3/4 książki, to streszczenie współczesnej historii Węgier, oczywiście z naciskiem na Trianon, ale Trianon to tylko element w większej układance. 1/4 to ocena współczesnej polityki Orbana, oraz jego związków z Trianon.
3/4 oceniam pozytywnie. Może nie na 5 gwiazdek, to nie jakiś rewelacyjny styl, ale to uczciwie opowiedziana historia z perspektywy węgierskiej. 1/4 ... merytorycznie się nie sprzeczam, zresztą też Orbana nie lubię, ale o ile wcześniej autora historia przymuszała do uporządkowania materiału, to po dojściu do współczesności się zapętla i gubi cel.
---
A Trianon? Cóż, autor się zwęgierszczył. Patrzy z perspektywy "liberalnego Węgra", czyli kogoś kto widzi źródła "węgierskiej tragedii" w złym traktowaniu mniejszości przez Węgrów, w nieumiejętności budowy państwa bardziej federacyjnego, gdy jeszcze był na to czas. A ja szukam odpowiedników rozpadu państwa wielonarodowego i znajduję, na przykład, rozpad ZSRR (to lepszy przykład niż Jugosławia, bo ZSRR bazowało na Rosji, co dawało nie dziesiątki lat, ale stulecia wspólnego życia wielu narodów na jednym obszarze i wymieszania się narodów, które siłą rzeczy sprawia, że wiele granic staje się dla obywateli sztucznych), którego wręcz nie wypada rozpatrywać jako "rosyjskiej tragedii".
Trianon to nie spisek obcych mocarstw (jak chcą nacjonaliści), to nawet nie cena za nacjonalistyczną politykę Węgier w ramach CK Monarchii (jak chcą liberałowie i lewicowcy), ale niezdolność państwa do "upgrade'u" z wielonarodowej monarchii na państwo narodowe, gdy państwa narodowe stały się ogólnym schematem w Europie. Sny o "środkowoeuropejskiej Szwajcarii", snute przez wybitnych Węgrów, są szlachetne, ale wydaje się, że zawsze były nierealne, nie tylko ze względu na krótkowzroczność węgierskich elit.