Jeśli czekacie na trzecią odsłonę historii Ubera, to mamy dobrą wiadomość: „Piter. Bitwa bliźniaków”, nowa książka Szymuna Wroczka z Uniwersum Metra 2035, już wkrótce w księgarniach.
Od dziesięciu lat śledzimy losy Ubera: czerwonego skinheada, cynicznego szumowiny, popapranego anioła… Człowieka, który swoje przezwisko nosi dumnie niczym sztandar. Historię, która nikogo jeszcze nie pozostawiła obojętnym. Przypomnijmy… „Piter”, pierwszy tom cyklu, który otwierał Uniwersum Metra 2033 Dmitrija Glukhovsky’ego, to opowieść o Iwanie Mierkułowie, dowódcy diggerów z petersburskiej stacji metra Wasilieostrowska, i jego towarzyszach, wśród których ważną postacią jest Uber, przywódca czerwonych skinheadów. Książka została doskonale przyjęta i w rankingach niezmiennie plasuje się wśród najlepszych tytułów Uniwersum.
„Piter. Wojna”, kontynuacja, na którą autor kazał czekać czytelnikom aż osiem lat, to historia Ubera, niepoprawnego marzyciela i zabijaki, który został uwikłany w wojnę wegańską. Książka zainaugurowała Uniwersum Metra 2035. Najnowsza powieść Szymuna Wroczka, „Piter. Bitwa bliźniaków”, jest trzecią częścią serii. Ujawni o Uberze wszystko... no, może prawie wszystko. Ten czerwony skinhead nie zawsze był dobry i zdecydowanie nie zawsze sprawiedliwy. Ale niezmiennie płaci swoje rachunki. Dziesięć lat przed wojną wegańską przypadkowo trafił na stację Obwodny Kanał, terroryzowaną przez smoka oraz służących mu ludzi. Kiedy nastaje czas wielkiego przelewu krwi, a na tyłach imperium wybucha bunt niewolników, Uber zbiera oddział zbirów i zabijaków. Tylko tak będzie miał cień szansy na uratowanie stacji Obuchowo. Problem w tym, że być może smok wciąż żyje. I to w nim samym.
„Petersburg przed świtem. Trzecia nad ranem. Gdzieś w oddali na wschodzie powoli zaczyna się nagrzewać linia horyzontu, niczym wolframowy drucik w żarówce. Przenikają zza niej rude przebłyski i rozpalają powietrze, tak że wygląda, jakby się całe świeciło od środka.
Kamienny lew z wyszczerbioną paszczą patrzy na Newę, po kamieniu pełznie pomarańczowe światło. Z pokaleczonej pociskami lwiej głowy zrywa się nieduży ptak… Nie, nie ptak. Ptakojaszczur. Macha skrzydłami i nabiera wysokości. Świst przecinanego powietrza. Tafla wody przesuwa się pod nim z ogromną prędkością…”
WOW, okej, na spokojnie, chociaż to dość skomplikowane, więc polecam film https://youtu.be/tlcJVHHZ5EQ gdzie wszystko tłumaczę trochę szerzej...
+ opowieść o Smoku pełna niesamowitego klimatu i suspensu + Uber jako bohater jest chyba moim ulubionym w uniwersum metra + nawiązania którymi książka aż kipi + mistycyzm, patos i bajkowość - druga część książki, która stanowi tylko zapowiedź kolejnej z serii Podziemny Blues
W ramach wyzwania #czytampostapozunersiouspl postanowiłam po raz kolejny sprawdzić, co słychać w Metrze. Szczególnie iż trochę czasu minęło od mojej ostatniej wizyty w tej lokalizacji, a do tego nadarzyła się świetna okazja, bo w lipcu premierę miał Piter. Bitwa Bliźniaków Szymuna Wroczek.
Uber i Smok, czyli 10 lat przed wojną wegańską. Podczas eskortowania karawany, Uber w ramach ratowania własnej skóry trafia na stację Obwodny Kanał. Poznaje tam sześcioletnią dziewczynką o imieniu Mika, która prosi go, by podjął się misji odnalezienia jej zaginionej matki. W trakcie prowadzonego „śledztwa” okazuje się, iż społeczność stacji terroryzowana jest przez smoka i służących mu ludzi. Czy uda się pokonać potwora i czy oby tylko on jest tu problemem?
Na tyłach imperium wybucha bunt niewolników. Uber, który przebywa właśnie w więzieniu, zostaje poproszony o zebranie ekipy, która dokona dywersji na tyłach wroga.
Przeszłość Ubera. Pierwsza część ze smokiem w tle to trochę taka bajeczka z kuperka. ;)
Łysy rycerz w „lśniącej zbroi” przyjmuje misję ratowania niewiasty w opałach, a do tego sam walczy ze swoimi wewnętrznymi demonami. No i spoko, gdyby tylko Uber miał w sobie trochę tej ikry i humoru z „poprzedniego odcinka”. Tu niestety ten niezwykle oczytany czerwony skinhead nie błyszczał dowcipem, który rozładowywał sytuację, a wręcz przeciwnie jego odzywki były mizerne i momentami sięgały samego dna.
