Jump to ratings and reviews
Rate this book

Taśmy rodzinne

Rate this book
Marcin Małys ma 30 lat, 63 tysiące złotych długu i mętną wizję własnej przyszłości.

Kiedy ojciec decyduje się go wydziedziczyć i przekazać wielomilionowy majątek na cele dobroczynne, Marcin postanawia odzyskać należne mu dziedzictwo. Żeby nakłonić ojca do zmiany zdania, musi przekonać do siebie matkę, siostrę i brata, którzy postanowili o nim na zawsze zapomnieć.

Z przezabawnej historii o próbach radzenia sobie z dorosłością Taśmy rodzinne przeradzają się w poruszającą sagę rodzinną. To opowieść o magicznej i fatalnej sile pieniądza, narodzinach fortun nowobogackich, toksycznym poczuciu wyjątkowości i skutkach manipulowania wspomnieniami. O tym, czego nigdy nie dowiemy się o cudzej rodzinie i o pewnej taśmie VHS.

320 pages, ebook

First published April 24, 2019

52 people are currently reading
1697 people want to read

About the author

Maciej Marcisz

5 books133 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
405 (17%)
4 stars
996 (43%)
3 stars
748 (32%)
2 stars
139 (6%)
1 star
23 (<1%)
Displaying 1 - 30 of 272 reviews
Profile Image for Magdalith.
413 reviews139 followers
January 14, 2020
Bardzo dużo oczekiwałam po tej książce. Wszystkie te peany na jej cześć i właściwie same entuzjastyczne recenzje sprawiły, że przebierałam niecierpliwie nóżkami stojąc w długiej bibliotecznej kolejce rezerwujących ją czytelników. I wreszcie jest!

Początek był intrygujący, mocny, świeży. Dobry. Co prawda okazało się, że to kolejna powieść o egzystencjalnych bólach (i czysto materialnych kłopotach) 30-letniego hipstera z Wawy, ale nie szkodzi. Wybaczę każdą fabułę i każdą postać, o ile jest dobrze i nietuzinkowo napisana. No i tak było do pewnego momentu. Środkowa część książki, dziejąca się w latach dzieciństwa bohatera oraz dzieciństwa jego ojca, jest według mnie po prostu słaba. Nieważne, o czym mówi i że spostrzeżenia są trafne. Napisana jest (prawdopodobnie celowo, ale to nie zmienia faktu, że czytało mi się to strasznie) naiwnym stylem pozbawionego talentu blogera lub nastoletniego autora pamiętników. Emocjonalnie nic z tej części dla mnie nie wynikło. A opowieści z dzieciństwa (a zwłaszcza pokręconego i niełatwego dzieciństwa) MUSZĄ emocjonalnie kopać. To są wspomnienia, a one opierają się na emocjach (o tym też ta powieść niegłupio mówi - że nasze wspomnienia i to co zostało nagrane 20 lat wcześniej na kasecie VHS, nie są "prawdą", a przynajmniej nie całą prawdą, bo są przetworzone przez uczucia).

Zakończenie jest rozczarowujące najbardziej, nie tylko wydaje się być napisane na kolanie, ale jest prawie telenowelowe, i trudno mi to wybaczyć aspirującemu przecież wysoko autorowi. To co teraz napiszę, będzie może straszne, ale mam już dosyć fabularnego wykorzystywania motywu choroby nowotworowej przez autorów wszelakich tworów - od powieścideł po "literaturę wysoką". Litości. To jest tanie.

Ogólnie: Marcisz umie pisać, jak na debiut to dobra książka, mówi o ważnych rzeczach dotyczących pieniędzy, kariery, rodziny i epoki zmian lat 90. w Polsce, ale robi to chwilami w sposób naiwny. Wbrew pozorom postaci są tu płytkie, a ich motywacje tłumaczone szablonowo ("Bici biją", "Pieniądze to nie wszystko" - ok, ale to banał, poproszę o coś więcej, coś poza ogranym schematem).
Raczej rozczarowanie. Ale na pewno sięgnę po kolejne powieści autora, z ciekawości, czy potencjał - który na pewno tu jest - rozwinie się, czy też raczej zwinie.
Profile Image for Marta Demianiuk.
898 reviews631 followers
October 13, 2022
2,5 ⭐️ ale podciągam pod 3. Lekki zawód, bo jednak spodziewałam się czegoś wyrywającego z kapci po tych wszystkich zachwytach na Instagramie.
Profile Image for Joanka.
457 reviews82 followers
October 12, 2020
Miałam pewne oczekiwania w kwestii „Taśm rodzinnych” i może dlatego dość mocno się jednak zawiodłam. Początek jest świetny, napisany ze swadą, bez trudu odnalazłam się w narracji, choć z głównym bohaterem imieniem Marcin nie łączy mnie prawie nic. A jednak wciągnęło mnie szybko i była jakaś moc w tej świeżości, mimo że pogubiony życiowo bohater to przecież nic nowego. Chciałam dowiedzieć się, co dalej, jak ułożą się relacje Marcina z rodziną, czy poradzi sobie finansowo i gdzie go to wszystko zaprowadzi. A jeszcze bardziej miałam ochotę płynąć sobie w tej narracji, bezpretensjonalnej i szczerej (to o sukcesie w formie wypicia odpowiedniej ilości wody dziennie, jestem winna, co więcej, rzadko kiedy mi się udaje), bezlitosnej dla bohatera i dla czytelnika.

