecko pozostaje w strukturze człowieka zawsze. W każdym z nas jest wewnętrzne dziecko. I jest też rodzic – to superego, związane z zasadami, sumieniem. Człowiek sam dla siebie staje się ojcem i matką, sam dba o to wewnętrzne dziecko, tak jak dawniej dbali o nie inni (…) Wewnętrzne dziecko ma każdy. Ono jest naszym źródłem, nad którym ciągle się rodzimy. (…) Wszystkie etapy rozwoju pozostają w naszym wnętrzu. (…) Zaniedbanie tego świeżego źródła oznacza wyschnięcie. (…) Pierwsza rzecz to sprawdzić, jaka jest relacja naszego dorosłego do wewnętrznego dziecka. Co dominuje w danej osobie? (…) Dojrzała postawa polega na tym, że biorę nawet chore, zaniedbane dziecko, staję się za nie odpowiedzialny i nie oddaję go nikomu innemu. Troszczę się o nie, słucham go, powierzam Bogu. W człowieku infantylnym natomiast dominuje dziecko, podporządkowuje się innym, wchodzi w symbiotyczne związki (…)”
„Człowiek bardzo powoli staje się dobrym, to tak naprawdę proces rozpoczęty jeszcze w życiu poprzednich pokoleń. Mówi się, że proces wychowania dojrzałego człowieka zaczyna się sześć lat przed narodzeniem jego babci (…) Zmiana człowieka dobrego w złego również wymaga długiego procesu. I zło o tym wie.”
„Rozum, wola i pamięć (…) Problem zaburzeń leży nie tylko w pragnieniach, pożądliwościach, ale też w woli, pamięci, a także w sferze uczuć. Jeżeli uczucia są zdezorientowane, funkcjonują w „ciemnym świetle”, w izolacji – nic tu nie pomoże rozum.”
„Pan Bóg nie opuszcza ludzi chorych, nie opuszcza tych, którzy mają urojenia, omamy i robi wszystko, żeby nawet poprzez te wizje, obrazy, do nich dotrzeć i się z nimi spotkać. (…) „Przez wszystko do mnie przemawiałeś, Panie” (C.K. Norwid, Modlitwa). Ale wtedy nie można nazwać tych omamów nadzwyczajnym zjawiskiem. Pan Bóg wykorzystuje to, co naturalne, co zdrowe (na przykład nasze sny), i to, co zaburzone, by do nas mówić. Dlaczego nie miałby tego robić? Dlaczego schizofrenik nie mógłby być świętym? (…) Dobrzy psychiatrzy humanistyczni podkreślali, że nie wykorzystujemy potencjału ludzi chorych, także schizofreników i depresyjnych. A oni mają bardzo ciekawy wgląd w świat. Weźmy przykład Brata Alberta: dzięki swojej dobrze przeżytej depresji zrobił wiele dobrego, zajął się bezdomnością (która jest często powodem depresji i jej wynikiem), i to jest ta pozytywna część choroby.”
„W Wielki Piątek modlimy się za wszystkich wierzących, niewierzących: „a za nas, abyśmy wiedli życie ciche i spokojne”. To jest właśnie cel duchowości chrześcijańskiej – abyśmy wiedli życie ciche i spokojne, uspokoili się jak dziecko na łonie Ojca.”
Trochę się na tej książce zawiodłem. Głównie z tego powodu, że odniosłem wrażenie, sprowadzania w niej duchowości i przeżycia duchowego na poziom psychologii i psychopatologii. Powiedzmy, że jak dla mnie był to przewodnik po terapii zaburzeń, które potrafią się wiązać z duchowością. Tej jednak wydało mi się w tej książce mało. I to mnie dziwi - poznałem bowiem autora osobiście. Przez jakiś czas był moim spowiednikiem i kierownikiem duchowym. Zadawałem sobie sprawę, z Jego niesamowitej wiedzy o psychice człowieka i jestem przekonany - nie raz doświadczałem jej. Niemniej - nie tego się spodziewałem. Książka jest rzetelna, jak wszystko co ks. Krzysztof pisał i mówił, i to jest jej atut.