Do tego jeszcze zachowywał się jak typowy bohater słabego kina akcji klasy B, który pięści się nie boi i żadne obrażenia nie są w stanie go powstrzymać.
Na szczęście druga część książki, czyli zbieranie ekipy „badassów” wypadła znacznie lepiej i ciekawiej. Choć sama misja dywersyjna potraktowana została mocno po łebkach.
Podsumowując. Piter. Bitwa Bliźniaków Szymuna Wroczek nie należy do najlepszych i najciekawszych tytułów Uniwersum. Owszem „coś” tam wyjaśnia, ale nie wnosi wiele do całej historii. Czekam jednak na kolejną książkę autora z nadzieją, iż teraz skupi się w końcu na „akcji właściwej”. ;)
I'm a big fan of Metro series and I'm very disappointed... A lot of dull monologues, barely interesting story about dragon... The only interesting thing is the second part which will be the beginning of a new book.
3/4 książki do wywalenia, nie rozumiem kompletnie tego cofnięcia się w czasie, które nic nie wniosło. Do tego zakończenie takie meh, liczyłem na coś innego jeśli chodzi o Ubera
Roboczy tytuł bardzo dobrze oddaje, o czym jest treść książki. Brzmi on: „Uber i Wszyscy”. Tak, Piter. Bitwa Bliźniaków to spin-off o Uberze!
Jedna z ulubionych i bardziej wyróżniających się postaci z całego Uniwersum Metro została wyróżniona osobną książką. Wchodzimy na tyle głęboko w istotę Ubera, że cofamy się w akcji o całe 10 lat. Dobra okazja, by zobaczyć, w jaki sposób nasz bohater został tym, kim jest obecnie. Tak jak poprzednie Pitery przyjmowały unikalną formę (western-epopeja, powieść łotrzykowska), tak tej części najbliżej do byliny — tradycyjnej rosyjskiej pieśni opiewającej czyny bohaterów. Uber zostaje przedstawiony jako heros, a nie tylko chaotyczny awanturnik. Lśniący przez wszystkie strony książki, w pełni glorii. Znajduje się w tak bardzo centralnym punkcie powieści, że wszystko widzimy jego oczyma i poprzez jego działania. Inne postaci (z jednym wyjątkiem) wydają się wręcz pobocznymi aktorami na scenie przy naszym skinie. Celowo. By lepiej odebrać książkę, należy traktować ją troszeczkę bajkowo. Jaki byłby z Ubera heros, gdyby nie rzucał się sam z gołymi pięściami na przeciwników i nadal wychodził z tego cało?
Większa, retrospekcyjna część powieści dotyczy śledztwa na jednej ze stacji. Poprowadzona została poprawnie, można by powiedzieć – po rosyjsku. Brud, zło i perypetie bohaterów z każdą stroną coraz bardziej się pogłębiają, ale to już odkryjecie sami. Cały ten ciężki klimat okraszony został popkulturowymi i literackimi nawiązaniami. Teatralne wykształcenie Wroczka czuć na każdej stronie i nie każdemu musi się to spodobać. O ile Uber znany jest ze swojej lekkości, w Bitwie po prostu bombarduje nas materiałem. Sucharów też zresztą nie brakuje.
Jednak co z główną historią? Gdzie jest Iwan? Rozejm z Weganami podpisany, co dalej? Nie martwcie się, nie zostajemy z niczym. W teraźniejszości Uber dostaje zadanie i Uber postanawia zadania się podjąć, mimo dość samobójczych prognoz. Nie przeczytamy jednak o następnym grupowym rajdzie na tereny wroga. Nie. Wroczek pokazuje swój kunszt pisarski poprzez rekrutowanie drużyny pod wodzą Ubera. Ukazana zostaje nam piękna plejada różnorodnych bohaterów, oddana w niewielkiej liczbie słów. Każdy z osobna mający swój krótki moment interakcji z Uberem. Liczy się każde słowo. No właśnie co z tymi słowami i stylem Wroczka? Ano jest bardzo po Wroczkowemu. Ten, komu pierwszy Piter nie przypadł do gustu, niech podejdzie do książki z dystansem – o ile Wroczek po 10 latach pisze już zdecydowanie lepiej, nadal ma te same tendencje. Chaos. Dynamika. Szybkość narracji. Ekspozycja elementów fabularnych w punkt, nic więcej. Brak prowadzenia za rączkę. Niewiele opisów.
Mamy jednak to, co w Uniwersum najlepsze. Petersburskie metro. Urwany kawałek życia na jednej ze stacji. Wojaże stalkerskie. Konfrontacje największych kozaków. Zagadkę do rozwiązania. Różnorodnych ludzi zebranych w jednym celu. Mięso rzucane przez bohaterów. Krew. Pot. Nieskończona walka o przetrwanie w tym upadającym świecie.