Oto ona, Radomska, kobieta przeciętnie nieprzeciętna. Zaskakująco błyskotliwa, choć czasem nadrabia bezczelnością. Szydera i kpina to jej drugie imię. Mimo że nie może rzeczywistości napluć w twarz, to przynajmniej sprzeda jej kopniaka. Bywa to męczące, a kondycji do walki z życiem wyrobić się nie da, więc regularnie zwija się w kłębek i czeka aż znów zachce jej się żyć.
Zabiera nas w podróż po życiowych przystankach, w którą wyruszamy z plecakiem pełnym cudzych przekonań i oczekiwań. Opowiada, jak zweryfikowała je rzeczywistość i z czego przyszło jej śmiać się w głos, choć często przez łzy. To zapis z dziennika pokładowego kogoś, kto bardzo się zdziwił, ale w przeżywaniu obowiązkowych punktów życiorysu po swojemu odnalazł masę frajdy. Radomska obnaża hipokryzję, dostrzega niezauważalne, czwarty raz wypłukuje zapomniane w pralce pranie i dzieli się tym, co rośnie w niej jak pleśń w kubku po kawie – wątpliwościami.
W zalewie lukrowanych obrazów i treści przypomina, że paleta kolorów jest dużo szersza i ciekawsza, a szary to też kolor. I jedyny skuteczny filtr to perspektywa dystansu i przymrużenie, nawet zezowatego oka. Idealnie nie jest. Ale jest dobrze.
Świetna książka! Już sama szata graficzna - kolorowa, niebanalna, z trafnymi cytatami zapowiada jakie będzie wnętrze :) Odpowiada mi bardzo styl pisania Oli - lekki, z odpowiednią dozą sarkazmu przemieszanego z humorem ale też z trafnymi, czasem trudnymi refleksjami. Razem z autorką przechodzimy przez dzieciństwo do teraźniejszości. Były momenty śmiania się w głos, były momenty trudne - często się czułam jakbym czytała o sobie. Czyta się to szybko i przyjemnie - warto. Książka jest jak rozmowa z przyjaciółką - pojawia się po niej poczucie zrozumienia, ulgi i takiej... więzi z autorką. Widać, że Ola włożyła serce w stworzenie tej pozycji.
2,5. To książka dla małej Oli R. Ja wciąż kibicuję na Insta i czekam na książkę dla dużej Oli, która albo będzie petardą, jaką Radomska potrafi być, albo chociaż czymś do pośmiania (choć i tu takie momenty były).
powiedziałabym, że ta książka powstała od autorki… dla autorki. są momenty zabawne, są momenty fajnych refleksji, z których czytelnik może coś wyciągnąć, natomiast jak dla mnie ponad połowa to bardziej self-therapeutic journal piszącej 👀
Na wstępie zaznaczę, że nie obserwowałam zbyt uważnie wcześniej autorki w social mediach, nie jestem też czytelniczką jej bloga. Książkę za to polecało kilka dziewczyn na instagramie, a że akurat szukałam czegoś lekkiego, na raz to stwierdziłam, dlaczego nie? Tematyka mnie nawet zaintersowała wszak jest biografia, rodzaj książek które szczególnie tulę. Czy się zawiodłam? Zdecydowanie nie. Książka napisana jest ciekawym językiem, jednak czytanie niektórych rozbudowanych metafor było momentami dla mnie męczące (miałam w głowie takie myśli: kobieto do brzegu), co nie zmienia faktu, że często w punkt obrazowały rzeczywistość. Trzeba przyznać autorka jest uważana obserwatorką świata wokoło soebie i punktuję bez cenzury wydarzenia ze swojego życia. Czytając książkę można odnieść wrażenie, że czasem się czyta jednak trochę o sobie. "Dopiero jako dorosła kobieta przekonałam się, jaką krzywdę może wyrządzić bycie grzeczną i posłuszną(...)", sama dopiero na etapie dorosłości nauczyłam się (i wciąż uczę) asertywności, miło było przeczytać pozycję osoby która ma co prawda zgoła inne doświadczenia, ale jakże podobne przeżycia i rozterki. Książkę z chęcią polecę mojej mamie, polecam też kobietom które chcą poczytać na luzie historię innej kobiety, może znajdziecie tam kilka razy też siebie, bo która z nas nie ma czasem wątpliwości?