Niestety, nie o Marcinie jest ta książka. Szybko postacią centralną staje się ojciec Marcina, a wraz z nim zupełnie zmienia się ton narracji. Blednie, zwyczajnienie, ot, kolejna historia o dochodzeniu do czegoś. Rozumiem, że to miała być satyra, ale czy wyszło? Średnio. Bo wszystko tu jest takie oczywiste, za mało tu celnych spostrzeżeń, za mało czegoś, co by tę historię wyróżniało, a jeśli nawet nie, to sprawiało, żeby była ciekawa. Kapitalizm się budzi, obrotny ojciec Marcina, Jan, już w ciężkich czasach potrafił i musiał sobie radzić. Tak, sukces staje się nową religią. Tak, chcąc zapewnić dobrobyt rodzinie, nie trudno się od niej odsunąć. Tak, pieniądze to nie wszystko. Tak, pieniądze szczęścia nie dają. Tak, chcąc być pod linijkę nie trudno popaść w śmieszność. Tak… Nuda.

Czytałam jednak te opowieści niczym z Teletygodnia dalej, ciekawa, gdzie to zaprowadzi, czekając, aż wrócimy do teraźniejszości, żeby zobaczyć, jak się te truizmy rozwiążą i czy rozwiązanie w ogóle jest możliwe. Niestety, końcówka jest najsłabsza ze wszystkiego – problemy rozwiązują się poza kadrem albo tylko mimochodem jest wspomniane, że no, ktoś przyszedł, ktoś napisał i sprawa skończona. Morał daje po głowie, wszystko się wygładza na jakichś nieistniejących stronach, a problem znika, bo… Bo tak. A ja zamknęłam książkę z uniesionymi brwiami.

Przeczytam kolejną książkę Marcisza, bo widzę, że ma potencjał i wierzę, że następna powieść będzie lepsza i bardziej pomysłowa. Tu zaczęło się dobrze i zdechło, wierzę, że będzie lepiej.
Profile Image for Martyna Antonina.
393 reviews233 followers
March 27, 2023
Trochę to takie zmielenie poszatkowanych strzępków naszych czasów. Rozumiem, że lustro środka, że portretuje autentycznie i zmarszczkowo, że pokazuje symbiozę rodziny i robi to traktując jej strukturę kalejdoskopowo. Doceniam. Ale nie rozumiem tam swojego miejsca jako czytelnika. Albo po prostu go nie czuję, nie czuję się w nim na miejscu. Mimo wszystko (nawet pewnego braku łączności) uważam, że fragmentaryczność robi tej książce dobrze. Że zdejmuje z okładki kasetę po kasecie, układając w stosik gdzieś w środku. Może nie moim, ale jakiejś wrażliwej na tę stylizację i na ten motyw robienia płaczącej nad sobą karykatury dzisiaj sylwetce człowieka.
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,440 followers
April 9, 2020
Zamiast pisać o “Taśmach rodzinnych” Macieja Marcisza znajduję wiele przyjemności w przekładaniu książek na półkach czy nawet odkurzaniu. Biorę się za ten tekst od dwóch tygodni i dalej nie mam poczucia, że jest to książka, której chcę poświęcić tak dużo uwagi jak niektórzy blogerzy. Widzę w necie zachwyty, których nie umiem podzielić. Mam też, dodam to od razu, pewien dyskomfort psychiczny, gdyż uważam, że każdy recenzujący powinien od razu napisać, że Marcisz jest szefem promocji w W.A.B., które to wydawnictwo “Taśmy....” wydały. O ile nic nie mam do tego, że Marcisz “u siebie” książkę wydaje, tak uważam, że zwrócenie na to uwagi jest bardziej niż istotne. Przejdźmy jednak do meritum, czyli samej powieści.

