W skrócie, co można znaleźć w tejże powieści: 👉 Około 15% tekstu, które można czytać bez irytacji/bólu/skrzywienia 👉 Kilka błędów logicznych, rażących po oczach (takich prostych, jak pisanie na początku, że zostały jeszcze bohaterce 2 lata edukacji, a chwilę potem ma 18 lat, nie 16 jak to raczej powinno być - domniemywam, że akcja dzieje się w USA) 👉 Miejsce akcji jest tak nijak określone, że po zmianie imion na polskie, równie dobrze moglibyśmy być w jakimś małopolskim miasteczku 👉 Aż za skrupulatne opisy wyglądu bohaterów, wnętrz oraz inne zapychające tekst pierdółki 👉 "Kto się czubi, ten się lubi" jako niby hate-love. I ta nienawiść ciągnie się od podstawówki, po tym jak nie widzieli się od lat. 👉 Bucowatość bohatera, który niby przeszedł w życiu coś złego, lecz wszystko jest tak nijak nakreślone, że nie ma żadnego sensu. Oczywiście wszystko się zmienia, kiedy zapała wielkim love do bohaterki. 👉 Facet jest odpychającym chamem i do tego w brutalny sposób pomiata bohaterką, zwłaszcza na początku. Oczywiście później to już misio tulisio. 👉 Bohaterka, która po prostu daje w ryj za nic (albo za coś, ale przeplatane jest to z niczym - chyba tylko po to, by trzymała kondycję) 👉 Pyskówki na poziomie podstawówkowym (takie podwórkowe przepychanki) 👉 Wyeksploatowany zabieg pobicia bohaterki na dzień dobry, by wzbudzić współczucie 👉 ONI SIĘ NIE NADAJĄ NA ZWIĄZKI *2 minuty później* A, SORRY, TO JEDNAK NIE O NICH 👉 Ogółem miałka historia, typowy zabieg odsunięcia rodzica z nawiasu, ponieważ to ułatwia zbliżanie do siebie bohaterów, niebezpieczne zachowania graniczące z przemocą, używanie słowa "pedał" jako obraza, bohaterka o mentalności jakiejś 14-latki, ładowanie alko na imprezach jak profesjonaliści (jeśli to faktycznie było USA, to chociaż autorka mogła się pokwapić o magiczny fałszywy dowód, bo tam alkohol w barach/klubach można dostać od 21 roku życia)
EDIT. Ponoć akcja dzieje się w Anglii. A nie czuć, w ogóle. Miejsce akcji pozostaje "nijakie".
Moim zdaniem naciągane 3 gwiazdki Fabuła przewidywalna, momentami żenująca. Jeżeli wyłączyłam racjonalne myślenie to podobało mi się. Ps zakończenie aż za bardzo przewidywalne i „szybkie”
Nie chcę wracać nawet wspomnieniami do tej lektury. Przeinaczając tytuł, posłałabym "w diabły" całą tę historię przez głupotę i zdolności do irytujących zachowań bohaterów (o poziomie dojrzałości na minusie) oraz bardzo słaby tekst sam w sobie. Aż mi autentycznie przykro, że to jest takie kiepskie.
Chciałabym napisać, że ta książka była spoko lub choćby w miarę, ale ona była tragiczna. A z opisu zapowiadała się świetna historia i byłam pewna, że mi się spodoba. No bo przecież love-hate relationship to najlepszy motyw na romans. Jednak kiedy dostaję bohaterów, którzy maja po 18 lat a zachowują się jakby mieli po 10, ale udają, że mają 25, to to jest ponad moje siły. Sprzeczki Liv i Mike'a są tragiczne, a do tego ogólna ich relacja - tu się nienawidzą, tu się całują. Cholerne rozdwojenie jaźni i to nie w sposób, który jest uroczy, czy w ogóle możliwy do zaistnienia. Do tego pojawiający się totalnie z dupy bohaterowie, zero jakiejś głębszej historii, tylko wrzucenie wszystkiego do wora. Ja rozumiem, że to historia, która powstała na wattpadzie, jednak poziom tej historii jest taki, jak ja pisałam historyjki w gimnazjum. Ani język nie jest choćby dobry, ani bohaterowie nie są interesujący, no nic ciekawego jak dla mnie po prostu, a szkoda, bo zamysł całkiem niezły.
