W lutym 1454 roku, w stronę Krakowa, ciągnie orszak siedemnastoletniej Elżbiety Habsburg, narzeczonej młodego i ambitnego króla Polski. Kazimierz Jagiellończyk liczy na korzystny mariaż, który w przyszłości da mu Węgry i Czechy. Jednak na widok narzeczonej gotów jest zerwać umowę ślubną i wszelkie układy z Habsburgami…
Jaka była królowa Elżbieta, przez poddanych zwana Rakuszanką? Żona, matka trzynaściorga dzieci, w tym czterech królów, kardynała i świętego. Jaką cenę zapłaciła za budowę Jagiellońskiego Domu? Jakiegoż była ducha, że w czasach Długosza, Kallimacha, Kopernika i Kolumba, z synem Władysława Jagiełły stworzyła nie tylko imperium od morza do morza, ale i najbardziej udane małżeństwo w dziejach polskiej monarchii? Kim była niewiasta, dzięki której swadziebnym talentom do dziś we wszystkich współczesnych królewskich rodach Europy, płynie jagiellońska krew?
Oto próba odpowiedzi na powyższe pytania, intymny zapis zmagań z wielką historią, bodajże najwybitniejszej polskiej władczyni, zwanej przez potomnych „matką królów”.
Autorka opowiedziała historię Elżbiety Rakuszanki, chyba najbrzydszej polskiej królowej. Poznajemy jej biografię jakby czytając pamiętnik młodej królowej. Wraz z nią przybywamy do Krakowa. Czekamy na decyzję męża czy ją pozostawi, czy karze odesłać z powodu brzydoty. W tle dzieje się historia. Prawie dokładnie w tym samym czasie co Elżbieta do Krakowa przybywają posłowie z Prus proszący o ochronę przed Krzyżakami. Wybucha wojna 13-letnia. Poznajemy też innych mieszkańców Krakowa, jak np. królową matkę - Sonkę, ostatnią żonę Jagiełły, kardynała Oleśnickiego czy kronikarza Długosza. Autorka potrafiła przekazać nie tylko fakty historyczne, ale także wiele emocji. Dzięki temu książkę czyta (lub słucha) jednym tchem.
Połączenie powieści historycznej z literaturą faktu.
Dzieje Elżbiet Rakuszanki poznajemy z jej perspektywy. To było naprawdę ciekawe poznawanie historii. Motywowało mnie do sprawdzania, czy tak faktycznie było. Wszystko ułatwiają daty, dzięki czemu łatwiej można uporządkować wydarzenia w czasie.
Na początku trudno mi się było wgryź, ale im dalej tym było lepiej. Szczególnie w drugiej części.
Niezwykła opowieść kobiety, królowej, ale też żony i matki.
Uważam że napisałabym to lepiej xd Elżbieta została ukazana jako wiecznie zmęczona a miłość między nią a Kazimierzem została bardzo słabo opisana, nie czułam tego uczucia jako czytelnik. Kończono wiele wątków, rozmów w najlepszym momencie, uważam że można je było rozwinąć. Końcówka (po śmierci króla Kazimierza) o wiele ciekawsza.