Gdy rodził się Marcin Małys nic nie zapowiadalo, że za kilka lat jego rodzice będą ‘prywaciarzami”. Lata 90. dopiero nadchodziły i nikt nie wiedział, że kapitalizm jest aż tak wspaniały. Przynajmniej dla niektórych. Małysom się udaje i mogą realizować własny sen o zamożności, co oznacza mało refleksyjne wydawanie pieniędzy, budowanie więzi opartych o konsumpcję przy jednoczesnej próbie ewoluowania z małomiasteczkowych prywaciarzy do ludzi z ambicjami także kulturalnymi. Możecie sobie to pewnie łatwo wyobrazić - nagle budowane fortuny okazywane z brakiem wdzięku w postaci dziwo-domów, samochodów na wypasie czy mocno kiczowatym stroju łączącym aktualne trendy w “Dynastii” z osiągnięciami tekstyliów lokalnych. Ten moment, gdy stać cię już na Hugo Bossa, ale jeszcze z chęcią byś założył coś z bazarku. Łączenie tych pragnień wytwarzało potworności estetyczne, z których długo się otrząsaliśmy i wielu to się jednak nie udało.

“Taśmy rodzinne” to przede wszystkim opowieść o samym Marcinie, jego dorastaniu w nowobogackiej rodziny, próbach tworzenia własnej tożsamości i budowania jej w oderwaniu od materialnego statusu rodziny Małysów. Próby, dodajmy, nieudanej, co spoilerem nie jest, bo akurat od tego Marcisz postanowił zacząć swoją książkę. Marcin jest gejem, ma ambicje artystyczne, zdecydowanie zbyt dobre mniemanie o sobie i wciąż rosnące długi, zwłaszcza, że ojciec jednak postanowił odciąć go od źródełka z pieniędzmi.

Jest tu też druga opowieść, którą opowiada ojciec Marcina. To historia o tym, że na sukces trzeba było zapracować. Trochę wytłumaczenie, trochę wyjaśnienie, trochę próba zrozumienia pokolenia, które uważało, że najważniejsze jest kupić i drożej sprzedać. A reszta jakoś się ułoży. Muszę przyznać, że o ile sam pomysł z zestawieniem opowieści ojca i syna był ciekawy i daje dobre efekty, tak widać, że z historią ojca Marcisz miał więcej kłopotów i próbuje nadmiernie psychologizować, ale jednak popada w dość proste wnioski - wina leży w dziedzictwie, a więc też i dzieciństwie oraz w nagłym kapitalizmie, którego nikt nie był nauczony.

Jak sobie poradzi Marcin? Co znajduje się na tytułowych “taśmach rodzinnych” i czemu to wszystko jest bardzo smutne, przeczytacie w książce, a ode mnie możecie się za to dowiedzieć, że podoba mi się styl Marcisza. Jest to z pewnością powieść napisana językowo poprawnie, bez silenia się na zbytnią oryginalność, ale też bez popadania w banał, co przy debiucie jest dobrym zwiastunem. Zdecydowanie największym pozytywem w książce jest opis artefaktów lat 90., a więc nie tylko gumy Turbo, ale i wielu innych, dzisiaj już niekiedy zapomnianych przedmiotów, gier czy filmów. Marcisz napracował się nad dekoracjami i panująca aktualnie moda na lata 90. nie mogła się doczekać lepszego kronikarza. Jednocześnie popada w proste klisze - gej-artysta, konflikt z ojcem (i całym światem, no ale przecież artyści nie mogą inaczej), pieniądze zamiast uczuć, plastik is fantastik. Niewiele tu przełamań dość przewidywalnej opowieści, zdecydowanie słabo zbudowane są postaci kobiece a i cała wymowa książki jakoś mnie niepokoi. Dlaczego? Bo wydaje mi się, że dalej opowiadamy sobie historię lat 90. w perspektywie uprzywilejowanej. I ta perspektywa jest atrakcyjna komercyjnie. Zaskakująco młoda polska proza chętniej sięga po krytykę sukcesu niż po ukazanie rzeczywistości tych, którzy Balcerowicza nigdy nie lubili. Może napiszę to bardziej dosadnie - narracja w rodzaju “brak sukcesu - sukces - problemy w relacji rodzinnej - rozpad więzi - pytanie o sens” jest boleśnie przewidywalna i bardzo chciałem, żeby Marcisz to jakoś przełamał, ale on do tego dołożył geja-artystę i lekko zdziwaczałą matkę plus niezbyt istotne rodzeństwo i sporo dowcipu, a ten tort obłożył komiksami z Kaczorem Donaldem. Naprawdę zaskakujące. A już bardziej na poważnie to warto się przyjrzeć “Taśmom…” jako pewnej formie literackiego “hipsterralizmu” (termin pożyczam od Iwony Kurz), w którym wszystko musi być dopasowane do wyobrażenia o idealnych losach bohaterów.