"Czułam jak przechodzi mnie dreszcz, gdy zbliżył się do mnie na tyle, że całkiem zlikwidował przestrzeń, jaka pozostała między nami" ~ Bardzo ciężko będzie mi się wypowiedzieć o tej książce. "Bad boys go to hell" reklamowane było jako hit, porównywane do wielu kultowych książek, jednak szczerze od kiedy zobaczyłam frazę "(...) na Wattpadzie" już zaczęłam mieć mieszane uczucia. Książka przedstawia historię Olivii i Michaela, którzy już od dzieciństwa się nienawidzili. Ich relacja polegała na wzajemnym dokuczaniu sobie i robieniu problemów. Ciągłe kłótnie i niezbyt zabawne psikusy sprawiały że każdy wróżył im darcie kotów już do końca. Jednak doszło do rozłamu. Ich kontakt się urwał, gdy Olivia wyjechała do szkoły z internatem. Jednak po kilku latach wróciła, a Mike niespodziewanie trafia na nią na ulicy. Od tego czasu ponownie niebo zachodzi ciemnymi chmurami, bo odwieczni wrogowie ponownie się spotkali. Ciężko mi się wypowiedzieć. Nie potrafiłam w ogóle przebrnąć przez pierwsze strony, głównie dlatego że fabuła była bardzo absurdalna. Spodziewałam się tego jednak nie aż tak. Z czasem chyba zaczęłam się przyzwyczajać do sposobu w jaki jest ona przedstawiona, języka jakim operują bohaterowie i ogólnego klimatu powieści. W połowie już myślałam, że będzie dobrze i w sumie do końca takie zdanie mi się utrzymywało, jednak pojedyncze sytuacje, które w międzyczasie zostały opisane, zadecydowały, że jednak ocena nie będzie wysoka. Zdaje sobie sprawę, że to debiut autorki, dlatego wybaczam tego typu rzeczy. Niemniej jednak uważam, że opowieść jest bardzo w stylu wattpada i tam na pewno przyjmie się lepiej. Tak samo jestem zdania, że przypadnie młodszym czytelnikom. Nie jest to wymagająca lektura, całkiem lekka, a język i styl jest idealny dla młodzieży. Mnie niestety nie porwała, a spodziewałam się czegoś co to zrobi. Autorce życzę mimo wszystko ,aby robiła dalej to co kocha. Widać, że książka to jej mały sukces i bardzo dobrze, bo najważniejsze jest to, że pani Małgorzata czerpie z tego radość! Oby tak dalej.
Olivia po latach pobytu w szkole z internatem wraca do domu, żeby kontynuować naukę w rodzinnym mieście. Już kilka dni po powrocie spotyka swojego wroga z dzieciństwa, Mike’a. Oboje w dalszym ciągu darzą się niechęcią i nie ukrywają tego. Okazuje się też, że nie będą mogli się unikać, bo zostaną współlokatorami. Książka bardzo mnie zaciekawiła, głównie ze względu na jej porównania do „Dręczyciela”, „Nero” i „Mieszkając z wrogiem”. Te tytuły bardzo mi się podobały, więc miałam nadzieję, że w przypadku tej książki będzie podobnie. Niestety bardzo się zawiodłam. Nie polubiłam głównych bohaterów, ich zachowanie było niesamowicie dziecinne i irytujące. Na początku albo dziewczyna co chwilę biła Mike’a, albo wylewali na siebie litry keczupu, lodów, czy wody. Kompletnie nie rozumiałam postępowania Olivii. Twierdziła, że nienawidzi Mike’a, a przez cały czas pozwalała mu się dotykać i całować, mimo tego, że miała chłopaka. Zachowywała się bez szacunku nie tylko w stosunku do innych, ale też do siebie. Fabuła w niektórych momentach była bardzo ciekawa, natomiast w innych strasznie nudna. Styl pisania autorki jest przyjemny, książkę czyta się bardzo szybko. Niestety mnie nie zachwyciła.