Głównym tematem książki jest wypaczenie religii katolickiej i duchowości poprzez pielęgnowanie infantylności, magiczności oraz negowanie współczesnej nauki - psychiatrii oraz psychologi. Można zrozumieć przyczyny wielu patologicznych zachowań wśród wiernych jak i duchownych. Człowiek jest bowiem mieszanina światła i cienia.
Хвороба до чогось спонукає; хоче, наприклад, щоб я розпочав боротьбу із чимось. Якщо я часто застуджуюсь, то, можливо, занадто багато працюю, перевтомився, маю ослаблений імунітет. Отож хвороба каже: "Відпочивай, дбай про себе не тільки тоді, коли хворий і всі навколо тебе бігають і жаліють тебе. Існують інші способи досягти тієї самої мети, і вони аж ніяк не пов'язані з ослаблення організму.
*** Здорова духовність - це духовність особистого зв'язку, стосунків, дружби з Богом, з іншою людиною та із самим собою і вміння зберігати гармонію між цими трьома вимірами.
*** Часто люди зловживають поняттям чуда, мовляв, Господь Бог допоможе нам у чудесний спосіб. Звичайно, Він нам допоможе, але тільки під час зустрічі двох свобод, двох драм - людини та Бога. Авжеж, Він може зробити виняток, але виняток не є правилом. Правило - це коли люди наливають воду в посудини або коли четверо друзів приносять паралізованого й опускають його в оселю через дах. Вони зробили все, що могли, - і тоді відбулося взаємопроникнення двох світів.
*** "Смиренне пізнання себе певніше веде до Бога, ніж глибокі наукові дослідження" (Тома Кемпійський, "Про науку правди", ІІ, 4)
*** Думка Евагрія Понтійського про те, що "пізнання самого себе є початком спасіння" надзвичайно цінна. Вона каже нам про вміння піклуватися про себе. Люди часто нехтують цими словами, особливо глибоковіруючі й віддані Богові. Це поширена едукаційна помилка, можливо, несвідома, бо свідомо не кожен зізнається в цьому. Піклуємося про всіх, про Божі справи, про інших, тільки не про себе. Турботу про себе люди часто вважають гординею, небезпекою селфізму, егоїзму. Проте у повчанні Amoris laetitia читаємо, що немає гіршої людини на світі, ніж та, що скупа для самої себе. Бо вона буде скупою і щодо інших.
*** Смирення полягає у визнанні, що кожен із нас - це мішанина світла й тіні, що ніхто не є або таким або таким.
*** Фройд називав релігію нав'язливим станом, бо релігійність, яку він спостерігав під час терапії була обсесивно-компульсивним проявом. І нині теж деякі люди ходять до храму обсесивно-компульсивно, їхня духовність є виявом розладу. У них немає жодних стосунків з Богом. Фройд, звісно, занадто узагальнив свої спостереження, але значною мірою мав рацію: невротичні люди часто перетворюють релігійність на форму втечі від реальності.
*** Як допомогти людям з неврозами нав'язливих станів, які скрупульозно дотримуються правил, але не бачать особи, не бачать стосунків? Для них гріх - це порушення норми, зберігання якої перетворилося в них на обсесію. На сповіді така людина зізнається: "Їм у п'ятницю м'ясо". Коли ж її запитують, який це мало вплив на погіршення стосунків з Богом, з іншою людиною, із собою, це викликає в неї переляк. "Як це? Адже не можна їсти м'яса в п'ятницю! Просто не можна і все". Така людина помічає лише порушення норми. "Я була в лікарні, тож не пішла на Службу Божу" - це те саме. Як можна допомогти таким людям? По-перше - сказати правду, а саме сказати, що це розлад і що жодна сповідь не полегшить їхнього стану.
*** Фанатична людина боїться поступу науки, розвитку у Святому Дусі. Як було, так і має бути - це її внутрішній світ. Якщо життя зашкарубле - значить безпечне. А от зріла людина, крім догматичної сфери, містить у собі експериментальну сферу, сферу пошуку нових рішень. Якщо так було колись, не означає, що так має бути сьогодні. Світ змінюється. Святий Дух - це живий Дух.