Dużym rozczarowaniem u Marcisza jest niekomplikowanie narracji - dostajemy to, czego po tej historii się spodziewamy. Czytamy o tych emocjach, których się spodziewamy, niewiele tu zaskoczeń, bo przecież nie są nimi bufonada nowobogackich czy homofobia. Mam poczucie, że przeczytałem produkt idealnie dopasowany do wymogów odbiorcy, który chce z nostalgią powspominać, ale jednocześnie powiedzieć sobie “nie jestem bezrefleksyjny, oprócz zachwytów jest tu przecież krytyka”. Ale to taka krytyka przez bibułkę, zachowawcza i niezbyt naruszająca ustanowione od dawna tabu, w którym najważniejszą rolę gra mit przedsiębiorczości i wiedzy jako jedynych źródeł sukcesu. Krytykę mitu umożliwia u Marcisza jego jednoczesne odrealnienie, oddalenie i estetyzacja. Innymi słowy - “Taśmy rodzinne” dlatego mogą być krytyczne, bo są też opowieścią nostalgiczną o sukcesie, którego już się nie da powtórzyć. Dużo łatwiej jest prowadzić taką narrację z perspektywy odmieńca, ale jednak należącego do systemu, niż spoza niego. No i myślałem, że chociaż na “taśmach rodzinnych” będzie coś mocniejszego, ale i tu zaskoczeń nie było.

“Taśmy rodzinne” Marcisza to z pewnością udany debiut, bo czytam ostatnio głównie debiuty nieudane. Należy też przyznać, że jest to książka bardzo poprawna. Aż za bardzo.
Profile Image for Jeść treść.
366 reviews719 followers
September 13, 2020
Było tak - przeglądałam książki, które są dostępne w Empik GO. Zobaczyłam ten tytuł, przypomniałam sobie, że miałam kiedyś ochotę na tę powieść i jakoś tak machinalnie kliknęłam i zaczęłam czytać. I tak jak popołudniu zaczęłam, tak późnym wieczorem skończyłam, bo nie mogłam się oderwać. Zasadniczo nie wiem, dlaczego nie mogłam, bo to nie jest powalająca fabuła napisana doskonałym językiem, ale było w niej coś nieodkładalnego.
Na pewno sam początek "Taśm rodzinnych" był znacznie gęstszy i nieskończenie bardziej satysfakcjonujący niż reszta, która wydała mi się rozwodniona i bez ikry (w porównaniu z naprawdę dobrym opisem życia aspirującego artysty-milenialsa w Warszawie).

Całkiem smacznie się czytało. Autor wykorzystuje resentyment, ale w taki miły, niesztuczny sposób. Nie miałam poczucia, że autor na chłodno obliczył sukces swojej książki na tęsknotę za minioną epoką. To raczej fajny dodatek do fabuły o pokomplikowanej rodzinie, która utonęła w odmętach kapitalizmu.
Profile Image for Tomasz.
685 reviews1,044 followers
September 15, 2020
Spodziewałem się czegoś bardziej linearnego, jednak konstrukcja fabuły bardzo dobrze współgra z tematyką poruszaną przez autora. Dużo o resentymencie, kapitalizmie, awansie społecznym, życiu w czasach transformacji, ale też o wchodzeniu w dorosłość i radzeniu sobie z oczekiwaniami własnymi i najbliższej rodziny. Takie motywy w powieściach są mi bliskie, dlatego nie przeszkadzały mi nawet tak bardzo przeorane wszędzie stereotypy np. jak wygląda życie trzydziestolatków-hipsterów w Warszawie (chociaż tu się uśmiechnąłem kilka razy). Audiobook wciągnąłem na dwa posiedzenia, bo nie mogłem się oderwać, tak więc świadom wszystkich wad i problemów tej powieści mogę ją z czystym serduszkiem polecić.
Profile Image for Janina Bak.
8 reviews348 followers
March 13, 2020
Dawno nie czytałam tak dobrze napisanej, trafnej powieści. Zaczęłam wieczorem, skończyłam nad ranem. Jedna z lepiej zarwanych nocy w moim życiu.
204 reviews1 follower
April 24, 2019
Wyobraź sobie, że masz trzydzieści lat, bogatą rodzinę i wkrótce masz dostać od ojca aż 300 tysięcy złotych. Brzmi pięknie, prawda? Rzeczywistość jednak nie była dla Ciebie łaskawa, bo oto przez swój tryb życia masz co prawda jeszcze trzydzieści lat i bagatela aż 63 tysiące długu! A Twój ojciec, zamiast przekazać Ci przysługiwanie pieniądze — wydziedzicza Cię i decyduje się przekazać majątek na cele dobroczynne. Co zrobisz?