Zaczęło się dobrze. I to tyle dobrego. Ogrom powtórzeń, mieszanie formy wypowiedzi (raz poszłam, a raz idę, itd). Opisy ciągle te same - brak pomysłów. Tę książkę sponsoruje hasło 'wywrocić oczami' - serio, tyle razy powtorzone, że jak je widziałam, przewracałam oczami. O, i o chowaniu twarzy w zgłębieniu szyi też. Fabuła, jak w kazdej innej książce, nic nie zaskakuje. Wszystko jest cukierkowe pod koniec. Zarówno Liv jak i Mike niczym się nie wyróżniają. W sumie nawet nie da się ich lubić jakoś specjalnie. Zwłaszcza jej, gdy baraszkuje z wrogiem, gdy ma chłopaka, ale do chłopaka ma pretensje. No żenua. Irytujące jest wprowadzanie polskich przysłów i hasełek w historię, która dzieje się w Stanach. Wprowadzenie drugiego, trzeciego i czwartego narratora na dwa maksymalnie rozdziały, kompletnie nic nie wnosi, tylko wydłuża książkę, a brzmią oni identycznie jak Liv. Nic ich nie charakteryzuje. Równie dobrze mogłoby tych rozdziałów nie być. Tytuł angielski nie nawiązuje do historii. Ok, Mike był chamem, ale ona też. On się zmienił i wielokrotnie drobnymi gestami jej to okazywał, więc średni z niego bad boy. Ogólnie jestem na nie. Jak lubię historie hate-to-love, tak ta mnie irytowała.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Ta książka była po prostu okej. Nie było zachwytów, ale bawiłam się bardzo dobrze przy jej czytaniu. Chciałam oderwać się od życia i myślenia o maturce, a ta książka sprawiła, że właśnie tak się stało.
Czy była schematyczna? Oczywiście, że była. Od samego początku możemy się domyślić co się stanie i jakie będzie jej zakończenie. Jednak nie przeszkadzało mi to wcale w dobrej zabawie.
Główna bohaterka strasznie mnie jednak irytowała. Zbyt wiele razy robiła z siebie biedna sierotkę, która nie jest niczemu winna. Nie rozumiałam momentami jej zachowania.
Według mnie jeden z jej związków był wciśnięty na siłę. Tylko dlatego, żeby namieszać i żeby wprowadzić pewien wątek. Z jednej strony to rozumiem. A z drugiej było zrobione to w taki sposób, że było to totalnie bez sensu.
Mimo wszystko wątek romantyczny był słodki i uroczy. Mogłam zostać teoche inaczej wykreowany, ale mimo wszytsko byłam w stanie w niego uwierzyć.
Polecam jeżeli potrzebujecie oderwania od rzeczywistości.
Moim zdaniem książka jest przeciętna i nie wyróżniającą się, jednak lekka i w sam raz na nudny dzień. Największym plusem było poczucie humoru bohaterów. Zdecydowanie nie podobało mi się to, że główna bohaterka zdradziła swojego chłopaka wielokrotnie bez żadnych wyrzutów sumienia i to jak szybko wybaczyła Mike'owi tą całą sytuację pod koniec. Książka całkiem okej, jednak nie wzbudziła we mnie wielu emocji. Daje trzy gwiazdki za humor, wątek enemies to lovers i szare oczy Mike'a. :D
This entire review has been hidden because of spoilers.
