Oto Benek. Bernard, nie Benedykt. Scenarzysta, alkoholik i lekoman. To najgorsza chwila w jego życiu. Ma 40 lat. Nie ma ochoty na seks. Zapchał mu się zlew. Mieszka w Warszawie, jest zima.
I jeszcze ktoś wali do jego drzwi. Za chwilę warszawska lala na wycieraczce okaże się łapówką, a prosta prośba od Rygla – napakowanego sterydami rapera – stanie się morzem problemów, które zmienią Benka na zawsze.
Przyjaźń kontra sława, miłość kontra koks. Eskortki, modelki, celebrytki.
Pieniądze, ścianki, prochy, kolorowe drinki, social media i gwiazdy showbizu.
Świat, o którym marzysz i którego nie chcesz poznać.
Warszawa jest kobietą, która nocą pokazuje swoje tajemnice.
Zobacz, komu zazdrościsz.
Piotr C. – jeden z najpopularniejszych polskich blogerów; nigdy nie ujawnił swojej tożsamości. Autor czterech powieści, sprzedanych w łącznym nakładzie 430 tysięcy egzemplarzy. Nominowany za „Brud” w konkursie Bestsellery Empiku 2016. Korporacyjny szczur, któremu udało się wywalczyć niezależność. Mieszka na warszawskiej Ochocie. Nie czuje potrzeby bycia rozpoznawalnym.
Mimo, że na Good Reads tę powieść oceniono na ok. 2,5 w skali 1-5, w moim odczuciu "Gwiazdor" to najlepsza książka serii Piotra C. opowiadającej o życiu warszawskich korpo-szczurów. Może dlatego, że bohater nie jest już hedonistycznym trzydziestolatkiem, pławiącym się w rozpuście, rozwiązłości, alkoholu i narkotykach. Teraz bohater jest czterdziestolatkiem, z przeszłością taką, jak opisałem, ale jednocześnie znacznie bardziej dojrzałym, odpowiedzialnym i empatycznym. Dość powiedzieć, że narrator nie przeżywa na stronach ani jednego stosunku seksualnego, choć oczywiście - jak to u Piotra C., kobiety stanowią główny temat i oś fabuły. Nie braknie tak kochanej przeze mnie u tego pisarza autoironii, mizogini i pogardy dla politycznej poprawności. "Gwiazdor" to dużo mądrzejsza, a jednocześnie tak samo zabawna jak poprzednie część tej niesłusznie niedocenianej mimo wszystko sagi.
Po dłuższej przerwie wróciłam do Piotra C. i mam wrażenie, że zderzyłam się ze ścianą.
W zasadzie to co mogłabym powiedzieć o tej książce zawarte jest w poprzednich adnotacjach, przy pozostałych książkach tego autora. Owszem, nadal jest lekkie pióro, niewymagający język, ale równocześnie humor jest bardzo niskich lotów, a tak jak wszystkie drogi prowadzą do Rzymu to tutaj wszystko sprowadza się do pożycia seksualnego. Wtórnie, nudno, sytuacje są naciągane oraz mocno przerysowane, a postacie, które mają reprezentować mężczyzn to w zasadzie klauny z mózgiem trzylatka, a postacie kobiece to delikatnie mówiąc same latawice. Wielokrotnie zastanawiałam się jakie jest clue tej książki i kiedy ją skończyłam to dalej nie wiem. Jeśli to ma być jakiś obraz jak wyglądają relacje damsko-męskie oraz jak seksualność ma wpływ na życie człowieka to meh. Szkoda czasu.
Chyba faktycznie jestem już za stara na coś takiego. Nie wiem czy przeczytałam kolejną książkę, bo czuję się skutecznie zniechęcona.
I have read all Piotr C. books so far. They are very specific, sarcastic, cynical, yet entertaining. After first couple of pages of Gwiazdor I thought: WTF? What is this about, it's like the pathology squared. But with each next page the action thickened, and the story began to suck me in. It's still cynical, it's extremely bitter, it shows the grotesque view of showbusiness and fake relationships. And it has a mystery that you just want to unfold! I have almost given it 3*, because I really enjoyed it... until last couple of pages. The ending is really bad, like written in hurry. I would have liked it much better if it kept some of the plots open, questions unanswered. So, in summary - the idea was good (mystery), but the beginning and the end destroyed the good impression.
A ja mam ciągle słabość do tego autora, niezmiennie sięgam po jego książki, chociaż mam pełną świadomość, że rozmachem to one nie grzeszą. To chyba bardziej chodzi o styl pisania, swobodę wyrażania i kąśliwe teksty, niż samą historię. Tło przestawione w tej książce, jest mocno podobne do "Ślepnąc od Świateł" chociaż główny bohater ma z tamtym niewiele wspólnego. Do połowy mniej więcej historia jest miałka, ale potem nabiera rozpędu zmierzając do jakże sympatycznego zakończenia. Mówienie do pięciolatka: Czy ty powinieneś tak oglądać telewizję od rana? -A pobawisz się ze mną? - pyta -Mistrz. Po prostu mistrz. Książki tego autora pomimo, że krótkie, na dość błahe tematy są jedynymi przy których mogę się zaśmiać na głos i to myślę sprawia, że z pewnością będę sięgał po kolejne.