W takiej sytuacji znalazł się główny bohater debiutanckiej książki Macieja Marcisza „Taśmy prawdy” – Marcin Małys, niespełniony artysta wizualny. Jego wizja przyszłości jest bardzo kiepska. Chłopak postanawia jednak walczyć o należne mu dziedzictwo. Jest tylko jeden problem – rodzina od roku się do niego nie odzywa. Przyczyną tego były nieszczęsne taśmy rodzinne, które odkryły wszystkie tajemnice rodziny Małysów. Czy Marcinowi uda się przekonać do siebie matkę, siostrę i brata i odzyskać pieniądze?

Książka „Taśmy rodzinne” jest konfrontacją między młodością a dorosłością. Konfrontacja między życiem „chcę to, bo mi się należy” a życiem „na wszystko trzeba sobie zapracować”. Akcję śledzić będziemy z perspektywy zadłużonego i cierpiącego na depresję syna Marcina oraz z perspektywy jego ojca. Marcin ma taśmy kręcone podczas różnych świąt, rodzinnych spotkań i innych ważnych wydarzeń. Rodzina uwielbia oglądać te taśmy, jednak szukając sposobu na życie chłopak postanawia je wykorzystać. Skutkuje to „wypisaniem” go z rodziny, wszyscy bowiem się do niego nie odzywają, a ojciec go wydziedzicza. Marcin jest przyzwyczajony do życia w luksusie, wszak od małego dostawał wszystko to, co tylko chciał. Jednak taka rozrzutność i sposób życia szybko sprowadzą chłopaka na ziemię, za bardzo zachłysnął się pieniędzmi i teraz boleśnie odczuje konsekwencję. Jego ojciec (Jan) zaś od małego musiał sobie radzić sam. Wychowywany przez bardzo specyficzną matkę (Jadzię) sam znalazł sposób na to, jak poradzić sobie z ubóstwem. Jego spryt i determinacja sprawiły, że bardzo dobrze wykorzystał transformację ustrojową i dorobił się fortuny. Zaczynał od zbierania butelek a w latach 90.tych i wraz ze wspólnikami rozkręcił biznes. Teraz zaś w rodzinie pojawia się mocno zmęczony prowadzonym biznesem a jego domownicy żona i trójka dzieci potrzebują nie jego, lecz jego pieniędzy. Dzięki fortunie rodzina może wspólnie spędzać czas szalejąc na zakupach. Drugą rozrywką, którą zawsze robią razem, to właśnie oglądanie rodzinnych taśm.

Rodzina Małysów mieszkająca w nowobogackim pięknym domu jest idealna tylko na pozór. Choć wszystko wygląda pięknie, to pogoń za pieniędzmi doprowadziła do rozpadu rodziny. Ojciec właśnie rozmyśla, jak poradzić sobie z rodzinnym życiem, matka leży na kanapie, a dom zarasta brudem. Marcin dorobił się długów i depresji. Mało niestety wiemy o Maksie i Magdzie, chciałabym się dowiedzieć, co u tego rodzeństwa słychać. Książka, choć momentami zabawna, jest też bardzo prawdziwa i wręcz gorzka. Lektura była jak powrót do przeszłości, jestem bowiem pokoleniem trzydziestolatków, które dorastało w latach 90. Wielokrotnie miałam wrażenie, że skądś znam tę sytuację, gdzieś już o tym słyszałam.