*** Основним фактором, який призводить до депресії, є брак достатньо глибоких зв'язків, нерідко ще з дитинства, коли стосунки з батьком, матір'ю чи братами і сестрами не були достатньо міцними, інтимними і не давали духовної поживи.
*** Думка, що християнство полягає тільки в стосунках з Богом, патологічна. Ми вже згадували про тріаду любові до Бога, до ближнього, і до самого себе. Саме в цьому й полягає християнство.
*** Що більше людина втрачає здатність любити, то більше починає жити в координатах зла.
This entire review has been hidden because of spoilers.
[przeczytana w formie papierowej] Ci, którzy śledzą mnie na IG (serdecznie tam zapraszam - nick taki jak tutaj) już wiedzą, że książka była przeczytana dawno temu, po prostu zapomniałam tu wstawić opinię. Ale! Książka ogólnie bardzo fajna. Pomimo, że napisał ją ksiądz - jest bardzo "ludzka". Po przeczytaniu tej książki nie będziecie mieli moralnej czkawki, a tylko świadomość, że niektóre zachowania religijne mogą mieć podstawę psychologiczną. Na pewno każdy z nas ma w swoim kręgu albo osoby wierzące albo sam taką osobą jest, więc książka jest bardzo aktualna (szczególnie dla katolików). Uważam, że KAŻDY - bez względu na to, czy jest religijny czy nie, czy wyznaje katolicyzm czy prawosławie, czy może protestantyzm - powinien to przeczytać, bo ta książka jest po prostu dla ludzki, bez względu na ich "łatki". Może okaże się, że ktoś z Was odnajdzie w tych historiach bliską sobie osobę albo samego siebie. Bardzo zachęcam! ❤️ PS. Przeczytana dzięki @lesscalm - polecam jej TikToka 😍
Bardzo ciekawa pozycja do przeczytania, aby zobaczyć czy nie mamy w sobie złego obrazu Boga, albo czy nie mamy jakiegoś deficytu, problemu w sobie, które blokuje nam właściwe spojrzenie na Nogach, siebie i drugiego człowieka. Polecam książkę dla osób wierzących i niewierzących, bo myśli są uniwersalne.
Досить цікава та корисна книжка, автор ставить у центр нормальності здорові стосунки з Богом, ближніми та самим собою, і розглядає різні психічні відхилення з точки зору саме стосунків. Трохи забагато прогресивізму - постійне цитування Amoris Laetitia, обзивання критиків Папи Франциска фанатиками, невіра в чуда, зцілення, екзорцизми... але все ж цікава та корисна книжка.
Ważna lektura dla osób wierzących, szczególnie dla tych osób które zmagają się z jakimiś problemami duchowymi lub psychicznemu albo raczej dla wszystkich osób wierzących. To co mi się szczególnie podoba w tej książce to to z jaką delikatnością szacunkiem i wyczuciem pisze autor o osobach które cierpią z powodu tego co dzieje się na styku życia psychicznego i duchownego
Polecam tę książkę wszystkim wierzącym, a szczególnie tym, którzy łączą wiarę i magiczne myślenie, trochę sklepie cię po mordzie, ale w dobrej wierze ❤️
Pokazuje jakie zaburzenia edukacyjne oraz skrzywienia poglądowe i psychiczne mamy w naszym społeczeństwie na temat wiary, religii, Boga.
Rewelacyjny materiał! Bardzo mocno przewartościowałam swoje życie podczas poznawania "patologii duchowości". Uświadomiłam sobie wiele spraw dotyczących mnie, i najbliższych. Treść bardzo mocno przyziemna, konkretna, mega ważna. Polecam.
Ciekawa lektura poruszająca kwestie wiary chrześcijańskiej i duchowości, styl pisania nie jest lekki, ale do przejścia. Niestety miałam wrażenie, że wszelakie problemy ksiądz Grzywocz sprowadza do psychiatry jako rozwiązanie problemu.