W setną rocznicę zabójstwa Mikołaja II spod jekaterynburskiej Cerkwi na Krwi wyruszyła stutysięczna procesja. Lipcową nocą wyznawcy męczeńskiej ofiary cara-odkupiciela szli w kierunku ukrytej w uralskich lasach Ganinej Jamy, domniemanego miejsca ukrycia szczątków Romanowów. Wśród flag, proporców, ikon i krzyży nie było żadnych współczesnych symboli państwowych. Prawdziwa święta Rosja upadła bowiem przed stu laty wraz ze śmiercią ostatniego imperatora i jego rodziny. A carobójstwo było największą katastrofą w dziejach rosyjskiego ludu, oderwaniem się od Boga i Cerkwi.
Dla części uczestników uroczystości nocna procesja to przeżycie mistycznie i pretekst do odbycia pielgrzymki w intencji wielkiej Rosji i jej ludu. Dla innych to akt polityczny skierowany przeciwko zewnętrznym i wewnętrznym wrogom, sprzysiężeniom globalistów i masonów chcącym zniszczyć naturalny ład, piątej kolumnie, światowemu rządowi…
Albert Jawłowski wziął udział w uroczystościach, by z bliska przyjrzeć się pielgrzymom, ale wyznawcy świętego cara-odkupiciela to niejedyni bohaterowie tej książki. Oprowadzając czytelnika po Jekaterynburgu i uralskiej głubince, autor snuje wielowątkową opowieść o kraju, który nie umie rozstać się z przeszłością, o putinowskich bojarach, bogacącej się ponad miarę Cerkwi, skrajnej prawicy i rosyjskich „systemowych liberałach”, wreszcie o brutalnie tłumionych protestach młodzieży, która nie widzi przed sobą przyszłości.
Pracuje jako adiunkt w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. Jest członkiem Polsko-Syberyjskiej Grupy Roboczej przy Wydziale Artes Liberales UW. Po raz pierwszy pojechał do Buriacji w 2007 roku. Pracował w terenie również w Kraju Zabajkalskim, na Ałtaju i w Jakucji. Zajmował się też badaniem i teorią kultury popularnej. Jest autorem artykułów naukowych i popularnonaukowych oraz książek Święty ład. Rytuał i mit mundialu i Dawno temu w Galaktyce Popularnej, a także scenariuszy filmowych i telewizyjnych.
Rozczarowana to za mało powiedziane, ale niech będzie, że jestem rozczarowana. Z opisu spodziewałam się faktycznie skupienia na odradzającym się prawosławiu, a głównie nurtach związanych z kultem zamordowanej rodziny Mikołaja II. I faktycznie, może od połowy do końca autor się na tym w końcu skupia, ale też wiecznie skacząc z kwiatka na kwiatek. Pierwsza połowa reportażu to w ogóle trochę Putin, trochę Jelcyn, trochę Breżniew, a wrzućmy też Stalina bo jak to tak bez Stalina. I ja rozumiem potrzebę zrobienia tła, przytoczenia jakichś podstawowych faktów dla czytelników, którzy może niezbyt kojarzą najważniejsze fakty z historii Rosji. Ale chyba można to jakoś tak po kolei i w uporządkowany sposób a potem przejść płynnie do clue całego tematu? Najwyraźniej nie. A autor wręcz sam momentami narzeka na swoich rozmówców czy w trakcie wystąpień, których słuchał, że mówcy się rozwodzą i skaczą tematycznie. No cóż... Pomijam już język, bo nie wiem jaki efekt był zamierzony pierwotnie. Czytasz sobie czytasz normalną reportażową polszczyzną, a tu nagle, zupełnie serio, "wyszczekany facio". Moja jedyna reakcja to potężne XD Parę nowych informacji faktycznie wleciało ale najbardziej chyba doceniam bibliografię, żeby sięgnąć gdzieś indziej.