„Taśmy rodzinne” to bardzo dobry debiut Macieja Marcisza. Autor stworzył opowieść w dobrym stylu i z ironią oraz sarkazmem obnażył wszystkie sekrety rodziny Małysów. Książka jest opowieścią o magicznej sile pieniądza i rozpadzie rodziny. Przeczytajcie sami, bo może to jest historia waszej rodziny, kto wie?
Profile Image for Bloodorange.
852 reviews209 followers
March 1, 2020
Całkiem niezła powieść o awansie społecznym, finansowym i kulturowym; o byciu self-made manem; o życiu na pokaz vs. pokazywaniu życia. Pełno tych samych podejrzanych, co zawsze (gej-artysta, przemoc w rodzinie, depresja, rak), ale w miarę świeżo podanych. Całość irytująco autentyczna.
Profile Image for Trzcionka.
778 reviews98 followers
August 25, 2019
1,5/5
Książka tak naprawdę o niczym. Nieźle osadzona w latach 90tych, nieźle napisana, ale nie ma tu dobrej, ciekawej historii.
Autor przez całą książkę porusza się wokół dwóch oczywistych tez - rodzina jest najważniejsza, a relacje z najbliższymi mogą zdeterminować całe nasze życie. Nic odkrywczego, prawda? Jedynym ratunkiem byłoby ubranie tych tematów w ciekawą fabułę, coś czego jeszcze nie było. Niestety tutaj mamy wszystko to o czym już każdy czytał milion razy, na domiar złego ze szczęśliwym zakończeniem, które nigdy nie robi dobrze takim książkom. Jedyny fajny akcent to tytułowe taśmy, które stają się punktem wyjścia i zakończenia historii głównego bohatera. Niewyszukany, ale bardzo doby pomysł, na którym można by zbudować świetną powieść.. No właśnie, można by.
Profile Image for Joanna Slow.
474 reviews45 followers
March 11, 2021
„Taśmy rodzinne” to przyzwoita obyczajówka. Rodzinne relacje, post transformacyjne tło, dużo w większości niepowodującego zażenowania humoru i lekkie pióro autora dostarczyły mi rozrywki, której szukałam. Trochę irytowało, że autor zbyt często ucieka w śmiech. Smutno, że po macoszemu, choć na szczęście nie bez empatii traktuje postać matki. Rozczarowaniem było niestety zakończenie, które nie dorównuje poziomowi całości.
Cieszę się jednak bardzo, że poznałam pióro Marcina Marcisza, taki debiut to dobry prognostyk. Nie do pominięcia jest również to, że autor jest moim sąsiadem z dzielnicy :-), a mój egzemplarz opatrzył autografem. Czekam na więcej.
Profile Image for człowiek-wątpliwość.
80 reviews22 followers
December 13, 2021
Ta książka to dla mnie taki odpowiednik mixu polskiej komedii romantycznej z białym plakatem i filmu familijnego. Sensowniejsze fragmenty dotyczyły tylko rodziców i babci. Końcówki przesłuchałam na wielkim przyspieszeniu w nadziei, że w ten sposób ucieknę ciarkom zażenowania. Nie udało się.
Profile Image for Paweł P.
313 reviews14 followers
July 1, 2023
Sięgnąłem po tę książkę przypadkiem, pojawiła się na półce z książkami w moim miejscu pracy. Autora kojarzyłem z instagrama, na którego już nie pamiętam, w jaki sposób trafiłem. Zacząłem czytać. Okazało się, że chociaż sytuacja materialna i rodzinna moja i bohatera różni się znacząco, to mamy sporo punktów wspólnych. Głównie na takim światopoglądowo-wątpliwościowym gruncie. Wciągnęło mnie w jego świat, więc gdy poznawałem kolejnych członków rodziny Małysów, to chociaż miałem do nich daleko, wydawali się bliscy i znajomi.

Maciej Marcisz opisuje swoich bohaterów z dużą empatią, choć w przez większość czasu są oni antypatyczni. Szuka ich ran i patrzy na nich z czułością, której eksplozja następuje na ostatnich kilkunastu stronach. Przyznaję, że kończyłem lekturę z zaszklonymi oczami.
Profile Image for Dominika Janiuk.
19 reviews1 follower
May 27, 2023
nie mialam jakichkolwiek oczekiwan co do tej ksiazki wiec nie czuje sie ani zawiedziona, ani zaskoczona; mimo to, wzbudzila we mnie jakiegos rodzaju emocje, ktorych do konca nie potrafie sklasyfikowac

mam wrazenie, ze obraz rodziny malysow zawiera tak wiele prxykladow jakich zachowan nie powielac, ze momentami czytalo sie to jak podrecznik/ poradnik pt. „10 zachowan, ktorych unikac aby nie rozjebac siebie i dwoch pokolen do przodu”