Inna od poprzednich książek Piotra C. Na początku miałam obawy, że nie polubię się z głównym bohatetem, z całą historią, bo opis z okładki był nietypowy. Nie takich bohaterów Piotr wcześniej kreował. Ale okazało się, że historia Bernarda wciągnęła mnie i w każdej wolnej chwili sięgałam po książkę. Postaci jak zawsze, dość wyraziste i część z tych drugoplanowych "pusta" - kontrastowały z "przyziemną" życiową sytuacją Pauliny i zmęczonego swoją codziennością Bernarda. Jak dla mnie sztos. Piotr C. udowodnił, że stosunek seksualny nie musi być bazą jego powieści, a intryga nie jest mu obca.
Kolejna powieść Piotra C. ze świata glancu i lansu nie jest taka, na jaką się zapowiada. Mimo wyraźnego ostrzeżenia sięga się po nią, licząc na przerysowane sytuacje, cięte riposty, pokątnie przemyconą prawdę i w rezultacie rozluźniającą rozrywkę, a tu niespodzianka. Przy czym rację mają ci, którzy niespodzianek nie lubią, bo Piotr C. wytacza ciężkie działa, waląc na odlew celebrytów, na równi z ich fanami, followersami i friendsami. Brutalny, smutny show. Pytanie, czy chce się to wi(e)dzieć.
Książka ma potencjał, fajna opowiedziana historia ale jak dla mnie za krótka. Gorsza od pozostałych pozycji autora choć czyta się przyjemnie. Ta maniera cynika z problemami jak zawsze chwytliwa ale ma się wrażenie, ze to już wszystko tyle razy było: to na blogu to w Brudzie. Odnosi się wrażenie, ze to książka napisana na wakacje. Szkoda
No cóż... ciężko skomentować tą lekturę. Nie wiadomo o co chodzi, język ubogi, postaci poza głównym bohaterem durne jak nie wiem co... Aż mi z tego wszystkiego słów zaczyna brakować.
Gdzieś w tej książce są ukryte straszne prawdy, które rządzą tym światem. Myślę, że autor miał bardzo dobre intencje, ale dlaczego tak słabo próbował je przekazać?
No nie. Po prostu nie. Kilka dobrych, ciętych ripost, ale poza tym ani historia nie porywa, ani bohaterowie. Najkrócej podsumowałbym to jako prequel "Ślepnąc od świateł", tylko że Żulczyk był w stanie stworzyć przekonujący obraz Warszawy a w "Gwiazdorze" brakuje zarówno glebii jak i dowcipu. Nie do końca wiem, czy książka miała być zabawna czy poważna. Koniec końców jest nijaka.
This entire review has been hidden because of spoilers.
niestety jest to jedna z tych książek, które swój morał i ważność starają się przypieczętować jak największą liczbą wulgaryzmów bo... nie wiem, jest to autentyczne? do mnie to nie przemawia. historia płytko napisana, postacie szablonowe. plusem było to że pióro autora jest dosyć lekkie i szybko się ją czytało
Lekka i przyjemna lektura. Mamy okazję zapoznać się z tzw. warszawką. Szybkie pieniądze, piękne i puste kobiety, fame without shame. O gwiazdorskim życiu marzy wielu, jednak niewielu zdaje sobie sprawę z tego, że to życie na pokaz.
Pozycja kojarząca mi się z kabaretami, które się ogląda dla lekkiego zażenowania i delikatnego śmiechu. Zdecydowanie szybko się czyta, ale nie jest to pozycja wybitna. Prosta historia mężczyzny, niezadowolonego z życia przez swoje podejście, które autor ukazuje nam bardzo intensywnie...
Lubię słuchać książek Piotra C. na odmóżdżenie i nie spodziewałam się wybitnej lektury ale… ta książka jest jedną ze słabszych książek autora. historia gwiazdora z pobiciem w tle- niestety jutro zapomnę o czym była. Przesłuchałam do końca, ale już pod koniec jednym uchem.
Spoko, podobała mi się. Nie dla każdego, specyficzny humor ale nie raz delikatnie się uśmiechnęłam. Lekka książka, dobrze się ogólnie bawiłam. Nie ma tu żadnej wciągającej fabuły, zawiłej akcji.
Bardzo ciekawa książka. Napisana tak naturalnie. Na początku było za dużo slangu, żeby można było normalnie czytać, ale później ta ilość się zmniejszyła i czytało się jak z płatka. Nie chciałam odkładać tej książki dopóki jej nie skończyłam. Standardowo zakochałam się w głównym bohaterze, w Bernardzie (kocham to imię) i o dziwo, bardzo polubiłam dwie bohaterki, które odgrywały dużą rolę (Marcelina i Paulina), a później także trzecią (Julia). Jest tu poruszany ważny wątek przemocy seksualnej i prawdziwe realia jak takie sprawy w większości się kończą. Mogłabym przeczytać jeszcze więcej w tej historii. Bardzo mi było szkoda Beńka 😔