Każdego lata w Mikołajkach gwar rozmów, śpiewu i śmiechu nie cichnie.
Do mazurskiej stolicy zjeżdżają wszyscy miłośnicy jezior. Ci, którzy kochają żeglować, ale też tacy, którzy wolą się opalać i imprezować do białego rana. Do tego, jak wciąż podaje lokalne radio, w tawernie Mazurskie Lato można spotkać wielką miłość. Na dowód tego ściany tawerny ozdobione są zdjęciami par, które tu się zobaczyły, poznały, a czasem pokochały na nowo.
Któż nie skusiłby się na taką gratkę? Któż nie chciałby poczuć motyli w brzuchu, znaleźć wymarzonej drugiej połówki albo przeżyć szalonego letniego romansu, który nigdy się nie skończy? Wszak wszyscy szukają miłości. Może będzie to Małgosia, którą narzeczony porzucił krótko przed ślubem? Albo Maja – samotna mama, która nie wierzy żadnemu mężczyźnie. Może los odmieni życie Roberta, który przez wiele lat walczył z uczuciem bez wzajemności?
Poznajmy bohaterów, dla których Mazurskie Lato było świadkiem najważniejszych chwil w ich życiu. Bo miłość można znaleźć na różne sposoby.
Zbiór krótkich, lekkich i letnich opowiadań, które łączy tawerna Mazurskie Lato w Mikołajkach. Zdecydowanie bardziej spodoba się miłośnikom gatunku albo przynajmniej osobom choć trochę lubującym się w romansach.
Wiecie, jak bardzo uwielbiam sezonowe książki? Bardzo. Niestety, dotychczas najwięcej książek tego typu wydawano w grudniu. W tym roku wyszły jednak dwa zbiory letnich opowiadań. Nie mogłam przejść obok nich obojętnie ;-). Mazurskie Lato to pensjonat w Mikołajkach, który jest jednocześnie wspólnym miejscem akcji dla wszystkich opowiadań. Krąży legenda, o tym, że w Mazurskim Lecie samotni ludzie odnajdują miłość. Bohaterzy opowiadań albo specjalnie stronią od tego miejsca, lub celowo wybierają je na wakacje, szukając drugiej połówki. Opowiadanie, które chwyciło mnie za serce najbardziej, to historia Tomasza Kieresa. Niedawno odkryłam tego autora i przyznaję, że jestem zachwycona jego twórczością. Mężczyzna, który z precyzją chirurga wyrysowuje przepiękne losy bohaterów i kieruje swoje słowa do kobiet- to jest coś, co bardzo chwyta moją wrażliwość ;-). Jak wspaniale było czytać te historie na pomoście nad jeziorem. Mam to szczęście mieszkać na Pojezierzu Brodnickim, w którym znajduje się ponad sześćdziesiąt jezior. Uwielbiam to miejsce i to życie, które toczy się tu w wakacje. A jednocześnie wspaniale jest mieć ten przywilej, obserwowania przyrody przez cały rok. Ale nie o tym! Książka jest wspaniała. Taka wakacyjna, ciepła, piękna. Zabierzcie ją ze sobą na plażę, albo, jeżeli do Waszego urlopu zostało jeszcze dużo czasu- rozłóżcie się na balkonie pod kocem, a książka zabierze Was na wakacje. Piękna, oby więcej takich perełek w polskich księgarniach! Lucyna Tomoń/ https://today-ornever.blogspot.com/20...
Świetna książka na lato - gorące spokojne dni. Czytadło w dobrym tego słowa znaczeniu. I tu było to, co lubię w zbiorach opowiadań, czyli jedna rzecz, która łączy je wszystkie. Jedyne co mi trochę przeszkadzało to to powtarzające się imiona głównych bohaterów, a równocześnie fakt, że np. Natalia z trzeciego opowiadania i ta z czwartego nie mają ze sobą nic wspólnego. Poza właśnie imieniem. Dzięki "Mazurskiemu Latu" po raz pierwszy spotkałam się z twórczością Tomasza Kieresa. To opowiadanie najmniej mi się podobało, najmniej do mnie przemówiło. Tym bardziej muszę więc sprawdzić powieści autora. No i jak na wydawnictwo Filia przystało - nie brakuje literówek. Fakt, że jest ich niewiele, ale niestety są.
To doskonały przykład doboru odpowiedniej lektury, we właściwym czasie - czytałam bowiem sporą część z tych opowiadań przebywając na urlopie na Mazurach. Historie przedstawione w zbiorze „Mazurskie lato” to takie lekkie, ciepłe i romantyczne opowieści, utrzymane w wakacyjnym klimacie. Nieco przewidywalne, a miejscami infantylne, ale nie na tyle by mi to przeszkadzało (sięgając po lekturę wiedziałam w końcu czego się spodziewać). Wśród wszystkich historii mam oczywiście swoich faworytów (opowiadania Agnieszki Olejnik i Anny H. Niemczynow), ale co ważniejsze - tak naprawdę nie było opowiadania, które całkowicie nie przypadło mi gustu (choć po niektórych spodziewałam się chyba czegoś więcej). Ja polecam.
"Mazurskie lato" to zbiór ośmiu opowiadań o pewnej niesamowitej tawernie w Mikołajkach. Legenda głosi, że to właśnie w tym miejscu można odnaleźć prawdziwą miłość...
Bardzo lubię takie zbiory opowiadań, a ten konkretny jest naprawdę dobry. Świetnym pomysłem było połączenie wszystkich opowiadań za pomocą tawerny "Mazurskie lato", ten punkt wspólny bardzo ładnie zespolił ze sobą wszystkie historie. Wiadomo niektóre były świetne, inne troszkę mniej udane, ale ogólnie dobrze mi się tę książkę czytało, była bardzo pozytywna i lekka. Idealna na letni wieczór... Kilka historii szczególnie zapadło mi w pamięć, a były to: "Letni uśmiech losu" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej (dzięki której można uwierzyć w drugą szansę, miłość od pierwszego wejrzenia i uśmiech losu na całkiem niezłym motocyklu), "Pierwszy krok" Tomasza Kieresa (który udowadnia, że eksperymenty społeczne mogą prowadzić do ciekawych wniosków) oraz "Tego kwiatu jest pół światu" Agnieszki Olejnik (dzięki której można uwierzyć, że mimo tragicznej sytuacji zawsze można liczyć na przyjaciół, a miłość odnaleźć dzięki przeciekającemu namiotowi).
Jeśli, więc szukacie pozytywnej, lekkiej letniej lektury, to ten zbiór opowiadań będzie idealny.