swietnie ukazuje jak bardzo traumy/ doswiadczenia/ kazde inne gowno ma wplyw nie tylko na osobe doswiadczajaca ale rowniez na osoby doswiadczajace zycia z nia i przekazujace dalej
Profile Image for Magdalena Wajda.
499 reviews21 followers
December 20, 2019
Co tu dużo pisać, jak już sporo o tej książce było. Dołączam do grona zachwyconych i tych, co mieli problem z oderwaniem się od lektury. Świetny obraz polskiej rodziny, transformacji ustrojowej, nowobogackich. Momentami zabawny, momentami przesmutny. Przyznam, że współczułam tacie Janowi, może dlatego, że w życiu zetknęłam się z takimi Janami i Alicjami, jakoś bliżej mi było do tych zapracowanych Janów niż ich żon.
Ciekawa jestem, co nam autor kolejnego zaoferuje. Debiutancka powieść jest bardzo dobra i wysoko ustawia poprzeczkę.
Profile Image for Paoletta.
73 reviews3 followers
February 15, 2025
Książka w typie tych o życiowych doświadczeniach, ale nie zrobiła na mnie szczególnego wrażenia. Ot, taki wgląd w cudze życie, który przyjemnie jest od czasu do czasu mieć, żeby poczu��, że wszyscy ludzie są jednak tylko ludźmi. Mimo wszystko dobrze się jej słuchało.
Profile Image for magdalena.
334 reviews56 followers
April 20, 2024
weszłam w te życia bez reszty. trudna historia, dużo w niej smutku, ale też ta codzienność, która wymyka się nam przez palce - czasem tylko przypadkiem uda nam się zrobić zdjęcie w dobrym momencie albo nagrać krótki film z chwilą, którą będziemy wspominać
Profile Image for Antonina Kozłowska.
Author 3 books32 followers
May 26, 2019
Marcin ma 30 lat, jest artystą bez grosza przy duszy (za to z długami) i usiłuje związać koniec z końcem w Warszawie czekając na obiecane pieniądze od ojca. Początkowo wydawało mi się, że to będzie jeszcze jedna książka o 30-latkach, takie hipsterskie czy millenialsowe ironiczne pitu-pitu o ciężkim próżniaczym życiu w warszawce, i nawet parę zabawnych, celnych obserwacji tego nie uratuje.
Bardzo się myliłam, bo już po kilkudziesięciu stronach autor przenosi nas do lat 90. i buduje portret rodziny bohatera. Rodziny, z pozoru, wspaniałej: ojciec buduje jeden z tych transformacyjnych biznesów "od stoiska na bazarze do sieci hurtowni", matka wychowuje troje ładnych, utalentowanych dzieci w pięknie urządzonym domu... Klasa nowobogacka ale kulturalna, aspirująca, chłonąca trendy i korzystająca garściami ze zdobyczy nowego kapitalizmu, wyśmiewająca dyskretnie tych, którzy korzystają nieumiejętnie.
Tylko dlaczego dzieci milkną i chowają się po pokojach, gdy ojciec wraca z pracy? Dlaczego sympatyczne rodzinne nagrania pokazane na wystawie Marcina wywołały burzę? Dlaczego każde wspólne wyjście z rodzicami przypominało stąpanie po polu minowym?
Sama nie wiem, co jest ciekawsze - czy obraz polskiej transformacji sprzed 30 lat, zachłyśnięcia konsumpcją, budowania fortun, szastania pieniędzmi i aspirowania do "zachodniego stylu życia", często w pocie czoła? Czy portret pozornie idealnej, zamożnej rodziny sparaliżowanej strachem, wyczulonej na najdrobniejsze wahania nastroju domowego tyrana, wreszcie rozbitej i sklejanej na nowo? A może obraz łańcucha przemocy domowej, przechodzącej z ojca na syna?
Świetna książka, o nas, o Polsce, o naszych rodzinach. Czytałam do 3 nad ranem, nie mogłam się oderwać. Warto!
Profile Image for Aleksandrklim.
6 reviews
July 26, 2019
Świetny debiut! Bardzo podoba mi się opisana z perspektywy dwóch innych osób, bliskich sobie, transformacja ustrojowa, która miała miejsce w Polsce po 1989. Bardzo ciekawie przedstawiona historia ojca w drodze do zdobycia pieniędzy, który poświęca przy tym życie rodzinne. W przeciwnym narożniku autor stawia jego syna, który ma wszystko a brakuje mu uczuć/miłości. Marcisz w "Taśmach rodzinnych" bardzo ciekawie opisuje ich wzajemną relację i zupełnie inne spojrzenia na otaczający nas świat.
Profile Image for jakesz13.
495 reviews34 followers
February 11, 2023
Taśmy rodzinne to zdecydowanie intrygujący, błyskotliwy, lecz nieco nudnawy debiut. Marcisz rozkłada na czynniki pierwsze pewną rodzinę i robi to dosyć nierówno - niektóre opowieści są naprawdę pochłaniające, czuć od nich dużą dawkę autentyczności, ale jest tutaj pełno zbędnych opisów sytuacyjnych, które niewiele wnoszą do całości - na ich rzecz, zabrakło mi większej dawki głębii. Bo momentów dobrych jest tu sporo! Z łatwością mogę określić tę książkę do gatunku literatury aspirującej, miała ona gruntowne podwaliny, ale jeszcze daleko jest tej powieści do miana wielkiej.