Zaznaczę od razu, że słuchałam tej książki w audiobooku i chyba była to najprzyjemniejsza droga. Jak to kiedyś ktoś mądrze ujął: "nie wszystko co jest świetna treścią na blogu/blogu, będzie równie dobra treścią na książkę" - i myślę, że gdybym zainwestowała w formę papierową, to powiedzenie mogło by się sprawdzić. A przy słuchowisku- miło , sympatycznie, czasem zabawnie, czasem nostalgicznie i smutno. Nie uważam tej książki za jakiś hit coachingowy, ani cud literatury motywacyjne, ale też sama autorka do tego nie aspiruje, co niejednokrotnie podkreśla. Ale z pewnością poleciła bym te pozycję każdemu, którego oczekiwania nie pokryły się z rzeczywistością, który uważa, że jest niewystarczający i nie idzie mu w życie. Fajnie ujęta perspektywa szarej rzeczywistości i walki z nią jako córka, matka, żona, a przede wszystkim jako kobieta i wreszcie niedoskonały człowiek .
Kiedyś obserwowałam Radomską w SM, ale było tam za dużo treści macierzyńskich z mojego punktu widzenia, wtedy osoby bezdzietnej. Podobał mi się jednak jej sposób myślenia, wyrażania się i humor. No i w sumie wszystko to znalazłam w tej książce, która może nie odkrywa Ameryki, ale przemyca sporo mądrych, życiowych treści w dość zabawnej oprawie. Plus do treści macierzyńskich częściowo mogę się w tej chwili odnieść.
Skonczylam czytac! moze to nie bedzie najdluzsza recenzja na swiecie ale powinna wystarczyc. Kiedy kolejna ksiazka??? Skonczylam 2 minuty temu i juz tesknie! Czasami tak mam ze jak przeczytam cos dobrego, madrego i wartosciowego to do tego tesknie i dokladnie tak jest w tym przypadku. Brawo Ola 👏👏👏
Tak naprawdę to udało mi się dobrnąć do połowy. Audiobook super, dobrze się słuchało. Ale metafory mnie pokonały. Czasem po 10 minutach zastanawiałam się, o co w ogóle chodziło i gdzie jest brzeg… :)
Lubię autorkę i tą książkę. Nie ma w niej nic nowego ale jest sporo dobrego chumoru i życiowych przemyśleń. Jeśli to czytasz Olu, Twoja praca zasługuje na 100% poparcia, kibicuję Ci i życzę jak najlepiej ❤
Ależ mi się to podobało! Ważne rzeczy opowiedziane żartem, z ironią i z jajem. Każdy felieton coś wnosi, nie jest po nic. Uśmiechałam się często, a nawet wzruszyć mi się przyszło.
Ciekawe wspomnienia z dzieciństwa i piękna analiza i wyciąganie wniosków. Często widziałam siebie w tej książce. Czasem gubiłam się w rozległych metaforach, nie mnie jednak bardzo polecam książkę.
Zabawna a jednocześnie dającą do myślenia. Niestety już po połowie książki miałam trochę dość tego poczucia humoru. Może powinnam ją jakoś podzielić i czytać po 1 rozdziale na wieczór...
Cieszę się, że po fali "kobiet perfekcyjnych" nastała moda na kobietę "normalna". Autorka przekazuje dużo pozytywnie energii. Niestety w moim odczuciu jest ona bardziej skierowana do matek, niż kobiet, które nie posiadają dzieci. Z tego też powodu niektóre rady nie trafiały do mnie.