Niby ok bo zapewnia sporo informacji ale szczerze, ta książka jest okropnie nieprzystępna. Masa informacji przedstawionych w chaosie, książka zbyt skupiona na informacjach naprawdę zbędnych, przez co książka nie daje prawie żadnej rozrywki i nie zachęca stylem pisania do jej przeczytania 👍🏼👍🏼
Bardzo ciekawa lektura o Rosji i Jekaterynburgu, rosyjskich tęsknotach i pragnieniach, a także chaosie, jaki panuje w tym kraju na wielu płaszczyznach życia społecznego. Godny uwagi reportaż ☺️
Książka w teorii o Jekaterynburgu, ale tak naprawdę to o całej Rosji, nastrojach społecznych i narastających tam trendach nacjonalistyczno-religijnych. Książka napisana i wydana przed napaścią na Ukrainę, ale bardzo dobrze pokazująca kontekst i źródła tej wojny.
Świetnie napisany reportaż podbudowany głęboką wiedzą i znajomością tematu. Podróż w otchłań rosyjskiej skrajnie prawicowej i religijnej szurii. Książka ukończona w 2020, a częściowo czyta się jak prequel do rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Budzi też bardzo niepokojącą refleksję - jak bardzo, wręcz bliźniaczo podobne są opisane w niej mechanizmy pompowania religijnych i nacjonalistycznych fanatyków przez skorumpowaną i coraz bardziej autorytarną władzę do tego, co w Polsce funduje nam PiS. Skala zdecydowanie nie ta, ale większość elementów układanki mamy i u nas.
momentami lekko chaotyczny i toporny, jednakże dobry reportaż. nie jest raczej skierowany do przeciętnego odbiorcy, a raczej kogoś kto orientuje się w historii rosji a także współczesnych wydarzeniach tamże. wspaniale nakreślony obraz państwa
Reportaż o Rosji. A raczej o Jekaterynburgu. A raczej o biegunach rosyjskości: z jednej strony miasto Jelcyna z jego muzeum; z drugiej strony, miasto gdzie zamordowano carską rodzinę, przez co stało się też ośrodkiem dla ultraprawicowej sekty chrześcijańsko-nacjonalistycznej, widzącej w Mikołaju II męczennika, umierającego za zbawienie narodu rosyjskiego. Przy czym ultranacjonaliści zajmują dużo więcej miejsca i znaczenia, niż "demokrata" Jelcyn.
A poza tym pewna weryfikacja obrazu Rosji i Putina. Rosji prawosławnej bardziej propagandowo niż realnie (1% chodzący regularnie do cerkwi co niedzielę); Putina, zabezpieczającego pozycję u wyznawców wszystkich idei (nawet jeśli stawiającego na chrześcijański, konserwatywny nacjonalizm na pierwszym miejscu).
Rzecz o tyle smutna, że może poza rosnącym wykształceniem młodych Rosjan, autor nie wskazuje żadnych źródeł nadziei na poprawę rosyjskiego losu.
Zabójstwo ostatniego cara stanowi dla autora punkt wyjścia do snucia rozważań na temat fanatyzmu religijnego, teorii spiskowych i nastrojów politycznych we współczesnej Rosji. Trudno wyodrębnić w całości jakiś temat przewodni , ponieważ autor krąży wokół historii , aktualnie wydarzeń , w także przestawia swojej spotkania z mieszkańcami Jakaterynburga,co stwarza wrażenie braku wyraźnej koncepcji kompozycyjnej. Styl reportażu miał być zapewne inspirowany „językiem młodzieży”, ale po 5 latach od premiery „źle się zestarzał”.
Nie zachwyciła mnie. Miejscami styl autora jest toporny i nużący, na dodatek spora część książki wcale nie jest poświęcona tematyce odradzającego się prawosławia w Rosji i samego kultu zamordowanego przez komunistów cara Mikołaja. Jest dużo więcej ciekawych książek, z których można dowiedzieć się o rozpadzie ZSRR i jego następstwach w rosyjskiej polityce lat 90. Tym samym co najmniej połowa publikacji wydaje się nie mieć właściwie żadnego związku z jej tytułem.
3.5 Interesujące spojrzenie. Niestety w porównaniu do "Milczącego Lamy" zabrakło chyba korekty. "Fajnie" w różnych odsłonach pojawiło się w tekście zdecydowanie zbyt wiele razy. Temat bardzo ciekawy, stylistyka trochę zgrzyta.