Fabularnie, ciężko stwierdzić właściwie o czym jest ta powieść, a konkretniej do czego dąży. Bardziej jest to opis przeżyć rodzinnych, traumy pokoleniowej i próba zdefiniowania, czy można się z niej podnieść. Ale niestety nie jest równo. Zdecydowanie bardziej ruszyła mnie historia Jana, ojca głównego bohatera, miała w sobie najwięcej mięsa, dlatego też jestem bardzo zły na zakończenie, które w sposób absolutnie przyspieszony, zmarnowało potencjał tego wątku. Przez taką formę książki, trudno ukryć, że wiało tutaj niestety nudą, tak jakby w pewnym momencie koncept się nieco wyczerpał i trzeba było zaspokoić to dużą dawką przykrych przemyśleń. Samo zakończenie niestety trochę mi burzy obraz całości, bo pomimo, że było całkiem optymistyczne, to kompletnie go nie kupiłem. Nawet nie boję się nazwać go tanim happy endem, kompletnie nie pasowało mi do tego, co dostaliśmy tutaj odnośnie problematyki.

Bowiem, tematy, które Marcisz tutaj podnosi są trafione w punkt. Autor tworzy obraz nowobogackiej rodziny, nakreślając historię wzbogacania się i fantastycznie rozkłada na czynniki pierwsze konsumpcjonizm oraz nowoczesne podejście do pieniądza. To było niesamowicie odświeżające i ciekawe, podobały mi się te rozważania i wzbogacają fabułę, no joke! Podobnie z tematyką rodzinną - brakowało mi jedynie pogłębienia tematu przemocy rodzinnej, dookoła którego tutaj trochę lawirujemy, a można było zabrnąć w to nieco bardziej. Warto wspomnieć też o wątkach orientacji seksualnej, też to całkiem dobrze tutaj gra, no może poza tymi scenami z wakacji z młodości (if you know, u know). Pole do popisu było bezgraniczne, w końcu autor opisuje tak naprawdę całe życia naszych postaci i pomimo tego, że niektóre aspekty były przyspieszone, to i tak dużo z tego wyciągnąłem.

I warto wspomnieć o języku - bardzo na czasie, nowoczesny język w połączeniu z mnogością nostalgicznych nawiązań, które ewidentnie pochodzą ze wspomnień samego autora, tworzą tutaj zgrabny i jednolity styl. Dobrze się to czytało, nie było to wymuszone, a z drugiej strony kilka było tu takich momentów, że aż sam się zastanawiałem, czy Marcisz rzeczywiście ironicznie krytykuje klasistowskie podejście do życia bohaterów czy może podziela te poglądy. Good job!

Nadal trzeba mieć na względzie, że nie jest to nic wybitnego. Brakowało trochę fabuły i jakiegoś celu, zakończenie było mega nieudane, ale koniec końców, zapamiętam z tej książki bardzo ciekawe relacje rodzinne i sporo intrygujących dyskusji. Taką literaturę lubię!
Profile Image for EpidermaS.
473 reviews16 followers
July 7, 2025
Trafna i nieco bolesna opowieść o tym, jak transferowane są na nas traumy naszych dziadków i rodziców. Autobiograficzne wątki, choć mocno przygnębiające, okraszone zostały posypką z klimatu lat 90. Myślę, że w losach Marcina odnajdzie się więcej czytelników, niż można byłoby się tego spodziewać.

Nie do końca widzę tutaj zasadność wątku homoseksualnego, ale rozumiem, że orientacja definiuje w pewien sposób bohatera i rzutuje na jego relacje z ojcem.

Bardzo dobra współczesna polska proza "o czymś". Autorowi należą się gratulacje.
Profile Image for Filip Zakrzewski.
90 reviews2 followers
January 12, 2025
Wciągające klisze, bohaterowie którzy żyją wśród nas i bardzo potrzebna iskierka nadziei.

Spektakl w Teatrze Polskim w Poznaniu o tej samej nazwie podobał mi się trochę bardziej, ale to jednak różne media więc nie wiem czy mogę porównywać.

Marcisz dowiózł
Profile Image for Barbara.
Author 6 books28 followers
March 31, 2020
Początek strasznie irytujący, ale potem wciąga. Dobre, duchologiczne czytadło. Faktycznie trochę przypomina "Rzeczy" Pereca w tym sensie, że jest opowieścią o kapitalizmie. W tym przypadku o polskim turbokapitalizmie pierwszych dekad po transformacji, a więc jeszcze bardziej wprost o miłości do rzeczy i definiowaniu się przez nie.
Displaying 1 - 30 of 272 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.