Myślę, że to taka lekka książka dla nastolatków jakby nie patrząc. Schemat, który często się przewija nienawiść, a później miłość. Czytałam kiedyś na wattpadzie i wtedy jakoś bardziej mi się podobała, ale to było jakieś pare lat temu? Dla mnie książka taka trochę na rozluźnienie, w której nie doszukuje się nie wiadomo czego i jest bardzo przewidywalna.
Może być. Liczyłam na więcej zawiłych wątków, ale i tak nie było źle. Trochę wleciało poczucie "typowego wattpadowskiego arcydzieła", ale do przełknięcia. Plus za styl pisania Autorki, czyta się naprawdę szybko. Minus za wulgaryzmy, które w niektórych momentach wciśnięto w tekst na siłę, byle tylko ich użyć.
Osobiście uważam, że książka na tle innych opowiadań na Wattpadzie, wypadła w miarę dobrze. Jednakże, główna bohaterka w moim przypadku, była nie do zniesienia. Momentami była ona dziecinna, poniekąd irytująca. W drugiej połowie książki męczyłam się, czytając o jej zachowaniu, jak i wypowiedziach. Ocena: 3.5
W 2021 czytałam, więc nie wiem na ile bym to teraz oceniła, ale wiem, że byłam wtedy bardzo rozczarowana. Wtedy dałam tej książce 3★, ale teraz nie wydaje mi się to fair w stosunku do innych 3-gwiazdkowych tytułów
Recka z 2021:
takie meh meh po prostu wattpad 2014
na siłę druga połówka, wydarzenia nierealistyczne i niekonsekwentne
Wykreowanie bohaterów, historii i fabuły nie były najlepsze Dobrze się bawiłam, ale czasami czułam zażenowanie i pomijałam niektóre akapity. Niektóre sytuację były niezbyt, w moim odczuciu, prawdopodobne.
5/10 wiadomo sentyment z wattpada, ale jakiś czas temu była fajniejsza, aczkolwiek jak na książkę, która nie jest pisana normalnie tylko z wattpada, plasuje się całkiem wysoko jak na inne wypociny z tej aplikacji
cóż.. do przeczytania tej książki przekonał mnie opis, z myślą, że będzie świetna i tak dalej, ale zawiodłam się. olivia przez kilka lat chodziła do szkoły z internatem, po czym wraca do miasta rodzinnego, gdzie kontynuuje nauke. jej mama i ojciec mike'a wyjeżdżają w delegacje. przez co oboje muszą zamieszkać pod jendym dachem u wspólnego przyjaciela. olivia ciągle powtarza, że nienawidzi michael'a, ale cały czas pozwala mu się całować i dodykać, nawet gdy miała chłopaka. mimo wszystko, jest to trochę nie fair w stosunku do niego. mam wrażenie, że niektóre sceny są pisane trochę na siłe. więc (imo) ta książka nie zasługuje na więcej niż trzy gwiazdki (takie naciągane trzy gwiazdki), a koniec jest zbyt przewidywalny i "szybki". były momenty, które mi się podobały, ale wydaje mi się, że to co jest z wattpada, powinno zostać na wattpadzie (przynajmniej niektóre książki), a ta książka jest zbyt bardzo wattpadowa. i to już chyba tyle z mojej strony.
no po prostu nie... kiedyś na wattpadzie też chciałam to przeczytać, ale się nie dało, myślałam że to wydanie będzie o wiele lepsze, no cóż, myliłam się. bohaterzy to jakaś porażka, czytając te książkę odczuwalam cały czas zażenowanie i irytację... no nie polecam
Książka wciąga dosyć, sporo się dzieje. Aczkolwiek cała fabuła mocno do przewidzenia, praktycznie wszystkiego można się domyślić. Nie zadziało się nic co by mnie zszokowało lub nabrało innego obrotu spraw. Jeśli chodzi o całokształt książki jest naprawdę fajna, bardzo szybko się czyta.